baby_girl_83
30.05.05, 13:24
Zerwał ze mną chłopak po 4 latach związku, wiem już jaki był powód, wiem że
nie z mojej winy. Teraz jest taka sytuacja że jego męska duma, i strach przed
wyśmianiem go przez kolegów jest silniejsza. Tak mi sie zresztą po moim
obserwacjach wydaje. Jak mu powiedziałam o tym że tak mi sie zdaje nie
zaprzeczył, ale też nie potwierdził tego. Teraz jest tak, że minęło od
rozstania półtora miesiąca. Przez ten czas, najpier ON daje mi nadzieje,
potem zaprzecza, potem znowu mówi ze mu mnie brakuje, potem znowu coś jest
nie tak, potem znowu mówi że strasznie by sie chciał przytulić i takie tam i
koło się zamyka. Z tego co wiem, on w pewnym sensie chce odpocząć od
związków. I ja juz nie wiem czy on po prostu mnie traktuje jako rezerwową, bo
przecież znamy sie najlepiej. I on sie teraz wybawi, a potem jak mu sie
znudzi lub ewentualnie nie wyjdzie mu z ,,nową,, to wróci ? Bo ja nie
rozumiem. On chyba sam nie wie czego chce. Postanowiłam że sie spotkam z nim
i postawię wszystko na jedną kartę, albo wóz albo przewóz. Bo ja też mam
uczucia, zależy mi na nim, brakuje mi go jak cholera, szczerze to brakuje mi
wszystkiego co jest z nim związane. A on w ten sposób mnie traktuje. Chciałam
zapomnieć, bo chyba to jasne że jak zerwał to znaczy że już mnie nie chce.
Niby... To w takim razie po co mi robi nadzieje ? Nie potrafię o nim
zapomnieć, śni mi sie co noc. Mimo że chyba bym chciała, bo ja nie potrafię
żyć w takiej niepewności. W ogóle żyć mi sie odechciewa, nic mnie nie cieszy,
chodzę przybita, co chwila łapie doły. Nie wiem co robić. Ja GO kompletnie
nie rozumiem ....