Gość: on
IP: *.ostnet.pl
22.01.05, 00:15
Odwiedziłem moją dziewczynę studiującą w innym mieście. Odprowadziła mnie na
pociąg powrotny. Stał już na peronie,więc wszedłem zająć miejsce. W tym
momencie z okna obok wychyulił sie jej były chłopak i zapytał jak leci czy
coś takiego. No i zaczeli sobie rozmawiać. Do odjazdu były dokładnie 3
minuty. Biorąc pod uwagę fakt że nie zobaczymy sie przez najbliższe dwa
tygodnie (dla nas to dużo,zawsze widywaliśmy sie najwyżej co tydzień)
liczyłem na czułe pożegnanie. Jednak rozmowa ją tak zaabsorbowała, że
dostałem tylko "zwykłego" buziaka i tekst w stylu "Do zobaczenia, kocham Cię,
bede tęsknić". I pociąg ruszył. Nie chodzi mi o to że jestem zazdrosny o tego
gościa, bo tak nie jest (wiem że ona bardzo mnie kocha, a do tego gościa juz
nic nie czuje.Rozstali sie w dobrej atmosferze). Tylko troche mi przykro było
że zamiast ze mną jeszcze chwilę porozmawiać, gada z jakimś kolesiem. Więc
napisałem jej to. No i zostałem opieprzony, że robie z igły widły, czepiam
sie, jestem niesprawiedliwy itp. No rozumiem zamienić dwa słowa przysłowiowe.
Ale nie całe trzy minuty do odjazdu. Przecież mogła go spławić jakimś prostym
tekstem.
Czy naprawde jestem jakiś przewrażliwiony?
Czy jednak mam prawo być troche przybity?
Czy faktycznie mogła poświęcić mi ciut więcej czasu?