Finisz sezonu w Filharmonii

02.06.07, 00:19
udany był bardzo a szczególnie pod względem towarzyskim:))

gratulacje dla twórców których utwory grano tego dnia:)

adminowi wielkie dzięki za skrócenie czasu podróży do zera niemal:)
reszcie ekipy forumowej dzięki za miły wieczór i z nadzieją
na kolejne spotkania:))


to tyle w ramach szprotokołu;)
    • schaetzchen Re: Finisz sezonu w Filharmonii 02.06.07, 00:43
      To ja dodam tylko, że również zostałam - jak widac cała i zdrowa ;) - dowieziona do domu. O wrażeniach z koncertu napiszę jutro (Apfelbaumie, gratulacje!), teraz dodam tylko, że jestem pod wrażeniem zamkowej znajomości Warszawy.
      Dobranoc.
      • arana Re: Finisz sezonu w Filharmonii 02.06.07, 00:51
        Jakim cudem zdązyłaś pierwsza dopaść komputera?!

        Wielkie brawa dla Apfela! Utwór pełen treści i emocji! Po prostu pełnia - tak
        jak dzisiejsza, księżycowa.

        Szkoda, że tylko raz na sezon można kończyć sezon. A może nie???
        • zamek Re: Finisz sezonu w Filharmonii 02.06.07, 03:10
          Aranko, sugerujesz rozłożenie zakończenia sezonu na raty? Ależ... czemu nie? :)
          Dziękuję Wam za przemiły wieczór :))) bardzo się cieszę, że poznałem Apfelbauma
          i jego muzykę, niezwykle ciekawą, pełną groteskowości i okraszoną wielością
          niebanalnych pomysłów. Przemkowa Cię nie przereklamowała, Apfelbaumie! :)))
          Wieczór w spagheterii przeuroczy i na szczęście nie zakończony rozstrzelaniem
          przez due bionce :) Fajnie było też pozwiedzać nocną Warszawę :) Drogę powrotną
          miałem bardzo spokojną, wróciłem pół godziny temu.
          Do zobaczenia!
          • kanarek2 Re: Finisz, czyli post post-spotkaniowy 02.06.07, 12:34
            Głosy tym razem zabrzmią jednogłośnie, bo i ja mam dużo świetnych wrażeń
            pokoncertowych i pospotkaniowych:-).

            Somnos ujął mnie i lekkością odpowiadającą materii snu, lekkościa mimo bogatych
            środków!, i wielką spójnością utworu. Z tej jedorodności wyłamywała się (w moim
            odczuciu kompletnego profana, i jest to naprawdę drobiazg) fortepian, który jest
            instrumentem z innej palety dźwiękowej.

            > bardzo się cieszę, że poznałem Apfelbauma i jego muzykę < powiada Zamek, i tu
            jednak sie nie zgodzę
            • schaetzchen Re: Finisz, czyli post post-spotkaniowy 02.06.07, 18:08
              Piątek, 1 czerwca 2007, godz. 19:30
              Sala Koncertowa
              Koncert symfoniczny
              Zakończenie sezonu artystycznego 2006/2007
              ORKIESTRA SYMFONICZNA I CHÓR FILHARMONII NARODOWEJ
              Antoni WIT - dyrygent
              Olga PASIECZNIK - sopran
              Urszula KRYGER - mezzosopran
              James OXLEY - tenor
              Piotr NOWACKI - bas
              Henryk WOJNAROWSKI - kierownik chóru
              Maciej JABŁOŃSKI - Somnos na chór i orkiestrę (utwór napisany na zamówienie ZKP i FN - prawykonanie)
              Wolfgang Amadeus MOZART – Msza c-moll KV 427


              Wprowadzenie do koncertu
              Sala Kameralna, godz. 18.30
              Jacek MARCZYŃSKI (Rzeczpospolita)



              No to do rzeczy. Utwór Apfelbauma słyszałam na koncercie po raz drugi - pierwszy raz był na czwartkowej próbie, kiedy to nawet nie wiedziałam (wstyd!) jaki utwór ma tytuł - i czy w ogóle ma. Bardzo mi się podobał - ja się na muzyce współczesnej wcale nie znam, owszem, nie odrzuca mnie i nawet czasem sobie czegoś posłucham, ale nie jestem wytrawną znawczynią technik, stylów, prądów itd.
              Co mi się podobało? Otóż to, że Apfel świetnie zna się na orkiestrze i że to wszystko świetnie brzmiało. Już na próbie miałam jakieś takie wizyjno-senne skojarzenia - okazało się że były one na miejscu ;) To jest chyba świetny utwór do nagrania - bardzo barwny i przestrzenny (dialogi perkusji!), fajne wykorzystanie chóru - choć przyznam, że na probie szeptane słowo "bezwzględność" zrozumiałam jako "bezsenność"... Nie wiem czy to wina chóru czy moja... Ale przyznacie, że kompozytor lubi się nad chórzystami znęcać? ;)
              Nie wiem co na to kompozytor, ale miałam wrażenie, że mimo iż partytura trudna, to wykonawcy byli bardzo dobrze nauczeni.
              Natomiast wcale nie podobało mi się to, że koncert nie był nagrywany.

              O Mozarcie też wypadałoby coś napisać (jak sobie żartowałyśmy z Araną - "po przerwie zagrano Mozarta - też dobry kompozytor"). Kanarek mnie zbeszta, bo trochę ponarzekam... Powiem tak: nie lubię zabierania się do Mozarta tak licznymi siłami i manierą którą gra (zawsze i każda) orkiestra symfoniczna. Bo to się musi skończyć interpretacją przyciężkawą, nieruchliwą i gubiącą liczne piękne szczegóły. Ale odłożywszy to na bok muszę przyznać, że - w tej konwencji - było to dobre wykonanie. Nie moja estetyka kompletnie, ale naprawdę byłam paroma miejscami pozytywnie zaskoczona.
              Bardzo podobały mi się panie solistki (tenor w porządku, ale ma mało do śpiewania, bas ma ostatnimi czasy bardzo zmęczony głos) - chociaż z obu pań zdecydowanie wolę panią Kryger (Boże, ona tak potrafi śpiewać Mozarta???!!!) Pani Pasiecznik popada niestety w jakąś taką operową manierę - co w sumie w Mszy c-moll nie jest nie na miejscu, tyle że ta jej opera jest XIX wieczna... Zbyt to było rozwibrowane i bez potrzebnej tu (chyba) prostoty.

              No i bardzo Forumowiczom dziękuję za przemiły wieczór potem. Trwał zdecydowanie zbyt krótko - ale to przecież wina tych pań które chciały zamykać :)

              PS bardzo ujęło mnie stwierdzenie w książce programowej, że kompozytor (mowa o Apfelu) lubi gotować :)
              • apfelbaum Re: Finisz, czyli post post-spotkaniowy 03.06.07, 10:20
                hej,

                z duzym poslizgiem - za co przepraszam - ale wciaz pod wrazeniem Waszego przybycia. Czulem sie podbudowany i wrecz zazenowany, wiecie - bo co by bylo gdyby to jednak byla klapa?
                Jak sie cos napisze, to nigdy nie wiadomo, co z tego wyjdzie, a ocena tego jest mocno zaciemniona wlasna perspektywa. Zatem bardzo Wam dziekuje za obecnosc i spotkanie - co prawda za krotkie, ale miejmy nadzieje, ze w przyszlosci sie nam lepiej uda, ja przepraszam, ze tak sie urwalem, chcialem potem Was znalezc i wrocic, ale mialem pewne - obiektywne - trudnosci :-)
                Nagranie tzw. robocze nie jest takie zle, juz je dostalem.
                Teraz o WAM - wiem, ze moja opinia nie moze byc obiektywna, ale zgadzam sie z Scaetzchen, ze takie "rozpuchniecie' aparatu nie bardzo sprzyja wykonaniu. Nie przekonala mnie ta interpretacja, za ciezko i za operowo. W miejsce pewnego zawoalowania, tajemnicy, pojawila sie niepotrzebna XIXwieczna maniera. Ale tez trzeba przyznac Msza c-moll jest szczegolnym utworem.
                Jeszcze raz dziekuje za Wasza obecnosc
                apf
Pełna wersja