Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej?

    • ms_13 Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 07.10.10, 15:36
      Coś mi się dziwnie wydaje, że Pan historyk wszystkie wątpliwości rostrzyga na korzyść niemców!? Twierdzi jednocześnie, że Najlepiej na świecie zorganizowana wówczas armia zabrała za krótki most i nie dała sobie rady korkując się w sama ze sobą - hmmm..., jeszcze jedna uwaga do Pana niby Polaka - opowiadając o za krótkim moście ja bym raczej powiedział "na szczeście okazało się, że rzeka miała w tym miejscu 60m" , a nie "pech chciał, że rzeka miała w tym miejscu 60m"!!!
      • barakudaa Re: Niedługo okaże się ,że to MY napadliśmy 07.10.10, 16:08
        na szwabów i ruskich w 39 ,liżydupstwo naczalnch władz w tych kierunkach politycznych na to dobitnie wskazuje...
    • ms_13 Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 07.10.10, 18:03
      I jeszcze jedno dodam do mojego ostatniego wpisu - Pan pseudo historyk rozprawia o tym, że niemcy przeprowadzili kilka ostrzelań artyleryjskich ale nie trafili w żaden bunkier - no śmiech na sali - przyjechali niemcy, którzy niestety podbili Polskę ale nie potrafili używać artlerii przywozili za krótkie mosty i korkowali się wzajemnie - no partacze jakieś! Powagi trochę człowieku!!!
    • pawlo-1985 A za kogo Wy krytycy się macie? 25.12.10, 23:40
      Ja to widze tak. Facet się narobił tyle lat. Pracował na archiwalnych źródłach. Poświęcił się naukowo tematowi Wizny, a Wy robicie z niego jakiegoś demona historii, który nie ma wiedzy i strasznie mu zależy na zdezawuowaniu znaczenia tej bitwy. Ja mam wielki szacunek do człowieka, ponieważ poświęcił mnóstwo swojego czasu, by zbadać sprawę. A to że w niektórych miejscach domniemuje, świadczy o tym, że nie jest wszystko tak łatwo zbadać, bo bitwa to nie dysk twardy, gdzie zapisze się wszyściuteńko co do najmniejszego szczegółu (jak chociażby sposób śmierci dowódcy Renigisa). Sam pisałem pracę naukową i wiem jak trzeba się jej poświęcić, by potwierdzić lub obalić jakąś hipotezę w sposób obiektywny. Tak więc przede wszystkim pokory i szacunku do pracy historyka drodzy komentatorzy.
      • adam_mischa_zuckerberg Re: A za kogo Wy krytycy się macie? 26.12.10, 06:09
        Widzicie pozny "pawle", ze w tym sie rzecz macala, ze nie sztuka jest by "facet sie narobil (przez) tyle lat", sztuka jest by to robil madrze.
        Np., z glowa.
        I "my" wcale nie robimy z tego historyka od siedmiu bolesci "demona", bo demony maja to do siebie, iz znaja sie na tematach, ktore opracowuja i to do tego stopnia by je nawet demonizowac.
        Malo tego, ja tam od razu stanalem na bacznosc jak tylko doczytalem akapitu gdzie piszesz o swoim wyczynie, iz "sam pisales prace naukowa". I tu, takze na marginesie, dodam, iz byloby pewnie lepiej dla nauki samej gdybys zamiast pisac sam skonsultowal to i owo z ludzmi ciut madrzejszymi bo bys nie rozpisywal sie tak o tym wiznienskim historyku co on tam biedak "domniemuje"(!),(?).
        Obawiam sie, iz od tego twojego ciaglego "domniewywania", "wszysciutenko co do najmniejszego szczegolu" ciut ci sie pokickalo bo piszesz tu np., o smierci jakiegos dosc malo dotad znanego dowodcy - "Reinigisa".
        A historycy, jak dotad, wiazali bohaterstwo zolnierza polskiego walczacego nad Wizna na poczatku II-giej Wojny Swiatowej jedynie z kapitanem Wladyslawem Raginisem.
        A dodaje tutaj swoje dwa grosze tylko dlatego bom pelen pokory i szacunku do pracy kazdego madrego historyka...
        • pawlo-1985 Re: A za kogo Wy krytycy się macie? 26.12.10, 13:49
          Pokory...Ja mam szacunek do człowieka za jego pracę.Za to nie mam szacunku do ludzi, którzy zjadą kogoś od dołu do góry i to mimo, że tak naprawdę mniej od niego - przynajmniej zdecydowana większość - przeczytała na ten temat. Bo to właśnie w Polsce mamy fachowców od wymądrzania się w temacie, na który niejednokrotnie mają g... pojęcie. Radzę przeczytać książkę "Słodko Polsko" to się wiele dowiesz w niej o naszej narodowej przywarze, jaką jest cynizm i wywyższanie się wobec rodaka. Ja nie szczycę się, że napisałem pracę o charakterze naukowym i nie będę bronił tego historyka za to, że tak widzi sprawę bitwy pod Wizny. Będę bronił jego szacunku i czci przed ludźmi, którzy siedzą w ciepłym kącie i tylko czekają na okazje wywyższenia się w płytkich zdaniach, bo oni to wiedzą niby lepiej i więcej. Nienawidzę tego jechania Polaka po Polaku. Przypomina mi to krzyczenie najgłośniej przez ludzi, którzy zamiast strzelać z karabinu w słusznej sprawie, siedzą w domu i myślą, że byliby w tym lepsi. Ja nie twierdzę, że ten historyk jest mądrzejszy, ale skoro wiesz od niego lepiej, to proszę to wyargumentować rzeczowo historycznie, a nie lingwistycznie. Ja miałem do czynienia z człowiekiem, który myślał, że wie lepiej o rzeczach, o których ja pisałem pracę magisterską i nie wiem co było większe u mnie w stosunku do niego: żal że jest tak zawziętym i głupiomądrym, czy to że po prostu brak u niego pokory. Przykre Adamie jest to, że niektórzy Polacy rzadko mają buzie zamknięte wtedy, gdy naprawdę powinni je mieć.
          Z poważaniem
        • pawlo-1985 Re: A za kogo Wy krytycy się macie? 26.12.10, 14:22
          ""Obawiam sie, iz od tego twojego ciaglego "domniewywania", "wszysciutenko co do najmniejszego szczegolu" ciut ci sie pokickalo bo piszesz tu np., o smierci jakiegos dosc malo dotad znanego dowodcy - "Reinigisa".""
          Wiesz co, nie masz szacunku dla mojej osoby, bo widzę że nie zrozumiałeś mnie totalnie a już myślisz, że kapitana Renigisa mam za nikogo. Tak się składa, że chciałem w mojej wypowiedzi dać do zrozumienia, że niezawsze jest w 100% pewne jak wyglądała szczegółowo śmierć tej lub tamtej postaci. Do dziś przecież nie jest pewne, jak zginął np. generał Sikorski. To takie sprostowanie
          • calli Re: A za kogo Wy krytycy się macie? 03.08.11, 03:49
            Nie kompromituj się, człecze.
      • Gość: Carolus Rex Re: A za kogo Wy krytycy się macie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.13, 23:21
        Nie wiem, jak ma Pan na imię, ale popieram Pana. Sama mam maturę w tym roku z historii (p. rozszerzony), więc interesuję się troszkę tym i owym. Również zostałem wychowany w przeświadczeniu, że Bitwa nad Wizną, to "Polskie Termopile", że na odc. bez mała 10 km, przypadało 72 żołnierzy etc. Ale do tematu - jeżeli ten historyk poświęcił ileś czasu, na badania, zbieranie szczegółowych informacji, wnikliwej analizie źródeł (opisy bitew, raporty z pola walk itd.), to uważam, że należy mu się jednak szacunek. Ktoś, jeżeli z własnej woli i dla własnej (ale i cudzej) wiedzy, chce podjąć i zadać sobie taki trud, to wypadałoby, to wziąć pod uwagę. Jeżeli jest tak, jak powiedział w wywiadzie ów historyk, że ta bitwa, to mit i poprze to odpowiednimi argumentami, to uważam, że trzeba będzie przyjąć to do wiadomości (bolesne, bo bolesne, ale jednak). Krytyka nie wchodzi po żadnym pozorem w grę. Przede wszystkim trzeba czekać na rozwój wydarzeń i dopiero je relacjonować, a nie krytykować z góry, ponieważ ktoś uważa inaczej (troszkę się rozpisałem ;-) ). W każdym razie - ten Pan ma u mnie plus, jeżeli ta historia, okaże się prawdą, bo przynajmniej kłamstwa komunizmu wyjdą na jaw. Dziękuje :-)
    • orcas Wizna: MIT? 03.08.11, 02:33
      Obalanie "Polskich mitow" i falszowanie Polskiej historii to ostatnio modne zajecie w kregach anty-polskich. Tem artykol i hiesteryk sa czescia tego "programu".
      • jerzyk.eu Re: Wizna: MIT? 03.08.11, 06:46
        Polacy nie są wcale "narodem wybranym" jak niektórzy chcieliby to widzieć. Jak każdy inny naród mają na swoim koncie mniej i bardziej chwalebne czyny.
        Bardzo dobrze, że pojawiają się próby obiektywnego spojrzenia na fakty historyczne. W II Rzeczypospolitej królowała katolicko narodowa wizja historii, w PRL-u komunistyczna propaganda historyczna. Może nadszedł czas na próbę zobiektywizowania historii Polski.
    • kazin54 Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 02.09.11, 15:52
      Z bitwa pod Wizna to pewnie tak jak z obrona Czestochowy.Tez mit i to pompowany bez zadnych granic.Prof Wieczorkiewicz dawno go opisal.Wizne pompwaly komuchy,Czestochowe najbardziej "patryjotyczna" czesc narou-wiadomo.! Gdzie "Ojciec Tadeusz" i "Matka Rydzyk"
      robilby swoje sabaty?
      • grba Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 11.10.11, 09:22
        Jak w każdej branży, tak u historyków mamy artystów, dobrych rzemieślników, poprawnych rzemieślników, wyrobników i partaczy, fuszerów. Tych ostatnich należy unikać, bo słabemu umysłowi potrafią narobić szkód.

        Na temat oblężenia Częstochowy uzyskasz jasność zapoznając się z dziełem byłego żołnierza szwedzkiej armii, byłego pracownika szwedzkiego wywiadu wojskowego i szwedzkiej służby bezpieczeństwa, absolwenta historii, archeologii oraz filozofii Uniwersytetu w Uppsali, szczególnie znanego jako sekretarz Szwedzkiej Akademii ogłaszający nagrodzonych nagrodą Nobla, a ponadto wybitnego znawcę dziejów szwedzkiej wojskowości XVII wieku.

        Dwa urywki z jego książki wydanej u nas…

        Prof. Peter Englund, Niezwyciężony (biografia króla Szwecji Karola X Gustawa), Gdańsk 2005,

        str 472:

        „Pod Częstochową armaty grały tylko od czasu do czasu, wiele godzin spędzano na negocjacjach. Kordecki wykorzystał w nich całą swoją wiedzę scholastyczną, a była ona niemała. Kordecki wiedział, że w miarę jak wokół twierdzy zbierało się coraz więcej szwedzkiego (!) wojska, musi rozwiać wątpliwości, które targały jej obrońcami. (...) Tak oto mijały szare listopadowe dni. Szwedzi kopali rowy, tunele minowe i przyglądali się, jak ich kule odbijają się od murów twierdzy. Polacy odpowiadali ogniem na ogień i dokonywali nocnych wypadów na szwedzkie pozycje. Straty polskie były niewielkie, zarówno w ludziach jak i w sprzęcie. Gorzej wiodło się Szwedom, ponieważ polscy kanonierzy z łatwością kierowali ogień na szwedzkie okopy i stanowiska baterii. Jednak pewnej sobotniej nocy grudniowej w położeniu obrońców klasztoru nastąpił nieoczekiwany i nieprzyjemny zwrot. W mroku nocy dały się słyszeć potężne huki dochodzące z luf ciężkich armat, a zaraz potem odgłosy ciężkich kul uderzających w klasztorne mury. Do obozu szwedzkiego nadeszło wreszcie długo oczekiwane uzupełnienie. W jego skład wchodziły m.in. dwie ciężkie armaty i kilka moździerzy, które po cichu wtoczono na stanowiska. Ostrzał trwał przez całą noc i następny dzień. Na klasztor i na mury obronne spadło 340 ciężkich pocisków.”

        str. 475:

        „W sztabie armii szwedzkiej zaczęto wątpić, czy zaatakowanie najważniejszej polskiej świętości było słuszną decyzją. Nawet Wrzesowicz, który sam był katolikiem i w przeszłości składał dary na rzecz klasztoru, wystosował pełen niepokoju list do Karola Gustawa, w którym ostrzegał, że oblężenie Jasnej Góry jest politycznym błędem – uderzacie w polską duszę, dlatego należy je przerwać. I król i Wittenberg zgodzili się z tą argumentacją i wystosowali rozkaz do Műllera, aby podporządkował się tej decyzji. Generał zgodził się, choć niechętnie. Mleko już się jednak rozlało. Z wojskowego punktu widzenia klasztor nie miał aż tak wielkiej wartości. Natomiast biorąc pod uwagę polityczne skutki oblężenia, można mówić o prawdziwej katastrofie.”
    • xioncpb Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 07.09.11, 18:30
      Panie Dr. Wesołowski, napisałbym: "Ch... Panu w dupę za wyrzyganie z siebie takich pierdół", ale na pieszczoty to trzeba sobie zasłużyć.

      Więc napiszę tylko, żeby sobie Pan wziął mocny rozbieg i walnął łbem o ścianę. Jeżeli to nie pomoże, proszę ponowić próbę.
      • grba Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 11.10.11, 09:24
        – Niemcy go zabili, Sowieci sprofanowali jego ciało, a Polacy o nim zapomnieli – dodaje Dariusz Szymanowski. – W III Rzeczypospolitej trwa kampania zohydzania tej postaci. Jeden z historyków mówił nawet, że nie jest pewne, czy Raginis naprawdę rozerwał się granatem, że być może zdezerterował. To, co zrobiliśmy, było więc naszą prywatną batalią o honor polskiego oficera.

        www.rp.pl/artykul/153227,730382-DNA-kapitana-Raginisa.html
        • omam_al_oman Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 12.10.11, 20:04
          Smutne jest, by nie powiedziec nadzwyczaj dziwne, ze jakis tam fakultet historii na jakiejs tam bialostockiej uczelni "produkuje" nadal, jak za najlepszych komunistycznych czasow, historykow szczegolnych, bo piszacych na zamowienie "mecenasow'.
          Jak widac, na bialostockiej uczelni historii zabraklo chocby jednej osoby o nie przetraconym przez komunistow kregoslupie moralnym,
          Historyk zas winien byc przedewszystkim niezalezny a nie jedynie sprzedawczykiem potwierdzajacym kazdemu lachudrze za pieniadze cokolwiek ten lachudra potrzebuje dla swoich niecnych celow i swojej prywaty.
          Oto za panstwowe pieniadze, ergo, podatnikow polskich, prowadzi sie w Bialymstoku "badania" nad poleglymi Polakami w czasie pamietnych walk nad Wizna.
          Dupki z tytulami doktorow pisza androny o uciekajacym oficerze polskiej Armii kapitanie Raginisie.
          Dupki bo nie znajac np., jezyka niemieckiego zabieraja sie sami za pozal sie boze "translacje", zamiast dac to do rak ludziom znajacym jezyk obcy od serca. Czy to taki dziw, ze dupkom "wyszlo", iz polskie oddzialy stchorzyly i uciekly wbrew raportom niemieckim z tychze walk, z czasow wojny?
          W Bialymstoku drukuje sie kolejne paszkwile na temat ucieczki, hen za rozstajne drogi, kapitana Raginisa autorstwa dupkow-madrali a w tym samym czasie ludzie normalni, patrioci, wyszukuja zbeszczeszczone resztki kapitana, sami, za swoje pieniadze, sprawdzaja rodzinne, raginisowe DNA i organizuja pochowek.
          Ow dupek mieniacy sie byc doktorem historii zamiast pojscia do Canossy, wydania przynajmniej erratum z przeprosinami, pewnie dalej sie na tej swojej bialostockiej uczelni "historycznej" madrzy...
          A tymczasem cala owa bialostocka uczelnia "historii" nabrala wody w usta gdy w bialostockich ksiegarniach rozpowszechnia sie kolejny paszkwil na Polakow innego "historyka" niejakiego Grossa, przysiegajacego, iz zlym Jedwabniczanom udalo sie zmiescic 1600 Zydow w podlaskiej stodolce!
          I co? I, nico.
          Bialostockim "historykom" od siedmiu bolesci wcale nie przeszkadzaja takie bzdury porownywalne do liczenia ile to Aniolow zmiescic mozna na glowce od szpilki, oficjalnie rozpowszechniane przez pewne wydawnictwo.
          A potem sie ludzie dziwia, ze normalni kombatanci wola by o nich nic nie pisac anizeli dac cos napisac slynnym bialostockim "historykom".
          Smutno mi Boze.
    • abby098 Po zastanowieniu sie nad kampania wrzesniowa... 15.10.11, 16:16
      ... dosc oczywiste jest ze wygladalo to zgola inaczej niz chcieliby to przedstawic zwolennicy 'bohaterskiej' obrony Polski w 1939.
      Ot, chocby ten fakt ze skoro taka obrona istniala i wojsko dzielnie walczylo, to dlaczego cala praktycznie wojna 39 sprowadzila sie do walk malych ugrupowan z Niemcami? Frontu nie bylo nawet na niewielkim odcinku. Caly pomysl na obrone sprowadzil sie do idee fixe 'twierdza warszawa'... Nigdy tych 'bohaterow' sprowadzajacych naloty na bezbronna ludnosc pozniej nie rozliczono. Co wiecej, w 44 uczyniono krwawa powtorke.

      Niemcy rozgromili Polska armie nie jak sie propagandowo czesto przedstawia druzgocaca przewaga w uzbrojeniu lecz przede wszystkim doskonalym dowodzeniem, taktyka, wyszkoleniem zolnierzy i samodzielnoscia i motywacja odzialow.

      Kleski wrzesniowej z pewnoscia nie mozna bylo odwrocic, chocby napasc ruskich, ale Polska armia nie ma byc z czego bezgranicznie dumna - nie zrobila wszystkiego co zrobic bylo mozna.
      • omam_al_oman Re: Po zastanowieniu sie nad kampania wrzesniowa. 15.10.11, 18:18
        Widzisz "abbo" ten watek jest o bialostockich, pozal sie Boze historykach, ktorzy ,jak chocby autor rozprawki o obronie Wizny, uparl sie by posmiertnie, wbrew dokumentom, zniewazac pamiec polskiego zolnierza.
        I mialo byc tylko o tym.
        Ty zas piszesz o temacie ponad-wymiarowym a mian: "Czemu polska Armia ulegla Wehrmachtowi"?
        Nie podejme teraz tego tematu bo nie ten watek ale i tez pytanie jest zle, bo tendencyjnie, sformulowane.
        Zreszta, na tendencyjne zapytanie latwo odpowiedziec ogolnikami jako to; a czemu udalo sie Wehrmachtowi pobic wowczas armie uzbrojona lepiej od armii wowczas reprezentujacej drugie mocarstwo swiata - Anglie a mian., francuska?
        Malo tego, Wehrmacht rozprawil sie z Francuzami w czasie o wiele krotszym anizeli z Polska!
        To jedno.
        Po drugie, do czasu kiedy uderzyla na Polske nozem z tylu Armia Czerwona tj., do 17-go wrzesnia linia walki pomiedzy Wehrmachtem a Armia polska, generalnie, biegla po zakolu Wisly a wiec, znowu generalizujac Wehrmacht mial w posiadaniu tylko polowe Polski.
        Teoretycznie, Wehrmacht mogl jeszcze zeby polamac na Polsce.
        Dalej, po uderzeniu w plecy znanej, bo najbardziej wowczas licznej na swiecie - Armii Czerwonej, dowodztwo polskie jakby stracilo glowe. I ty winisz polska generalicje o to, ze stracili wowczas glowe?
        I ty takze, wzorem tego a-historycznego durnia Sikorskiego, post-factum, chcialabys bezczescic ich pamiec a moze tez i zwloki?
        Pamietaj, co innego ocena takich np., sprzedawczykow komunistycznych ktorzy jeszcze dzisiaj prezyduja nad tajnymi imperiami prasowymi pod nadzorem ich dawnych podwladnych czyli komunistycznych donosicieli, a co innego ocena zolnierzy, ktorzy podejmowali decyzje i od razu sami ponosili konsekwencje swoich decyzji pozbawiani zycia albo reka kata katynskiego albo z rak zolnierzy Wehrmachtu...
        I dzisiejsze "sikorskie" polowanie na czarownice wsrod poleglych na "Polu Chwaly", ktore jak widze i Tobie sie spodobalo, jest czyms obrazajacym mnie, Polaka.
        Co za odrazajaca maniera!
    • lechniedbala Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 06.06.12, 09:44
      Drogi Panie, z calym moim respektem do Pana wiedzy. Jestem zmuszony zwrocic Panu uwage na pewien fakt: aby ocenianiac zachowania ludzkie w okreslonych sytuacjach, nalezy spojrzec na to wydazenie z pozycji Ludzi, ktorym bylo dane byc, lub byli zmuszeni byc, w tym miescu i w tym czasie. Dla mnie, Polaka - nie (podkreslam) Narodowca, wazniejszym jest pytanie?: "Czy bylbym w stanie stanac obok tych ludzi - ramie w ramie". Nie jest prostym w zyciu kazdego z nas podjecie decyzji! czy zgodzisz sie na wyrok smierci, bo tak chcieli Twoi przelozeni? Faktem niewatpliwym i historycznym jest natomiast to, ze te 3 dni daly czas innym (tez Polakom) na przedostanie sie tam, gdzie mogli byc uzyteczni. Na koniec mysl? lub przemyslenie? Gdyby dzisiaj Ktos - obojetnie Kto, chcial naruszyc miejsce w ktorym zyja: moja Zona, Dzieci i Wnuki napewno stanal bym na jego drodze (obojetnie czy rozkazal by mi to wykonac Rydz-Smigly, czy obecny Minster Obrony Narodowej) - Ci mlodzi chlopcy wlasnie to wykonali!!! - bronili swoich Zon, Matek, Dzieci. I za to nalezy sie Im szacunek, zwlaszcza w wykonaniu polskich historykow. Chialbym zobaczyc Pana, podkreslam Pana w bunkrach Wizny piszacego ta historyczna analize - ciekawe? czy zdazyl by Pan zostac Profesorem. Z wyrazami szacunku - Lech Niedbala.
      • wwredny Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 06.06.12, 12:51
        Drogi Panie, z calym moim respektem do Pana wiedzy. Jestem zmuszony zwrócić Panu uwagę na pewien fakt: watek ten jest datowany na październik zeszłego roku a pan odświeżasz trupa. Po co pan to czynisz? No chyba taki oświecony człowiek jak pan nie powie ze nie widział iż jest to "trup". Jeśli tak było to przekreśla to wszelkie rady i uwagi dawane przez pana. No bo jak słuchać rad człowieka który nie wie co komentuje?
        • Gość: Lech Niedbała Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.13, 12:48
          Szanowny Panie, dziękuję za odpowiedź i rozumię Pana intencje, w/g mnie: zamknąć temat i dać sobie spokój. Niestety, w Polsce bywam rzadko a tam gdzie pracuję nie ma dostępu do internetu - jeszcze. Dlaczego zamieściłem swoją wypowiedź na tym forum: rozumię, iż analiza historyczna zdarzenia stanowiącego epizod w dużo większym historycznym zdarzeniu nie jest łatwa. I, a może przede wszystkim wymaga przygotowania od historyka szerogiej wiedzy w zakresie wojskoości: znajomościu taktyki diałania wojsk po obu stronach konfliktu, topografii terenu itd, itp. Bunkry na Wiżnie wymyślili Polacy w założeniu obrony przed Rosjanami. To oznacza, że ich główna siła rażenia w tym: otwory strzelnicze, kierunki przykrywania ogniem (w tym pola martwe ostrzału)oraz wejścia do bunkrów znalazły sie dokładnie po drugiej stronie linii obrony do której taktycznie były przeznaczone. To jest przyczyna dla której Niemcy tak łatwo mogli podejść Polską obronę. Rownież trzeba mieć świadomość, kto sporządzał raporty, kto je sprawdzał i kto je podpisał. Jeżeli ta książka i ta praca ma kształtować świadomość Polski i Polaków to ja na to zgodzić się nie mogę. Zajmę się tym na emeryturze, ale to jeszcze pełna "dycha". Pozdrawiam Lech Niedbała
          • azp11 Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? 24.02.13, 21:41
            W międzyczasie zlokalizowano grób Raginisa i dokonano ekshumacji, która potwierdziła dotychczasową wersję śmierci kapitana.
    • Gość: Polak Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? IP: *.internetia.net.pl 08.06.12, 00:50
      mu Puljaki tylko samymi mitami żyjem
      • Gość: lucjusz_lulejko Re: Wizna: niesłychany mit kampanii wrześniowej? IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 08.06.12, 06:16
        Priwiet Towariszczu Sasza Jebionczyku,
        To mowicie, ze "Paljaczki" tylko samymi mitami "ziwut"?
        Ze wasza "Krassnaja Armia" liczaca ponad 1 milion zolnierza nie uderzyla skrycie, w nocy, 17-go wrzesnia, 1939 roku, bez wypowiedzenia wojny Polske w czasie gdy ta juz przez dwa tygodnie walczyla z Wehrmachtem? Wlasnie wtedy gdy Wehrmacht byl wyposazony w najnowoczesniejsza na swiecie bron? O czym wy Tawariszczi sami sie zreszta przekonaliscie juz w roku 1941 gdy Hitler byl doszedl az do szosy Wolokolamskiej tuz pod Moskwa.
        Ze jency polscy z frontu Wschodniego, polskich Armii Polesie, Wilna, Baranowicz, Lwowa, Wolyn i Podole, w randze oficerow i wyzej, zostali wymordowani w lasach Katynia, Ostaszkowa, Starobielska i wielu innych jak chocby kijowskiej Bykowni?
        - Ze?
        - Ze?
        - Ze?
        Modlilbym sie aby to byly mity.
        I sam Tawariszczu wiecie, ze niestety to nie sa mity. Teraz natomiast to jest problem wasz - dzieci i wnuki mordercow sowieckich bo udajecie slepych i gluchych zamiast przeprosic Polakow za gehenne im zgotowana przez waszych rodzicow.
        A historia pokazuje, iz krew nieslusznie przelana jest niczym tragiczne fatum, ktore wisi nad zloczynca.
    • wladca_pierscienii MIT obalenia mitu Wizny 01.05.14, 12:15
      największy MIT to mit o obaleniu mitu Wizny

      minęło 4,5 roku od artykułu
      a książka się nie ukazała...
      • luigi_vuitton11 Re: MIT obalenia mitu Wizny 01.05.14, 19:27

        Ksiazka sie nie ukazala byc moze dlatego, iz autor zamiast zajmowac sie faktami zaczal dorabiac nowe mity?
        Komuna w Polsce strasznie zle wplynela na warsztat badawczy historykow; im placono nie za rzetelne badania lecz za tworzenie wlasnie mitow. Jakies tam pierdoly o "koniecznosci dziejowej", jakies mieszanie biezacych ideologii przedstawianych jako "odwieczne potrzeby spoleczne".
        Mity gonily mity.
        Az w koncu spoleczenstwo sie samo zmitygowalo i pogonilo cala ta halastre historyzujacych mitomanow.
        Szkoda tylko, ze te masy niegdysiejszych, histerycznie historyzujacych mitomanow, zazolcily w mozgach tylu mlodych, ktorzy zamiast mickiewiczowskiego "szkielka i oka" zabieraja sie za historie od strony mitow.
    • hhkirst Wizna 07.09.15, 21:56
      Więc tak Westerplatte tak naprawdę nie było, bo Sucharski nie dał rady, Wizny też nie było bo to tylko kiepska infrastruktura. Moje pytanie do GW: jeśli uwalimy całą naszą historię, to co nam zostanie - Wasze tzw. powstanie w getcie? Ulica mówi, że tego też nie było...
Pełna wersja