Gość: Justa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.09.04, 20:14
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się
w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie
w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię
im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do
szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe
piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku,na który
stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W
międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego
dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką,znalazłyśmy, więc
wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeżeli już skończyłam pranie i
sprzątanie, które daje mi tyle radości i poczucie spełnienia się w
obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego
pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych
pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest
czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem świętym i robię
na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w
drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka
jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej
jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej
rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla
katolickich pań domu, albowiem kobieta nieumiejąca haftować nie może się w
pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie
świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole.
Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela
im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą,
abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś
wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na
ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na
dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego
Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem
szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed
zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy
w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze
kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada
przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram
jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego
w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy
się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję
to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w
myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale
którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają
wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak
mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia."
FRAGMENT Z: Szczęśliwa Kobieta "Przygotowanie do życia w rodzinie",
podręcznik zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków