mocniak
10.08.09, 08:43
I to wyjątkowo nie o kierowcach ani pieszych, ale o rowerzystach.
Zwykle bardzo wybiórczo podchodzę do korzystania do dróg dla rowerów,
ale to co dzisiaj przeżyłem jednej z popularniejszych ddr z
Białegostoku do Supraśla zniechęciło mnie do nich na amen. Na
zakończenie treningu szosowego postanowiłem zostać prawowitym
rowerzystą i skorzystać z tego przybytku z nadzieją na bezpieczną i
bezstresową jazdę.
Na pierwszego kretyna jadącego zygzakiem i blokującego przejazd
trafiłem już po 500m. Jechał z zawrotną prędkością 15km/h, więc miał
prawo uważać, że jest najszybszym rowerzystą we wszechświecie i nikt
go nie będzie wyprzedzać. Na szczęście już po pierwszym zwróceniu
uwagi zjechał.
Kilometr dalej trafiłem na wesoło pedałującą parkę rowerzystów, która
z racji niewielkiej szerokości ścieżki (2m) także blokowała drogę.
Niestety piaskowe pobocze uniemożliwiało wyprzedzenie ich szosówką,
więc nauczony doświadczeniem krzyknąłem wcześniej "droga", co tym
razem nie zadziałało, bo chyba obaj mieli nałożone słuchawki.
Ostatecznie dopiero gdy zwróciłem im uwagę jadąc tuż za nimi, po paru
bluzgach łaskawie zrobili przejazd.
Ale na najlepsze natrafiłem na koniec. Na niewielkim zjeździe przed
Ogrodniczkami widząc tylko dwóch rowerzystów przy prawej krawędzi
postanowiłem przyspieszyć do niebotycznych 40km/h i wyprzedzić ich z
lewej. Gdy byłem już tylko kilkanaście metrów od nich, jadący z tyłu
rowerzysta obejrzał się i mimo, że zauważył, że jadę przynajmniej dwa
razy szybciej od niego przy lewej krawędzi ddr po dwóch sekundach
skręcił praktycznie w moją kierownicę. O mało się przez niego nie
wyp$#%#$#łem, a on sam wesoło po wyprzedzeniu poprzedzającej go
rowerzystki zjechał do prawej krawędzi. Tym razem nie wytrzymałem, po
serii bluzgów odjechałem w siną dal, zjeżdżając w międzyczasie na
jezdnię.
Pie..., nie robię. Naprawdę, o ile wśród kierowców na idiotyczne
zachowanie trafia się raz na 100 samochodów, wśród rowerzystów ten
odsetek wynosi dobrze ponad 50%. Przyjemność z jazdy po nawet
najlepszej drodze dla rowerów i tak zaraz spie... inni rowerzyści,
którzy nie są w stanie zrozumieć, że ktoś na rowerze może się
spieszyć, a ddr nie jest placem zabaw. Już lepiej jechać jezdnią
ryzykując mandatem, bo to przynajmniej nie skończy się na kolizji lub
ofiarach w ludziach.
Pozdrawiam.