Gość: laura
IP: 195.68.232.*
02.06.04, 23:50
Nie wiem co mam zrobić z wlasnym życiem. Mam chłopaka z ktory jestem 8
lat.Wszystko uklada się dobrze gdyby nie to że on jest nieodpowiedzialny.
Mimo wieku 30lat, ciagle nie myśli o tym aby zalorzyć rodzinę. Nie mieszkamy
nawet razem, więc ciągle bawimy się z ,,chodzenie''. Mnie to męczy już.
Doszlo do tego że wszystkie kolezanki moje mają dom, męzow, dzieci a ja
ciagle w tym samym miejscu. Owszem mój chłopak twierdzi że chce być ze mną,
ale na razie nie ma warunków ( brak mieszkania). Tylko ze nic nie robi aby
poprawić nasze warunki. Po pierwsze nie pracuje, bo jak twierdzi nie moze
znależć pracy. Jak mu pomagam, podsuwam oferty, to wcale się nimi nie
interesuje. A za 1000 zl nie będfzie pracował. Woli wcale. Jak by w końcu
miał pracę myślę sobie że moglibyśmy wziąć kredyt na mieszkanie , ale on jest
przeciwnikiem kredytów, u rodziców też nie będzie mieszkal. Więc,jesteśmy
ciagle w tym samym miejscu. Nie wiem po co z nim jestem bo jak tak długo
mozna. Ale ciaglę mam nafdzieję ze sie zmieni. Kiedyś przecież pracował.
Zaznaczam że jest bardzo dobry dla mnie, pięknie mówi o dzieciach naszych
wspolnych, itd. Twierdzi że o niczym innym nie marzy. Nie rozumiem jego
postępowania, bo jedno przeczy drugiemu. Próbowalam rozmawiać ale on zlosci
się zawsze, i powtarza-pójdę do pracy; nic nie poradzę nato. Próbowalam
odejść, ale to ponad moje sily, jestem z nim tak związana, chyba nie umiem
żyć bez niego, boję się że nikogo nie znajdę,zresztą nie chcę. ale z nim też
mi nie jest dobrze. Ile mam czekać aż coś zrobi? jest przecież facetem. Wstyd
mi już przed znajomymi, bo oni nie kryją swojego zdania na ten temat. Co
robić? Proszę o radę. Moze znacie jakiś sposób, aby go zmobilizować, nie chce
mieszkać już z rodzicami, wstyd mi nawet przed nimi. Powinnam mieć już swoje
życie, a nie ciagle siedzieć im nakarku. Boję sie że jak nic z tym nie zrobię
i bedę tak dalej czekala to zostanę starą panną bo lata lecą..Pomóżcie