Tymczasowe rozstanie...:((

IP: *.lublin.mm.pl 17.10.04, 19:15
Mam problem który dotyczy wyjazdu mojego chłopaka do Stanów do pracy,martwie
sie ze przy 4 miesiacach rozłaki moze miedzy nami cos sie popsuc,nie chodzi
tu o moje uczucia do niego nic sie nie zmieni bo kocham go bardzo ale nie
wiem jak ja wytrzymam bez niego tyle czasu dotychczas widujemy sie prawie
codziennie.Mialam jechac z nim ale nie wypalilo co mam zrobic,na sama mysl ze
wyjedzie chce mi sie ryczec,a moze powinnam mu powiedziec ze skoro ja nie
moge jechac on tez nie powinien sam bezemnie co o tym myslicie?!
    • Gość: Zakłopotana Re: Tymczasowe rozstanie...:(( IP: *.lublin.mm.pl 17.10.04, 19:32
      No nie mówcie ze nie mozecie nic na ten temat powiedziec,prosze was naprawde
      chcialbym dowiedziec sie co o tym myslicie...:((
    • givenchyblue Re: Tymczasowe rozstanie...:(( 17.10.04, 19:41
      Ja mam jedno doświadczenie osobiste i kilka znam podobnych sytuacji.
      Z własnego doświadczenia powiem Ci że to nie wyszło.
      Ale znam kilka przypadków: ona wyjechała on został, on wyjechał ona została, on
      pracował w innym mieście i widzieli się żadko. O tych przypadkach powiem że
      roztanie nie zepsuło nic.
      Chyba zależy od ludzi.
      A jeśli chodzi o tęsknotę to bardzo trudne. Ja słabo to znosiłem.
      Myślę że jeżeli postawisz go przed takim wyborem to nie będzie fair z twojej
      strony. Przecież sama chciałaś jechać. Nie udało się ale to nie z jego winy
      prawda.
    • Gość: Zakłopotana Re: Tymczasowe rozstanie...:(( IP: *.lublin.mm.pl 17.10.04, 20:03
      Wielkie dzieki mam nadzieje ze u nas jakos to bedzie i nasz zwiazek przetrwa-
      oby,musze byc dobrej mysli.Dzieks i pozdro.
    • ladyinred2 Re: Tymczasowe rozstanie...:(( 17.10.04, 21:18
      ja wróciłam ze Stanów 3 tyg temu a moja miłość kwitnie coraz bardziej. Taka
      rozłąka pokazała nam jak bardzo sie kochamy. To była próba dla naszego związku.
      I powiem Ci, ze jest jeszcze lepiej niż było przed moim wyjazdem. Jak sie kogoś
      traci na jakiś czas to sobie czlowiek dopiero uświadamia jak drugiej osoby mu
      brakuje. Mieliśmy ze soba kontakt cały czas. Ja dzwoniłam często, on dzwonił.
      Były maile i gg. NAJWAŻNIEJSZA sprawa - podczas takiej rozłąki najwazniejsze
      jest zaufanie. To podstawa przetrwania. Inaczej będzie Wam cięzko. Bądź dobrej
      mysli. I absolutnie nie zakazuj mu jechac.
    • mambkaa Re: Tymczasowe rozstanie...:(( 17.10.04, 21:57
      Sama nie wiem jak postąpiłabym w Twojej sytuacji...nie byłabym zachywcona, ale
      chyba nie możesz mu zakazać....ob chyba by tego nie zrobił...wiem, że bedzie
      ciężko ale to bedzie próba dla Was jak ją pomyślnie przejdziecie to bedzie dla
      Was duży plus i dla Waszego związku. Moja sasiadka była w podobnej
      sytuacji...hm...znaczy się gorszej, dużo gorszej bo jej facet wyjechał do
      Stanów na .... 1,5 roku a nie na 4 miesiące, wyobrażasz to sobie? 1,5 roku się
      nie widzieli....a po jego powrocie wszystko było jak w bajce...przetrwali próbę
      czasu i teraz wiedzą, że na 100% są dla siebie stworzeni bo wytrzymali
      najgorsze i od ponad 6 miesięcy są szcześliwym małzeństwem więc spoko! happy
      endy też się zdarzają POWODZENIA ;) buźka
Pełna wersja