schaetzchen
27.05.07, 23:41
W sobotę wieczór z Szymanowskim, ale przede wszystkim genialnym F.P. Zimmermannem.
ORKIESTRA SYMFONICZNA I CHÓR FILHARMONII NARODOWEJ
Antoni WIT - dyrygent
Frank Peter ZIMMERMANN - skrzypce
Wiesław OCHMAN - tenor
Henryk WOJNAROWSKI - kierownik chóru
Karol SZYMANOWSKI:
- I Koncert skrzypcowy,
- II Koncert skrzypcowy,
- Harnasie
Solista fenomenalny. Gdyby jeszcze orkiestra... chociaż i tak wzbili się na niezły poziom. Wit - widać było, że bardzo słucha solisty, reaguje czujnie na jego bardzo "rozedrganą" interpretację; niestety, to jest kompletnie inna osobowość i grał w kompletnie innej estetyce; dość zimno i przyciężkawo. Nie zachwycał dynamiką i cieniowaniem dźwięku, "odzywki" zwłaszcza w drzewie były grane dość topornie i zdecydowanie za głośno, no a to co wyczyniał człowiek na trójkącie to woła o pomstę do nieba. Mało "migotliwie" to wszystko brzmiało w orkiestrze, ale widać że się starali.
Natomiast skrzypek... poezja. W pierwszym koncercie zachwycił mnie cudownie prowadzoną melodią, giętką, kapryśną, słodkimi, mieniącymi się kolorami (ach te fragmenty na g strunie!), krystalicznymi flażoletami... Pełen był emocji - i zadumany, i wzdychający i żywiołowy... piękna, zadziorno-liryczna kadencja. Świetne tutti orkiestrowe po kadencji. Ten koncert - który słyszałam miliony razy - zawsze wydawał mi się bardzo trudny z racji problemów hmmm hmmm intonacyjnych u różnych skrzypków - ale to nie tutaj. Cudowna, bardzo zmysłowa interpretacja.
W drugim koncercie równiez odkrył wiele bardzo pięknych momentów, szalenie podobało mi się to, że oprócz "dzikiego" grania szybkich fragmentów bardzo zamyślał się we fragmentach "kujawiakowych", zatrzymywał je - nie robiły one wrażenia "odpoczynku" ale właśnie bardzo istotnych momentów. A końcówka fenomenalna. Do utraty tchu :) Pan Z. gra zresztą całym ciałem - przytupuje, staje na palcach, pochyla się nisko, potem wyskakuje w górę :) ale to się broni. Nie ma w tym nic ze źle pojętego teatru.
I mam też takie wrażenie, że niezwykłej urody dźwięk to nie tylko zasługa tego Stradivariego...
A jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości co do warsztatu pana Zimmermanna - na bis dostał wariacje nt "Nel cor piu non mi sento" Paganiniego. O Matko!!! Utwór koszmarny - ale jak zagrany!!!
A potem jeszcze zagrali "Harnasie".