Gość: KaczyKuper
IP: *.bsk.vectranet.pl
20.05.07, 21:49
Za komuny, jeśli władza nie radziła sobie z dostarczaniem dóbr (np. mięsa) to
znajdowała natychmiast ofiarę i skazywała go. Tak było w aferze mięsnej (były
tam wyroki śmierci) - partia sobie nie radziła, więc zrzucała winę na
przykład na dyrektora zakładów mięsnych. Lód się cieszył, ale tak naprawdę to
nic się nie poprawiało.
Obecnie, przypatrując się ministrowi Ziobro, uważam że jest dokładnie tak
samo. Jak rząd sobie nie radzi ze służbą zdrowia, czy oświatą, to natychmiast
znajduje ofiarę.
I dokładnie jak za czasów Gomółki i Gierka przerzuca winę - swoją nieudolność
na jakiegoś lekarza, czy nauczyciela (jakby to oni byli winni bałaganu w
całej Polsce).