Prawo autorskie stoi na glowie...

IP: *.stnet.pl 22.08.03, 15:21
Witam
poruszyc chcialbym temat prawa autorskiego w naszym kraju (czyli pirackie
plyty CD, sciaganie plikow z internetu, kserowanie ksiazek itp itd) Nie
uwazacie, ze to wszystko stoi na glowie? Ze stacje radiowe musza placic
wykonawcy za to, ze puszczaja jego przeboj (dlatego mamy tak malo polskiej
muzyki - zagraniczna jest bezplatna), dlaczego silownia ma placic za
puszczanie muzyki? taksowkarz w samochodzie? dlaczego nie moge zrobic sobie
miniseansu ze znajomymi i obejrzec film na wideoprojektorze (z punktu
widzenia prawa to przestepstwo bo bezprawne rozpowszechnianie a poza tym jak
jeszcze bedzie to kopia sciagnieta z sieci to o Jezuuu... wole nie myslec co
by mi ZPAV ZAiKS czy jeszcze jakis twor zrobil...). A kserowanie ksiazek?
czemu nakladane sa tantiemy na firmy kserujace? a jesli juz nakladamy to
dlaczego na wszystkie uslugi? przeciez kopiujac sobie samemu zeszyt czy
wlasne notatki nie musze placic tantiem autorskich jakims wydawcom? w
zasadzie to mi sie te 3% z powrotem nalezy bo ja jestem wydawca i autorem
wlasnych notatek... Totalny absurd... wypowie sie ktos?
pozdrawiam serdecznie
    • Gość: piecyk gazowy Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: *.visp.energis.pl 22.08.03, 18:28
      Gość portalu: Przemek napisał(a):

      > A kserowanie ksiazek?
      > czemu nakladane sa tantiemy na firmy kserujace? a jesli juz nakladamy to
      > dlaczego na wszystkie uslugi? przeciez kopiujac sobie samemu zeszyt czy
      > wlasne notatki nie musze placic tantiem autorskich jakims wydawcom? w
      > zasadzie to mi sie te 3% z powrotem nalezy bo ja jestem wydawca i autorem
      > wlasnych notatek...

      Płyty CD-R też są od niedawna okładane podatkiem (2% chyba). A jak nagrywam
      własne np. dokumenty, to co do tego ma ZAIKS i ci inni lichwiarze?

      Długopisy i papier też powinni opodatkować. A nuż ktoś przepisze sobie Pana
      Tadeusza?
      • Gość: yoda Nie ma to jak... IP: *.biaman.pl 22.08.03, 22:17
        Nie ma to jak... posłuchać inteligentnych dyskusji. Chcecie obejrzeć film w
        gronie kolesiów to sobie go nagrajcie, za muzykę trzeba płacic? proszę sobie
        pospiewać - nawzajem piecyk przemusiowi za darmo!!!
        Acha pod blokiem stoja fajne wózki też można wziąć bo sie marnują - co za
        durne przepisy !
        • Gość: piecyk gazowy Re: Nie ma to jak... IP: *.visp.energis.pl 22.08.03, 22:45
          Gość portalu: yoda napisał(a):

          > proszę sobie
          > pospiewać - nawzajem piecyk przemusiowi za darmo!!!

          No, czy za darmo to nie wiem. Trzeba by się było skonsultować w tej sprawie z
          ZAiKS-em...
          • Gość: Yoda Re: Nie ma to jak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.03, 10:01

            >
            > No, czy za darmo to nie wiem. Trzeba by się było skonsultować w tej sprawie z
            > ZAiKS-em...

            jeżeli piecyk skomponuje i zaspiewa i nie zapisze się do zaiksu to nic płacic
            nie trzeba - może nawet zrobić parę hitów (wszystko wie i mądry jest) i póscić
            w lud za darmo!!
            Nic nie stoi na przeszkoszie!!!!!!!!!!
            • Gość: piecyk gazowy Re: Nie ma to jak... IP: *.visp.energis.pl 23.08.03, 21:31
              Gość portalu: Yoda napisał(a):

              > jeżeli piecyk skomponuje i zaspiewa i nie zapisze się do zaiksu to nic płacic
              > nie trzeba - może nawet zrobić parę hitów (wszystko wie i mądry jest) i
              póscić
              > w lud za darmo!!
              > Nic nie stoi na przeszkoszie!!!!!!!!!!

              Nie byłbym tego taki pewien. Jakiś gość w barze w Hajnówce chyba puszczał z
              magnetofonu muzę jakiegoś zespołu regionalnego i się ZAiKS zgłosił (choć ta
              kapela z nim nie miała nic wspólnego). Kiedyś czytałem we Współczesnej chyba...
    • ogabignac Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 22.08.03, 23:06
      Juz te wielkie serwery co umozliwiaja sciaganie plikow
      muzycznych poszly po rozum do glowy. I wszystko odbywa
      sie w majestacie prawa. A robia to w ten sposob, ze za
      sciagniety album trzeba zaplacic 0.50 Euro i z tego
      odpalaja procent stowarzyszeniom autorow muzyki.
      Sprytne co? Niech te mundre(i drogie) firmy fonograficzne
      ugryza sie w tylek. Znak nowych czasow ha-ha!:)
      Informacja przeczytana pare dni temu w prasie
      niemieckiej.
      • Gość: Spec Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: 38.112.0.* 22.08.03, 23:09
        ogabignac napisał:

        > Juz te wielkie serwery co umozliwiaja sciaganie plikow
        > muzycznych poszly po rozum do glowy. I wszystko odbywa
        > sie w majestacie prawa. A robia to w ten sposob, ze za
        > sciagniety album trzeba zaplacic 0.50 Euro i z tego
        > odpalaja procent stowarzyszeniom autorow muzyki.
        > Sprytne co? Niech te mundre(i drogie) firmy fonograficzne
        > ugryza sie w tylek. Znak nowych czasow ha-ha!:)
        > Informacja przeczytana pare dni temu w prasie
        > niemieckiej.

        nie wiem na jakiej planecie, ale chyba nie na tej samej
        co ja.
    • saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 23.08.03, 21:27
      żeby o czymś merytorycznie dyskutować trzeba się na czymś opierać. Najlepiej na
      faktach. Zatem poniżej użyteczne linki:

      1. prawwwo.webpark.pl/pautor.htm

      2. prawwwo.webpark.pl/

      3. www.vagla.pl

      4. prawnik.net.pl/prawnik/autorskie_pod.htm

      poza tym polecam lekturę kodeksu cywilnego - dział WŁASNOŚĆ i inne prawa
      rzeczowe.

      pozdrawiam.
      • Gość: Przemek Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: *.stnet.pl 23.08.03, 21:45
        czyzbysmy zarzucali mi, ze nie mam pojecia o prawie?
        pozdrawiam
        • saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 24.08.03, 11:40
          Nie zarzucam ale też po lekturze pierwszego Twojego postu nie mam pewności, że
          się znasz. Widziałam już na tym forum mnóstwo rzekomo "merytorycznych" dyskusji
          na rozmaite tematy (także prawne). Niestety ich efektem w większości było
          wzajemne obrzucanie się wyzwiskami (co daje się już zauważyć i w tym wątku).

          Czekam zatem na rozwój wydarzeń.

          pozdrawiam :)
          • alex.4 Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 24.08.03, 12:18
            ale prawo autorskie rzeczywiście jest postawione na głowie. zaczyna ono
            krępować rozwój wymiany myśli. Sprowadza się ochronę myśli do absurdu
            Pozdr
            • Gość: saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 24.08.03, 13:54
              alex.4 napisał:

              > ale prawo autorskie rzeczywiście jest postawione na głowie. zaczyna ono
              > krępować rozwój wymiany myśli. Sprowadza się ochronę myśli do absurdu
              > Pozdr

              podaj przykłady.
              • alex.4 Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 25.08.03, 15:05
                Przepisy istniejące w Niemczech czy Francji okreslajace procentową liczbę stron
                jaka mozna skserować. Utrudnianie kserowania.
                Tym czasem uderza to nie tylko czytelnika, ale także autora, gdyż zmniejsza
                krag odbiorców jego dzieła. Np. jesli artykuł ukazuje się w Polsce w ksiązce
                która kosztuje 60 Euro, to niewiele biboliotek siążkę ta kupi. Tekst jeśli nie
                liczyć odbitek i ksera jest praktycznie w Polsce niedostepny. Tym czasem
                autorowi może zależeć, aby jednak troche więcej osób przeczytało jego tekst niż
                te osoby któe ksiażke kupią. Tym bardziej, ze większość autorów artykułów czy
                książek naukowych dostaje albo neiwielkie honorarium, albo w ogóle go
                niedostaje.
                Pozdr
                • saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 26.08.03, 12:28
                  alex.4 napisał:

                  > Przepisy istniejące w Niemczech czy Francji okreslajace procentową liczbę
                  stron
                  >
                  > jaka mozna skserować. Utrudnianie kserowania.

                  myślałam, że dyskutujemy o prawie w Polsce. Niestety nie znam regulacji
                  niemieckich i francuskich.

                  pozdrawiam.
                  • alex.4 Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 28.08.03, 11:01
                    Niestety złe regulacje maja to do siebie, że potrafią się rozpowszechniać...
                    Czasami lepiej dmuchać na zimne...
                    Pozdr
          • Gość: Przemek Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: *.stnet.pl 25.08.03, 13:36
            saunne napisała:

            > Nie zarzucam ale też po lekturze pierwszego Twojego postu nie mam pewności,
            że
            > się znasz. Widziałam już na tym forum mnóstwo rzekomo "merytorycznych"
            dyskusji
            >
            > na rozmaite tematy (także prawne).

            No wiesz saunne - moj pierwszy post byl ogolnym wprowadzeniem w temat. Prawem
            autorskim zajmuje sie od paru lat bo sam wiele razy jako fotograf jestem
            okradany z moich prac w przeroznych publikacjach papierowych, pocztowkowych,
            gazetowych i internetowych (swoja droga jak ktos by mnie ladnie poprosil to
            bym wydal pozwolenie aby moje zdjecie ukazalo sie tu i owdzie bo bylby to dla
            mojej skromnej osoby zaszczyt a na chleb na razie potrafie zarobic i nie musze
            sciagac tantiem).

            Niestety ich efektem w większości było
            > wzajemne obrzucanie się wyzwiskami (co daje się już zauważyć i w tym wątku).
            >

            poziom dyskusji w watku zalezy od poziomu dyskutujacych.

            > Czekam zatem na rozwój wydarzeń.

            alez prosze bardzo:
            1. wiem, ze wydawca ksiazki akademickiej ponosi koszty z tytulu wynagrodzenia
            profesora, druku, oprawy, dystrybucji, promocji itp. Wiem, ze punkty ksero
            oblegane sa przez studentow bo po 1. niektorych pozycji juz sie nie wydaje (i
            to jest powielanie uzasadnione) a po 2. ksero jest tansze. Zaraz uslysze, ze
            naklad pozycji jest duzy, ze drukowane sa na wiele lat i nie moga lezec w
            magazynie, ze ja nie mam pojecia o poligrafii. A podam przyklad: ksiazka
            Aronsona "Czlowiek istota spoleczna" (swoja droga bardzo polecam) - jeszcze
            pare lat temu piekielnie droga (ok. 80 zl) - nagminnie kserowana (koszt ksero:
            ok 30 zl). Ostatnio wydano ja na ciut gorszym papierze, w ciut gorszych
            okladkach i na polce w ksiegarni widzialem ja ostatnio za... 29,90 zl !!!!!!
            ktos poszedl po rozum do glowy? a moze po prostu zajmijmy sie zarzadzaniem a
            nie traktujmy klientow jak intruzow, ktorzy i tak musza kupic a jak nie kupia
            to sie wylobbuje w sejmie ustawe zeby podrozalo ksero i wtedy beda musieli
            kupic.
            2. nieszczesne plyty CD i DVD - zgadzam sie - to co ktos wymyslil, zaspiewal
            nagral to jest jego wlasnosc i ma pelne prawo korzystac z tego do woli. Nie mam
            nic przeciw wlasnosci intelektualnej - nalezy ja szanowac jak kazda inna
            wlasnosc. Plyty jednak musza potaniec - nie wiem, wytwornie plytowe wymysla
            niech jakies programy lojalnosciowe, niech przytrzymaja przy sobie klientow,
            zrobia promocje cenowe czy jeszcze cos. Przeciez w takiej firmie jak w kazdej
            innej na ewolnym rynku powinna siedziec cala ekipa od zarzadzania produktem i
            marketingiem. Nie wystarczy wydac plyte i puscic do sklepow z nadzieja ze moze
            sie sprzeda. Niech redukuja ksozty, negocjuja wszystko co sie da(przyklad z
            wykonawca polskim, ktory po sprzedazy 1 plyty kupil samolot a zagraniczny po
            sprzedazy dopiero 200x wiecej egz. zrobil to samo) a nie zwalaja wszystko na
            barki klientow. Nie dosc ze plyty sa drogie to jeszcze tantiemy: od stacji
            radiowych, TV, kablowek, taksowkarzy, wlascicieli salonow uslugowych:
            kosmetycznych, fryzjerskich, silowni i innych gdzie leci muzyka, sklepow,
            marketow, lokali gastronomicznych i rozrywkowych - paranoja! Nie udowodniono
            naukowo jaki wplyw ma muzyka na poziom dochodow firmy, w ktorej takowa jest
            puszczana. Ale co tam - plyty sie zle sprzedaja (bo sa drogie) to przynajmniej
            sobie odbijemy na tantiemach. Nie wspominajac juz, ze radio jest naturalnym
            instrumentem promocji muzyki i muzykow, a ze stacje nie chca placic to
            puszczaja bezplatna muzyke zagraniczna i muzycy sie nie promuja... Znow przejaw
            logicznego zarzadzania...
            Swoja droga ciekawe jak to jest - na argument, ze ktos potrafi wyprodukowac i
            zarobic na plycie za 10zl wytwornie twierdza, ze nie kupuje sie nosnika, tylko
            to co na nim jest (muzyka, film itp). Skoro tak, to ja poprosze moje wszystkie
            oryginalne kasety, ktore kupilem wczesniej, zamienic mi na plyty CD z ta sama
            muzyka - moge doplacic wartosc nosnika bo za muzyke zaplacilem przy kupnie
            kasety... :-) Czepiam sie? :-)
            3. wracajac do nieszczesnych tantiem w punktach ksero. Jestem (jeszcze - na
            szczescie za miesiac obrona) studentem i wiem co to znaczy podwyzka ksero,
            nawet o pare groszy, gdy wydaje sie na powielanie 100 zl miesiecznie z
            akademickiego budzetu. Jesli kseruje wlasne notatki to dlaczego ktos mnie
            okrada i zabiera mi tantiemy za moja wlasnosc? Najlatwiej jest nalozyc kolejny
            quasipodatek na wszystkich bez wyjatku bo skoro wszyscy kseruja to przeciez nie
            bedziemy patrzec czy ktos kseruje zeszyt, ksiazke nie ukazujaca sie od 15 lat
            czy najnowsza pozycje ksiegarska.
            To tyle - troszke sie rozpisalem

            >
            > pozdrawiam :)

            ja rowniez pozdrawiam :-D
            • piecyk.gazowy Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 25.08.03, 13:44
              Gość portalu: Przemek napisał(a):

              > saunne napisała:
              > 3. wracajac do nieszczesnych tantiem w punktach ksero. Jestem (jeszcze - na
              > szczescie za miesiac obrona) studentem i wiem co to znaczy podwyzka ksero,
              > nawet o pare groszy, gdy wydaje sie na powielanie 100 zl miesiecznie z
              > akademickiego budzetu. Jesli kseruje wlasne notatki to dlaczego ktos mnie
              > okrada i zabiera mi tantiemy za moja wlasnosc? Najlatwiej jest nalozyc
              kolejny
              > quasipodatek na wszystkich bez wyjatku bo skoro wszyscy kseruja to przeciez
              nie
              >
              > bedziemy patrzec czy ktos kseruje zeszyt, ksiazke nie ukazujaca sie od 15 lat
              > czy najnowsza pozycje ksiegarska.
              > To tyle - troszke sie rozpisalem

              A ten złodziej co chce oszczędzić na ksero i przepisze notatatki? Opodatkować
              długopisy i kartki!!! (sorry, że się powtarzam).
            • saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 26.08.03, 12:27
              Ojej, ojej, ojej nie mieszajmy ze sobą różnych spraw. Zaznaczam jednak, że nie
              jestem ekspertem od prawa autorskiego :)

              Najpierw o wynagrodzeniu twórców. Opłaty pobierane przez ZAIKS wynikają z art.
              17 prawa autorskiego, zgodnie z którym artysta ma prawo do wynagrodzenia za
              _korzystanie_ z utworu. ZAIKS jest po prostu instytucją, która ma pomóc
              artystom skupionym w nim (na zasadzie dobrowolności) w uzyskiwaniu tych
              środków. Piszesz, że nie ma badań, które udowodniłyby, że muzyka wpływa na
              obroty firmy. Nie wiem czy takich badań nie ma czy też są, ale słyszałam o
              wykorzystywaniu utworów muzycznych w salach operacyjnych - lekarze twierdzą, że
              lepiej im się wówczas pracuje a pacjenci są bardziej odprężeni. Wiem też z
              doświadczenia, że coraz częściej można taki zabieg (muzyka w poczekalni)
              spotkać w prywatnych gabinetach lekarskich i dentystycznych. Myślę, że ten
              wpływ istnieje, ale nie o tym jest ta dyskusja.
              Zgodnie z naszym prawem artysta ma prawo do wynagrodzenia za to, że ktoś
              prowadząc działalność gospodarczą wykorzystuje jego pracę (dzięki czemu osiąga
              większe zyski - vide puby z telewizorami podczas meczu). Prawdę mówiąc nie
              wydaje mi się, żeby to było aż takie złe jak sugerujesz. Ktoś się napracował,
              stworzył coś co się podoba sporej grupie osób, więc ma prawo do tego, żeby
              otrzymywać za to wynagrodzenie. Mam jednak wątpliwości czy tantiemy za promocję
              muzyki w radiu są dobrą sprawą. Masz rację, że wpływa to niekorzystnie na ilość
              polskiej muzyki w eterze. Można się spierać czy artystom należy się
              wynagrodzenie za to, że ktoś de facto promuje ich dokonania (a więc ma wpływ na
              zwiększenie się ich zarobków).

              Opłaty za książki to inna sprawa. Zgadzam się tu z Tobą - książki są
              zdecydowanie za drogie. Wiem coś o tym, bo sama studiuję i znam ból na widok
              bardzo potrzebnego nowego podręcznika, który kosztuje ponad 100 zł. Książek w
              czytelniach i bibliotekach jest za mało (np. u mnie zdaża się, że jest 1
              książka a na roku jest około 200 osób). Ksero jest naturalnym rozwiązaniem. Nie
              jest też prawdą, że książki są na wiele lat. Przynajmniej na moim kierunku.
              Zmiany w prawie następują tak szybko, że czasami w ciągu roku okazuje się, że
              podręcznik jest już zdezaktualizowany.

              Tantiemy za ksero - nie znam treści tej ustawy (projektu ustawy? - czy weszła
              już w życie?), ale jeśli jest tak, że podatkiem objęte są wszystkie kserowane
              materiały (także np. podania czy potwierdzenia przelewów) to trochę to dziwne
              (delikatnie mówiąc). Niestety znając radosną twórczość naszych
              Parlamentarzystów myślę, że ustawa trafi przed oblicze Trybunału
              Konstytucyjnego :-) A co do życia, to na moim wydziale ksero dalej będzie
              zarabiać a my będziemy najwyżej wiecej płacić.

              Płyty CD i DVD. Z tego co wiem to na ich cenę składają się przede wszystkim
              opłaty za marketing, reklamę itp., itd. Ja też jestem za tym, aby potaniały :-)
              Tak na marginesie - ta płyta za 10 zł., o której wspominasz to pewnie składanka
              RMF-u. No więc Radio na niej straciło ponieważ cena ta nie pokrywała ceny
              produkcji. Jej wydanie było jednak obliczone na efekt reklamowy stacji.


              pozdrawiam.
              • Gość: MK1 Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: *.apcc.com 28.08.03, 10:28
                Wszystko ladnie i pieknie - tylko ze dopoki nie bedzie mnie stac na zakup tylu
                plyt z muzyka jaka lubie, lub z filmami jakie chce miec w swojej kolekcji - to
                i tak bede je sciagal za friki- mam w glebokim powazaniu firmy promujace,
                wydajace, sciagajace swoja dole od klientow...- w dodatku nie jestem
                osamotniony w tym co robie, gdyz te ceny sa po prostu chore - nie pamietam
                nawet gdy ostatni raz jakas plyte kupilem...- czy jest to zle - pewnie tak -
                zabijam produkcje nowych plyt i filmow - jak to mi powtarza jakis glupi gostek
                na poczatku kazdego filmu ktory wypozyczam (no tutaj przynajmenij dokladam sie
                do biznesu...::))))i daje pare groszy na produkcje nowych...::)))

                Sa setki tysiacy serverow pelne nielegalnie skopiowanych plyt na
                swiecie...dopoki bedzie mnie to kosztowalo tyle co czysta plytka to niestety
                moj zdrowy rozsadek nie pozwala mi na wydanie pieniedzy na plytke lub film
                wydany legalnie (roznica wielka - za jedna plyte moge kupic kolo 100 plytek
                czystych - wiec wybor jest prosty - nieprawdaz::))) nie mam tez wyrzutow
                sumienia z tego powodu, nie czuje ze okradam nikogo - jak widze w TV
                gosciu "srajacych szmalem" (sorry za wulgaryzm) to naprawde nie sadze zeby moje
                pieniadze byly mu bardziej potrzebne niz mi...::)))

                A moze to moja mala prywatna wojna o to, aby ceny spadly do rozsadnych wymiarow
                i rzeczywistej wartosci..??? Ale jako ze jak na razie nie sadze aby spadly
                drastycznie wiec chyba nie mam innego wyjscia jak kontynuowac swoje...a muzyka
                ktora uwielbiam i tak bedzie sobie leciala z moich glosnikow...(strawa duszy
                zapewniona - no i nie musze wybierac miedzy sluchaniem a jedzeniem...::)))

                To tyle.
                • alex.4 Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 28.08.03, 11:10
                  Co do książek...
                  To tu sytuacja jest wyjatkowo dziwna. Wydawcy książek zyja nie ze sprzedarzy
                  książek, ale ich produkcji - dostaja dotację na wydanie prac. Czasami potrafią
                  dostawać 100% zwrot kosztów. W takim wypadku korzystniej dla nich jest podnosić
                  koszty. Ich zarobek nie zalezy od sprzedanej liczby egzemplarzy, ale od
                  wysokości dotacji proporcjonalnej do kosztów. Opłąca się więc podnosić koszty i
                  pompować ceny. Nieważne, że ksiażka znajdzie mniej odbiorców. Ponadto jedyną
                  pozycją na której się oszczędza to honoraria autorskie. Ponieważ autorzy maja
                  interes, aby ich prace były publikowane (naukowcy dostaja punkty w punktacji
                  KBN, punktacja ta brana jest pod uwagę, przy rozdzielaniu srodków na
                  uniwersytety), wiec zgadzaja się na symboliczne wynagrodzenie, lub z rzeczenie
                  się wpływów na rzecz wydawcy. Czasami też ponoszą większość kosztów wydania
                  pracy.
                  Nie dotyczy to wszystkich segmentów rynku. Sa takie, dzieki którym można
                  zarabiać bardzo przyzwoicie (np. pisanie podręczników).... ale jeżeli chodzi o
                  wydawanie prac naukowych tak wyglada sytuacja
                  Pozdr
              • Gość: Przemek Re: Prawo autorskie stoi na glowie... IP: *.stnet.pl 28.08.03, 12:19
                saunne napisała:

                > Ojej, ojej, ojej nie mieszajmy ze sobą różnych spraw. Zaznaczam jednak, że
                nie
                > jestem ekspertem od prawa autorskiego :)


                ojej czuje na szyi oddech prawnika...:-)

                >
                > Najpierw o wynagrodzeniu twórców. Opłaty pobierane przez ZAIKS wynikają z
                art.
                > 17 prawa autorskiego, zgodnie z którym artysta ma prawo do wynagrodzenia za
                > _korzystanie_ z utworu. ZAIKS jest po prostu instytucją, która ma pomóc
                > artystom skupionym w nim (na zasadzie dobrowolności) w uzyskiwaniu tych
                > środków.

                A obywatele tez maja prawo do bezplatnych swiadczen zdrowotnych (wynikaja z
                konstytucji i szeregu ustaw o ochronie zdrowia) :P A wiemy jak jest...
                Konstytucja gwarantje tez prace, place i szereg innych praw obywatelskich :P Z
                tym ze prawo prawem, interpretacja go jeszcze cos innego a zycie zyciem.

                >Piszesz, że nie ma badań, które udowodniłyby, że muzyka wpływa na
                > obroty firmy. Nie wiem czy takich badań nie ma czy też są, ale słyszałam o
                > wykorzystywaniu utworów muzycznych w salach operacyjnych - lekarze twierdzą,
                że
                >
                > lepiej im się wówczas pracuje a pacjenci są bardziej odprężeni. Wiem też z
                > doświadczenia, że coraz częściej można taki zabieg (muzyka w poczekalni)
                > spotkać w prywatnych gabinetach lekarskich i dentystycznych. Myślę, że ten
                > wpływ istnieje, ale nie o tym jest ta dyskusja.

                Nie ma takich badan ktore jednoznacznie okreslalyby zwiazek miedzy muzyka w
                sklepie a wynikami finansowymi - artykul w magazynie "Impact" numer 5/2002
                jesli dobrze pamietam bo nie chce mi sie teraz szperac...:) To ze sie lepiej
                lekarzowi pracuje to nie znaczy ze szpital ma placic tantiemy bo lekarz nie
                operuje dla zysku tylko z powolania i wynikajacej ze stosunku pracy umowy -
                nie dostaje pieniedzy za kazda nastepna "poprawne" zoperowana osobe, muzyka w
                poczekalniach, salonach kosmetycznych fryzjerskich, taksowkach itp tez nie
                stanowi czynnika decydujacego na wynik finansowy firmy (czyz nie wspaniala
                wizja dla korporacji TAXI byloby wozenie klientow do momentu kiedy w czasie
                kursu nie przesluchaja calej 60 minutowej plyty jakiegos ulubionego wykonawcy? -
                liczac predkosc 60km/h w miescie, to by dalo 60 km*1,40/km=84 zl.:-D)



                > Zgodnie z naszym prawem artysta ma prawo do wynagrodzenia za to, że ktoś
                > prowadząc działalność gospodarczą wykorzystuje jego pracę (dzięki czemu
                osiąga
                > większe zyski - vide puby z telewizorami podczas meczu).

                ogladanie TV i transmisji pilkarskich nie jest jeszcze objete tantiemami dla
                sportowcow - az dziwie sie ze PZPN jeszcze na to nie wpadl bo tutaj ewidentnie
                sie na tym duuzo zarabia a po co pilkarze maja biegac po boisku i zeby jeszcze
                ktos ich podgladal przy piwku i czerpal z tego wymierne korzysci? Tak apropo to
                uprzedze pytanie o gdzieniegdzie wystepujace puszczanie teledyskow w pubach -
                nie chodzi sie tam po to by obejrzec krotki filmik z Madonna np w roli glownej



                Prawdę mówiąc nie
                > wydaje mi się, żeby to było aż takie złe jak sugerujesz. Ktoś się napracował,
                > stworzył coś co się podoba sporej grupie osób, więc ma prawo do tego, żeby
                > otrzymywać za to wynagrodzenie.

                Wrocmy do pierwotnego pojmowania sztuki - dla pieniedzy czy dla artystycznego
                wyrazu? sztuka dla sztuki czy dla pieniedzy? malarze zyjacy w nedzy i doceniani
                po smierci czy moze szarpidruty probujacy zarobic na swojej "sztuce" maksimum
                ile sie da? Bycie gwiazda i ARTYSTA czy bycie gwiazdka zdzierajaca z kazdego
                byle zlotowke za to ze otworzylo sie buzke do mikrofonu? WIdzialem w jednym ze
                sklepow internetowych plyte zespolu RAZ DWA TRZY po promocyjnej cenie 25 zl -
                to juz jest tylko 2x wiecej niz pirat na stadionie. Zamowilem - jakosc
                nieporownywalna, wartosc artystyczna nieoceniona w porownaniu z zespolem,
                ktorego lider po wydaniu plyty jezdzi Beemka za 3 mld starych zlotych i ma
                prywatny samolot o rancho nie wspominajac a dla uspokojenia sumienia rzucajacy
                60.000 zl na dom dziecka...

                Mam jednak wątpliwości czy tantiemy za promocję
                >
                > muzyki w radiu są dobrą sprawą. Masz rację, że wpływa to niekorzystnie na
                ilość
                >
                > polskiej muzyki w eterze. Można się spierać czy artystom należy się
                > wynagrodzenie za to, że ktoś de facto promuje ich dokonania (a więc ma wpływ
                na
                >
                > zwiększenie się ich zarobków).
                >

                no wlasnie saunne - chociaz w jednym sie zgadzamy ;-)

                > Opłaty za książki to inna sprawa. Zgadzam się tu z Tobą - książki są
                > zdecydowanie za drogie. Wiem coś o tym, bo sama studiuję i znam ból na widok
                > bardzo potrzebnego nowego podręcznika, który kosztuje ponad 100 zł. Książek w
                > czytelniach i bibliotekach jest za mało (np. u mnie zdaża się, że jest 1
                > książka a na roku jest około 200 osób). Ksero jest naturalnym rozwiązaniem.
                Nie
                >
                > jest też prawdą, że książki są na wiele lat. Przynajmniej na moim kierunku.
                > Zmiany w prawie następują tak szybko, że czasami w ciągu roku okazuje się, że
                > podręcznik jest już zdezaktualizowany.
                >

                wydawcy ksiazek akademickich na zachodzie juz dawno wydaja je na tanim papierze
                bo zdaja sobie sprawe, ze te ksiazki maja krotki zywot...


                > Tantiemy za ksero - nie znam treści tej ustawy (projektu ustawy? - czy weszła
                > już w życie?), ale jeśli jest tak, że podatkiem objęte są wszystkie kserowane
                > materiały (także np. podania czy potwierdzenia przelewów) to trochę to dziwne
                > (delikatnie mówiąc). Niestety znając radosną twórczość naszych
                > Parlamentarzystów myślę, że ustawa trafi przed oblicze Trybunału
                > Konstytucyjnego :-)

                ehh ubolweam nad ustanawiajacymi prawo w tym kraju...:(

                A co do życia, to na moim wydziale ksero dalej będzie
                > zarabiać a my będziemy najwyżej wiecej płacić.
                >

                ... co nie znaczy ze mamy sie zgadzac na kolejne quasipodatki....:(
                wydzial...? ten na ulicy Adasia? :-)

                > Płyty CD i DVD. Z tego co wiem to na ich cenę składają się przede wszystkim
                > opłaty za marketing, reklamę itp., itd. Ja też jestem za tym, aby potaniały :-
                )
                >
                > Tak na marginesie - ta płyta za 10 zł., o której wspominasz to pewnie
                składanka
                >
                > RMF-u. No więc Radio na niej straciło ponieważ cena ta nie pokrywała ceny
                > produkcji. Jej wydanie było jednak obliczone na efekt reklamowy stacji.

                efekt reklamowy to tez efekt finansowy, a muzyka w stacja radiowych to nie to
                samo? w koncu tez przeklada sie na koncowy efekt finansowy tworcow
                wypromowanych na falach eteru...

                >
                >
                > pozdrawiam.

                ja rownie serdecznie :-)
                ps. opodatkujmy kartki i dlugopisy! przez nieuczciwych przepisywaczy wydawcy
                traca swoje ciezko zarobione pieniadze! autor: piecyk gazowy (zeby nikt nie
                mowil cos o prawie autorskim i kradziezy cytatu:-) ale mi sie podoba )
                • saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 28.08.03, 14:37
                  Gość portalu: Przemek napisał(a):

                  > ojej czuje na szyi oddech prawnika...:-)

                  eee tam... co najwyżej kandydata na kandydata na prawnika ;-)

                  > A obywatele tez maja prawo do bezplatnych swiadczen zdrowotnych [...]
                  > Konstytucja gwarantje tez prace, place i szereg innych praw obywatelskich

                  a tu pozwolę sobie się z Tobą niezgodzić. Prawo własności to co innego niż
                  prawo do świadczeń publicznych gwarantowanych przez państwo. Nie można, w mojej
                  ocenie, mieszać i zrównywać tych pojęć. Nawet mimo tego że w Polsce powszechnie
                  niedocenia się wartości własności intelektualnej. Twórca ma prawo do
                  korzystania z owoców własnego utworu (jest jego właścicielem).

                  > Nie ma takich badan ktore jednoznacznie okreslalyby zwiazek miedzy muzyka w
                  > sklepie a wynikami finansowymi - artykul w magazynie "Impact" numer 5/2002

                  nieśmiało zapytam: masz może ten artykuł w wersji elektronicznej? Jeśli tak, to
                  byłabym bardzo wdzięczna za przesłanie go na adres saunne@gazeta.pl :-)

                  A tak na marginesie, ciekawe jak mogłoby wyglądać takie badanie jeśli zostałoby
                  przeprowadzone?

                  Osobiście, jeśli miałabym do wyboru siłownię z muzyką i bez to
                  wybrałabym tą z muzyką, ale to dlatego, że lubię jak "coś gada", gdy pracuję :)

                  > ogladanie TV i transmisji pilkarskich nie jest jeszcze objete tantiemami dla
                  > sportowcow

                  racja. Teraz przypominam sobie artykuły w prasie na temat ewentualnego
                  opodatkowania pubów.

                  Jednakże nadal nie jestem pewna, że takiego wpływu nie ma. Puby umiejętnie
                  dobierające muzykę są po prostu przyjemniejsze (w mojej ocenie) i częściej je
                  wybieram, niż te bez muzyki (swoją drogą to prawie ich już nie ma). Muzyka
                  przyczynia się do budowy miłej atmosfery. Odpowiednia atmosfera zaś powoduje,
                  że przychodzi tam więcej ludzi, co oznacza większe zyski dla właściciela.
                  Tłumaczenie trochę naciągane ;-) ale coś w tym jest.

                  > Wrocmy do pierwotnego pojmowania sztuki - dla pieniedzy czy dla artystycznego
                  > wyrazu? sztuka dla sztuki czy dla pieniedzy?

                  ejże to zagranie nie fair! Jakże więc, artysta ma być "frajerem", który pracuje
                  za darmo? Przy takim myśleniu szybko zostalibyśmy bez sztuki ;-) Proces twórczy
                  to ciężka praca i jeśli jest świetnie wykonana to jak najbardziej powinna być
                  dobrze opłacana. Osobiście nigdy nie podobało mi się hasło Przybyłowskiego, bo
                  co to znaczy sztuka dla sztuki? Sztuka jest dla ludzi. Jeśli nie ma odbiorcy
                  nie ma i sztuki. No ale to rozważania odbiegajace od tematu.

                  Myślę, że cena 25 zł za płytę Raz, dwa, trzy jest pozytywnym efektem - rynek
                  zaczyna zmuszać producentów do właściwych dla nas konsumentów zachowań.

                  > ... co nie znaczy ze mamy sie zgadzac na kolejne quasipodatki....:(

                  racja, oj racja. Tak na marginesie, to słyszałam, że coraz więcej firm zaczyna
                  uciekać do tzw. rajów podatkowych. Właśnie ze względu na zbyt duże obciążenie
                  podatkowe.

                  > wydzial...? ten na ulicy Adasia? :-)

                  ten sam :-)

                  > ps. opodatkujmy kartki i dlugopisy! przez nieuczciwych przepisywaczy wydawcy
                  > traca swoje ciezko zarobione pieniadze! autor: piecyk gazowy (zeby nikt nie
                  > mowil cos o prawie autorskim i kradziezy cytatu:-) ale mi sie podoba )

                  :-)
                  a ja chyba pójdę "po rozum do głowy" i opodatkuję moje notatki z wykładów (z
                  racji, że piszę czytelnie są dość popularne) i zaproponuję pani od ksero jakąś
                  umowę ;-)

                  pozdrawiam :-)
    • saunne Re: Prawo autorskie stoi na glowie... 28.08.03, 17:54
      a propos dyskusji - artykuł z dzisiejszej Rzeczpospolitej (żółte strony):

      Prawa autorskie w sklepach
      Gdy radio gra

      MAREK BIENIAS

      Czy organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi mogą żądać zawarcia
      umowy licencyjnej na publiczne odtwarzanie utworów radiowych w placówkach
      handlowych?

      Art. 24 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 1994 r.
      nr 24, poz. 83 z późn. zm.; dalej: ustawa) mówi, że "wolno rozpowszechniać za
      pomocą anteny zbiorowej oraz sieci kablowej utwory nadawane przez inną
      organizację radiową lub telewizyjną drogą satelitarną albo naziemną, jeżeli
      następuje to w ramach równoczesnego, integralnego i nieodpłatnego
      rozpowszechniania programów radiowych lub telewizyjnych i przeznaczone jest do
      oznaczonego grona odbiorców znajdujących się w jednym budynku lub w domach
      wielorodzinnych obejmujących do 50 gospodarstw domowych".

      Oznacza to, że ustawodawca nie konkretyzuje, o jaki budynek chodzi, byleby był
      jeden. Może to być więc sklep, dom towarowy, galeria itp.

      Uzupełnieniem art. 24 ust. 1 jest ust. 2 ustawy, który zezwala na
      rozpowszechnianie w drodze publicznego odbioru utworów nadawanych przez
      organizacje radiowo-telewizyjne. Warto powołać się tu na orzeczenie Sądu
      Najwyższego z 21 listopada 1963 r. (II CR 991/62, OSPiKA 1965 nr 1, poz. 33),
      według którego "jeśli klub sportowy korzystając z głośników przekazuje
      publiczności zgromadzonej na imprezie sportowej utwory nadawane przez stacje
      Polskiego Radia, to nie ciąży na nim obowiązek wynagrodzenia autorów
      (kompozytorów) nadawanych utworów. Natomiast nie wolno mu bez zapłaty
      odpowiedniego wynagrodzenia nadawać przez głośniki płyt gramofonowych, na które
      przeniesione zostały utwory kompozytorów".

      Na tle tego orzeczenia wydaje się, że organizacje zbiorowego zarządzania nie
      mogą żądać wynagrodzenia za publiczny odbiór utworów nadawanych przez radio,
      zgodnie bowiem z art. 24 ust. 2 ustawy udostępnienie utworów za pośrednictwem
      odbiornika umieszczonego w miejscu publicznie dostępnym jest dozwoloną formą
      ich rozpowszechniania.

      Organizacje zbiorowego zarządzania dopuszczają się również nadużycia prawa
      autorskiego przez to, że żądają wynagrodzenia dwukrotnie. Raz od nadawcy
      (radia), a drugi od przedsiębiorcy lub właściciela sklepu. Mamy tu zatem do
      czynienia z żądaniem świadczenia bez ekwiwalentu.

      Często organizacje zbiorowego zarządzania powołują się na art. 105 ust. 1
      ustawy. Zgodnie z nim domniemywa się, iż organizacja taka uprawniona jest do
      zarządzania i ochrony pól eksploatacji objętych zbiorowym zarządzaniem oraz że
      ma do tego legitymację procesową.

      W myśl ustawy pola eksploatacji możemy podzielić na dwie części: zwykłe i
      odrębne. Zwykłe obejmują wyłączne prawo twórcy do korzystania i rozporządzania
      utworem oraz żądania wynagrodzenia za korzystanie z utworu (art. 17 ustawy),
      odrębne stanowią w szczególności (art. 50 ustawy):


      w zakresie utrwalania i zwielokrotniania utworu - wytwarzanie egzemplarzy
      utworu określoną techniką, w tym drukarską, reprograficzną, zapisu
      magnetycznego oraz cyfrową;

      w zakresie obrotu oryginałem albo egzemplarzami, na których utwór utrwalono -
      wprowadzanie do obrotu, użyczenie lub najem oryginału albo egzemplarzy;

      w zakresie rozpowszechniania utworu w inny sposób - publiczne wykonanie,
      wystawienie, wyświetlenie, odtwarzanie oraz nadawanie i reemitowanie, a także
      udostępnianie utworu publicznie w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego
      dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.
      Jeżeli chodzi o domniemanie wynikające z art. 105 ustawy, to jest to
      domniemanie prawne. Istotą każdego domniemania prawnego jest możliwość
      dowodzenia faktu, z którego strona wywodzi skutki prawne przez udowodnienie
      innego, określonego w przepisie faktu. Za podstawę omawianego domniemania
      należy uznać objęcie określonych pól eksploatacji zbiorowym zarządzaniem. W tym
      miejscu należy odwołać się do dyrektywy art. 6 kodeksu cywilnego: "Ciężar
      udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki
      prawne". Oznacza to, iż organizacja zbiorowego zarządzania nie może zastąpić
      udowodnienia domniemaniem, choćby wynikającym z art. 105 ust. 1 ustawy.

      Można więc pokusić się o stwierdzenie, że na organizacji spoczywa obowiązek
      wykazania, iż ma legitymację do wykonywania i ochrony uprawnień autorskich
      względem konkretnych utworów nadawanych przez radio w określonym budynku.
      Ponadto w literaturze prawniczej podkreśla się, że domniemanie zawarte w art.
      105 ust. 1 ustawy może być wykorzystane dopiero po wykazaniu przez organizację
      jak największego stopnia zupełności repertuaru krajowego i zagranicznego
      zarządzanego na danym polu. Warto w tym miejscu powołać się również na glosę J.
      Błeszyńskiego do wyroku NSA z 29 grudnia 1999 r. (I SA 2042 / 98): "Organizacja
      zbiorowego zarządzania nie może nie wiedzieć, co się składa na jej tzw.
      repertuar, a więc które konkretne dobra reprezentuje oraz kto i w jakich
      częściach jest do nich uprawniony". W podobnym duchu wypowiada się także M.
      Czajkowska-Dąbrowska w glosie do wyroku SN z 20 maja 1999 r. (I CKN 1139 / 97).
      Zdaniem autorki, przy interpretacji domniemania z art. 105 ust. 1 kompetencje
      organizacji do zarządzania prawami określonego typu, tzn. dotyczącymi
      określonego pola eksploatacji, należałoby traktować z zachowaniem normalnych
      reguł dowodzenia istnienia cywilnoprawnej podstawy wykonywania praw do
      konkretnego utworu.

      Z tych analiz wynika, że organizacje zbiorowego zarządzania nie mogą żądać
      zawarcia umowy licencyjnej na publiczne odtwarzanie radia wewnątrz sklepów, a
      przedsiębiorca i właściciel sklepu nie muszą jej podpisywać. Ostatecznie i
      jednoznacznie rozstrzygną to jednak wyniki sądowych sporów. Taka sprawa już się
      toczy.

      Autor jest doktorantem PAN, prawnikiem w Kancelarii Radcy Prawnego Edwina Górala

Pełna wersja