Gość: Marcia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.04.05, 22:19
Znam od paru lat faceta. Na poczatku zadne z nas nie bylo soba zainteresowane-
bylismy po pstu chyba za mlodzi.Pózniej-po pewnej rodzinnej imprezie(musze
dodac znam go wlasnie dzieki mojej rodzinie) jego cos tknelo.Zaczal
wydzwaniac,na okraglo smy, przyjezdzac i wogole. Ja w tym czasie nie bylam
nim zainteresowana,a po z atym mialam faceta. Oczywiscie jak to w zyciu bywa
sytuacja sie odwrocila ,pozniej -on zrezyglowal po jakims czasie-i wtedy on
mi sie zaczal podobac i wogole.Wydaje mi sie ze to byla czesciowa sprawka
rodziny-bo ciotki na okraglo gadaly jaki to porzadny facet i wogole,normlanie
cud i ideal. Ale jakos pozniej nie mielismy okazji sie widywac.Po jakims
zcasie ja go zaprosilam na studniowke. Impreza byla cudna -nio a on jak
krolewicz z bajki -normalnie jak bym bajke ogladala.Ale czar prysna- on
zapewne sie przestraszyl ze moja rodzinka go zaraz do oltarza zapedzi.Nawet
pozniej odstwial akce-typu paradowanie z jakas laska, kolo mnie , co pozniej
okazalo sie ze to dziewczyna jego brata i inne takie. I dalam sobie spokoj-
pomyslam ze nie jestem warta takiego palanta.
Ale teraz mysle -ze najadlam sie pzreciez pzrez niego sporo wstydu i
upogozenia...
Moze ktos ma pomysl ,jak delikatnie przypiec mu rogi,czekam na fajne i
ciekawe pomysly
(wiem jestem wredna).
pozdro
MArRcia