Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace???

IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 10.06.07, 18:52
Skonczylem studia na naszej pieknej Politechnice w 2002 roku.
Wyjechalem z naszego miasta w 2003 roku, mialem prace za ok. 900 zl netto.
Niedawno minely juz 4 lata jak jestem z zona w UK. Mamy dobra prace, dobre
zarobki, jednak Polska to Polska, zawsze bedzie mnie ciagnac w nasze rodzinne
strony. Trzeba powoli zaczac badac rynek pracy, mam nadzieje ze w ciagu tych
lat cos sie zmienilo na lepsze. Jak myslicie juz nadchodzi czas zeby wracac
czy jeszcze nie warto. Kasa w zyciu to nie wszystko.
Pozdrowienia dla Jagi i wszystkich kibicow, gratulacje za awans do OE.
    • Gość: maureen2 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 19:01
      to zależy jakiej pracy się szuka,na bylejaką szkoda czasu
    • Gość: białostoczanin Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.dsl.bell.ca 10.06.07, 19:13
      Witam, mieszkam w Kanadzie i mam podobny dylemat od około 20-tu lat. Kasa w
      życiu to nie wszystko ale JEJ BRAK może z życia uczynić koszmar. W Toronto żyje
      mi się wygodnie i dostatnio ale tęskni mi się za Białym, czyli typowa choroba
      imigranta.
      Z tego co mi wiadomo w Białymstoku z pracą łatwo nie jest, mogę się jednak
      mylić, temat znam tylko z relacji osób trzecich. Na zachodzie Polski jest ponoć
      lepiej. Powrót do Polski planuję może na emeryturkę. Pozdrawiam.
      • maureen2 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 10.06.07, 19:35
        rzeczywiście,brak pieniędzy zmusza do szukania pracy i dlatego zacząłem jej
        szukać,ale nie za granicą,przynajmniej nie teraz.I muszę się przekwalifikować,
        ponieważ nie będę już pracować w wyuczonym zawodzie,a umiejętności zawodowe
        mogę wykorzystać w innych dziedzinach,znajomość psychologii,psychoterapii i
        paru pokrewnych dziedzin mogę wykorzystac gdzie indziej.
        • Gość: Monia Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: 82.139.176.* 10.06.07, 23:48
          w Białym pracy nie ma! chyba, że chcesz pracować za 1000zl brutto. jesli nie to
          nawet tu nie wracaj!
          • maureen2 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 11.06.07, 00:30
            nie mam zamiaru pracować za 1000 PLN,i mam zamiar tu zostać i robić znacznie
            większe pieniądze w bardzo ciekawej branży :)))
          • wiewior1 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 11.06.07, 12:35
            Gość portalu: Monia napisał(a):

            > w Białym pracy nie ma! chyba, że chcesz pracować za 1000zl brutto.

            Przesada, tak samo jak to, że pracę można tu znaleźć tylko po znajomości.
            • dasiek11 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 11.06.07, 13:29
              To ze znajmosciami wcale nie przesada,jesli nie wiekszosc to przynajmniej
              ogromna czesc ludzi znajduje tak zatrudnienie.
              • Gość: ibialystok.com Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 13:37
                wiadomo, ze (duzo) latwiej znalezc prace dzieki znajomosciom..bez tego trzeba
                byc wybitnym

                ibialystok.com
              • anty.kreator Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 11.06.07, 16:17
                > To ze znajmosciami wcale nie przesada,jesli nie wiekszosc to przynajmniej
                > ogromna czesc ludzi znajduje tak zatrudnienie.

                Przykład z życia:

                Ja samemu szukając pracy znalazłem taką za 800-1100 netto ( w zaleznosci od
                miesiaca i premii)

                znajomy, które wyznaje zasadę: "plecy są od tego, zeby na nich sie opierac"

                zarabia 1500 netto

                Obydwoje jesteśmy na V roku.

                To tyle w temacie.

                • wiewior1 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 11.06.07, 18:54
                  Wiem, że ludzie wykorzystują znajomości. I takie sytuacje będą zawsze, nawet
                  jak w Białymstoku będzie już brakować rąk do pracy.
                  Ale mnie wkurzają takie teksty niepracujących wcale albo pracujących za
                  przysłowiowe 1000 brutto i narzekających. Ale oni nic nie robią w kierunku
                  zmiany sytuacji, bo przecież i tak im się nie uda, bo nie mają pleców. Ze
                  swojego bliskiego podwórka wiem, że można u nas znaleźć fajną i nieźle płatną
                  pracę.
                  Tylko trzeba zmienić nastawienie z "nie mam pleców" na "uda mi się".
                  A co do zarobków, to one zależą of firmy a nie pleców.
                  • Gość: bebe Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 19:30
                    jakiś czas temu zarabiałem ok 3 tys. to tudno mi podniecać się pracą za 1 tys,
                    wolę leżeć na kanapie
          • Gość: Fant Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 10:04
            Jak się kończy jakieś marketingi albo pedagogiki to faktycznie więcej niż 1000
            zł niezarobisz...
    • Gość: MARTINES Do Optymisty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 10:39
      Jeśli skończyłeś naszą polibudę to teraz naprawdę są możliwości na dobrą pracę
      szczególnie jak skończyłeś budownictwo albo drogownictwo...Jest teraz
      niesamowite zapotrzebowanie na inżynierów/specjalistów różnej maści po
      politechnice. Marketingi, zarządzanie i ekonomie to już przeszłośc, teraz liczą
      się konkretne umiejętności. Choć ludzie płaczą i narzekają, jak zwykle zresztą,
      to teraz dużo się zmieniło. Kraj się rozwija, są nowe inwestycje, płyną środki
      unijne. Widać że kraj się zmienia. Białystok też choć trochę wolniej niż
      zachodnia i południowa część kraju ale wszystko przed nami. Co do zarobków to
      zwykły robotnik na budowie to spokojnie 150-200 zł dniówka a specjaliści np.
      glazurnik albo od dociepleń to gadka zaczyna się od 200 zł w górę. Wiem bo
      znajomy ma firmę budowlaną i tyle płaci a po robotników to na Białoruś jeździ
      bo u nas trudno już o fachowców...Inny znajomy jest inżynierem budownictwa i u
      dobrego dewelopera ma na rękę ok. 4 tys. (pracuję w banku i niedawno brał u
      mnie kredyt hipoteczny to widziałem PIT i zaświadczenie o zarobkach) i mówi że
      ma już inne lepsze propozycje...Rzecz jasna nie wszystkim jest dobrze bo wyższe
      wykształcenie to nie jest odrazu przepustka to dostatniego życia. Jeśli ktoś
      kończy pedagogikę, marketing czy zarządzanie i ma zero umiejętności i
      doświadczenia poza wiedzą to trudno żeby odrazu zarabiał 3 tys. Ja sam
      skończyłem marketing i zarządzanie na WSFiZ i pierwsza moja praca to było 500
      zł na rękę...Teraz jestem menedżerem oddziału jednego z banków no i nie
      narzekam...Ale dużo trudu i wysiłku mnie to kosztowało; do wszystkiego
      doszedłem sam, swoją pracą, ambicją, wysiłkiem, bez żadnych
      znajomości, "pleców" itp. pierduł o których tak wszyscy pieją. Nie interesowała
      mnie praca w jakimś urzędzie, ZUSie, skrabówce czy czymś takim. Tam może i są
      potrzebne koneksje ale taka praca mnie wali bo ani satysfakcji z niej nie ma,
      ani korzyści finansowych; ot przychodzisz, siedzisz, przewracasz papiery i
      tyle. Jakiś czas pracowałem w Wawie ale po roku wróciłem i nienarzekam choć
      wiem że pewnie w Wawie miałbym lepsze stanowisko i wynagrodzenie. Ale kasa i
      stanowisko to nie wszystko; lepiej być niż mieć. Większośc młodych ludzi zaraz
      po studiach wychodzi stamtąd jakaś skrzywiona. Nie wiem czego teraz uczą ale
      każdemu wydaje się że jest super specem, najlepszym z najlepszych i za mniej
      niż 3 tys. to do pracy iśc nie chce choć tak naprawdę poza paroma definicjami
      więcej nic nie umie...Ostatnio szukałem osobę na stanowisko specjalisty ds.
      kredytów gotówkowych. Maskra! Zero jakiegoś przygotowania na rozmowę, zero
      umiejętności czy doświadczenia za to wymagania że ho ho!!! Oczywiście samochód
      służbowy, komórka, laptop to podstawa! No i płaca; 3 tys.to minimum...Po paru
      rozmowach miałem dość...Ale w końcu udało się kogoś znaleźć konkretnego.
      Rozejrzyj się na stronach internetowych czy nie szukają kogoś z Twoim
      wykształceniem, pogadaj ze znajomymi, wyślij kilka CVków. Jak uznasz że warto
      wracać to wracaj a jak nie to nie:)
      Pozdrawiam i powodzenia_M
      • Gość: sru... Re: Do Optymisty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 11:16
        Już ja znam tych wspaniałych i ambitnych menedżerów bankowych... Scyzoryk mi się
        otwiera kiedy sobie wspomnę...:/
        • Gość: MARTINES Re: Do Optymisty...Sru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 14:53
          Hej Sru! Nie strasz chłopcze, nie strasz. I nie otwieraj tego scyzoryka bo
          sobie krzywdę zrobisz i kuka będzie. A straszyć to Ty możesz dzieci z
          piaskownicy albo babcie prądem...
          • Gość: sru... Re: Do Optymisty...Sru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 15:29
            A ja Cię MARTINES chłopcze nie zamierzam straszyć, ani nikogo, a już na pewno
            nie scyzorykiem. Ale takich bankowych ambitnych "menegierków" to ja znam z
            autopsji. Nikt o ludzkim podejściu do szeregowego pracownika banku
            (zapierdzielającego jak dziki osioł za nędzne pieniądze na kolejne rekordowe
            wyniki finansowe banków)nie zostaje takim menegierem. Ale oczywiście, wiadomo,
            biznes a nie ludzkie podejście się liczy i kolejne targety, śrubowane bajkowo,
            za 800 m-cznie... O niebo lepiej na budowie. Nie chwaliłby się takim
            menegierstwem...:/
            • Gość: meg Re: Do Optymisty...Sru IP: *.chello.pl 12.06.07, 20:03
              dla sru scyzoryk coś często się otwiera, sądząc po poziomie frustracji nosi go
              w przedniej kieszeni spodni
              w białymstoku można wyciągnąc jakieś 10 tys. miesięcznie, żyje tam niemal 300
              tys. ludzi i nikt z głodu nie umiera, a nowe osiedla, juz nawet nie bloki,
              rozrastaja sie na potęgę
              pomyśl czego tam brakuje i sam sobie bądź szefem
              • Gość: sru... Re: Do Optymisty...Sru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 14:39
                meg, ja wiem gdzie się scyzoryk nosi. Właź lepiej na swoją ambonę, wbrew pozorom
                więcej szczegółów z nej nie dostrzeżesz ale przynajmniej niech Cię będzie mniej
                widzć, słychać i czuć. Bo mi frustrację pogłebiasz...
                • Gość: meg Re: Do Optymisty...Sru IP: *.chello.pl 14.06.07, 15:03
                  utwórz prywatne forum na coach station w lądku, może normalni ludzie nie będą
                  robili ci krzywdy tym, że istnieją.
                  gdybyś nie sterczał wiecznie na forum, tylko kopnął się w tyłek i poszukał
                  roboty, frustracja by zniknęła.
                  serdeczne pozdrowienia z mej klimatyzowanej ambony
                  • Gość: sru... Re: Do Optymisty...Sru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 15:23
                    A sama sobie utwórz prywatne forum zamiast sterczeć wiecznie na publicznym.
                    Lądek mam przerobiony i pewnie tam wrócę, ale nie przez Ciebie. Więcej jest w
                    tym kraju większych niedorobów na wyższych ambonach. Frustrację swoją nawet
                    lubię bo przychodzi tylko chwilami i panuję nad nią. A w czasach gdy normalność
                    stała się nienormalnością a nienormalność uchodzi za normalność cieszę się kiedy
                    tacy "normalni" nazywają mnie "nienormalnym"...:D
                    Serdeczne pozdrowienia z mego klimatyzowanego biura.
                    • Gość: meg Re: Do Optymisty...Sru IP: *.chello.pl 14.06.07, 17:24
                      prywatne forum dotyczy mniejszości, która nie potrafi odnależć się w mieście, w
                      którym można zarobić, żyć, zbudować dom, prowadzić firmę, latać na wakacje po
                      świecie....., a nie robolić na wyspach
                      w tym roku chciałam pokazać dla syna Anglię, ale wstydzę się za takich jak ty i
                      nie chcę, żeby ktoś mi oferował tam pracę i nie wierzył, że przyjechałam na
                      wakacje. już przerobiłam to parę lat temu, kiedy nikt nie wierzył, że jestem
                      turystką, a moje białe zęby to nie proteza i że nie wiozę taniego tytoniu, żeby
                      się utrzymać
                      ciesz się dalej, że jesteś normalny po białostocku. ja czekam na zamknięcie
                      brytyjskiej granicy, nie przynoście nam wstydu, bo chcemy trochę pozwiedzać
                      świata i nie świecić oczami za roboli
                      • Gość: sru... Re: Do Optymisty...Sru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 10:23
                        Jak Twój przykład pokazuje wyjątkowo wyraźnie że trzeba niektórych rodaków
                        trzeba się wstydzić. Na wyspach w żadnym razie nie straciłem do siebie szacunku,
                        a wręcz przeciwnie. Może języka się poducz, odrosty zafarbuj, to nie będziesz
                        traktowana jak dziadująca dziewucha ze wschodu szukająca alfonsa. Z tego co
                        sadzisz na tym forum (zwlaszcza u @nie daruję...) sporo wynika o Tobie..., o
                        wiele więcej niż o mnie, i chyba więcej nie potrzebuję już wiedzieć. Żal mi
                        takich jak Ty, ale dla dobra społeczeństwa powinni was pozamykać razem romanem,
                        wierzejem i temu podobnymi z "ambony". Bez odbioru.
            • Gość: MARTINES Re: Do Optymisty...Sru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 10:12
              Kamień spadł mi z serca jak przeczytałem że mnie nie straszysz...Powiem krótko;
              nie masz chłopie pojęcia o czym piszesz. Teraz nikt w banku nie zarabia 800 zł
              chyba że Pani sprzątaczka. Teraz jest ostra konkurencja między bankami o
              dobrego pracownika.Wiem bo sam chciałem kilku podebrać z konkurencji do nas i
              jak tylko o tym mówili swoim przełożonym to dostawali podwyżkę żeby tylko
              zostać. czasy kiedy ludzi siętak traktowało w bakach mamy za sobą. Wiem jacy
              potrafią być wredni dyrektorzy czy menedżerowi bo sam spotkałem się z takimi
              skur...nami że najchętniej to odrazu stołkiem w łeb bym walił. I to nauczyło
              mnie tego żeby szanowac drugiego człowieka i postępowac tak jak sam byś chciał
              żeby w stosunku do Ciebie postępowano. Co do zarobków to w moim banku podstawa
              dla doradcy klienta na pełnym etacie to od 2400 brutto + premia (średnio m-
              cznie to 1000 zł brutto choć bywa lepiej). Jakby nie liczyć to 800 netto tu nie
              wychodzi. Małe masz pojęcie o tym co piszesz. A skoro wolisz "robić" na budowie
              to sukcesu. Ja już tam na budowach swoje za młodych lat przepracowałem
              zarabiając na studia podczas wakacji...
              • Gość: sru... Re: Do Optymisty...Sru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 14:33
                No cóż MARTINES, może gdzie niegdzie się tak i zmieniło, ale z pewnością nie
                pracujesz w Citibanku czy Eurobanku. Zmienia się to i owo powoli tu i ówdzie,
                ale w Białymstoku wolniej niż gdzie indziej w rozwiniętych częściach kraju.
                Powiem krótko - masz własną perspektywę i dlatego takim optymizmem tryskasz. Ale
                najważniejsze że Ci kamień spadł, to mnie cieszy. Przykro by mi było wywoływać
                koszmary u kogoś, co do kogo nie mam pewności że należy.
                A Optymiście i tak wracać nie polecam.
                • Gość: MARTINES Re: Do Optymisty...Sru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 15:53
                  Wiem że jest przechlapane w Eurobanku ale to nie jest taki typowy "normalny"
                  bank. To raczej taki kiosk bankowy; tam tylko kredyty i konta. Wiem że tam
                  zatrudniają na słabych warunkach i najczęsciej młodych czasem studentów a
                  większośc zatrudnionych traktuje tam prace jako "rozbiegówka" do następnej
                  pracy. Co do Citi to wiem że to amerykański bank i że nie jest albo nie było
                  tam lekko. Ja kiedyś pracowałem w jednym banku który został sprzedany obcemu
                  kapitałowi (wogóle uważam sprzedaż naszych banków za nejwiększy przekręt w
                  naszej gospodarce) i wtedy się zaczęło; nadgorliwośc naszych polskich
                  dyrektorów nabrała tak niebywałej siły, tacy chamscy i bezczelni się zrobili, i
                  tylko wyniki i wyniki, sprzedaż i sprzedaż, zero szacunku i kultury osobistej a
                  jak się nie podoba to won! I tak tez zrobiłem bo nie mogłem juz znieść
                  chamskiego wyrazu twarzy mojego Dyr. Regionalnego i bałem się że kiedyś nie
                  wytrzymam i mu wypalę w ryj...Także nie mów mi jak było w bankach bo wiem to
                  doskonale. Ale teraz to się zmieniło...I nie ma to znaczenia czy jesteśmy w
                  Białymstoku czy w Wawie. Ostatnio otworzyło się kilka nowych placówek bankowych
                  w Białym i niektóre kilka miesięcy szukały pracowników, do mnie tez pukali i do
                  moich pracowników...Czasy się zmieniają i zaczyna się doceniać dobrego
                  pracownika.
      • Gość: ddd Re: Do Optymisty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 10:43
        Gość portalu: MARTINES napisał(a):

        Co do zarobków to
        > zwykły robotnik na budowie to spokojnie 150-200 zł dniówka a specjaliści np.
        > glazurnik albo od dociepleń to gadka zaczyna się od 200 zł w górę. Wiem bo
        > znajomy ma firmę budowlaną i tyle płaci a po robotników to na Białoruś jeździ
        > bo u nas trudno już o fachowców...Inny znajomy jest inżynierem budownictwa i
        u
        > dobrego dewelopera ma na rękę ok. 4 tys.

        Innymi słowy ten robol na budowie zarabia więcej (22 dni x 200 PLN =4.4k) niż
        inżynier budownictwa (4k).
        • Gość: asdasd Re: Do Optymisty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 11:16
          Jaki ty bystry jesteś...
    • Gość: sru... Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 11:22
      Optymisto. Wiem jak jest w UK, wiem jak tęsknota doskwiera... Kiedy przyjedziesz
      ze szmalem do polandu (dajmy na to na urlop 1- lub 2-tygodniowy...) to jest
      fajnie, byle nie zbyt długo (i jak najmniej telewizji, informacji krajowych,
      publicystyki). Bo jeśli posiedzisz dłużej to szybko sobie przypomnisz co i kto
      wygnał Cię na emigrację... I chodu!...
    • Gość: Absolwent Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.c3-0.tlg-ubr2.atw-tlg.pa.cable.rcn.com 13.06.07, 03:07
      A ja własnie za pare dni wracam do Polski, do Białegostoku.Skończyłem
      Optolelktronike na PB i rok spedziłem na zarobkach za granicą. Nie jestem
      żadnym specjalistą, mam małe doświadczenie jak większość absolwentów a mimo to
      ryzykuje i wracam.A wszyscy na około pukają się w czoło z pytaniem po co?
      Cóż ryzykuje - możecie polecić jakieś miejsca pracy?
      • lindown1 Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? 13.06.07, 10:57
        a po ch..re do Białegostoku? Po elektronice i ze znajomością angielskiego
        szukaj pracy w Wawie, Krakowie. Jeśli programujesz to coś znajdziesz. Możesz
        próbować u operatorów telekomunikacyjnych. Co robią twoi koledzy z roku? Bo jak
        wszyscy wyjechali do UK to rzeczywiscie może nie wracaj.
        • Gość: Absolwent Re: Czy w Bialymstoku ciezko jest znalezc prace?? IP: *.c3-0.tlg-ubr2.atw-tlg.pa.cable.rcn.com 14.06.07, 04:10
          Do Białegostoku dlatego że lubie to miasto i tu chciałbym mieć pracę ale jeżeli
          nie znajdę nic to będe zmuszony uciekać do innych.Co do programowania to
          niestety cieniutko i co najgorsze wcale mnie to nie pociąga ( a wiem że jest
          teraz dobry fach).Koledzy hehehe nie znam losu wszystkich ale paru w LG
          Mława,jakies sklepy z byle czym, drukarnie, a i na bezrobociu się znajdzie z
          jeden ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja