bojfriend siostrosynek?

03.06.05, 21:34
Witam Wszystkich!
Moze to co tu pisze wyda się niektórym śmieszne... ale mnie to strasznie
dołuje. Mój chlopak jest ogólnie bardzo "okay". Chociaż jest między nami
różnica wieku 12 lat bardzo dobrze się rozumiemy (ja mam 19 on 31). Nasz
związek jest jednym z tych na odległość bo ja jestem tu- w Polsce, a on w
Stanach. Tam również mieszka jego siostra. Mój problem polega na tym, ze myśle
ze on jest siostrosynkiem. kocha bardziej swoja siostre niż mnie. Codziennie
słysze multum komplementów pod jej adresem, że ona swietnie pisze, rysuje i
cudownie gra na fortepianie. Kiedy on o niej tak "namietnie" opowiada czuje że
ktoś mi wbija wielką grubą igłę w serce. Radzi sie jej praktycznie o wszystko,
nawet jeśli chodzi o kupno samochodu (prędzej wziął by pod uwage jej
upodobanie do danego samochodu, niż moje). Niedługo sie pobieramy.... ale ja
sie troche obawiam, ,ze zamiast bycia "odrebną" rodziną, staniemy się
trójkątem rodzinnym z JEGO rodzina. Nie chcę być zależna od nich... nie chce
słyszec przez cały czas superlatyw o jego siostrze. Chciałabym mieć swoja
rodzine ( bo dla mnie to mąż zona i dziecko), ale on wolałby zainwestowac
wszystkie nasze finanse i uwage na pomaganiu innym (zabieraniu jego siostry i
mamy na wycieczki- razem z nami; pomaganie finansowe naszym mamom).
Czy to ja jestem ta nienormalna? Nie chce stawiać jakiegoś altimatum ale
jestem cholernie zazdrosna o jego siostre. Chociaż to zwykle jej byłby w
stanie poswiecic wiecej czasu (pomimo ze mnie tez kocha). Jeslijesteście w
stanie dać mi jakies rady jak sobie z tym radzic... bardzo dziekuje! Pozdrawiam!
    • Gość: Artur Przezywacz Re: bojfriend siostrosynek? IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 03.06.05, 21:35
      > ze on jest siostrosynkiem

      Chyba predzej "siostrobraciszkiem", zastanow sie nad relacja "matka"-"syn" w
      slowie "maminsynek"
    • aanista81 Re: bojfriend siostrosynek? 03.06.05, 22:34
      jesli bedziecie mieszkac niedaleko siostry to z gory Ci wspolczuje bo:
      -albo sie z nia od razu poklocisz a ona bedzie na wszyskie sposoby wbijala
      szpile miedzy ciebie i brata a z tego co piszesz on jest niemal uzalezniony od
      jej rady. Niech zgadne, jest od niej mlodszy ? to by wiele wyjasnialo. A czy
      ona ma wlasna rodzine ?
      -jesli nie dodzie do klotni miedzy toba a nia to i tak bedziesz sie meczyla, bo
      praktycznie na nic nie bedziesz miala wplywu.
      Pewnie wszystkie jej rady wynikaja z dobrej woli i checi pomocy, ale czasami
      jak to sie mawia nadgorliwosc gorsza od faszyzmu.
      Jesli twoj facet nie jest ciapa, to bedzie stawac zawsze po twojej stronie,
      gdy mu uswiadomisz ( oczywiscie pod zadnym pozorem zlosliwie, czy poprzez
      dogadywanie); No a jesli faktycznie taki niesamodzielny, to na twoim miejscu
      chyba nie bylabym z nim dlugo. Gdy wyjedziesz do Stanow to wiesz co rob przede
      wszystkim ? Ucz sie jezyka. Pozniej rozgladaj sie ewentualnie za jakims
      zajeciem. Cos wiem na ten temat bo sama tez nie mieszkam w Polsce i wiem ze
      przede wszystkim musze nauczyc sie mowic. Wtedy bedzie Ci o wiele latwiej
      odejsc i byc samodzielna (co musialoby byc ostatecznosia) niz psychicznie sie
      wykonczyc z szwagierko-tesciowa i mezm ciapa. Ale mimo wszysko bebe trzymala
      kciuki
      • Gość: ph.bearie Re: bojfriend siostrosynek? IP: *.dolsat.pl 04.06.05, 00:21
        Dzięki za rady aanista!!
        tzn. z jego siostra do tej pory nie miałam zbyt wiele do czynienia. Kilka razy
        nam sie zdarzało ze gadalismy przez telefon ale bardzo krotko. Ona nie jest zla,
        nie mam nic do nej. Ona sama mowi ze mnie bardzo lubi, ze jestem urocza i
        wszystkie te rzeczy ktore ja robie. Co mnie doluje to to ze moj boyfriend choc
        faktycznie od niej mlodszy o troche pyta sie jej o wszystko co mozliwe. Np.
        kiedy mu powiedzialam ze chcialabym miec dziecko on doszedl do wniosku ze to
        hormony i inne takie i ze to jest nastawienie bilogiczne to daleszej
        "reprodukcji", no bo wedlug filozofii buddysjiej zycie to pasmo cierpien itd
        itp. I jego siostra uwaza to za samolubny akt ( to cale plodzenie dzieci tylko
        dlatego zeby cieszyly swoich rodzicow). No i ze ta jego siostra postanowila ze
        nie bedzie miec dzieci.
        Rozmawialismy kiedys o tym ze ludzie po 30 zaczynaja wariowac i wszyscy juz
        teraz chca miec dzieci. powiedzialam mu wtedy ze to moze byc dla mnie bardzo
        wazne... wazniejsze niz wszystko inne, i ze nie wiem czy ON jest w stanie dac mi
        to czego ja potrzebuje. A on mi tu daje za przyklad jego siostre, ze ona juz po
        30, ale dzieci nie chce miec..... zostawilam to bez komentarza.
        Ten buddyjski wyklad jak wyklad... po czesci sie z nim zgadzam,a po czesci
        nie.... ALE chodzi o to ze praktycznie w calosci ONA jego ksztaltuje go. Potrafi
        postawic na swoim ale ciapa moze byc wzgedem niej....
        Jego siostra ma te 33 lata i ma niby chlopaka. Amerykancy to troche inny narod i
        kazdy jest zajety soba i robieniem karier. Tak wiec jej i jej bf nie przeszkadza
        to ze widuja sie bardzo rzadko. Ostatnio nawet wymyslili zeby kupic jakas stara
        kamienice, wwyremontowac... i zeby tam nasze "rodzinki" zamieszkaly. Tj. jego
        siostra z bf, my, i jego kuzynka (ktorej rowniez bardzo pomaga, bo ona mieszka
        teraz z nim a sama sie uczy).
        Ona mieszka jakies 2 godziny jazdy samochodem od jego domu, ale kiedy tylko do
        niego przyjedza ja jestem zawsze na ostatnim planie. gadamy gora 20 min w ciagu
        dnia a potem on znika i spedza czas z nia.
        Jeśli chodzi o Twoja rade zebym juz zostala za granica... angielski znam biegle,
        wiec to nie jest zaden problem. W styczniu ide tam do college'u....
        Normalnie na studia tam raczej malokogo tu w Polsce byloby stac.... wiec wiem ze
        i tak musze wykorzystac to co mi "los daje". Chociaz bardziej niz wszystko inne
        zalezy mi na nim.
        Nie wiem jak mu powiedziec ze czuje sie "olewana" przez nigo kiedy jego rodzinka
        odwiedza go...albo w ogole.
        Czuje sie bezsilna... odejscie od nigo bylo by chyba najgorsza z opcji... ale
        nie chce wychodzic za cala jego rodzine.
        a Ty aanista gdzie obecnie przebywasz? Pozdrawiam!
        • aanista81 Re: bojfriend siostrosynek? 06.06.05, 13:52
          nie chce cie straszyc ale balabym sie takiego zwiazku, ale z tego co piszesz to
          wynika, ze sie nie wycofiesz. Na twoim miejscu tez bym jednak mimo wszystko
          sprobowala. Jesli nic z tego nie wyjdzie; no coz bedziesz musiala jakos to
          przebolec i odejsc nie tyle od meza co od jego toksycznej siostry
          Najwazniejsze, ze chcesz sie uczyc, umiesz jezyk, wiec mysle ze bedziesz umiala
          sobie poradzic i zdobedziesz samodzielnosc.
          Piszesz, ze twoj mezczyzna nie chce miec w ogole dzieci; no coz to moze byc
          faktycznie problem; sama cos wiem na ten temat, bo u mnie "wlaczyly sie juz
          instynkty macierzynskie" ( na szczescie lubemu tez) i nie wyobrazam sobie po
          prostu sytuacji, ze nie bede mogla miec dziecka. Strasznie bym cierpiala z tego
          powodu. I mieszanie do tego filozofii buddyjskie( w przypadku twojego-jeszcze-
          nie-meza jest normalnie jakas pomylka) Zycze Ci zeby wszystko ukladalo sie po
          twojej mysli, ale chyba bedziesz musiala liczyc na siebie.
          Jesli chcesz o cos zapytac to pisz na e-mail gazetowy
Pełna wersja