smutna10
27.06.04, 09:55
Byłam ze znajomymi nad jeziorem. Zadzwonił mój kumpel - znam go prawie rok,
spytał gdzie jestem powiedziałam mu i przyjechał- byłam lekko wstawiona
opijaliśmy ze znajomymi koniec roku szkolnego. W koncu przyjechał -
przyjechal
z kolega. Wsiadlam do auta i pojechaliśmy mieli mi pokazać mieszkanie ktore
kupili na sp łe - specjalne mieszkanie na imprezy. Pojechałam - znalam
Patryka
przez prawie rok i ufałam mu. W samochodzie mmieli jeszce wodke wiec napiłam
sie z jednym z nich, kiedy już w glowie totalnie mi szumiało dali mi tablete.
(narkotyk) Kidy dojechaliśmy do tego mieszkanie prawie bylam nieprzytomna.
Pamiętam ze przyszlo tam jeszce kilka osob. Prawie cała impreze
przesiedziałam
w toalecie. Nastepna rzecza jaka pamietam bylo to ze rozlozyli lozko i
rozebrali mnie. Najpierw wszedl we mnie kolega mojego znzjomego a pozniej on.
Mowili ze ich zachecałam - moze i tak było ale bylam ieprzytoman i prawie nic
nie pamietam. Jak juz we mnie byli chwile sie opieralam i przestałam.
udawalam
ze mie sie to podoba. mam straszne wyzuty czuje sie jak szmata, nie wiem co
mam
robic szczeze nie wiem czy to moja wina czy ich prowokowałam, nie wiem nic.
Ale
jestem pewna ze na trzezwo nigdy bym na cos takiego nie pozwoliła. Nie bili
mnie ale kiedy odpychalam ich nie zwracali na to uwagi. Mam chlopaka kocham
go , wstydze sie o tym komukolwiek powiedziec bo nie wiem czy to mozna nazwać
gwałtem- przeciez bylam nacpana i pijana. Nie broniłam sie za bardzo ale tez
prawie nic nie pamietam bylam na wpol przytomna. Co mam robić, czy to był
gwałt ? Piszcie na mojego meila smutna10@gazeta.pl szczerze chce wiedziec co
o
tym myslicie nawet jesli to byla moja wina