czaroffnica24
18.08.04, 15:09
Spotkaliśmy się na błysko-trzaskach w pewnej wiosce. Przy dźwiękach
Stachurskiego (nomem-omen jego ulubieniec - zaraz po Shazzie)próbował mnie
poderwać na swoją niemiecką furę w kolorze liliowym. Jako, że jestem Kosmo-
gerl, nie zgodziłam się na tańca-przytulańca (my wolimy kolor różowy, bo jest
trendy, ewentualnie czarny - bo czerń nigdy nie wychodzi z mody). Lorenzo
popłakał się i zasmarkał parkiet. Jestem przedszkolanką więc mnie to ruszyło,
ot! taki zasmarkaniec, prawiczek, do tego rudy. serco mi pękło. Zgodziłąm się
wyjść z nim na dwór i zobaczyć te jego "furę".
Usiedliśmy sobie w jego liliowym cudzie, tyle dobrze, że tapicerka była pink
(jednak chłopak ma klasę - pomyślałam). Opowiedział mi o swoim ciężkim
dzieciństwie. Nikt go nie kochał, po za mamusią, która wieszała mu na szyi
kiełbasę, żeby chociaż psy się z nim bawiły.
Gdy miał lat naście, poszedł do księdza spytac się o sens życia i dowiedzieć,
czy innych też nikt nie kocha. Po tej rozmowie, już nie tylko mama go
kochała, ale także facet w sukience. Lorenzo nie opuścił już żadnej mszy.
Mało tego zapisał się do Oazy, kółka różancowego i na wszystkie rekolekcje.
Ksiądź - człowiek nad wyraz inteigentny - nie chciał, żeby ludzie gadali o
nim "gej", więc umówił się z Lorenzo, że ten będzie nosił damską bieliznę,
sukienki i malował sobie usta i oczy. Że stanie się kobietą. Patrząc na
rozmiar jego członka - nie było to trudne.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Ksiądź dostał przeniesienie do
innej parafii. Lorenzo się załamał. Szukał innych panów w sukienkach, ale nie
potrafił ich juz tak pokochać jak owego pierwszego. Często powtarzał sobie:
stara miłość nie rdzewieje, chodząc do kościoła i trzepiąc sobie pod ławką.
Mamusia byłą dumna, że ma tak religijnego chłopca.
Pamiętnej nocy Lorenzo chciał spróbować sexu z kobietą, akurat padło na mnie.
Niestety, maleństwo nie stanęło. Jako, że trochę wypiłam zaczęłam się
śmiać... Nie chciałam go urazić. Po prostu śmiesznie wygląda facet w
niemieckim wozie, kolor-lila, na skórzanej, różowej tapicerce, który usilnie
próbuje postawić 4-centymetrowego ptaszka. Niestety- nie udanie.
Także Lorenzo, nikomu nie powiem o twoich przeżyciach, ani o twoim sprzęciku,
więć nie denerwuj się już tak, i nie nazywaj mnie "cipą", bo przypominam ci
tylko, że cipki to ty nigdy w życiu na oczy nie widziałeś.
buźka, i wytrzyj gile spod noska, WYTRZYJ !!! A NIE ZLIZUJ MÓWIĘ !!!