henrykkreuz
09.08.03, 10:28
Wojna jest zbrodnią, ale jest to zbrodnia męska wbrew zniewieściałym morałom
oraz sztywnym zasadom. Największego pacyfistę porywa widok szarżującej
kawalerii, wojsk w ataku, ryczących czołgów i myśliwców startujących na
pustyni. Nie bez przyczyny kobiety adorowały wojowników, poeci wychwalali ich
wielkie czyny, a kapłani namaszczali ich głowy. Można przytoczyć rzymskie
powiedzenie, werset z Koranu, cytat z Szekspira czy Nietzschego na pochwałę
dowódcy, lekceważąc koszty wojny. Można wybaczyć przelew krwi, ale nigdy
podłych, niewybaczalnych uczynków.
Morderstwo młodych synów obalonego władcy arabskiego to najbardzej nikczemna
zbrodnia prezydenta Busha. Przekształciła głupca w łotra, wątpliwego
zwycięzcę nad bezbronnym krajem w podłego mordercę, kłamcę w krwawego
oszusta, chełpliwego herszta na pokładzie lotniskowca – w zdeprawowanego
potwora. Cokolwiek sądzimy o Saddamie Husajnie, cyniczny i okrutny mord jego
synów jest bezdennym zniżeniem się do archaicznych metod. To jest gorsze niż
zamordowanie młodego księcia d’Enghien przez Napoleona2. Gorsze niż zbrodnie
Ryszarda III. Stalin oraz Hitler, Churchill i Roosevelt zabili miliony, ale
nie polowali na dzieci swych wrogów.
Jeśliby prezydent wydarł im szlachetne serca i pożarł, kapiąc krwią na swą
wykrochmaloną koszulę, nie byłby bardziej odrażający. To jest moralny upadek
rządzących elit: szkoły Busha, Harvard oraz Yale3, niegdyś arystokratyczna
wylęgarnie amerykańskich elit, osiągnęły moralne dno pod przywództwem
Lawrence’a Summersa Frazesowicza, Samuela Huntingtona Małoznacznego, Leo
Straussa Bezbożnego i Alana Dershowitza Dręczyciela. Chyba nawet więzienie
Sing Sing wykształciłby bardziej odpowiednie klasy rządzące i to mniejszym
kosztem.
To jest też moralny upadek armii. Setki ciężko uzbrojonych żołnierzy
amerykańskich, którzy wzięli udział w egzekucji przynieśli hańbę sobie i swym
siłom zbrojnym. Naśladując izraelskich zamachowców wystrzelili pociski w
bezbronnych ludzi. To już nie żołnierze, tylko kaci. Ich tchórzliwy czyn
deleguje ich do niższych kręgów Piekła, niedaleko Judasza.
To jest także moralny upadek środków przekazu. Uległe narzędzie Imperium
zsunęło się w moralną nicość, większą nawet niż tchórzliwe morderstwo.
Telewizyjni luminarze dyskutowali cenę krwi w dolarach i gotówce4.
zastanawiali się czy to zabójstwo będzie użyteczne dla osłabienia irackiego
ducha oporu . Ekrany telewizyjne przekształciły się w stosy całopalne,
pokazując okrwawione głowy tych dwu przystojnych młodych ludzi. Zastraszający
widok, ale jeszcze straszniejszy był tłum maklerów giełdowych i inwestorów na
Wall Street, świętujących zwyżkę indeksu Dow Jones napojoną krwią arabską.
Nie było to pierwsze ziejące złością morderstwo w historii ludzkości. Ale
pierwsze witane ze spokojem; krwawa ofiara na ołtarzu Mamona5. Chorym
społeczeństwem nie wstrząsnął uzdrawiający spazm moralnego obrzydzenia.
Martwe, porwane ciało 14-letniego chłopca, wnuka Saddama Husajna, będzie
prześladować Busha zawsze, gdy popatrzy na swe dzieci i wnuki, jak krwawy
duch Banko na uczcie Makbeta. Istotnie teksański zabójca synów Husajna jest
niczym innym jak bezlitosną kopią szkockiego mordercy synów Macduffa.
W państwie chrześcijańskim zostałby wyklęty, bo na mściwe zabójstwo dzieci
jego wroga nie ma miejsca w Królestwie Jezusa. Nie na darmo zaprzyjaźnił się
on z Sharonem i Perle, którzy nagminne wysławiają zabójstwo dzieci Hamana w
święto Purim6.
Szlachetni i odważni synowie Saddama Husajna nie uciekli do dalekich krajów.
Nie zainkasowali miliardów za poddanie się, nie wypoczywali w Mińsku czy Ar-
Rijad, jak sugerowała nieuczciwa prasa oficjalnego nurtu. Jako „Młode Lwy
Bagdadu” walczyli z przeważającymi siłami agresora i polegli w obronie
ojczyzny. Kusai i Udai żyli blisko siebie i śmierć ich nie rozłączyła. Na
zawsze będzie ich miłować zbiorowa pamięć ludzkości, razem z innymi
tragicznymi, śmiałymi bojownikami przeciw imperiom, od galijskiego
Vercingetorixa po wodza Siuksów, Siedzącego Bawoła, od Che Guevary z Santa
Clara po Abdela Kadera al Husseini z Kastal. Ich ostatnia postawa i śmierć
odkupiły Irak i przywróciły Arabom poczucie własnej wartości. Zginęli ciałem,
lecz pozostali żywi duchem; ich mordercy to nic innego niż żywi umarli. Gdy
Bliski Wschód odzyska niezależność, ich imiona zostaną wypisane na cennych
porfirach naszych pomników.
---------------------------------