Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie naprote...

23.02.09, 20:44
Panie Profesorze - czapki z głów przed Panem.
    • radek234-1 Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie naprote.. 23.02.09, 21:19
      Psuje się nasza redakcja lokalna. Najpierw WSAP wykupiła sobie
      abonament kryptoreklamy, a teraz Szamatowicz.
      WSAP szuka dostępu do jak największej ilości tumanów, a Szamatowicz
      łowi bezpłodne dziewczyny. Głupi i bezpłodni płacą.
      • followthesun Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 21:33
        Możesz mieć dzieci? Jeżeli tak, to się odkrochmal od profesora.
        Jeżeli nie, może jeszcze do niego pójdziesz.
        • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 21:45
          followthesun napisała:

          > Możesz mieć dzieci? Jeżeli tak, to się odkrochmal od profesora.
          > Jeżeli nie, może jeszcze do niego pójdziesz.

          odnośnie WSAP "Skończyłeś studia? Jeżeli tak, to odkrochmal się od
          WSAP. Jeśli nie, to jeszcze tam pójdziesz" :D

          Poważnie mówiąc, nie jestem zwolennikiem praktyk Szamatowicza. Nie
          z powodów religijnych. Raczej ze strachu przed przyszłością
          ludzkości.
          Oczywiście, jednostka poprzez to sztuczne zapłodnianie może
          zrealizować swoja plany rodzinne. Jednak dotąd bezpłodny był
          bezpłodnym po to, by nie mieć potomstwa. A teraz bezpłodni mają
          dzieci. Za wcześnie jest orzec, czy dzieci bezpłodnych mają
          podwyższone ryzyko bycia bezpłodnymi. Jeżeli jednak mam rację, to
          człowiek wchodzi w kolejny etap uzależnienia od techniki. Źle się
          to skończy.
          • jdbad Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 06:46
            I w ogóle po co nam lekarze?
            Tylko selekcja naturalna.
            • azp11 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 17:50
              Nie jesteś nadgorliwa?
              • jdbad Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 22:06
                Nie.
          • sebcioo Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 07:20
            > Poważnie mówiąc, nie jestem zwolennikiem praktyk Szamatowicza. Nie
            > z powodów religijnych. Raczej ze strachu przed przyszłością
            > ludzkości.
            Ciekawe czy przyszlosc ludzkosci nie trzesie sie ze strachu przed toba.
            Popier... mesjasz sie znalazl.
          • j611g Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 28.04.09, 21:29
            >Jednak dotąd bezpłodny był
            > bezpłodnym po to, by nie mieć potomstwa. A teraz bezpłodni mają
            > dzieci.

            Co za glupota! na tej zasadzie dotąd człowiek miał nowotwór żeby umierać a teraz
            sie go leczy nie wiadomo po co a jeszcze jego dzieci maja wieksze
            prawdopodobienstwo chorob noworwotowych! skonczmy z medycyna bo to uzaleznienie
            od techniki!!!
            Poza tym biologia eliminuje mozliwosci posiadania potomstwa u ludzi ktorzy beda
            mieli chore dzieci (choroby genetyczne), takie wady sa po prostu letalne, ale
            urodzenie dziecka mimo np niedroznych jajowodow nie powoduje zadnych wad u
            dziecka a wiec z punktu widzenia ewolucji nie jest grozne (jesli o to Ci
            chodzilo w tym chorym stwierdzeniu ktore zacytowalam na poczatku)
    • barrbarella Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 21:48
      Panie Profesorze,
      co się w Polsce dzieje, że musi Pan tak oczywiste rzeczy tłumaczyć?
      Dziękuję, że nie zostawia nas Pan samych! Ja mam już dzieci (z in vitro) i nie chcę, aby inne pary nie miały szansy.
      A argument adopcyjny jest demagogiczny. Mialam w planach adopcje, w przypadku gdy in vitro by sie nie udalo. Ale gdybym nie sprobowala i od razu adoptowala, odebralabym innej parze dzieci! In vitro pozwolilo tylko ominac problem z niefunkcjonującymi jajowodami, ktore zostaly uszkodzone przez endometriozę (a nie liczne aborcje, rozpasanie seksualne i choroby weneryczne).
      Co mamy jeszcze zrobic, zeby przestano nas obrazać?
      Dlaczego na debate sejmowa o in vitro nie przyszedl zaden posel?
      Dlaczego nawet Fakty podajac informacje o in vitro mowi o zabijaniu nadliczbowych zarodkow. Przeciez nikt nie ich nie zabija!
      Czy trzeba opuscic ojczyzne? A moze nie przyznawac sie, ze dzieci sa z in vitro?
      • azp11 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 21:58
        ..."Dlaczego nawet Fakty podajac informacje o in vitro mowi o
        zabijaniu nadliczbowych zarodkow. Przeciez nikt nie ich nie zabija!"
        __________________
        A co się z nimi robi?
        • barrbarella Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 22:08
          W skutek stymulacji otrzymuje sie pewna liczbe komorek jajowych. Jest na ogol ok 8. Zapladnia się je. Niestety nie wszystkie się zapłodnią, i niektore nie zaczną się nawet dzielić (to nie wynika z metody in vitro - tak jest w naturze - kiedy do zaplodnienia dochodzi w jajowodzie). Czeka się kilka dni (od 1 do 3) i podaje te, ktore dziela sie najszybciej i te ktore wygladaja najlepiej (nie sprawdza sie materialu genetycznego - koloru oczu!) i podaje sie 2 lub 3 zarodki (2 gdy kobieta ma mniej niz 35 lat). Często juz nie ma zarodkow nadliczbowych, lub do podania jest tylko jeden zarodek. I niestety podane do macicy zarodki nie muszą się zaimplantować (co też jest normalnym zjawiskiem w przyrodzie). Jesli natomiast pozostają zarodki, które się dzieliły, nie zostaja zniszczone, zostają one zamrożone. Można je rozmrozić i podać. Na ogół pary podchodzące do in vitro chca miec nadliczbowe zarodki, poniewaz szansa ze dojdzie do ciazy za pierwszym razem wynosi ok 30% (co tez jest odzwierciedleniem natury).
          Okupowane śmiercia braci i sióstr potostwo powstaje zarowno w naturze jak i w przypadku in vitro. W organizmie kobiety, która zaszła naturalnie w ciąży, tez dochodziło do obumarcia zarodkow, tylko tego poprostu nikt nie obserwuje.
          • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 22:50
            Tak, czy inaczej - bezpłodnym się jest po to, by nie mieć
            potomstwa. Jeżeli okaże się, że dzieci bezpłodnych (sic!) mają
            podwyższone ryzyko bycia bezpłodnymi, to ludzkość w ciągu
            stosunkowo niewielu pokoleń uzależni swe istnienie od maszyn. Bo
            kilku osobom chciało się przeforsować realizację swoich planów
            poprzez nienaturalną fertylizację...
            • sebcioo Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 07:22
              > Tak, czy inaczej - bezpłodnym się jest po to, by nie mieć
              > potomstwa.
              A internet jest po to by pieprzyc glupoty?

              Tak w ogole to co ci do in vitro? Uznales ze strasznie ci ono przeszkadza? Czy
              to tak w ramach dbania o przyszlosc ludzkosci?
          • iwonka50 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 10:44
            Interesuje mnie pewna sprawa. Może się orientujesz dlaczego nie zamraża się kom.
            jajowych pobranych kobiecie po stymulacji hormonalnej w toku "in vitro"? Można
            by je zapładniać później w miarę potrzeby. Zarodki wtedy nie ginęłyby i zarzut
            kościoła o "mordowaniu" zarodków byłby bezzasadny.
            • boogie79 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 11:38
              Poniewaz komorki jajowe sa o wiele bardziej podatne na uszkodzenia w
              czasie mrozenia. Ta metoda jest stosowana u kobiet, ktore maja byc
              poddane chemioterapii i istnieje ryzyko, ze nigdy nie beda juz mialy
              zdrowych komorek. Probuje sie podejscia do in vitro z mrozonych
              komorek, ale sa to eksperymenty, a nie cos, co moze byc podstawa
              legislacji (to proponuje Gowin). W Niemczech w 2007, na kilkaset
              tysiecy "mrozen" dokonano zamrozen 229 komorek jajowych, co daje
              0.06%. Ta metoda jest tak malo efektywna, ze szkoda meczyc kobiety,
              by polegly na mecie.
              • iwonka50 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 14:38
                Jasne. Czyli mrozi się te komórki jajowe w zasadzie nie bardzo wiadomo po co (u
                kobiet z nowotworem)? Bo skoro są tak podatne na uszkodzenia to i tak nie
                wiadomo, co się z tego urodzi?
                • boogie79 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 17:15
                  Jesli masz miec 0% szansy po chemii, a zamrozone komorki daja Ci 2-
                  4% szans na posiadanie potomstwa, to i tak pewnie warto. Ale sa to
                  naprawde rzadkie i odosobnione przypadki.
                  Na swiecie mrozi sie komorki jajowe niezwykle rzadko. Jest to po
                  prostu zupelnie nieskuteczna metoda, w porownaniu z mrozeniem
                  embrionow.
                  Posel Gowin chce mrozenia komorek, z ktorych jak piszesz nie wiadomo
                  co sie urodzi, ale nie pozwala tez sprawdzic, czy taki embrion
                  powstaly po rozmrozeniu komorki jest zdrowy. Wg niego nalezy go
                  wszczepic i modlic sie. Czyli lepiej usuwac zdeformowana ciaze lub
                  martwy plod w 12 tyg niz odrzucic embrion, ktory jest 10x mniejszy
                  niz ta kropka (.)
              • azp11 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 21:11
                "...W Niemczech w 2007, na kilkaset
                tysiecy "mrozen" dokonano zamrozen 229..."
                _____________________
                To aż na taką skalę prowadzone są te zabiegi? Jeżeli to prawda, to
                obiekcje Radka są jak najbardziej uzasadnione.
      • malatron Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 00:25
        "A argument adopcyjny jest demagogiczny. Mialam w planach adopcje, w przypadku
        gdy in vitro by sie nie udalo. Ale gdybym nie sprobowala i od razu adoptowala,
        odebralabym innej parze dzieci!"

        myślę, że nie.
        nie kieruję tego postu do Ciebie, ani o nic cię nie oskarżam. ale pamiętasz
        sprawę z naszego województwa kiedy to znaleziono martwego noworodka na
        wysypisku? to było parę tygodni temu nie pamiętam dokładnie. wtedy na wielu
        portalach czytałem wypowiedzi w stylu "gdyby aborcja nie doszłoby do tragedii".
        i tak jest świat! jedne kobiety są w stanie zabić swoje dzieci a inne chcą
        naprawiać naturę, aby tylko je mieć. profesor Szamatowicz twierdzi, że leczenie
        bezpłodności polega na tym, że kobieta urodzi dziecko. nie istotne jest to, że
        ani przed ani po zabiegu jest bezpłodna. dlaczego nie adopcja? prawda jest taka,
        że dzieci szukających rodziców nie brakuje.
        zanim zacznie się rozwijać metody in vitro i prowadzić badania nad genetyką,
        powinno się zrobić coś, aby dzieci nie ginęły na wysypiskach, ani poprzez
        aborcję, tylko trafiały do "okna życia" i dalej do nowej rodziny. uważam, że
        ludzkość chce być "hop do przodu", rozwijając technikę a zapominając o jakiś
        prostych ludzkich zasadach. z jednej strony tworzymy cywilizację życia, z
        drugiej śmierci.
        Świat mógłby istnieć bez in vitro i bez aborcji(mówię o przypadkach kiedy
        kobieta nie chce urodzić). to mogłoby się spokojnie połączyć. jednak jesteśmy
        techniką w XXII wieku a człowieczeństwem w XIX, i tego nie zauważamy.
        • Gość: Sylwia Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro IP: 91.237.136.* 28.07.13, 18:36
          Ale nie wpadłaś/łeś na pomysł, że są ludzie, którzy nie chcą wychowywać obcych dzieci. Nie mówię tego personalnie, ale z otoczenia zauważyłam, że niektórym przychodzi bardzo trudno zdecydować się, na adopcje, inni nie biorą tego nawet pod uwagę. Jak Ci szkoda, dzieci z domów dziecka, to adoptuj nikt Ci nie broni, ale nie wciskaj ich innym.. !
    • malatron Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie naprote.. 23.02.09, 22:40
      "(...)Doktor Wasilewski przez 15 lat jako ginekolog położnik zajmował się in
      vitro w jednej z białostockich klinik. Był przekonany, że to, co robi, jest
      słuszne. Rodziły się dzieci, otrzymywał zapewnienia, że techniki wspomaganego
      rozrodu dają upragnione szczęście rodzinom. Dziś zdecydowanie twierdzi, że
      metoda programu in vitro nie gwarantuje opieki nad każdym życiem, nie daje
      żadnej gwarancji, że każde życie będzie tak samo traktowane, tak samo cenione.
      To lekarz decyduje, które zarodki zostają wszczepione do łona kobiety i
      otrzymują szansę rozwoju, a które zostaną zamrożone i obumierają. Nikt nie wie,
      jak długo mogą przeżyć zamrożone w warunkach ciekłego azotu. Ta świadomość nie
      pozwalała dr. Wasilewskiemu dłużej uczestniczyć w tej praktyce. Przekonał się,
      że na każdym etapie procedur związanych z zapłodnieniem in vitro możliwe są
      powikłania, które mogą zagrażać zdrowiu kobiety. W wieku 48 lat, gdy dr
      Wasilewski stał się już cenionym w tej dziedzinie lekarzem, zdobył rozgłos wśród
      pacjentów, gdy zarabiał kolosalne pieniądze, postanowił przerwać dotychczasową
      pracę w programie in vitro.(...)"
      to fragment artykułu z jednego z katolickich portali.
      nie chcę nikogo obrażać, ale mam swoje zdanie o prof. Szamatowiczu. ateiści sami
      przyjdą, a katolikom można poopowiadać infantylne bajki o aniołach(wywiad w
      innej lokalnej gazecie). nie znam Go osobiście, ale wiem jakie pieniądze zarabia
      się na in vitro. mówiąc ogólnie-duże.
      moim zdaniem badania nad iv trwają zbyt krótko, aby obiektywnie ocenić tę
      metodę. nie wiemy jakie będą następstwa w kolejnych pokoleniach. ale ludzkość
      musi się "sparzyć", aby coś zrozumieć; zwłaszcza jeśli chodzi o tego typu
      badania i wszelkie formy "poprawiania natury".
      przeczytałem kiedyś na wikipedii, że niektórzy etycy uważają in vitro za formę
      powrotu do teorii eugenicznych.
      • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 22:55
        Popieram!
        Ewolucja nie bez powodu selekcjonuje i pozbawia niektóre osobniki
        możliwości mnożenia się.
        Bezpłodność była ostatnią szansą człowieka na rozwój. Przecież
        wszelkie inne mechanizmy selekcji już wyeliminowaliśmy.
        A życie nie zna innej drogi doskonalenia, niż selekcja.
        • sebcioo Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 07:24
          No popatrz, ze tez ewolucja nie pozbyla sie takich osobnikow jak ty. Dziwne,
          nieprawdaz?
          • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 09:05
            Nie. Moi rodzice nie są bezpłodni. Nie czuję się, jakby nie powinno mnie tu być.
            • sebcioo Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 09:16
              Dobor naturalny to nie tylko bezplodnosc. To takze eliminowanie osobnikow
              slabych, nie przystosowanych a takze ... glupich, nie potrafiacych funkcjonowac
              ani samodzielnie ani w grupie.

              Dodam takze ze ewolucja, selekcja i dobor naturalny sa w sprzecznosci z nauka
              kosciola a juz zwlaszcza z kreacjonizmem. Darwin byl uwazany za heretyka a
              twierdzenie ze czlowiek "pochodzi od malpy" jako bluznierstwo na Boga.
              • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 09:31
                Średno mnie interesuje zdanie beretów na temat ewolucji.
                Widzisz jeszcze jakieś możliwości rozwoju naszego gatunku, w świetle
                konstytucyjnej subsydiarności i solidarności? Do tego jeszcze te nieszczęsne
                sztuczne fertylizacje... Ja nie widzę już szans na rozwój gatunku. A jednak
                rozwój by się przydał, jak widać...
                • iwonka50 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 10:37
                  A popierasz ratowanie wcześniaków?
                  • sebcioo Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 11:38
                    Co tam wczesniaki - w ogole powinno zaprzestac leczenia i ratowania zycia.
                    Przeciez to jest w sprzecznosci z doborem naturalnym.
                • marx-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 14:14
                  A mnie ciekawi bardzo, czy jak masz grypę, to lecisz do lekarza i łykasz piguły
                  ??? Przecież to również wynik rozwoju - ewolucji?
                  I był taki facet, którego mało obchodziło zdanie innych - do gazu.
                  No skoro latasz w moherowym bereciku, to nie mierz tą miarą innych.
                  • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 25.02.09, 09:04
                    Z pewnością nie należę do moherowego towarzystwa i moje przekonania
                    nie wywodzą się z religii. Jak mam grypę, to nie wpycham pieniędzy
                    w lekarskie pupki i nie łykam trucizn, które pokazuje się nam w co
                    drugim spocie reklamowym. Leżę w łóżku i się pocę.
                  • nick_llatarnika Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 26.02.09, 13:50
                    marx-1 napisał:

                    > A mnie ciekawi bardzo, czy jak masz grypę, to lecisz do lekarza i łykasz piguły
                    > ??? Przecież to również wynik rozwoju - ewolucji?
                    > I był taki facet, którego mało obchodziło zdanie innych - do gazu.
                    > No skoro latasz w moherowym bereciku, to nie mierz tą miarą innych.

                    A na jakiej LOGICZNEJ podstawie twierdzisz przesiąknięty nienawiścią półgłówku,
                    że Radek "lata w moherowym bereciku"?
              • nick_llatarnika Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 26.02.09, 14:21
                sebcioo napisał:


                > Dodam takze ze ewolucja, selekcja i dobor naturalny sa w sprzecznosci z nauka
                > kosciola a juz zwlaszcza z kreacjonizmem. Darwin byl uwazany za heretyka a
                > twierdzenie ze czlowiek "pochodzi od malpy" jako bluznierstwo na Boga.


                Co ty bredzisz, chory człowieku? Poczytaj, doszkol się u swego lewackiego
                politruka-ideologa. Ciekawe czy on chociaż wie, jakie wyznania promują dziś
                kreacjonizm? Czy stanowi to chociaż 3% światowej populacji chrześcijan?

      • aurita Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 15:22
        Metoda leczenia IVF jest starsza niz naprotechnologia:)

        Naprotechnologia tez kosztuje i to niemale pieniadze tylko bardziej rozlozone w
        czasie ( obserwacja 2 cykli chyba nie wystarcza?)

        Poprosze o nazwiska tych etykow?

        Przekonał się,
        > że na każdym etapie procedur związanych z zapłodnieniem in vitro możliwe są
        > powikłania, które mogą zagrażać zdrowiu kobiety
        to ciekawe a w naprotechnologii nie ma powiklan?
    • makowska157 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 23.02.09, 22:52
      nie wyobrażam sobie innej drogi dla ludzi, którzy chcą miec dzieci,
      a nie mogą. Trudne są to wybory, ale nie można zaprzepaszczac
      ludzkich potrzeb i marzen o powstanie nowego życia...pięknego życia
      jakim jest dziecko -istota ludzka
      • competer1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 09:39
        Wszystkim oponentom zalecam luźne szorty! Jeansy też tylko dla tych lubiących ryzyko. Profilaktyka przede wszystkim radku123-4! Inaczej też będziesz mógł podać swój materiał i patrzeć z nadzieją, że cię baba nie rzuci.
        • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 10:48
          Dokładnie!
          Trzeba dbać o klejnoty rodzinne i dobrze się odżywiać. I
          Szamatowicz niepotrzebny.
          A kto mimo "profilaktyki" nie może mieć dzieci, ten niech ich nie
          ma.
          Proponuję wykreślić słowo "bezpłodność" i zastąpić je
          słowem "potrzebującyzewnętrznejfertylizacji".
          • boogie79 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 11:52
            2 uwagi.

            Jesli nie masz dzieci - zycze Ci, zebys ich nigdy nie mial. Bez
            sensu mnozyc idiotow na tym swiecie

            Jesli masz dzieci lub wnuki - spojrz im w oczy i pomysl, co bys
            zrobil, zeby twoje dzieciaki byly szczesliwe. Co bys zrobil, gdyby
            twoja corka/wnuczka/synowa byly krojone, faszerowane lekami, a
            lekarz by powiedzial - ciaza by Pani uratowala zdrowie, ale nie
            zajdzie Pani bez in vitro. Jesli powiesz im - skoro nie mozecie miec
            dzieci, to juz wasz problem, to albo jestes kawal gnoja, albo masz
            mozg przezarty od niedzielnych mszy.
            Ja od roku patrze na cierpienia mojej zony i mam nadzieje, ze
            doswiadczysz czegos podobnego.
            • iwonka50 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 14:40
              Życzę Wam powodzenia.
              • boogie79 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 24.02.09, 17:21
                dzieki :-) Bedzie potrzebne. Endometrioza to taki g...., ze ciagle
                nawraca i nawet operacje czy hormony za wiele nie pomagaja. Po
                prostu trzeba zajsc w ciaze. A bez in vitro przy zaawansowanym
                stadium szanse rownaja sie bledowi statystycznemu. To tyle w temacie
                NaPro, ktora nie jest zadnym wyjsciem dla takich kobiet (a takze dla
                nieplodnych mezczyzn).
                Aha - lekarze powiedzieli, ze kolejne ciaze sa jak najbardziej
                mozliwe w sposob naturalny. Grunt, by raz sie udalo, a bez in vitro
                raczej nie da rady. To z kolei w temacie, ze in vitro nie jest
                metoda leczenia nieplodnosci
            • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 25.02.09, 09:07
              Takim podejściem uzasadnia się klonowanie ludzkich istot.
            • nick_llatarnika Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 26.02.09, 13:45
              boogie79 napisał:

              > 2 uwagi.
              >
              > Jesli nie masz dzieci - zycze Ci, zebys ich nigdy nie mial. Bez
              > sensu mnozyc idiotow na tym swiecie
              >
              > Jesli masz dzieci lub wnuki - spojrz im w oczy i pomysl, co bys
              > zrobil, zeby twoje dzieciaki byly szczesliwe. Co bys zrobil, gdyby
              > twoja corka/wnuczka/synowa byly krojone, faszerowane lekami, a
              > lekarz by powiedzial - ciaza by Pani uratowala zdrowie, ale nie
              > zajdzie Pani bez in vitro. Jesli powiesz im - skoro nie mozecie miec
              > dzieci, to juz wasz problem, to albo jestes kawal gnoja, albo masz
              > mozg przezarty od niedzielnych mszy.
              > Ja od roku patrze na cierpienia mojej zony i mam nadzieje, ze
              > doswiadczysz czegos podobnego.


              A nie pomyślałeś, że być może doświadczasz tych cierpień właśnie dlatego, że tak
              źle innym życzysz? Dla jasności - życzę twojej żonie powodzenia.
          • 3-antoni Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 25.02.09, 00:05
            No, Jezus røwnież urodził się dzięki in vitro. Józef sobie nie poszalał. Forum jest do dyskusji, a nie obrażania ludzi „berecie”.
            • radek234-1 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 25.02.09, 09:08
              ja nikogo przecież nie obrażam
          • j611g Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 28.04.09, 21:39
            a co powiesz w ogole o medycynie? leczeniu chorob genetycznych ? nowotworow? to
            chyba tez niebezpieczne dla ludzkosci?
    • anais22 Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie naprote.. 25.02.09, 11:05
      patrzę na tą całą debatę i dziwi mnie jedno: komu przeszkadza, że
      obok in vitro istnieje miejsce, gdzie kobieta ma szansę leczyć swoją
      niepłodność wszystkimi możliwymi sposobami, które oferuje
      współczesna medycyna?

      tak, to prawda że naprotechnologia nie oferuje nic innowacyjnego w
      dziedzinie medycyny.

      to, co jest ważne w tej metodzie to fakt, że kobieta uczy się w jaki
      sposób pracuje jej organizm, zaczyna obserwować, a lekarz który ją
      prowadzi nie macha ręką na tabele z jej obserwacjami, tylko traktuje
      je jako bardzo istotny element terapii.

      tak, to prawda, że nie wszystkim kobietom naprotechnologia jest w
      stanie pomóc. ale na pewno jest w stanie pomóc dużemu procentowi
      kobiet, które skierowano na in vitro nie dając im szansy na
      wyleczenie ich problemów w inny sposób.

      niestety, wiele już słyszałam o kobietach, które czuły się
      potraktowane instrumentalnie podczas wizyt ginekologicznych, a które
      z wielką nonaszlancją zostały, bez wnikliwych badań i obserwacji -
      od ręki skierowane na in vitro.

      nie rozumiem, skąd takie oburzenie wszystkich. niech każdy wybierze,
      zaleznie od swoich potrzeb to, co jest dla niego najlepsze. niech
      bedzie in vitro, i niech istnieje naprotechnologia. z całym
      szacunkiem dla prof Szamatowicza, jego argumenty są śmieszne.
      dlaczego tak oburza się na fakt, że w Białymstoku powstało miejsce,
      gdzie kobieta może zrobić wszystkie kompleksowe badania i podjąć
      próbę zajscia w ciążę w sposób naturalny? a może profesor czuje się
      zagrozony? bo tak agresywny artykuł świadczy o tym, że srodowisko in
      vitro wietrzy poważnego przeciwnika.

      moim zdaniem jeśli państwo uzna, że in vitro powinno być
      refundowane, to samo powinno dotyczyć naprotechnologii.
      • iwonka50 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 25.02.09, 11:43
        Naprotechnologia to nic rewolucyjnego. Przecież od dawna istnieją tzw naturalne metody regulacji poczęć. Nawet lekarz do tego niepotrzebny. No może, żeby zrobić USG.
      • Gość: zuzia Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro IP: 212.244.126.* 06.06.13, 14:21
        Komu przeszkadza???? Tym, którye trzepią gigantyczną KASĘ na metodzie in vitro!!!!!
    • nick_llatarnika Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 26.02.09, 13:52
      Ciekawa sprawa. W kraju wszystko się wali, bo rząd już poniewczasie odkrył, że
      nadszedł kryzys, więc kryzys ich zaskoczył, fundusze unijne są do tego stopnia
      niewykorzystywane, że Polska więcej do unii dopłaca niż otrzymuje pomocy, a
      gazeta nabrała wody w usta i wymyśla kolejne tematy zastępcze, by odwrócić uwagę
      plebsu od tego, co się dzieje teraz w kraju.

      Ile już wątków o metodzie in vitro było ostatnio na forum? 3 czy 4? Ile razy
      można więc jeść wielokrotnie odgrzewaną propagandową zupkę, mielić i mlaskać ten
      sam temat?

      Dwie refleksje. Radek wyraził swój niepokój na temat ingerowania w działający z
      powodzeniem od miliardów lat mechanizm selekcji naturalnej. Miał prawo. Przecież
      sami lekarze ten problem zaczęli dostrzegać. Ich euforia wobec antybiotyków
      minęła i już wzbraniają się od ich wypisywania gdy ktoś ma katar i nieznaczną
      gorączkę, jak jeszcze niedawno było. samo dawniej 'cudowne' a dziś coraz
      bardziej masowo cesarskie cięcie wzbudza ich niepokój. W latach 70' odsetek
      dzieci przychodzących na świat, nie przekraczał 5 proc. Obecnie Polsce szacuje
      się, że tą metodą przychodzi 26% dzieci podobnie jest w innych krajach Europy,
      ale są już kraje, gdzie w ten sposób na świat przychodzi 33% dzieci. Lekarze
      zaczynają bić na alarm.

      Oczywiście ani Radek, ani ja nie zamierzamy zakazać używania antybiotyków czy
      cesarskiego cięcia czy stosowania metody in vitro. To jest tylko GŁOS ROZSĄDKU -
      to wasza euforia i agresja jest zbudowana na niskich pobudkach - jest tylko
      jeszcze jednym pretekstem by wyzywać ludzi o odmiennym światopoglądzie od
      moherów, beretów, nie licząc już agresywnych wypowiedzi osobnika sebcio vel
      macrow typu: "Popier... mesjasz sie znalazl", "No popatrz, ze tez ewolucja nie
      pozbyla sie takich osobnikow jak ty"
    • makowska157 Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro 28.02.09, 13:02
      czapki z głów!
    • madziasta3 Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie naprote... 17.01.14, 20:42
      byłam w tej klinice NaPro... ale gdy okazało się, że mój mąż nie może mieć dzieci, klinika nie miała mi już nic do zaoferowania.... to jedno. a drugie - z tej kliniki chciałam uzyskać ksero zrobionych tam badań... na próżno prosiłam, nie udało się, nie odzyskałam swoich badań ani nawet nie uzyskałam ksero... ogólnie nie polecam tego miejsca.
    • Gość: kasa Re: Jeśli nie in vitro, to co? Na pewno nie napro IP: *.elpos.net 17.01.14, 21:24
      Do skrobaczy nie mam zaufania, niech gada co chce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja