wredoot
18.04.05, 10:53
Jak to sie dzieje ze kobiety maja tyle problemow, klopotów, zmartwien?
Dlaczego konbiety maja wiecej problemow niz mezczyzni?
Moja teoria (potwierdzona w obserwacjach i wielu rozmowach z obiema
stronami ;) jest taka:
Nie wiem czemu ale kobiety problemy czesto tworza sobie same. Interpretowanie
zdarzen w mozliwie niepokojacy sposob jest chyba najbardziej klasycznym
przykladem.
"a co by bylo gdyby?" "A co bedzie jak?" - wersja meska brzmi pozyje i
zabacze. Jezeli to naprawde bedzie problem to stawie mu czola i pojde dalej,
Martwienie sie na zapas i komplikowanie sobie zycia nie ma wielszego sensu.
Co to tak naprawde daje. Czy wczesniejszy lek i zamartwienia sie naprawde
pomaga Wam drogie Panie łatwiej przechodzic problemy kiedy rzeczywiscie sie
pojawia, czy tylko powoduja ze funkcjonujecie w ciaglym niepokoju?
Jakie sa Wasze opinei na ten temat?
Wred