Dodaj do ulubionych

czym jeździ bialostocki Zielony?

IP: *.lublin.enterpol.pl 03.08.07, 19:54
jak myślicie, jakim samochodem jeździ bialostocki Zielony? DZiennikarze Faktu
dorwali w Warszawie tamtejszego wodza Zielonych, jak zamiast do tramwaja
wsiadał do emitującej CO2 Skody Fabii.
Obserwuj wątek
    • www.zieloni-bialystok.w.pl autogaz, rower, w przyszlosci samochod na prad 04.08.07, 07:58
      skoda jest bardziej ekologiczna niz np.polonez czy amerykanskie:)

      "EKO SAMOCHÓD" NA AUTO-GAZ (do 90% redukcji zanieczyszczeń)
      www.zieloni.osiedle.net.pl/samochod-na-gaz.htm
      www.dzien-bez-samochodu.w.pl -proekologiczne rozwiązania w transporcie,
      kolej, tiry na tory, drogi rowerowe, komunikacja zbiorowa uspokajanie ruchu,
      poprawa bezpieczeństwa, paliwa alternatywne, odnawialna energia

      wiadomosci.wp.pl/kat,,statp,UHJ6ZWdssWQgcHJhc3k=,wid,8766860,wiadomosc.html?ticaid=13e0c

      SAMOCHOD ELEKTRYCZNY:100 KM ZA 2 ZŁOTE KOSZT OD 10 TYS. ZŁ,TANI,NIEZAWODNY,BEZ
      SKRZYNI BIEGÓW

      Studenci Wydziału Elektrycznego Akademii Morskiej w Gdyni skonstruowali
      samochód z napędem elektrycznym. Pojazd już porusza się po ulicach Gdyni, a
      przejechanie nim 100 kilometrów to koszt zaledwie dwóch złotych. Auto ma
      promować uczelnię i zachęcać do podejmowania na niej nauki.

      Do przerobienia na pojazd elektryczny studenci wybrali 26-letniego forda
      escorta - mówi dr Andrzej Łebkowski z Akademii Morskiej w Gdyni. Miejsce
      silnika spalinowego zajął stary silnik ze sztaplarki, pojazd zasila także 14
      akumulatorów, prostownik i regulator prądu. Maksymalna prędkość, jaką może
      osiągnąć, to 120 km - opowiada.

      Takie "cacko" może kosztować od 10 tys. zł wzwyż. Wszystko zależy od rodzaju
      baterii i silnika, im nowsze, tym koszt jest oczywiście wyższy - tłumaczy
      Łebkowski.

      By naładować silnik pojazdu, wystarczy podłączyć go do prądu na osiem godzin.
      Wówczas można przejechać nawet 170 km - mówi Łebkowski. Jeśli rozładuje się w
      drodze, to podładowanie powinno zająć nie mniej niż 3 godziny. Jedyne koszta
      eksploatacji pojazdu to prąd i powietrze w kołach - dodaje.

      Jeśli zamontujemy nowszy silnik, co mamy w planach to koszta eksploatacji
      jeszcze się zmniejszą - dodaje Łebkowski.

      Pojazd konstruowany był pół roku przez pięciu studentów - Radosława Czekaja,
      Marcina Gaca, Mariusza Namrożego, Andrzeja Golaka i Szymona Kalkowskiego).
      Grupą kierował prof. Ryszarda Strzelecki.

      Kiedy pojazd miał już wyjechać na ulice, okazało się, że są problemy z...
      ubezpieczeniem. W systemie towarzystw ubezpieczeniowych nie istniało coś
      takiego, jak zerowa pojemność silnika - tłumaczy Łebkowski. Udało nam się
      jednak indywidualnie wynegocjować składkę - dodaje.

      motoryzacja.interia.pl/samochody/news/ciezarowka-na-prad,951331,415
      Ciężarówka na prąd

      Kiedyś Anglia słynęła z produkcji maszyn parowych, samochodów i w ogóle tam
      zaczęła się rewolucja przemysłowa w Europie.

      Czy Wyspiarze chcą być liderem także w XXI wieku, zalewając Kontynent
      samochodami elektrycznymi?

      Wprawdzie o różnych pojazdach napędzanych silnikami elektrycznymi mówi się od
      dawna, ale zwykle są to albo tzw. hybrydy, czyli auta z napędem konwencjonalnym
      i jednocześnie elektrycznym, albo np. zwykłe ciężarówki ogołocone z diesla i
      wyposażone w motor na baterie.

      Tymczasem pojawiły się pojazdy zaprojektowane od początku jako elektryczne i są
      w seryjnej produkcji.

      Co prawda dostawczy Modec wszedł do produkcji dopiero w marcu tego roku, ale za
      to od razu znalazł nabywców, np. Tesco kupiło 15 egzemplarzy, a inni zamówili
      130.

      Producent z Coventry twierdzi, że jest to pierwszy na świecie bezemisyjny
      pojazd do dostaw miejskich o wysokiej sprawności.

      Jako różnicę w stosunku do innych, zwykle przerabianych z klasycznych
      ciężarówek, pojazdów ekologicznych Modec podkreśla inne założenia projektowe.
      Miał on być cichym pojazdem, a przy okazji stał się ekologiczny.

      W wersji dostawczej Modec ma 2 m szerokości, 6 m długości i 2,6 m wysokości.
      Waży 3,5 tony, zabiera 2 tony ładunku. Przy nocnym ładowaniu zasięg wynosi
      ponad 100 mil zależnie od prędkości, stylu jazdy i obciążenia. Nie jest
      ślamazarny, bo rozwija 50 mil/h dzięki silnikowi 102 KM i 300 Nm.

      Jest zupełnie bezemisyjny i cichy, w centrach miast takich jak Londyn nie płaci
      się za niego podatku drogowego, opłat z tytułu zanieczyszczenia środowiska i
      innych. Kosztuje 25 tys. funtów (plus opłata za wynajem baterii), więc niemało,
      ale przeliczono, że ogólny koszt eksploatacji porównując z podobnym samochodem
      silnikowym jest niższy. Średnia bateria o poj. 85 kWh ładowana jest w Anglii za
      ok. 5 pensów za kWh. Przy przebiegu 24 tys. mil rocznie zsumowany koszt wynajmu
      baterii i zużycia prądu jest niższy niż koszt ropy, ale trzeba jeszcze dodać
      niższe koszty eksploatacji, np. serwisu, plus brak wspomnianych opłat. No i z
      racji cichej pracy możliwość wykorzystywania go przez całą dobę w centrum miast.

      Co z bateriami? Są wynajęte, więc ewentualne problemy techniczne nie obchodzą
      użytkownika. Obecnie używa się wysokiej jakości baterii Zebra (sodowo-niklowe),
      ale testuje się też litowe.

      Zużycie prądu zależy od wielu czynników, więc niekiedy można zrobić na dzień
      130 mil, jeśli pojazd nie jest w pełni obciążony, a często rusza spod świateł i
      hamuje przed następnymi (odwrotnie jak w zwykłym samochodzie).

      Poza dostawczym furgonem o pojemności 12 m3 produkowana jest wersja o
      wydłużonej kabinie. Niedługo pojawi się wersja o przedłużonym rozstawie osi,
      także minibus na 12-16 miejsc.

      Druga marka, która zaczęła produkcję elektrotrucków to Smith. Tu prace poszły w
      dwóch kierunkach: z jednej strony zaprojektowano pojazd w oparciu o podzespoły
      Avii (podwozie i kabina), ale z prawdziwym elektrycznym napędem, z drugiej -
      zbudowano nowy pojazd całkowicie obliczony pod kątem napędu elektrycznego.

      Powstały w 1920 roku Smith szczyci się największą produkcją pojazdów
      elektrycznych, tych specjalistycznych i drogowych. Wchodzi w skład Tanfield
      Group.

      Najbardziej gorącą nowością jest Smith Edison, czyli nowy Transit z
      elektrycznym napędem i bateriami pozwalającymi na zasięg do 150 mil. Pierwszy
      3,5-tonowy elektryczny samochód rozpędza się na baterie szybciej niż wtedy, gdy
      ma diesla, przynajmniej w zakresie 0-30 mil. Ma ładowność 1338 kg.

      Smith oferuje także cięższe wersje "Faraday" (4,5 t) oraz ST (5-7 ton) o
      kompozytowych, ale kanciastych i brzydkich kabinach.

      W Birmingham pokazał pojazd Newton, czyli pierwszy 7,5-tonowy samochód
      elektryczny z emisją "O". Z kabiną Avii, resorami parabolicznymi i zabudową
      wykorzystującą panele kompozytowe Omnia samochód jest bardzo lekki, toteż
      szczyci się ładownością 4 ton. Zasięg określono na 130-160 mil dziennie. Dbają
      o to 4 baterie Zebra 278V 76A umieszczone po bokach ramy. Ładowanie odbywa się
      w garażu przy użyciu zwykłej wtyczki prądu trójfazowego. Moc silnika 120 KM.
      Newton kosztuje 60 tys. funtów, a opracowywana jest także wersja 12-tonowa...

      Tanfield poinformował ostatnio, że produkcja pojazdów elektrycznych wynosząca 5
      sztuk tygodniowo została zwiększona do 10, a w 2008 roku 30 tygodniowo. Połowa
      pojazdów pojedzie na eksport, więc nie jest to pomysł tylko dla londyńczyków.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka