Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy?

28.11.03, 08:57
Prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny, którzy stanowią około 2/3
wyznawców tego kościoła w Polsce, od lat przywykliśmy określać jako
Białorusinów. Tymczasem sprawa ich przynależności etnicznej nie jest taka
prosta. Prawosławną społeczność tego regionu tworzą dwie grupy ludności
ruskiej o odmiennym pochodzeniu. Pierwsza z nich to autentyczni Białorusini,
potomkowie dawnych plemion Krywiczów i Drehowiczów, zamieszkujący tereny na
północ od Narwi i Narewki oraz na wschód od Puszczy Knyszyńskiej. Druga
natomiast to mieszkańcy obszarów na południe od Narwi oraz na południe i
zachód od Puszczy Białowieskiej, ludność wywodząca się z Wołynia. Wołynianie
zaś to jak wiadomo Małorusini, czyli przodkowie dzisiejszych Ukraińców.
Małorusini wschodniego Podlasia tradycyjnie określali się jako "tutejsi" lub
po prostu "prawosławni"; ostatnio coraz częściej pojawia się w stosunku do
tej grupy ludności określenie "Podlaszucy".

Dziś na Białostocczyźnie różnice pomiędzy Podlaszukami i Białorusinami są
czytelne właściwie tylko dla specjalistów. Jedną z nich jest język:
Podlaszucy mówią zachodnim dialektem języka ukraińskiego. Granica zasięgu
gwar ukraińskich przebiega na Narwi i Narewce; na północ od tych rzek pojawia
się tzw. dziakanie, charakterystyczne dla wymowy białoruskiej. Oba dialekty
(bo białostoccy Białorusini mówią oczywiście dialektem, a nie językiem
literackim) na wskutek wzajemnych zapożyczeń i licznych polonizmów są jednak
bardzo do siebie zbliżone i przedstawiciele obu grup ludności nie mają
kłopotów z dogadaniem się. Pochodzenie przodków mieszkańca Białostocczyzny
można także często określić na podstawie nazwiska, niezależnie od świadomości
narodowej jego właściciela. Małoruscy Podlaszucy mają w większości nazwiska z
charakterystyczną dla języka ukraińskiego końcówką -uk, Białorusini noszą
natomiast nazwiska bezkońcówkowe lub z końcówką -icz.

(Grzegorz Rąkowski, Polska egzotyczna, część I, strony 327-330)
    • Gość: m Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 28.11.03, 09:21
      Czy to dla Ciebie jakiś problem?
      • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 28.11.03, 09:39
        Żaden problem, chociaż ja też mam nazwisko z końcówką -uk i pochodzę z
        południowej części Białostocczyzny. Nie powiem więc, aby mnie ta publikacja nie
        zainteresowała. Poza tym na Forum Białystok właśnie jest wałkowany temat,
        dlaczego na Białostocczyźnie jest tak dużo nazwisk z końcówką -uk. I myślę, że
        ta publikacja może stanowić tu pewne wyjaśnienie.
        • ralston Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 28.11.03, 09:45
          Moja żona ma nazwisko kończące się -uk, ale jej rodzina nie wywodzi się ani z
          Wołynia, ani z terenów na południe od Narwi a z okolic Lidy na dzisiejszej
          Białorusi. Więc z tymi końcówkami to nie zawsze taka jednoznaczna sprawa.
          • Gość: m Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 28.11.03, 09:49
            Spora grupa ludności o wschodnich korzeniach mieszka w okolicach Wrocławia
            (akcja Wisła, migracja na ziemie odzyskane po wojnie).
          • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 28.11.03, 10:17
            Schemat zastosowany przez autora "Polski egzotycznej" jest oczywiście mocno
            uproszczony, ale tudno mu też odmówić pewnej logiki. Nazwiska na -uk są jednak
            najbardziej typowe dla Ukrainy, gdzie występują równie często, jak w Polsce
            nazwiska na -ski. Co nie znaczy, że takich nazwisk nie można też spotkać na
            Białorusi czy w innych krajach. W końcu ludzie są mobilni. W Polsce mamy też -
            i to nawet w rządzie - tak obco brzmiące nazwiska jak Miller, Hausner czy
            poprzedni wicepremier Steinhoff. Nie wiązałbym więc nazwiska od razu z
            narodowością danej osoby. Trudno tutaj przecież pominąć kwestię naturalnego
            procesu asymilacji czy tzw. małżeństw mieszanych, gdzie po ojcu pozostaje z
            reguły tylko nazwisko. Religię, język i narodowość przejmujemy zwykle po
            matce.
            • iwaniuk Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 28.11.03, 17:01
              Ja też mam nazwisko na -uk chociaż nie jestem ani Białorusinem ani Ukraińcam
              ani Podlaszukiem tylko Polakiem wyznania rzymskokatolickiego.
              • iwaniuk Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 28.11.03, 17:05
                Tu macie fajny link o rozmieszczeniu nazwisk w Polsce.

                www.herby.com.pl/herby/indexslo.html
              • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 29.11.03, 06:59
                S
              • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 29.11.03, 07:06
                Zdecydowana większość osób o nazwiskach z końcówką -uk uważa się oczywiście za
                Polaków. Dotyczy to także i mojej osoby. Z przynależnością religijną to już te
                proporcje wyglądają zapewne nieco inaczej. Osoby o nazwiskach na -uk stanowią
                znaczną część wyznawców prawosławia. Chodzi raczej o pochodzenie przodków
                obecnych mieszkańców Białostocczyzny. Nazwisko Iwaniuk - jeśli jest tożsame z
                Twoim nickiem - ma z całą pewnością pochodzenie ruskie, o czym świadczy nie
                tyle nawet sama końcówka -uk, co przede wszystkim rdzeń "Iwan". Tak więc ta
                polskość i rzymskokatolickość nazwiska może być całkiem świeżej daty.
          • Gość: bernard Re: Byl taki gosc o nazwisku Skiwski... IP: *.swipnet.se 28.11.03, 22:50
          • Gość: bernard Re: Byl taki gosc o nazwisku Skiwski... IP: *.swipnet.se 28.11.03, 22:51
            straszny antysemita...zreszta na -yk tez ktos jest w pewnym Radio
            • oszolom.z.radia.maryja Re: Byl taki gosc o nazwisku Skiwski... 03.12.03, 19:02
              Gość portalu: bernard napisał(a):

              > straszny antysemita...zreszta na -yk tez ktos jest w pewnym Radio

              -Ks Rydzyk pochodzi z Małopolski zachodniej z miasta Olkusza..możliwe że ktoś w
              jego rodzinie pochodzil z przedwojennych kresów wschodnich
    • Gość: R Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? IP: *.tkb.net.pl 28.11.03, 17:40
      Z przynaleznoscia etniczna jest tak, ze decydujace znaczenie ma autodefinicja,
      to znaczy jesli ktos deklaruje sie jako Bialorusin, Ukrainiec, czy Polak to w
      istocie JEST Bialorusinem, Ukraincem lub Polakiem, bez wzgledu na to, czy
      nazwisko jego konczy sie na -uk, -ski, czy -icz, oraz bez wzgledu na to, z
      jakich pradawnych ludow jego pochodzenie mozna wywiesc.
      • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 29.11.03, 07:11
        Nic dodać, nic ująć, święta racja. Czytałem gdzieś takie mądre słowa, że
        człowiek jest tym, za kogo sam się uważa. Niezależnie od nazwiska, religii czy
        pochodzenia przodków. Zacytuję tu też słowa Juliana Tuwima, wybitnego polskiego
        poety pochodzenia żydowskiego: "Jestem Polakiem, bo tak chcę".
    • Gość: holender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? IP: *.tnt16.rtm1.nld.da.uu.net 03.12.03, 18:07
      Wbrew pozorom problem jednak - w dość ograniczonej może formie - ale jednak
      istnieje. Świadczy o tym także kolejny cytat z "Polski egzotycznej":

      "To swego rodzaju paradoks, że owe niknące różnice pomiędzy ludnością
      pochodzenia małoruskiego i Białorusinami, do niedawna jedynie przedmiot badań
      językoznawców i etnografów oraz temat publikacji w czasopismach
      specjalistycznych, stały się podstawą odrodzenia ukraińskiej świadomości
      narodowej wśród Podlaszuków. Oto bowiem na początku lat 80-tych grupa
      pochodzących z tych terenów studentów, głównie warszawskich i lubelskich
      uczelni, pod wpływem wspomnianych publikacji oraz kontaktu z ukraińskimi
      organizacjami studenckimi postanowiła wrócić do swych ukraińskich korzeni.
      Uznali po prostu, że są podlaskimi Ukraińcami, a po powrocie w swoje rodzinne
      strony przystąpili do organizowania w Bielsku, Hajnówce i Białymstoku oddziałów
      Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (UTSK), propagując kulturę i
      język ukraiński. Stąd właśnie wzięli się Ukraińcy na Białostocczyźnie. Po
      przekształceniu UTSK w Związek Ukraińców w Polsce jego białostockie oddziały
      stworzyły oddzielną organizację - Związek Ukraińców Podlasia z siedzibą w
      Bielsku Podlaskim. Organem związku jest ukazujące się w tym mieście pismo "Nad
      Buhom i Narwoju". Ruch ten jest jeszcze bardzo młody i jego wpływy są
      niewielkie - w przeprowadzonych sondażach zaledwie 2% ludności zamieszkałej w
      rejonie Bielska i Hajnówki zadeklarowało narodowość ukraińską.

      Podlascy Ukraińcy są często zaciekle atakowani zarówno przez Polaków, jak i
      przez Białorusinów. Ale przecież dotychczas proces historyczny przebiegał w
      dokładnie odwrotnym kierunku. Sytuację narodowościową Białostocczyzny
      komplikuje dodatkowo zjawisko asymilacji, ściślej mówiąc polonizacji, zwłaszcza
      młodych ludzi wyjeżdżających do miast. Niektórzy z nich pragną się oderwać od
      swych korzeni, upatrując więcej szans życiowych w określeniu siebie jako
      Polaków. Takie zjawiska zachodzą na pograniczach etnicznych zawsze, choć z
      różnym nasileniem, i jest to proces naturalny. Faktem jest jednak, że
      pojawienie się ruchu ukraińskiego spowodowało duże poruszenie i ferment
      wśród "niczyich dusz pogranicza", jak nazywa mieszkańców tych terenów
      publicysta "Tygodnika Podlaskiego" Eugeniusz Mironowicz. Pisze on:
      "W zawrotnym tempie następuje polaryzacja "tutejszych". Często wybory narodowe
      są przypadkowe. Zdarzają się rodziny, w których dzieci mające tych samych
      rodziców należą do trzech różnych narodowości. Spotykam też trzydziestolatków,
      którzy w ciągu ostatnich trzech lat trzykrotnie zmienili już narodowość..."

      Pytanie: Czy ruch ukraiński na Podlasiu ma jakąkolwiek przyszłość?
    • spec5150 Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 03.12.03, 18:28
      gdybym miał tak na nazwisko, to byłoby mi ciężko czytać takie artykuły. Wiem, że
      takie osoby żyją sobie spokojnie całe życie będąc Polakami a tu nagle jakiś
      profesor ich odpowiednio sklasyfikuje i się okazuje że są jakąś mniejszością
      albo coś w tym stylu.
      Moja babcia urodziła się jako katoliczka i przez większość młodych latych
      chodziła do kościoła. Teraz kiedy jest już starsza do cerkwi jest jej bliżej i
      tam chodzi - nie bardzo jej to robi różnicy. Mówi takim slangiem jak wszyscy
      mówią - zależnie z kim rozmawia. I kim ona jest?
      Może i fajnie to poczytać ale...
      • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 09:23
        spec5150 napisał:

        > gdybym miał tak na nazwisko, to byłoby mi ciężko czytać takie artykuły.

        A niby dlaczego? Czy to jakiś dyshonor, jeśli miało się ruskich przodków? Takie
        podejście do sprawy może jedynie świadczyć o jakichś fobiach czy głęboko
        zakorzenionych kompleksach na punkcie własnego pochodzenia. Historii się nie
        zmieni, a generalnie jednak lepiej własną historię znać.

        > Wiem, że takie osoby żyją sobie spokojnie całe życie będąc Polakami
        >

        No i w porządku, przecież po zapoznaniu się z historią tych ziem czy nawet
        własnej rodziny, genealogii przodków, nie staną się przez to automatycznie
        Białorusinami czy Ukraińcami. Pisałem już na tym wątku - i nie tylko ja - że
        kwestia przynależności narodowej jest sprawą indywidualnego wyboru każdego z
        nas. Choć oczywiście lepiej, jeśli jest to wybór dokonany w sposób świadomy, a
        nie w oparciu o fałszywe często przekonanie, że przodkowie byli "od zawsze"
        Polakami. Bo często wcale nie polega to na prawdzie.

        • spec5150 Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 15:15
          h.olender napisał:

          > spec5150 napisał:
          >
          > > gdybym miał tak na nazwisko, to byłoby mi ciężko czytać takie artykuły.
          >
          > A niby dlaczego? Czy to jakiś dyshonor, jeśli miało się ruskich przodków? Takie
          > podejście do sprawy może jedynie świadczyć o jakichś fobiach czy głęboko
          > zakorzenionych kompleksach na punkcie własnego pochodzenia. Historii się nie
          > zmieni, a generalnie jednak lepiej własną historię znać.
          >

          Cały wywód jest spoko tylko nie zgadzam się z założeniem: moja bacia ma na
          nazwisko -uk, jej mama -ska, jej mam -ska. po ojcu mam ski. czy to dyshonor? a
          co ja za białorusinem czy ukraincem jestem? tylko, przez to, że jedna osoba ma w
          nazwisku -uk? wg mnie błędne to takie, że osoby na -uk -icz są pochodzenia
          białoruskiego czy ukraińskiego. samo nazwisko może być, ale nie można robić
          takich założeń.
          • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 20:46
            Przyznam, że nie bardzo rozumiem Twój problem. Skoro uważasz się za Polaka, to
            nie jesteś na pewno ani Białorusinem, ani też Ukraińcem. Nazwisko babci nie ma
            tu nic do rzeczy. Choć może wskazywać na to, że jednak część Twoich przodków
            niekoniecznie musiała być narodowości polskiej. A w tym przypadku byłoby to już
            pytanie tylko do Ciebie, czy ew. posiadania ruskich przodków nie odbierałbyś
            jako czegoś urągającego Twojej godności osobistej, jako - w Twoim mniemaniu -
            tzw. "100-procentowego Polaka"?
            • spec5150 Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 21:20
              ja nie mam nic na przeciwko temu. zależnie jak zdefiniować 100% Polaka - na
              pewno tych 100% nie mam.

              uważam po prostu, że nie ma sensu klasyfikować po nazwisku.
              być może jest to drażliwy temat dlatego, że w przeszłości klasyfikowano tak
              Polaków żydowskiego pochodzenia i musieli oni opuszczać kraj. Gdyby nie taka
              klasyfikacja być może żyłoby nam się wszystkim lepiej - mielibyśmy np. więcej
              noblistów czy sławnych reżyserów itp.
              • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 21:32
                spec5150 napisał:

                > uważam po prostu, że nie ma sensu klasyfikować po nazwisku.

                Słuszna racja, ale przecież nazwiska też się nie biorą "z powietrza". Odwołując
                się do wspomnianego tu nazwiska Iwaniuk, to w wersji polskiej brzmiało by ono
                pewnie zupełnie inaczej, np. Jankowski.
                • spec5150 Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 21:48
                  h.olender napisał:

                  > spec5150 napisał:
                  >
                  > > uważam po prostu, że nie ma sensu klasyfikować po nazwisku.
                  >
                  > Słuszna racja, ale przecież nazwiska też się nie biorą "z powietrza". Odwołując
                  >
                  > się do wspomnianego tu nazwiska Iwaniuk, to w wersji polskiej brzmiało by ono
                  > pewnie zupełnie inaczej, np. Jankowski.

                  wole pogrzebać w czystej genealogii niż w etymologii nazwisk.
                  jakiś czas temu zacząłek wątek na forum, ale mało kto był zainteresowany.

                  jakiś czas temu czytałem, że jakieś 200 lat temu jeśli bogatsza szlachta nie
                  lubiała się z jakąś rodziną to nadawało swoim chłopom i innym poddanym nazwiska
                  nielubianej rodziny. Stąd np. brali się Żydzi o nazwisku Poniatowski. Także może
                  i nie biorą się z powietrza, ale też nie muszą niczego konkretnego oznaczać.
                  • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 05.12.03, 09:34
                    spec5150 napisał:

                    > Także może i nie biorą się z powietrza, ale też nie muszą niczego konkretnego
                    > oznaczać.

                    W każdej regule są wyjątki. Poza tym łatwo też jest nazwisko zmienić. Znam
                    przypadek Polaka o nazwisku Jeleń, który po wyjeździe do Niemiec zmienił je na
                    Hirsch (jeleń po niemiecku).
                • Gość: and Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.03, 22:12
                  I w odwrotną stronę. Są też na Podlasiu ludzie o polskich nazwiskach a wcale
                  nie uważające sie za Polaków. Można by tak ciągnąć w nieskończoność. Ale co tu
                  Holender wymagać od katolika świadomości innej niż polska, jeżeli prawosławni
                  się wstydzą swwoich korzeni, zakrywając się "tolerancją" czy czymś takim. Z
                  drugiej strony znam katolików z Sokólszczyzny świadomych swego niepolskiego
                  pochodzenia używających do dziś gwary białoruskiej i mających tego świadomość.
                  Ale wracając do tematu - od wojny powtarzano tysiące razy prawosławnym nazwę a
                  właściwie zwrot frazeologiczny, prawosławny Białorusin, bo właściwie tych
                  dwóch wyrazów używano zawsze razem. Doprowadziło to do tego, że katolicy
                  Białorusini z Sokólszczyzny zatracili właściwie jakąkolwiek świdomość
                  białoruską, bo nie są prawosławni, jak w powyższym zwrocie. W ziązku z brakiem
                  świadomości narodowej przyjęli ją natomiast ukrainomowni prawosławni z okolic
                  Hajnówki, Bielska i Siemiatycz. Tym bardziej, że była to jedyna jako tako
                  tolerowana forma odmienności narodowej w PRL na tym terenie. Jest to zresztą w
                  większości tzw świadomość nawzwy bez przejęcia bardziej "zaangażowanych" cech
                  swiadomości narodowej - języka, kultury, historii. Opisał to prof Pawluczuk w
                  jednej ze swoich prac - jak chcesz to ci udostępnię. I tak dzisiaj w ruchu
                  białoruskim mamy w ogromnej większości działaczy pochodzących z terenów
                  ukrainomownych - 100 % w radiu, tv i większość w Nivie i Czsaopisie oraz
                  organizacjach społecznych, przy niewielkim udziale Białorusinów prawośławnych
                  z terenów na północ od Narwii i chyba zerowym Białorusinów katolików z
                  Sokólszczyzny. Nachalne narzucanie białoruskości ludności ukrainomownej
                  przyczyniło się min. do szybkiej asymilacji i do odrzucenia innej świadomości
                  niż polska. Nawet uczniowie z liceów z nazwy białoruskich - bo białoruski jest
                  tylko dodatkowy - przyznają się do polskości i nieznajomości jęz.
                  białoruskiego, między innymi dlatego ze jest inny niż język ich rodziców.
                  Oczywiście nie chcę tu powiedzieć że białoruskość jest jedyną przyczyną naszej
                  asymilacji, ale napewno w jakimś stopniu narzucanie obcego musiało się
                  zemścić. Co do języka to w jednej z niedawnych audycji białoruskich jeden z
                  dziennikarzy Czasopisu przyznał że język używany na południe od Narwii jest
                  gwarą ukraińską. Oczywiście został za to solidnie zbesztany na antenie przez
                  ukrainomownych Białorusinów, bo sam pochodzi z Sokulszczyzny. Niezły ubaw. Ale
                  w sumie facet jednym stwierdzeniem mało nie zniszczył "dorobku" 50-lecia
                  ujawniając niewygodną prawdę. Mam nagrane.
                  To tyle na razie
                  PZDR
                  • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 05.12.03, 09:47
                    Znam jedną pracę prof. Pawluczuka pt. "Światopogląd jednostki w warunkach
                    rozpadu świadomości tradycyjnej". Krótki fragment:

                    W zasięgu prawosławia ukształtowała się na wschodniej Białostocczyźnie grupa
                    etniczna istniejąca zarówno w świadomości własnej, jak i w świadomości grup
                    sąsiednich. W świadomości własnej istnieje ona jako
                    grupa "swoich", "prawosławnych", "ruskich", "białoruskich". Określenia te
                    używane są jako synonimy, przy tym z pojęciem "prawosławny" częściej spotykamy
                    się wśród ludzi starszych, gdy pojęcia "białoruski" używa młodzież, zwłaszcza z
                    pewnym wykształceniem. Świadomość białoruska na tym terenie jest więc jedynie
                    świadomością nazwy.

                    Z określeniem "jestem Białorusinem", tak jak i z określeniem "jestem ruski"
                    lub "jestem tutejszy", nie wiąże się tu najczęściej poczucie związku z
                    ponadlokalnymi wartościami białoruskimi, z białoruską narodową kulturą lub
                    językiem. Białoruski język literacki jest w poczuciu mieszkańców tych wsi
                    językiem obcym, "nie tutejszym" w równym stopniu, jak język polski lub
                    rosyjski. Dotyczy to zwłaszcza okolic dialektycznie północnoukraińskich, ale
                    również na terenach etnograficznie białoruskich podkreśla się usilnie
                    wszelkiego rodzaju odrębności miejscowej gwary od białoruskiego języka
                    literackiego. Określenie "białoruski" w tym wypadku jest nazwą własnej grupy
                    etnicznej, a nie własnego narodu, i związane z tym określeniem wartości są
                    całkiem inne od wartości narodowych. Ciekawe jednak, że nazwa "białoruski"
                    poszerzyła się na całą grupę etniczną, ogarniając tereny etnograficznie
                    północnoukraińskie, czy też, według innej terminologii, zachodniopoleskie aż po
                    Bug, a nawet dalej.

                    www.harazd.net/%7Enadbuhom/pod_swiatjednostki.htm
                  • iwaniuk Re: do anda 05.12.03, 10:00
                    Nie wiem gdzie ty widzisz tych Białorusinów katolików na Sokólszczyźnie. Fakt,
                    że w okolicach Sokółki sporo starszych osób mówi na co dzień "po prostemu" ale
                    nie ma to nic wspólnego ze świadomością narodowa białoruską. Tamtejsi katolicy
                    poza nielicznymi wyjątkami zawsze czuli się Polakami i przed wojną i za cara w
                    odróżnieniu od prawosławnych, którzy uważali się za ruskich a dzisiaj wiekszość
                    z nich uważa sie za prawosławnych Polaków. Myślę, że gdyby jakis działacz
                    białoruski zapuścił sie w tamte strony i usiłował wmawiać miejscowym katolikom
                    ich rzekomą białoruskość to mógłby dostać niezłe lanie ze strony miejscowych.
                    Zresztą były juz kiedyś takie próby i w podobny się skończyły.
                    • h.olender o stereotypach 05.12.03, 14:16
                      iwaniuk napisał:

                      >
                      > Myślę, że gdyby jakis działacz białoruski zapuścił sie w tamte strony
                      > i usiłował wmawiać miejscowym katolikom ich rzekomą białoruskość
                      > to mógłby dostać niezłe lanie ze strony miejscowych.
                      > Zresztą były juz kiedyś takie próby i w podobny się skończyły.

                      Operujesz tu pewnym stereotypem "Polak - katolik". A nie każdy Polak jest
                      katolikiem, ani też nie każdy katolik jest Polakiem. Pisze o tym np. Eugeniusz
                      Mironowicz w książce "Białorusini". Krótki fragment:

                      Po zakończeniu wojny w nowych granicach państwa polskiego pozostała liczna
                      grupa ludności białoruskiej zamieszkująca wschodnią część województwa
                      białostockiego. Za podstawowe kryterium wyodrębniające Białorusinów z ogółu
                      społeczeństwa Białostocczyzny administracja państwowa przyjmowała wyznanie
                      prawosławne. Poza jej uwagą pozostawał zatem - dość liczny - element
                      etnograficznie białoruski wyznania katolickiego.

                      Również poważne obawy budzić może potraktowanie wszystkich wyznawców
                      prawosławia jako Białorusinów, zwłaszcza przy założeniu, że świadomość narodowa
                      tej mniejszości nie była dostatecznie ukształtowana, i że znacznie częściej niż
                      pojęcie "Białorusin" występowało samookreślenie "tutejszy" lub "ruski".

                      niva.iig.pl/mnwp/mnwp_01.htm
                      • iwaniuk Re: o stereotypach 05.12.03, 14:52
                        h.olender napisał:

                        > iwaniuk napisał:
                        >
                        > >
                        > > Myślę, że gdyby jakis działacz białoruski zapuścił sie w tamte strony
                        > > i usiłował wmawiać miejscowym katolikom ich rzekomą białoruskość
                        > > to mógłby dostać niezłe lanie ze strony miejscowych.
                        > > Zresztą były juz kiedyś takie próby i w podobny się skończyły.
                        >
                        > Operujesz tu pewnym stereotypem "Polak - katolik". A nie każdy Polak jest
                        > katolikiem, ani też nie każdy katolik jest Polakiem. Pisze o tym np.
                        Eugeniusz
                        > Mironowicz w książce "Białorusini". Krótki fragment:
                        >
                        > Po zakończeniu wojny w nowych granicach państwa polskiego pozostała liczna
                        > grupa ludności białoruskiej zamieszkująca wschodnią część województwa
                        > białostockiego. Za podstawowe kryterium wyodrębniające Białorusinów z ogółu
                        > społeczeństwa Białostocczyzny administracja państwowa przyjmowała wyznanie
                        > prawosławne. Poza jej uwagą pozostawał zatem - dość liczny - element
                        > etnograficznie białoruski wyznania katolickiego.
                        > Pozwól więc, że dokończę zdanie pana Mironowicza dlatego, że nie zacytowałes
                        go do końca.
                        "Zastosowanie tego kryterium, chociaż budzi poważne wątpliwości, było
                        uzasadnione. Sposób zbiorowego zachowania i system wartości
                        białoruskojęzycznych katolików, zamieszkujących powiaty sokólski i
                        białostocki, był prawie identyczny jak ludności sąsiedniego Mazowsza".
                        Zgadzam sie z Mironowiczem w 100%. Co z tego, że ludzie mówili tam po prostemu
                        skoro czuli sie Polakami i poza językiem nic ich z białoruskościa nie łączyło.
                        > Również poważne obawy budzić może potraktowanie wszystkich wyznawców
                        > prawosławia jako Białorusinów, zwłaszcza przy założeniu, że świadomość
                        narodowa
                        >
                        > tej mniejszości nie była dostatecznie ukształtowana, i że znacznie częściej
                        niż
                        >
                        > pojęcie "Białorusin" występowało samookreślenie "tutejszy" lub "ruski".
                        >
                        > niva.iig.pl/mnwp/mnwp_01.htm
                        Oczywiście, że nie każdy prawosławny to Białorusin czy Ukrainiec. Wiekszość
                        prawosławnych, których znam to Polacy i ja nie zamierzam im tego odbierać. Nie
                        znam natomiast ani jednego Białorusina katolika chociaż część rodziny mam w
                        właśnie w okolicach Sokółki. Starsi ludzie do dzisiaj mówią tam "po prostemu"
                        co wcale nie oznacza, że sa Białorusinami. Zresztą ich ojcowie i dziadkowie
                        też byli Polakami.
                        • h.olender Re: o stereotypach 05.12.03, 17:00
                          Sam więc potwierdzasz istnienie białoruskojęzycznych katolików na
                          Sokólszczyźnie. A czy mogliby oni być białoruskojęzyczni nie mając białoruskich
                          przodków? Pytanie z gatunku retorycznych. Tak więc nie bardzo rozumiem,
                          dlaczego ktoś miałby tam dostać w mordę za "wmawianie" im białoruskich korzeni
                          etnicznych. Przecież to szczera prawda. Chyba, że ci ludzie stanowczo odcinają
                          się od swoich korzeni, wyrzekając się własnych przodków. Ale taka postawa wcale
                          nie wystawiałaby im dobrego świadectwa.
                    • andrijko Re: do anda 05.12.03, 14:49
                      Nie napisałem wcale że widzę Białorusinów na Sokólszczyźnie. Mowa była o
                      zasymilowanej już ludności białoruskojęzycznej. Używającej jeszcze dzisiaj
                      gwary białoruskiej /a nie języka prostego - spodziewałęm się wyższego poziomu
                      dyskusji/, ale mającej, głównie dzieki wpływowi kościołowi, świadomość polską.
                      Jeszcze w XIX spisach powszechnych i mapach określających zasięgi języków
                      figurowali jako Białorusini, ale wojna i sytuacja powojenna doprowadziłą do
                      zmian także w świadomości. A przed wojną na tych terenach katolicy, wśród nich
                      księża katoliccy działali na rzecz białoruskości. Nie podobało się to
                      oczywiście chierarchii. Ale fakt faktem - byli tam świadomi katolicy -
                      Białorusini. Także jedna z partii białoruskich przed wojną skupiała głównie
                      katolików - chyba Hramada. Podobnie dzisiaj na Białorusi - część opozycjonistów
                      wywodzi się z katolików, Białorusinów, a nie mniejszości polskiej. Co do
                      wmawiania na siłę - to uważam że każdy powinien dostać lanie, a jeżeli chciałby
                      to robić w sposób delikatny i kulturalny a mimo to dostałby lanie - to już
                      świadczyłoby o mieszkańcach danego terenu.
                      • iwaniuk Re: do anda 05.12.03, 15:03
                        andrijko napisał:

                        > Nie napisałem wcale że widzę Białorusinów na Sokólszczyźnie. Mowa była o
                        > zasymilowanej już ludności białoruskojęzycznej. Używającej jeszcze dzisiaj
                        > gwary białoruskiej /a nie języka prostego - spodziewałęm się wyższego
                        poziomu
                        > dyskusji/, ale mającej, głównie dzieki wpływowi kościołowi, świadomość
                        polską.
                        > Jeszcze w XIX spisach powszechnych i mapach określających zasięgi języków
                        > figurowali jako Białorusini, ale wojna i sytuacja powojenna doprowadziłą do
                        > zmian także w świadomości. A przed wojną na tych terenach katolicy, wśród
                        nich
                        > księża katoliccy działali na rzecz białoruskości. Nie podobało się to
                        > oczywiście chierarchii. Ale fakt faktem - byli tam świadomi katolicy -
                        > Białorusini. Także jedna z partii białoruskich przed wojną skupiała głównie
                        > katolików - chyba Hramada. Podobnie dzisiaj na Białorusi - część
                        opozycjonistów
                        >
                        > wywodzi się z katolików, Białorusinów, a nie mniejszości polskiej. Co do
                        > wmawiania na siłę - to uważam że każdy powinien dostać lanie, a jeżeli
                        chciałby
                        >
                        > to robić w sposób delikatny i kulturalny a mimo to dostałby lanie - to już
                        > świadczyłoby o mieszkańcach danego terenu.
                        Ja napisałem o języku tzw. prostym dlatego, że mam tam rodzinę i ci ludzie
                        określają miejscowy język jako prosty natomiast wiem, że naukowcy klasyfikuja
                        go jako białoruski. Nie wiem czy przed wojna były tam jakies organizacje
                        białoruskie, może i były ale na pewno należała do nich garstka ludzi.
                        Wiekszość tamtejszych mieszkańców zawsze czuła sie Polakami np. mój pradziadek
                        pochodzący własnie z tamtych stron walczył w wojnie roku 1920 a dziadek był w
                        AK (obaj na co dzień używali języka prostego). Zresztą nie wiem czy wiesz ale
                        w powiecie sokólskim największe poparcie w wyborach przed wojna miała endecja.
                        Naprawde mam dużą wyobraźnię ale trudno mi sobie wyobrazić Białorusina-endeka.
                        O laniu napisałem dlatego, ze nikt nie lubi jak mu sie wmawia, że jest kims za
                        kogo sie nie uważa.
                        • andrijko Re: do anda 07.12.03, 22:26
                          Nastąpiły tam pewne, nieodwracalne pewnie, zmiany narodowościowe. Po prostu
                          ludność pochodząca z osadnictwa z terenów dzisiejszej Białorusi przyniosła ze
                          sobą swój język i religię. W wyniku zmiany wyznania na katolickie pod wpływem
                          kościoła przyjęła świadomość polską i tylko język jeszcze trochę pozostał. No
                          i o to komuś tam w historii chodziło. Podobnie słowiańscy Serbowie Połabscy
                          walczyli w czystych rasowo oddziałach Wermachtu zwalczając innych słowian, i
                          pewnie często nie wiedząc że ich przodkami byli także słowainie - podludzie
                          przecież wg pewnej ideologii. Podobnie janczarzy w Turcji - do tej doborowej
                          formacji wcielano dzieci słowiańskie wyłapywane na obszarach zajętych przez
                          Turcję. Po odpowiednim szkoleniu i przygotowaniu ideologicznym zajmowali sie
                          min. zwalczaniem buntów ludności słowiańskiej w Serbi, Bułgarii itd.
    • spec5150 off topic 03.12.03, 18:33
      Wolę sobie w zamian poczytać książki o lokalnej historii. Bardzo mi się podobało
      książka Dorota Michaluk "Z dziejów Narwi i okolic. W 480 rocznicę nadania prawa
      chełmińskiego". "Egzotyka" w wydaniu tego pana siada przy dawnej historii, kiedy
      to Białystok jeszcze nawet wiochą nie był, a dzisiejsze wioski były słynne na
      całą Polskę. Gorąco polecam - szczególnie jeśli ktoś zna Narew.
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 03.12.03, 19:04
      Jesli kogoś tak bardzo interesuje tematyka zabużańskich narodowości niech
      zajrzy tu
      www.bialorus.pl/
      polecam rubrykę mniejszopsć białoruska w Polsce..
      ...a tak a propos pani Beata pogromczyni Arsenału tez ma nazwisko kończące się
      na uk...
      • Gość: mkey Mój ty Boże.. IP: *.duna.pl / 217.98.70.* 04.12.03, 08:11
        Pewnie w którymś pokoleniu wstecz ptawdopodobnie rodzina męża pani Antypiuk
        była albo prawosławna albo unicka. Więc Oszołomie radziłbym żebyś sprawdził
        dokładnie swoją genealogię nazwiska oraz swoich dawnych przodków bo możesz
        doznać szoku. Dla przypomnienia historii ziemia białostocka i część suwalskiej
        należały do XVIII w. do Wielkiego Księstwa Litewskego a nie Królestwa
        Polskiego. Więc także z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć zmianę
        wyznania w którymś pokoleniu wstecz przez niektórych mieszkańców województwa
        podlaskiego.
        • h.olender o ruskiej historii Podlasia 04.12.03, 09:03
          Może nie wiesz, ale Oszołom nadaje akurat z Poznania. Nie jest i nigdy nie był
          mieszkańcem Podlasia, a tylko zagorzałym miłośnikiem Forum Białystok.

          A co do historii tych ziem, to jeśli sięgnąć głębiej, to okaże się, że
          południowa część Białostocczyzny już w XI wieku znajdowała się pod wpływami
          Rusi Kijowskiej, a w następnych wiekach należała do Rusi Halicko-Wołyńskiej.
          Ciekawostką jest fakt, że w 1253 r. w Drohiczynie odbyła się koronacja księcia
          halicko-wołyńskiego Daniela Romanowicza na króla - jedynego w dziejach Rusi.
          • Gość: and Re: o ruskiej historii Podlasia IP: *.umwp-podlasie.pl 04.12.03, 10:04
            A ja mam nazwisko na -uk, i jak ty Holender, pochodzę z okolic Siemiatycz, i
            jak ty jestem wyznania prawosławnego, tylko nie jak Ty - jestem podlaskim
            Ukraińcem. Wzięłem sobie za bardzo do głowy to co ponapisywali mądrzy
            profesorowie. Zachęcam do odwiedzin internetowej wersji Nad Buhom i Narwoju -
            free.ngo.pl/nadbuhom - pisma Ukraińców Podlasia.
            • h.olender Re: o ruskiej historii Podlasia 04.12.03, 13:59
              Pismo "Nad Buhom i Narwoju" jest mi dobrze znane. Nawet się tam dwa razy
              publikowałem. Właściwie to właśnie dopiero kontakt z "NBiN" skłonił mnie do
              głębszych przemyśleń nad korzeniami etnicznymi mojej rodziny. A to z uwagi na
              liczne wartościowe materiały historyczne, publikowane w tym czasopiśmie. Nie
              dziwota, gdyż redaktorem naczelnym "Nad Buhom i Narwoju" jest Jerzy Hawryluk,
              historyk, absolwent renomowanego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, autor
              kilku książek m.in. "Kraje ruskie: Drohiczyn, Mielnik, Bielsk". Próbką jego
              twórczości jest artykuł "Śladami ruskiej przeszłości Podlasia":

              www.hazard.net/~nadbuhom/zm_ruskaprzeszl.htm
              • h.olender Re: o ruskiej historii Podlasia 04.12.03, 14:02
                Podaję jeszcze raz adres, bo popełniłem poprzednio tzw. "czeski błąd".

                www.harazd.net/~nadbuhom/zm_ruskaprzeszl.htm
    • jaudosia Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 04.12.03, 22:34
      A ja jestem Białorusinką posługującą się "gwarą ukraińską". I mam nazwisko
      bezkońcówkowe :)
      Gwara gwarą, ale narodowość to świadomość i tradycja. Kiedy moi pradziadkowie,
      dziadkowie, rodzice - to Białorusini - jakże ja mogłabym być Ukrainką?
      • andrijko Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 05.12.03, 11:46
        No można żyć w schizofrenii - od tego się nie umiera i nie boli. Tylko po co
        się męczyć ? Jak można bez kręcenia. Czy białoruskość twoich przodków nie jest
        taka jak u prof. Pawluczuka - patrz kilka postów wyżej ?
        • jaudosia Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 05.12.03, 13:02
          Mnie moja białoruskość nie boli, a naadvarot - sprawia mi mnóstwo
          przyjemności :) W takiej schizofrenii mogę żyć, bo to moja schizofrenia.

          A białoruskość moich przodków? Na pewno nie jest jakoś naukowo uzasadniona.
          Pewnie gdyby nie to, że pół naszej wioski to Ukraińcy, a druga połowa -
          Białorusini, moi pradziadkowie czy dziadkowie nie zastanawialiby sięnad tym,
          byliby sobie zwyczajnymi "tutejszymi"...

          Ale z dzisiejszej perspektywy - nie czuję takiego związku z Ukraińcami
          (Podlasia i naogół), jak z Białorusinami. Nie będę się spierać, co mnie i
          moich przodków mogło kształtować - ale ukształtowało na dobre :)
          • h.olender Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 05.12.03, 13:57
            Wszystkich prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny zaczęto uważać za
            Białorusinów dopiero po I wojnie światowej, wraz z odrodzeniem się państwa
            polskiego. Wcześniej część z nich - ta używająca gwary ukraińskiej - traktowana
            była jako Ukraińcy. Tak więc to prawda, że Twoi pradziadkowie, dziadkowie i
            rodzice uważali się za Białorusinów, co wcale nie oznacza, że tak samo musiało
            być z Twoimi np. prapraprapradziadkami. Nie było zresztą wtedy takich
            podziałów. Ogół ludności prawosławnej mieszkającej na tych terenach uważał się
            po prostu za "ruskich" lub "tutejszych". Tym niemniej to właśnie język jest
            jednym z głównych - jeśli nie najważniejszym - wyznacznikiem przynależności
            narodowej czy etnicznej. Przyznam, że Białorusin mówiący gwarą ukraińską to
            konstrukcja dość dziwaczna. Ale oczywiście możliwa, bo decydująca jest tu
            świadomość narodowa danej osoby, a nie używany język.
            • Gość: tutejszy Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.03, 23:20
              Dziwne są te jednoznaczne deklaracje - Białorusini czy Ukraińcy. Na podstawie
              czego to określić? W tyglu narodowościowym wszystko się przez wieki
              wymieszało - język, nazwiska, kultura. Obecnie najczęściej o deklaracjach
              przesądza język. Ale to też zwykle nie jest ani bialoruski, ani ukraiński. U
              młodych - jest to zresztą już często język polski. Taki np. Syczewski - ma
              nazwisko polskie, występuje jako Białorusin, ale w jego rodzinnej miejscowości
              język jest bliższy ukraińskiemu i gdy mówi po białorusku, to jest to język
              wyuczony a na pewno nie ojczysty.
              Radio Białystok ma audycje dla Bialorusinów i Ukraińców. Ale na czym polega
              różnica? Wprawdzie redaktorzy prowadzący mówią w odpowiednich językach, ale
              nie jest to język słuchaczy. Podejrzewam, że nie jest to również poprawny
              język ukraiński i białoruski (wyraźne polskie szeleszczenie). Ale już wywiady,
              pieśni - w obu audycjach są do siebie podobne. Podział jest robiony na siłę.
              Po co? Jakie to ma znaczenie? Czy w ogóle może tu być jakaś ostateczna
              klarowność?
              • jaudosia Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 07.12.03, 09:39
                > Podejrzewam, że nie jest to również poprawny język ukraiński i białoruski
                (wyraźne polskie szeleszczenie).
                - Jest jak najbardziej poprawny, często drobiazgowo poprawny. A wymowa zależy
                od tego, gdzie się mieszka. "Tutejsi" też nie mówią tak jak ludzie zza
                wschodniej granicy, co nie znaczy, że mówią niepoprawnie ;-) Jak można mówić
                po angielsku na różne sposoby, choć wciąż poprawnie, tak można i po białorusku
                czy ukraińsku.

                > Taki np. Syczewski - (...) gdy mówi po białorusku, to jest to język wyuczony
                a na pewno nie ojczysty.
                - Bo kulturalny człowiek (do jakich pan S. na pewno siebie zalicza;) powinien
                znać język literacki swojego narodu. Tak przystoi. Tym bardziej na takim
                stanowisku :/


                > W tyglu narodowościowym wszystko się przez wieki wymieszało - język,
                nazwiska, kultura.
                - "tygiel narodowościowy" - słowo-klucz :( Od wieków ludzie mogą podróżować,
                komunikować się, poznawać inne miejsca, innych ludzi, mieszać się i
                wymieszywać, ale ostatecznie NARODY NIE ZNIKNĘŁY. Dlaczego my mamy mieć pół-
                świadomość albo "tyglo-świadomośc"?!
                • andrijko Re: Podlaszucy - Białorusini czy Ukraińcy? 07.12.03, 23:02
                  Tygiel w głowie a nie w terenie. Wystarczy poczytać i się rozjaśni - albo nie
                  czytać i obstawić się hasłąmi o tolerancji, tyglu i odmienności języka w radiu
                  od gwary. Otórz jest takie pojęcie jak język literacki - język standardowy dla
                  wszystkich członków danego narodu - różniący się od gwar, sztuczny bo
                  stworzony z kliku gwar i zabezpieczający rozwój, by móc nazywać nowe zjawiska,
                  któych nie szczędzi nam życie a nie przejmować ich z innego jezyka - bo wtedy
                  rzeczywiście robi sie "tygiel".
    • h.olender zawracanie Wisły kijem 09.12.03, 09:05
      Wydaje mi się, że próby "odrodzenia" mniejszości ukraińskiej na Podlasiu są z
      góry skazane na niepowodzenie. Słowa odrodzenie celowo używam w cudzysłowie,
      gdyż wcale nie jest dla mnie takie pewne, czy prawosławna ludność Podlasia
      miała kiedykolwiek ukraińską świadomość narodową. Dominowało raczej określanie
      się jako "ruscy", "prawosławni" czy "tutejsi". A to przecież wcale nie to samo.
      Nawet jednak zakładając, że jakaś część Podlaszuków uważała się w dość odległej
      przeszłości za Ukraińców, to upływ czasu zrobił swoje, doprowadzając do
      nieodwracalnych zmian w ich świadomości narodowej. Dobrym przykładem jest tutaj
      Jaudosia - Białorusinka mówiąca gwarą ukraińską. Potwierdzają to też wyniki
      ostatniego spisu powszechnego. Zdecydowana większość prawosławnych
      zadeklarowała w nim narodowość polską lub białoruską, a tylko znikoma część
      mieszkańców woj. podlaskiego okreliła się jako Ukraińcy. Tak więc próby
      kształtowania ukraińskiej świadomości narodowej na Podlasiu przypominają mi
      znane powiedzenie o zawracaniu Wisły kijem.
      • andrijko Re: zawracanie Wisły kijem 09.12.03, 11:21
        Sam zaczęłeś wątek - to w końcu sam nie zawracaj Wisły kijem, tylko pozostaw
        Białorusinom białoruskość, Ukraińcom ukraińskość a sobie bliżej
        niezindentyfikowaną świadomość - nieświadomość tutejszą. Oczywiście proces
        kształtowania sie współczesnej świadomośći narodowej jest bardzo trudny, wymaga
        pewnego wykształcenia, odwagi cywilnej, wiedzy i samozaparcia. Stąd też nie
        objął dotąd i napewno nie obejmie wszystkich osób ruskiego pochodzenia na
        Podlasiu. Jest to proces bardzo opóźniony w stosunku do innych regionów, stąd i
        największa asymilacja czy zakonserwowane postawy przednarodowe. Akurat
        mniejszość ukraińska na Podlasiu nie miała nawet prawa się tu rozwijać przez
        ostatnie kilkadziesiąt lat, z Białorusinami było trochę lepiej, ale i to w
        ograniczonym zakresie. Dlatego twój ostateczny osąd wydaje mi się trochę nie na
        miejscu, chyba że dotyczy tylko miejsca, gdzie mieszkasz, bo z tego co mi
        wiadomo tam już rzeczywiście nie ma co "zawracać Wisły kijem" z w/w powodów
        chociażby...
        • h.olender Re: zawracanie Wisły kijem 09.12.03, 14:34
          To, że zacząłem ten wątek, nie oznacza, że podzielam treści zawarte w eseju
          z "Polski egzotycznej". Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie. Interesowała
          mnie jednak opinia innych forumowiczów. Jeśli zaś o mnie chodzi, to uważam, że
          przypisywanie ludziom narodowości na podstawie ich nazwiska jest zabiegiem
          bardzo ryzykownym, chociaż przez swoją prostotę - graniczącą z prymitywizmem -
          dość atrakcyjnym. Poza tym nigdzie indziej nie spotkałem się z
          określeniem "Podlaszucy" i nie słyszałem, aby w ten sposób określali się
          mieszkańcy tych terenów. To prawdopodobnie zwykły wymysł autora tej publikacji.
          Nieprawidłowo jest też postawione pytanie "Podlaszucy - Białorusini czy
          Ukraińcy?" (tytuł zaczerpnąłem z książki "Polska egzotyczna"). Otóż zdecydowana
          większość tych tzw. "Podlaszuków" (według terminologii Grzegorza Rąkowskiego)
          nie uważa się ani za Białorusinów, ani też za Ukraińców. Uważa się po prostu za
          Polaków. Tak jest też w moim przypadku, o czym pisałem w jednym z poprzednich
          postów. Wypraszam więc sobie imputowanie mi, że mam jakąś "bliżej
          niezidentyfikowaną świadomość - nieświadomość tutejszą". Albo nie czytałeś
          mojego wpisu, albo też masz kłopoty ze zrozumieniem tego, co czytasz.
          • andrijko Re: zawracanie Wisły kijem 09.12.03, 22:07
            Chyba się Holendrze trochę zagalopowaliśmy w dyskusji. Przyznam się, że się
            trochę pogubiłem i w związku z tym jeszcze raz przestudiowałem wszystkie
            wypowiedzi od początku. Nie znalazłem stwierdzenia że ludność Podlasia jest
            Białorusinami bądź Ukraińcami, a jedynie zapisy świadczące o pochodzeniu tejże
            ludności. Sam zresztą w kilku miejscach to podkreślałeś. Nie było zaś chyba
            mowy o narodowości - czyli jak się ogólnie przyjmuje, subiektywnym określeniu
            się prawosławnych Podlasian. O tym zadecydowali i zadecydują sami
            zainteresowani. Tu oczywiście masz rację. Także nazwiska nie świadczą o
            narodowości ich posiadaczy - ale i w tym przypadku nie było mowy o narzucaniu
            komuś narodowości a jedynie poszukiwaniu korzeni wschodnich w związku z
            pewnymi charakterystycznymi końcówkami. Sam zresztą to podkreślałeś w polemice
            z kilkoma osobami w tym forum. Powyższe cechy jak nazwisko, język, wyznanie
            czy inne nie są więc przesądzającymi o narodowości, a mogą jednynie stać się
            przyczynkiem do dyskusji, przemyśleń czy poszukiwań. Zgadzam się z tobą w
            pełnej rozciągłości. I z tym większym zdziwieniem przeczytałem twój post z
            Wisłą w tytule. Nie wiem czy autor przewodnika Polska egzotyczna sam wymyślił
            nazwę Podlaszucy czy też gdzieś ją usłyszał. W każdym bądź razie nie znam jego
            intencji, ale wydaje mi sie że jako osoba dosyć dobrze obeznana z tematem -
            jego przewodnik był nagradzany, także 2 część - miał prawo wyróżnić grupę
            wschodniosłowiańskich mieszkańców Podlasia, a nadanie im nazwy Podlaszucy -
            być może sztuczne, wynika jednak z braku jednej wspólnej własnej nazwy tej
            grupy. Jak sam twierdzisz uważasz się za Polaka, ja za Ukraińca, a Jaudosja za
            Białorusinkę. Mimo że pochodzimy, jak podejrzewam, z pobliskich miejscowości,
            wybraliśmy różne drogi. Jest to moim zdaniem bieda naszego narodu - ale tak po
            prostu jest. I w tej sytuacji osoba chcąca nakreślić panującą tu sytuację
            narodowościową posłużyła się jakąś inną nazwą, która jak widzę i Ci i mi wcale
            się nie podaba. Ale to konsekwencja powyższej sytuacji - podobnie jak u
            Łemków -nazwa Łemkowie została nadana góralom rusińskim przez Polaków od słowa
            łem - "tylko", chociaż samym Łemkom nie przypadła do gustu i nazywali się np.
            Rusnakami. Tak więc nasz ciekawa dyskusja zakończyłą sie wg mnie w dosyć
            dziwny sposób. Zanegowałeś jak rozumiem sens działalności społecznej
            zmierzającej do podtrzymania odrębności tych Podlasian, którzy uważają się za
            Ukraińców. Zdziwiło mnie to o tyle że jak wynikało z poprzednich postów,
            jesteś osobą świadomą własnego pochodzenia i mimo że uważasz się za Polaka,
            chyba powinieneś uszanować decyzje - uwierz mi, naprawde trudne i w
            dzisiejszej Polsce niewygodne - tych, któzy wybrali inną od Ciebie świadomość.
            Ja ze swojej strony nie chciałem Ci imputować zadnej swiadomości -
            nieświadomości. Po prostu uznałem po twoich wypowiedziach że jesteś osobą
            poszukującą, a nie uciekającą od faktó. a to duża różnica. Przynajmniej dla
            mnie - osoby która,musiała sama sobie poradzić z samookreśleniem.
            Pozdrawiam
            i mimo wszystko liczę na kontynuację dyskusji.
            • h.olender Re: zawracanie Wisły kijem 10.12.03, 10:55
              Chętnie podyskutuję, bo przecież po to właśnie ten wątek zakładałem. Generalnie
              uważam tą dyskusję za ciekawą i wartościową, zwłaszcza że na tym wątku pojawiło
              się niemal całe spectrum postaw narodowościowych mieszkażców Podlasia: Polak,
              Białorusinka, Ukrainiec, a nawet Polak-katolik o rusko brzmiącym nazwisku
              Iwaniuk. W kilku Twoich wypowiedziach pojawił się jednak nieco fałszywy ton.
              Chełpisz się swoim "wykształceniem, odwagą cywilną, wiedzą i samozaparciem".
              Więcej skromności i szacunku dla innych internautów, kolego. Dokonany przez
              Ciebie wybór i określenie się jako Ukrainiec nie jest w niczym lepszy od wyboru
              Jaudosi, uważającej się za Białorusinkę (co określiłeś elegancko
              jako "schizofrenię"), czy też mojej polskiej świadomości narodowej.

              Jeśli zaś chodzi o działalność Związku Ukraińców Podlasia czy pisma "Nad Buhom
              i Narwoju", to moim zdaniem są to twory zupełnie sztuczne, wymyślone przez
              pewną - bardzo nieliczną - grupkę zapaleńców, absolwentów wyższych uczelni,
              którzy odkryli swoje ukraińskie korzenie etniczne. I w dość agresywny sposób
              starają się narzucić swój sposób myślenia innym "Podlaszukom", tym uważającym
              się za Białorusinów. Na kreowanie ukraińskiej mniejszości narodowej na Podlasiu
              nie było zaś tak naprawdę żadnego zapotrzebowania społecznego. Pismo "Nad Buhom
              i Narwoju" (podejrzewam, że także ZUP) istnieje zresztą wyłącznie dzięki
              środkom finansowym z budżetu państwa w postaci dotacji z Ministerstwa Kultury.
              Dla paru osób zapewnia to godziwe warunki życia, dzięki czemu mogą się bawić w
              krzewienie ukraińskości na Podlasiu. Chociaż to praca z gatunku "syzyfowych".

              Pozdrawiam
    • oszolom.z.radia.maryja Czym się rózni Białorusin od Ukraińca? 09.12.03, 23:19
    • oszolom.z.radia.maryja Czym się rózni Białorusin od Ukraińca? 09.12.03, 23:20
      • h.olender Re: Czym się rózni Białorusin od Ukraińca? 10.12.03, 10:10
        Niczym, obaj należą do gatunku homo sapiens.
    • h.olender Korwin-Mikke: mniejszości nie istnieją 10.12.03, 11:30
      Jak Unia Polityki Realnej postrzega mniejszości?

      - Dla nas mniejszości nie istnieją. Uważam, że i dla nich jest najlepiej, gdy
      nikt ich nie rozróżnia. Oczywiście w kraju, w którym my byśmy rządzili,
      Białorusini czy Chińczycy mogliby zakładać swoje szkoły i organizacje
      kulturalne. Państwa w ogóle to by nie obchodziło. Tak właśnie było w Polsce
      przedrozbiorowej, gdy każdy zakładał szkołę, jaką chciał - polską, ruską.
      łacińską... Nikt nie kontrolował, w jakim języku było prowadzone nauczanie.

      Wtedy jednak ludzkość była na innym etapie rozwoju. Dziś mamy zupełnie inne
      uwarunkowania.

      - Języki narodowe tak naprawdę zaistniały dopiero wtedy, kiedy powstało radio.
      Dopiero wtedy zaczął się ujednolicać język polski. Podróżując w dawnych wiekach
      z Krakowa do Kijowa po drodze słyszało się najpierw różne odmiany polszczyzny,
      potem ruszczyzny. Dopiero powstanie radia spowodowało, iż powstała ostra
      granica: ci rozmawiają po polsku, a tamci po ukraińsku, rosyjsku.

      Zatem narodowość dla Pana w ogóle nie jest ważna?

      - Prywatnie jest ona dla mnie jak najbardziej ważna. Natomiast państwo -
      powtarzam - powinno być neutralne. W moim państwie Polak może mówić, że on jest
      najważniejszy na świecie, a Białorusin, że on.

      Ale Pan jest Polakiem?

      - Tak. Ale ja nie mam nic przeciwko temu, by mieszkający w naszym państwie
      Białorusin uważał swoją narodowość za najważniejszą na świecie. Natomiast gdy
      Kowalski pobije Iwaniuka (lub odwrotnie), to idzie do więzienia nie za to, że
      Polak pobił Białorusina. Narodowość sprawcy ani ofiary nie powinna mieć żadnego
      znaczenia.

      (Janusz Korwin-Mikke w rozmowie z Jerzym Chmielwskim, redaktorem
      naczelnym "Czasopisu", numer 12, grudzień 2003 r.)

      kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czsopis/12-2003/12-06.htm
      • h.olender gdy Kowalski pobije Iwaniuka 10.12.03, 11:45
        Podaję jeszcze raz adres wywiadu z Januszem Korwinem-Mikke

        kamunikat.net.iig.pl/www/czasopisy/czasopis/12-2003/12-06.htm
        • andrijko Re: gdy Kowalski pobije Iwaniuka 11.12.03, 10:33
          28.11.2003
          Żaden problem, chociaż ja też mam nazwisko z końcówką -uk i pochodzę z
          południowej części Białostocczyzny. Nie powiem więc, aby mnie ta publikacja nie
          zainteresowała...
          29.11.2003
          Chodzi raczej o pochodzenie przodków obecnych mieszkańców Białostocczyzny.
          Nazwisko Iwaniuk - jeśli jest tożsame z Twoim nickiem - ma z całą pewnością
          pochodzenie ruskie, o czym świadczy nie tyle nawet sama końcówka -uk, co przede
          wszystkim rdzeń "Iwan".
          03.12.2003
          Wbrew pozorom problem jednak - w dość ograniczonej może formie - ale jednak
          istnieje. Świadczy o tym także kolejny cytat z "Polski egzotycznej":
          "To swego rodzaju paradoks, że owe niknące różnice pomiędzy ludnością
          pochodzenia małoruskiego i Białorusinami, do niedawna jedynie przedmiot badań
          językoznawców i etnografów oraz temat publikacji w czasopismach
          specjalistycznych, stały się podstawą odrodzenia ukraińskiej świadomości
          narodowej wśród Podlaszuków. Oto bowiem na początku lat 80-tych grupa ...
          04.12.2003
          > gdybym miał tak na nazwisko, to byłoby mi ciężko czytać takie artykuły.
          A niby dlaczego? Czy to jakiś dyshonor, jeśli miało się ruskich przodków? Takie
          podejście do sprawy może jedynie świadczyć o jakichś fobiach czy głęboko
          zakorzenionych kompleksach na punkcie własnego pochodzenia. Historii się nie
          zmieni, a generalnie jednak lepiej własną historię znać.
          04.12.2003
          ale przecież nazwiska też się nie biorą "z powietrza".
          04.12.2003
          Pismo "Nad Buhom i Narwoju" jest mi dobrze znane. Nawet się tam dwa razy
          publikowałem. Właściwie to właśnie dopiero kontakt z "NBiN" skłonił mnie do
          głębszych przemyśleń nad korzeniami etnicznymi mojej rodziny. A to z uwagi na
          liczne wartościowe materiały historyczne, publikowane w tym czasopiśmie. Nie
          dziwota, gdyż redaktorem naczelnym "Nad Buhom i Narwoju" jest Jerzy Hawryluk,
          05.12.2003
          Wszystkich prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny zaczęto uważać za
          Białorusinów dopiero po I wojnie światowej, wraz z odrodzeniem się państwa
          polskiego. Wcześniej część z nich - ta używająca gwary ukraińskiej - traktowana
          była jako Ukraińcy.

          - I nagła przemiana po dacie:
          09.12.2003
          Wydaje mi się, że próby "odrodzenia" mniejszości ukraińskiej na Podlasiu są z
          góry skazane na niepowodzenie...

          10.12.2003
          < Więcej skromności i szacunku dla innych internautów, kolego. Dokonany przez
          Ciebie wybór i określenie się jako Ukrainiec nie jest w niczym lepszy od wyboru
          Jaudosi, uważającej się za Białorusinkę...
          No właśnie. A co do Jaudosji, to jest to już problem między mną a Jaudosją,
          bądź szerzej, Białorusinami i Ukraińcami.
          <Jeśli zaś chodzi o działalność Związku Ukraińców Podlasia czy pisma "Nad Buhom
          i Narwoju", to moim zdaniem są to twory zupełnie sztuczne, wymyślone przez
          pewną - bardzo nieliczną - grupkę zapaleńców, absolwentów wyższych uczelni,
          którzy odkryli swoje ukraińskie korzenie etniczne.
          – własna odpowiedź z 04.12.2003
          - <”Pismo "Nad Buhom i Narwoju" jest mi dobrze znane. Nawet się tam dwa razy
          publikowałem. Właściwie to właśnie dopiero kontakt z "NBiN" skłonił mnie do
          głębszych przemyśleń nad korzeniami etnicznymi mojej rodziny”. ???
          - a może lepiej jak coś jest kreowane przez smutnych panów z Warszawy
          niż „grupkę zapaleńców, absolwentów wyższych uczelni, którzy odkryli swoje
          ukraińskie korzenie etniczne”
          <I w dość agresywny sposób starają się narzucić swój sposób myślenia
          innym "Podlaszukom", tym uważającym
          się za Białorusinów.
          - Mógłbyś szerzej o tym, co uważasz za ukraińską agresję ? Odnoszą nieodparte
          wrażenie, że po 9 grudnia diametralnie zmieniłeś zdanie i stałeś się
          samorzutnym adwokatem podlaskich Białorusinów. Rozumiem, że broniłbyś Polaków o
          korzeniach ukraińskich przed agresywnym narzucaniem im innej świadomości– ale
          Białorusinów ?
          <Na kreowanie ukraińskiej mniejszości narodowej na Podlasiu
          nie było zaś tak naprawdę żadnego zapotrzebowania społecznego.
          - Skoro uważasz, że nie było, to skąd się wziął ? Czy uważasz że likwidacja
          ruchu ukraińskiego w latach 60-70 przez UB była przejawem realizacji polityki
          likwidacji działań, na które nie ma „żadnego zapotrzebowania społecznego” Czy
          setki a nawet tysiące osób odwiedzających ukraińskie imprezy świadczą
          o „naprawdę żadnym zapotrzebowaniu społecznym”? Czy jedna z większych w TV
          Białystok oglądalności programu Ukraińska panorama także o tym świadczy ? Czy
          jesteś wyrazicielem woli tych wszystkich osób „sztucznie wykreowanych” i
          agresją zmuszonych do zmiany świadomości czy masz monopol na prawdę ?

          < Pismo "Nad Buhom i Narwoju" (podejrzewam, że także ZUP) istnieje zresztą
          wyłącznie dzięki
          środkom finansowym z budżetu państwa w postaci dotacji z Ministerstwa Kultury.
          Dla paru osób zapewnia to godziwe warunki życia, dzięki czemu mogą się bawić w
          krzewienie ukraińskości na Podlasiu.
          - Czy ma to sugerować, że tworzenie „sztucznie i na siłę” mniejszości
          ukraińskiej na Podlasiu odbywa się czyimś kosztem i jest formą zabawy
          urzędników w kreowanie lub niszczenie pewnych mniejszości ? Z tego co mi
          wiadomo, wszystkie gazety i organizacje mniejszościowe są finansowane przez
          Ministerstwo Kultury, nawet białoruskie, litewskie, żydowskie, słowackie i in.
          Ostatnio z finansowaniem jednej z nich wynikła zresztą afera opisywana w
          Porannym i Gazecie. Poza ministerstwem, wydawnictwa dostają także granty z
          fundacji polskich i zagranicznych, o czym świadczą informacje umieszczane w
          samych gazetach i na ich stronach www a także na imprezach organizowanych przez
          poszczególne organizacje. Stąd nie można chyba podejrzewać, że Ministerstwo lub
          jakieś siły bawią się kosztem jednych lub drugich mniejszości. Co do godziwych
          warunków życia etatowych Ukraińców, to zapraszam do redakcji NBiN w celu
          naocznego przekonania się o przepychu tam panującym. Z tego co wiem prywatnie
          nikt nie utrzymuje się tylko i wyłącznie z ruchu ukraińskiego. Jest to może
          dodatkowe źródło. Do tego interesu raczej się dokłada. Chyba że o czymś nie
          wiem. Będę wdzięczny za oświecenie. O jakich pieniądzach mowa mogłeś się
          przekonać sam, publikując w „Nad Buhom”. Z tego co mi wiadomo nie płacą
          szokująco wysokich pieniędzy. Apropos, mógłbyś podać tytuł artykułu /ów/, które
          popełniłeś w NBIN?

          <Chociaż to praca z gatunku "syzyfowych".
          – Oczywiście nie ma szans na masowość tego ruchu, i to z wielu wcześniej
          przedstawionych przyczyn. Jednak polecam prace Prof. Sadowskiego, który
          zauważył w swych badaniach wzrost świadomości ukraińskiej na przestrzenie
          ostatnich 30 lat. Prof. Sadowski jest znany jako badacz tematu mniejszości na
          Podlasiu. I stąd, mimo mego wrodzonego pesymizmu, jednak wieżę w rozwój tego
          ruchu, mimo „trudności obiektywnych”. Oczywiście masz prawo wyrażać własne sądy
          ta temat szans lub ich braku, ale pozostaną one raczej bez wpływu na dalszy
          rozwój lub jego brak. Nie kryję oczywiście, że jest mi przykro słychać takich
          opinii, szczególnie od osób znających historię regionu i wykazujących
          przynajmniej zainteresowanie tematem oraz, w początkowej fazie dyskusji
          zrozumienie i sympatię, ale jak sam powiedziałeś po to jest forum i dyskusja
          żebyśmy słuchali różnych głosów, nie tylko laurek.
          Pozdrawiam
          • h.olender orka na ugorze 11.12.03, 12:26
            Cieszę się, że moja ostatnia wypowiedź sprowokowała Cię do tak zasadniczej
            reakcji, bo dyskusja na tym wątku jakoś już powoli zamierała. Nie spodziewałem
            się jednak aż tak obszernej epistoły z przytoczeniem licznych cytatów z moich
            poprzednich postów. Obawiam się tylko, że dla innych forumowiczów tak długi
            wpis może być dość niestrawny.

            Nie jestem żadnym rzecznikiem Białorusinów czy Ukraińców. Sami dadzą sobie
            radę. Nie mam też "monopolu na prawdę". To raczej z niektórych Twoich
            wypowiedzi wynikałoby, że dokonany przez siebie wybór uważasz za "jedynie
            słuszny", wynikający z Twojego "wykształcenia, odwagi cywilnej, wiedzy i
            samozaparcia". Prezentujesz się więc nieomal jako męczennik za sprawę narodową.

            Jeśli zaś o mnie chodzi, to mam świadomość ruskich korzeni etnicznych mojej
            rodziny, ale nie odczuwam żadnej potrzeby wewnętrznej doszukiwania się w sobie
            Białorusina czy też Ukraińca. Urodziłem się w Polsce i to właśnie polski jest
            dla mnie językiem ojczystym. W moim domu nie posługiwano się gwarą ukraińską.

            Podtrzymuję zaś swoje zdanie na temat sztucznego charakteru ruchu ukraińskiego
            na Podlasiu. Chodzi o to, że najpierw stworzono tam odgórnie jakieś organizacje
            (oddziały Związku Ukraińców w Polsce), a dopiero potem zaczęto
            usilnie "poszukiwać" na tych terenach Ukraińców, próbując nawracać na
            ukraińskość miejscową ludność prawosławną, uważającą się od pokoleń za
            Białorusinów. Kolejność działania powinna być zaś dokładnie odwrotna.

            Nie wróżę sukcesu ruchowi ukraińskiemu na Podlasiu. Zdecydowana większość osób
            wyznania prawosławnego na tych terenach uważa się za Polaków. Potwierdzają to
            także badania przywoływanego przez Ciebie prof. Sadowskiego z lat 1994 i 2000,
            wedle których białoruską tożsamość narodową posiada mniej więcej 1/3 liczącej
            ok. 150 tys. społeczności wyznawców prawosławia w woj. podlaskim. Potwierdziły
            to też wyniki ostatniego spisu powszechnego.

            Inną niż polska świadmość narodową czy etniczną posiada wiąc stosunkowo
            niewielka - i coraz mniejsza - liczba mieszkańców Podlasia. Gwara ukraińska
            przetrwała jedynie w niektórych wioskach. Problem ten więc stopniowo zanika
            wraz z wymieraniem ludzi posługujących się tą gwarą. Dlatego też działania na
            rzecz kształtowania ukraińskiej świadomości narodowej na Podlasiu określiłem
            jako "zawracanie Wisły kijem". Można też użyć sformułowania o "orce na ugorze".
            Plonu z tego nie będzie. Ale to tylko moje prywatne zdanie.

            Niech Cię nie zwiedzie "masowość" imprez ukraińskich. Nie świadczy to wcale o
            rozwoju ukraińskiej świadomości narodowej, lecz wynika w dużej mierze z
            generalnie ubogiej oferty kulturalnej na prowincji. Zapewniam Cię, że gdyby do
            Bielska czy Hajnówki przyjechał zespół Pink Floyd czy Rolling Stones to tłumy
            byłyby z całą pewnością znacznie większe. W tym roku w Siemiatyczach wielkim
            powodzeniem cieszył się np. koncert zespołu T. Love, na który przyszło kilka
            tysięcy osób. Myślę, że na koncert ukraińskiego zespołu Ranok nie
            pofatygowałoby się nawet i 50.

            I jeszcze jeden komentarz to Twojej wypowiedzi dotyczącej dyskusji z Jaudosią.
            Prywtnie to możecie sobie dyskutować pocztą elektroniczną. W chwili
            opublikowania czegoś na forum publicznym, wypowiedzieć się na ten temat ma
            także jednak prawo każdy inny forumowicz. Chyba nie było Twoją intencją
            ograniczanie swobody wypowiedzi na tym forum.

            Pozdrawiam

            • andrijko Re: orka na ugorze 11.12.03, 13:37
              Cytatów - wyłącznie z twoich wypwiedzi użyłem tylko dlatego, że zdziwiła mnie
              diametralna zmiana poglądów w ciągu paru dni na tym forum. Ale to na tyle
              osobiste odczucie, że pozostawione bez odpowiedzi nie zrobi krzywdy dyskusji.
              Rozumiem pewną prowokację w celu rozpoczęcia dyskusji,ale zmiana zdania w
              połowie wydaje mi się posunięciem nie fair wobec uczestników. I tylko dlatego
              kontynuowałem. Pewnie przeszedłeś jakąś wewnętrzną przemianę, o której ani ja
              ani formumowicze wiedzieć nie muszą. W dalszym ciągu jednak interesuje mnie
              uszszegółowienie zarzutów o "narzucaniu, sztuczności, manipulowaniu i
              finansowaniu". Ogólnikowe stwierdzenia mogą zakłucić ich rozumienie lub
              intencje wypowiadającego. To trochę tak jak ja bym cię oskarżył o polski
              szowinizm i nacjonalizm bo uważasz ruch ukraiński za...itd. O ile twoje
              prywatne problemy są i pozostaną twoimi, to powyższe zarzuty dotyczą większej
              liczby osób. Postawienie zarzutów bez poparcia ich dowodami nie pozwala mi się
              do nich odnieść i bronić czy też ewentualnie przyznać Ci rację. A pokazowe
              procesy nad "wrogami ludu" mamy już chyba za sobą.

              Pozdrawiam
              • h.olender Re: orka na ugorze 12.12.03, 08:40
                Chyba puszczają ci nerwy. Przywaliłeś tu z grubej rury, porównując naszą
                niewinną dyskusję do "pokazowych procesów nad wrogami ludu". Coś ci się chyba
                pomerdało. Nie bardzo rozumiem taką dość histeryczną reakcję. Przecież - jak
                sam pisałeś - wyrażane przeze mnie poglądy pozostaną i tak bez żadnego wpływu
                na dalszy rozwój ruchu ukraińskiego na Podlasiu. I tu przyznaję ci całkowitą
                rację. Nie mam "monopolu na prawdę" i mogę się mylić. Być może Związek
                Ukraińców Podlasia stanie się z czasem organizacją o charakterze masowym,
                utrzymującą się wyłącznie ze składek członkowskich, a pismo "Nad Buhom i
                Narwoju" będzie finansowane tylko ze sprzedaży i zamieszczanych w nim reklam
                (czego wam życzę, chociaż sam osobiście w to nie wierzę). Bo tak - moim
                zdaniem - być powinno. Państwo nie powinno do tego interesu dokładać ani
                grosza. I tu w całej rozciągłości popieram opinie Janusza Korwina-Mikke. Jeśli
                ktoś ma ochotę na założenie szkoły białoruskiej czy chińskiej albo gazety
                ukraińskiej, to państwu nic do tego. Takich związków czy stowarzyszeń istnieją
                zresztą w Polsce tysiące. Jeśli się nie mylę, to najliczniejszy jest związek
                filatelistów, zrzeszający kilka milionów członków. Organizacje te utrzymują się
                ze składek członkowskich i nie wyciągają swojej żebraczej dłoni po pieniądze z
                kasy państwowej. Tak więc nie widzę problemu, jeśli grupa zapaleńców wpadnie na
                pomysł utworzenia koła łowieckiego, stowarzyszenia hodowców kanarków i rybek
                akwariowych, Polskiej Partii Kaczora Donalda czy ukraińskiej gazety powiatu
                bielskiego. Pod warunkiem, że działają one zgodnie z prawem i funkcjonują na
                zdrowych zasadach, tzn. są samodzielne, samorządne i samofinansujące się. Nie
                pasożytują na środkach z budżetu państwa.

                Pragnę też zapewnić, że w moich poglądach nie nastąpiła żadna dramatyczna
                zmiana w wyniku jakiegoś koszmarnego snu w nocy z 8 na 9 grudnia. Stosunek do
                ruchu ukraińskiego na Podlasiu od początku miałem po prostu bardzo
                ambiwalentny. Z jednej strony mam szacunek dla ludzi, którzy potrafią stworzyć
                coś z niczego. Poświęcają się z pasją, zaangażowaniem i przekonaniem
                wewnętrznym realizacji jakiejś idei. Zarazem, od początku też uważałem, że na
                tworzenie organizacji ukraińskich na Podlasiu nie było żadnego zapotrzebowania
                społecznego. Gdyby takowe było, to ZUP byłby w stanie utrzymać się ze środków
                własnych, a nie z dotacji Ministerstwa Kultury. Sam pisałeś, że dotyczy to
                niemal wszystkich gazet i organizacji mniejszościowych. Są one sztucznie
                podtrzymywane przy życiu ze środków państwowych. Inaczej nie miałyby racji bytu.

                A że można jednak inaczej, świadczy chociażby przykład innej gazety lokalnej z
                naszego regionu. Mam tu na myśli "Głos Siemiatycz", założony na początku lat 90-
                tych. Pismo to nie tylko przetrwało do dziś, ale nawet odnotowało znaczny
                rozwój. Z miesięcznika przekształciło się w tygodnik o nakładzie 4 tys.
                egzemplarzy. Państwo nie dokładało do tej gazety nigdy ani grosza. Zacytuję
                wypowiedź założyciela, współwłaściciela i redaktora naczelnego "Głosu
                Siemiatycz" dla "Gazety Wyborczej":
                - Przez pierwsze dwa lata nie mieliśmy żadnych zysków. Dopiero potem kupiliśmy
                dwa komputery, pojawiły się pierwsze reklamy.

                Pozdrawiam
    • h.olender wioska Ukraińców 12.12.03, 17:12
      Powiat Białorusinów, gmina Litwinów i wioska Ukraińców. Tyle mniejszości na
      Podlasiu wykazał ubiegłoroczny spis powszechny. Spis pokazał też, że język nie
      jest już wyznacznikiem narodowości. Większość tych, którzy zadeklarowali się
      jako Białorusini, rozmawia przecież przeważnie po polsku, najczęściej w ogóle
      nie znając białoruskiego. I jeszcze jedno. Mieszkańcy powiatów bielskiego i
      hajnowskiego, którzy posługują się gwarą jednoznacznie ukraińską, również
      zadeklarowali się jako Białorusini. Oznacza to, że ukrainizacja tych terenów,
      prowadzona przez garstkę działaczy, jest już bezzasadna. Miejscowa ludność nie
      czuje przecież emocjonalnych więzi z odległą o tysiące kilometrów Ukrainą, a
      oficjalnie używany tam współcześnie język ukraiński właściwie jest już dla nich
      obcy. Co im nie przeszkadza - jako Białorusinom - zachwycać się piosenkami i
      folklorem ukraińskim.

      (Jerzy Chmielewski, redaktor naczelny, "Czasopis", nr 9 z września 2003 r.)

      free.ngo.pl/nadbuhom/czasopis-wrzesien.htm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja