Gość: Minka
IP: *.smgr.pl / 195.136.126.*
04.12.04, 13:52
Borykam sie z tym problemem od jakiegos czasu.Co prawda mój facet nie
pije,nie bije mnie,nie uzywa wyzwisk...Wiem że mnie kocha na swój sposób, ale
boli mnie to ze nie potrafi okazywać uczuć(wyniósł to z domu bo rodzice nigdy
nie mieli czasu)>nie potrafi mnie przytulic,pocieszyć kiedy tego najbardziej
potrzebuje.Najgorzej jest gdy dochodzi do kłotni,wtedy gdy go sprowokuje jest
straszny,nie wyzywa mnie od najgorszych, ale jest wściekły że płacze,mówi ze
potrafię tylko narzekać, a ja poprostu mowie że brakuje mi trochę
uczucia,wtedy zamiast mnie pocieszyc,dobija mnie psychicznie swoimi
docinkami.czuje sie wtedy naprawde podle.nigdy mnie nie uderzył.wielokrotnie
z nim o tym rozmawiałam ale jest dobrze tylko na jakis czas potem to
samo.często tez potrafi się nie odzywać co jeszcze gorzej mnie wkurza,a jak
chcę z nim porozmawiać to uważa że nie ma o czym.I jeszcze jedna sprawa, na
co dzień jest wesołym facetem,lubiącym żartować i czesto lubi robić sobie ze
mnie jaja w obecności swoich kumpli.jak mówię potem ze mnie to wkurza ze sie
ze mnie nabija to on na to że nie znam się na żartach a to nieprawda,bo moi
znajomi uważają ze mam poczucie humoru.Co byście zrobili na moim miejscu??
bardzo go kocham,jestem z nim prawie 4 lata ale te kłotnie wykańczają
mnie.Poradźcie cokolwiek!