dojazd do warszawy do pracy

27.01.08, 15:19
Z ciekawości moje pytanie: jak wielu białostoczan codziennie, dzień w dzień
tłucze się do Warszawy do roboty?
Przypuszczam, że to rodzaj życia "śniadanie na kolację" ;)
    • Gość: hrabia Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.chilan.net 27.01.08, 17:45
      nie znam nikogo kto codziennie by dojeżdżał, chociażby na koszt
      • Gość: x Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.elpos.net 28.01.08, 18:39
        Tez nie znam .To by sie nie oplacalo .Przewaznie jak ktos pracuje w stolicy to
        wynajmuje tam mieszkanie .DROGO ale oplaca sie bardziej niz dojazd koleja
        codziennie lub autem przy tych cenach benzyny .
        • Gość: mykolog Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.crowley.pl 29.01.08, 09:12
          drogo?
          450 miesieczny, a wynajem klitki to 1000-1500zł + oplaty. Czyli
          zależy ile sie zarabia ;D
          • Gość: x Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.elpos.net 29.01.08, 17:37
            Nie wiedziałem ze sa miesieczne na trase 200 km .Ale i tak malo kto chce spadzac
            tyle czasu w podrozy .Przewaznie jak ktos tam pracuje to albo wynajmuje
            mieszkanie , albo juz kupil sobie wlasne(dotyczy tych co zaczeli tam pracowac na
            dlugo przed wejsciem Polski do UE) .
    • Gość: gibor Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 29.01.08, 10:15
      A ja spotykam takie osoby w pociągach. Raz kogoś kto codziennie
      dojeżdża do pracy w jakiejś firmie blisko stacji kolejowej. Jeśli
      chodzi o czas, to bywa, że wychodzi to tak, jakby dojeżdżał w
      godzinach szczytu spod Warszawy. Znajomy mieszka za Białołęką i
      bywa, że dojazd do pracy zajmje mu ponad 2 godz.
      Żona kiedyś spotkała funkcjonariusza SOK.
      Sam pracuję w Warszawie, ale nie muszę codziennie jeździć. Znam
      wielu pracowników akademickich, którzy mieszkają w Białymstoku a
      wykładają w Warszawie.
      Tak więc zdarza się.
      Pozdrawiam forumowiczów
      • Gość: idzikczortu Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.sub-75-220-31.myvzw.com 29.01.08, 19:34
        Temat na czasie.
        Dojazdy do pracy w duzych miastach to znak czasu. To jest takze obrazem spoleczenstwa post-industrialnego. Ludzie wyksztalceni chca dobrze zarabiac, najwyzsze zarobki zas sa w duzych centrach; ceny mieszkan z kolei w duzych centrach moga przekroczyc prog oplacalnosci by w tych centrach dalej sie gniezdzic. Nie wspomne juz o coraz gorszych warunkach zycia w zatloczonych aglomeracjach (co z malymi dziecmi?).
        Stad, gdy kiedys w Polsce zaczna jezdzic szybkie koleje na wzor francuskich TGV, to Bialystok z powodzeniem moglby odgrywac role miasta sypialnego dla Warszawy. Te 180 KM to bylaby godzina dojazdu w komforcie. Zyc nie umierac! Dodatkowo Bialystok moglby odgrywac role jednego z kampusow wyksztalcenia uniwersyteckiego dla Warszawy i Polski centralnej.
        Dla przykladu, gdzies tam na innym kontynencie, spis wykazal, ze istnieje calkiem spora grupa ktora decyduje sie jezdzic codziennie do duzej metropolii, bo tam znalazla dobrze platne zatrudnienie, az do 4-ch godzin w jedna strone! Ba, istnieje juz nawet grupa ludzi dojezdzajaca, a raczej dolatujaca samolotami, do pracy zza granicy (z Montrealu, z Kanady).
        Zaden planista sam by tego nie wymyslil.
        • Gość: oko Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.elpos.net 31.01.08, 21:00
          Ja sie udaje od zcasu do zcasu,statystyki robisz?
          • Gość: arkolog Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.crowley.pl 01.02.08, 10:16
            >Ja sie udaje od zcasu do zcasu,statystyki robisz?

            ;) raczej sprawdzam, czy tylko ja na glowe upadłem ;D
        • Gość: arkolog Re: dojazd do warszawy do pracy IP: *.crowley.pl 01.02.08, 10:37
          Masz-li rację, idzikczirtu. A nawet, jak jej nie masz, to
          przynajmniej zgadzam sie z tobą. Przebicie się rano przez Wawe to
          dluga i nudna sprawa. Z Białołęki pewnie jeszcze dłużej, ale tramwaj
          z Bemowa do Centrum jedzie godzine (nawet specjalnie nie stojąc w
          korku).
          Do tego wynajem obskurnych klitek za 1000-1500zł.... ech...
          W sumie, gdyby, jak piszesz, pociągi były luksusowe i szybkie, to
          napewno mniej osób chciałoby mieszkać w Wawie. Ale i teraz - dzienna
          różnica 4 godzin kosztuje.... 1100zł. 13zł/godzine ;) 3funty, połowa
          minimalnej w Anglii. Można tak sobie przeliczać w nieskończoność,
          wte i nazad.
          Kolejna rzecz, jak Idzi już wspomniał, opieka zdrowotna, dzieci,
          żłobek. Pierwszeństwo mają dzieciaki z zameldowaniem w Wawie, to
          samo w przychodniach - ponoć odsyłają do swojego miasta (tak
          słyszałem przynajmniej). A rozłąkowego nikt już nie płaci...

          A swoją drogą, to wnoszę o połączenie lotnicze do Wawy!! ;D

          Pozdrawiam podróżnych
Pełna wersja