f_m
24.03.04, 09:57
Czasami mam takie wrazenie i doswiadczenie. Osoby, ktore lubia tylko ludzi
skromnych moga juz zrezygnowac z czytania tego postu, bo zamierzam pisac o
sobie pozytywy. Nie chodzi o to, zeby byc w sobie zadufanym, nie o to tez
nie. Ale wracajac do meritum.
Wydaje mi sie, ze z poczatku inteligencja facetom imponuje. Sa zauroczeni
partnerka, ktora cos soba reprezentuje, studiuje, zna jezyki itd. A po jakims
czasie ta sytuacja ich przerasta. Byc moze nie jest to efekt inteligencji a
czegos innego. (zdaje sobie zprawe z tego, ze pisze chaotycznie , bo zabardzo
nie wiem jak to ugryzc). Spotykajac sie z roznymi mezczyznami, mam nieodparte
wrazenie, ze sie boja kobiety, ktora ma ambicje i cos do powiedzenia. Jest
swietna jako os do pogadania, pokazania sie wsrod znajomych ale nie jako
partnerka? To co poczatkowo staje sie atutem kobiety za chwile jest jej
wielka wada. Mam wrazenie, ze nie przytakujac, gdy (wg. mnie) facet mowi
bzdury, ( a jednoczesnie nie klocac sie z nim, tylko wymieniajac poglady)
jakos trace jako kobieta. Nie wiem na czym to polega? Nie potrafie byc slodka
idiotka (choc probowalam):( Dodam ze nie spotykam sie z jakimis "dziwnymi
typami" tylko z mezczyznami takze, wyksztalconymi i robiacymi kariery. Jestem
atrakcyjna kobieta, szczupla, wysoka itd.