metalewa 19.01.08, 13:47 Cieszę się bardzo, że metoda jest odpowiednio dobrana do ludzi którzy kpią sobie z zasad bibliotecznych. Czytelniczka korzystająca z bibliotek publicznych. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: mydel klas Takie ynteligięty ,a kradną książki z byblioteky . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 08:27 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Baju, baju IP: *.tsi.tychy.pl 20.01.08, 10:04 Na jakiej podstawie należy niby zapłacić za windykację? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawe Re: Baju, baju IP: *.icpnet.pl 20.01.08, 17:38 Na podstawie prawnej. Jeśli złodziej nie odda skradzionego przedmiotu właścicielowi po dobroci, to płaci za windykację. Złodziei bronisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: Baju, baju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.08, 07:19 Skoro czytelnik (złodziej) płaci koszty windykacji (karę za kradzież) to czemu ma płacić coś jeszcze bibliotece? Ile kosztów windykacji należy się zgodnie z prawem? Jak nie oddasz koledze pozyczonego długopisu to zapłacisz nasłanemu windykatorowi 100zł kosztów windykacji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: element70 Re: Baju, baju IP: 212.33.72.* 08.02.08, 17:47 Ciekawe, o jaką podstawę prawną chodzi. Czy windykator ma prawo zażadać jakiejkolwiek opłaty i jakichkolwiek książek bez udowodnienia, że czytelnik książki posiada i kiedykolwiek je wypozyczał? Obecny system wypożyczeń opiera się na zawodnym systemie adnotacji dokonywanych przez bibliotekarki. Czytelnik może być zaocznie, przez pomyłkę albo nie, obciążony jakimiś książkami, których nigdy nie widział. I wtedy do drzwi zapuka windykator... Jakie ma prawa? Czy czytelnik musi dowodzić swojej niewinności? Zawsze myślałem, że w Polsce obowiązuje domniemanie NIEWINNOŚCI, dopóki winy się nie udowodni. To może zrobić sąd. Na razie akcja książnicy - choć popieram funkcjonowanie dotychczasowej umowy społecznej w myśl której płaciło się kary za przetrzymywanie książek - wydaje mi się przedwczesna i nieprzemyślana. Proszę o wypowiedź na forum prawnika. Skuteczniejsze bywały amnestie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: margolka Re: Baju, baju IP: *.cnb.com.pl 14.02.08, 17:55 Własnie ja znajduje się w takiej sytuacji- książki rzekomo wypozyczyłam będąc w dziewiątym miesiącu ciązy na tydzień przed rozwiązaniem- będąc na zwolnieniu-mając trudności z chodzeniem, bo dzieciątko "na nerw uciskało". Zapewne w tym czasie kiedy obawiałam się się , że w każdej chwili moge urodzić, bojac sie wychodzić- bo miałam wcześniejsze problemy - pobiegłam wypozyczać do biblioteki książki:-)) bo jeszcze poczytac mogłam na porodówce. A tak na poważnie: ja nie wypożyczałam, nikt w moim imieniu nie wypożyczał, zresztą teoretycznie nie mógł bez upowaznienia. Poszłam wyjaśniać sprawę- w swoją karte miałam wetknięte dwie karty książkowe, na karcie odnotowane, że były wysyłane 3 upomnienia. Oczywiście zwykłym, bez potwierdzenia. Ja nie widziałam żadnego. Nie wiem co o tym sadzić- pomyłka, świadome działanie kogoś komu nie zgadzała sie ewidencja??? Nie wiem, zapewne sprawa trafi do sądu, bo w imię czego mam płacić za coś czego nie było. Z drugiej strony jak pomyślę o przeprawach sądowych to mam ochote machnąć ręką - o niedużą kwotę chodzi - 62 zł. Tyle, że jak mówi moja znajoma- jak zapłacisz to uznają, że mozną cię na wszystko naciągnąć. A jaką mam pewność, że za chwile znowu nie okaże się, ze gdzież coś zalegam??? Wiem, ze juz nigdy nie skorzystam z biblioteki, gdzie obowiązuje "kartkowy" system, a odbioru nie poświadcza się własnym podpisem Odpowiedz Link Zgłoś