Kiedy mówię Białystok myślę...

IP: *.sloneczny.pl 23.07.03, 13:33
... o zielonych pastwiskach, bystrej rzece białej i o całym tym gównie, w
którym grzebię się na codzień
    • ormond Re: Kiedy mówię Białystok myślę... 23.07.03, 14:04
      Bialystok
    • gwiezdny.zalogowany Re: Kiedy mówię Białystok myślę... 23.07.03, 14:07
      rodzice
      • saunne Re: Kiedy mówię Białystok myślę... 23.07.03, 15:03
        dom
    • marat_ Re: Kiedy mówię Białystok myślę... 23.07.03, 15:55
      Gość portalu: Paskuda napisał(a):

      > ... o całym tym gównie, w którym grzebię się na codzień

      Paskudo, a te grzebanie się to w ramach pracy czy czasu wolnego? I co niby masz
      wygrzebać? A masz jakieś narzędzia? Czy tak zwyczajnie, palcami? A jak Cię w
      czasie grzebania zaswędzi w nosie, to co? I w jedzeniu Ci Twoje zajęcie nie
      przeszkadza?

      Ale jak by nie patrzeć - to Ci nie zazdroszczę...
      • Gość: Paskuda Re: Kiedy mówię Białystok myślę... IP: *.sloneczny.pl 23.07.03, 23:12
        marat_ napisał:

        > Gość portalu: Paskuda napisał(a):
        >
        > > ... o całym tym gównie, w którym grzebię się na codzień
        >
        > Paskudo, a te grzebanie się to w ramach pracy czy czasu wolnego?

        Grzebannie się w gównie to taka przenośnia, ale skoro odebrałeś to dosłownie
        to cóż... każdy ma prawo do własnych skojarzeń :)

    • badfable Re: Kiedy mówię Białystok myślę... 24.07.03, 00:10
      dziecinstwo,rodzinny dom,piekne chwile,przyjaciele,moje niepowtarzalne spokojne
      miasto otoczone piekna przyroda -ktora nie klamie.Wszystko co najlepsze ,byc
      moze dlatego ,ze nigdy nie zostal Bialystok jako taki ubrany przeze mnie w
      ramki polityki,ekonomii,i jakichkolwiek innych uciazliwosci.To zawsze byl i az
      i tylko dom.I tak pozostanie - i kiedys tutaj wroce i wierze w to ze bedzie jak
      dawniej.To w nas samych jest Bialystok taki jakim go widziec chcemy.A babrac
      sie mozna w gownie wszedzie -i w Malkini i w Paryzu i w Rzymie
      i....pozdrowienia bf
    • Gość: krzys Re: Kiedy mówię Białystok myślę... IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 24.07.03, 00:50
      ...ze tam jest juz koniec swiata
    • lindow1 Re: Kiedy mówię Białystok myślę... 24.07.03, 10:32
      Gość portalu: Paskuda napisał(a):

      > ... o zielonych pastwiskach, bystrej rzece białej i o całym tym gównie, w
      > którym grzebię się na codzień

      "Gawnawoz szto nasrał, to pawios" - Był taki rzemieślnik z beczką na fekalia
      czyli gówno,jak to dosadnie określiłeś, ciągnioną przez dwa perszenory.
      Najpierw grzebał się w nim, w wychódkach czyli sławojkach albo latrynach takim
      czerpakiem na długiej tyce,następnie wlewał ten urobek do tej masywnej,
      żelaznej,długiej beki.Myśmy zatykając nosy wołałali jak wyżej, gdy przewoził
      toto na pobliskie bojarskie zagony.Był zadowolony, bo konkurencji nie miał,
      gówna nie brakowało,pracę cenił. A Ty co? Musisz się dzielić z kimś, że taki
      niezadowolony. A może beki takiej już nikt Ci nie potrafi zrobić,bo pastwisk i
      gówna -jak fajnie zauważyłeś - ci u nas nie brakuje.
      • Gość: Paskuda Re: Kiedy mówię Białystok myślę... IP: *.sloneczny.pl 24.07.03, 13:45
        To nie chodzi tylko o bekę. Należy zauważyć, iż w mieście brakuje typowych
        wiejskich wychodków, więc Apeluje teraz do wszystkich rządzących miastem:
        POSTAWCIE KILKA LATRYN!!! (ewentualnie mogą to być Toi Toi - szczyt techniki:)
        Będziemy za to bardzo wdzięczni.
        Tak na marginesie dziękuję przedmówcy za tak pouczający wywód. Pozrawiam
Pełna wersja