Gość: Kasiaczek
IP: *.kolnet.com.pl / 82.160.40.*
30.06.04, 11:43
Blagam ludzie napiszcie mi co mam robic!!! Co mam robic ze soba, ze swoim
zyciem??? W ciagu zaledwie kilku dni, zawalilo mi sie wszystko... Stracilam
Kogos, kto byl dla mnie najwazniejszy, Kogo kochalam, a raczej nadal tak
cholernie kocham... Bylam z gostkiem ponad rok, po prostu sielanka. Wiadomo
czasami jakies klotnie i w ogole, ale to nie zadnego znaczenia... Ostatnio
wyszla jakas glupia sytuacja i facet po kilku rozmowach ze mna stwierdzil, ze
sie zagubil w swoich uczuciach... Nie moge tego pojac... To jest dla mnie
jakas paranoja... Jak mozna kogos kochac, snuc z nim plany na przyszlosc,
wszystko robic razem, planowac wakacje, itd. i naraz po pewnych
przemysleniach dojsc do wniosku, ze nie wie co sie czuje i ze nie wie, czy
nadal chce sie dzielic zycie z ta osoba!!!!! To tak cholernie boli :((((
Siedze od kilku dni i rycze jak glupia... Boje sie, ze stracilam Go
bezpowrotnie, ze juz nie bedzie chcial wrocic, spobowac od poczatku wszystko
budowac... A najgorsze jest to, ze powiedzial mi, ze nie ma o nic pretensji
do mnie, do naszego zwiazku, ze to On ma problemy i musi sobie z Nimi sam
poradzic... Wolalabym uslyszec wszystko inne, ze nie pasuja mu takie relacje,
sama nie wiem, wszytsko tylko nie cos takiego!!! ;((
Blagam, napiszcie co mam robic ze soba! Mieszkamy blisko siebie, wszyscy nas
znaja, mamy wspolnych znajomych... Najchetniej ucieklabym od tego
wszystkiego, zapomniala, cofnela czas... Chcialabym znow znalezc sie w Jego
ramionach, zeby mnie przytulil, pocalowal...
Co mam zrobic z tym smutkiem, z tymi lzami, ktore nieustannie naplywaja do
oczu na wspomnienie jakiejkolwiek chwili??? Mam z Nim probowac rozmawiac,
widywac sie, probowac wrocic? Prosze, doradzcie mi cos, bo wiem, ze nie
jestem jedyna osoba w takiej sytuacji... ;((
To tak bardzo boli...
Pozdrawiam wszystkich i z gory dziekuje za jakiekolwiek slowa...
Kasiaczek