Gość: Dorota
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.06.07, 23:24
Pojechaliśmy z małym dzieckiem (11 m-cy) i temperaturą (39 st.)na ostry dyżur
do Śniadeckiego na pediatrię. Pani doktor Górska zeszła łaskawie po pół
godzinie z piętra i oznajmiła, że nie kiwnie palcem bez skierowania z
pogotowia. Czy trzeba robić pielgrzymkę po Białymstoku za dziwnymi papierkami
z chorym malutkim dzieckiem, żeby lekarz pediatra (co to zresztą za lekarz?)
łaskwie spojrzała na dziecko? Nawet nie wykazała dobrej woli. Muszę dodać, że
izba przyjęć była PUSTA. Szokuje mnie takie zachowanie lekarza dziecięcego.
Czy ktoś może potwierdzić, jakie przysługują nam prawa jako chorego?