Gość: rowerzyk
IP: w3cache:* / *.gazeta.pl
28.07.03, 16:10
godzina 2:45. Z kolega rowerami wracalismy od kolezanek. Szczescim moim bylo
ze odloczylem sie od niego chwile wczesniej, bo ponizej opisane wydarzenia
byly by i moim udzialem. Miasto pusciutkie, jechal chodnikiem. Zatrzymal go
patrol policji. w sumie to nic dziwnego. Ale dalej. Sprawdzanie danych
osobowych i numerow roweru. Tez narazie wszystko ok. Osoba nieposzukiwana,
ale rower, no coz tylko jedna cyferka sie nie taka a odnalezli by kradziony
rower. Wiec panowie policjanci w socjotochnikach szkoleni zaczynaja
straszenie: przyznaj sie przerobiles 2 na 8! Przyznaj sie, bo pojdziesz
siedziec! (jak by sie przyznal to bankowo by poszedl, ale o tym juz panowie w
niebieskich mundurkach nie mowia) Gdy delikwent niezlomnie twierdzi ze rama
jest legalna zniemiaja taktyke. Jazda po chodniku! Bedzie mandat! I zabawa na
calego z pocacego sie, ze strach bogu ducha winnego rowerzysty.
Szczesliwie skonczylo sie na pouczeniu, ale dopiero jak zatrzymany przed
panami wladza pokajal sie i uznal ze dla nich jest totalnym zerem.
Moje pytanie brzmi:
Czy HWDPolicjant nie moze okazywac swojej wyzszosci na przeciwnikah rownych
sobie? Czy kozakiem jest dopiero jak widzi, ze ktos sie go boi? Dlaczego
zadnego nia ma na Plantach gdzie imprezuja pijane osilki?
pozdrowienia dla wszystkich. takze Policjantow