krystyna_krysia
08.06.05, 21:54
od dwoch tygodni spotykam sie ze wspanialym facetem. takiego jak on to zawsze
szukalam, nie chce go tu teraz idealizowac bron boze, bo oczywiscie wiem ze
znamy sie zbyt krotko, ale i tak odpowiada mi we wszystkim jesli chodzi o
wyglad, charakter, wyksztalcenie czy plany na przyszlosc. jak sie spotykamy
to jest tez super, rozmawiamy duzo, calujemy sie itd. dobrze mi z nim, ciesze
sie na kazde spotkanie - problem polega na tym, ze nie wiem czy on czuje to
samo. juz nie raz jak bylo tak super mialam ochote mu powiedziec, ze sie
ciesze ze sie poznalismy, ze dobrze mi z nim, ze moze bedzie cos z tego
wiecej itp. - cokolwiek, po prostu takie rozmowki na temat niedalekiej
przyszlosci, a jednoczesnie dajace jakas tam pewnosc ze bedzie dobrze. Ale on
NIC.
czuje, ze wszystko sie powoli rodzi, on jest taki oszczedny w slowach, , nie
jestem przyzwyczajona do takich typkow, bo przewaznie faceci szybko mi
mowili, ze chca ze mna na zawsze zostac, i kochaja itd. owszem, ostatecznie
bylo to na pewno niedojrzale z drugiej strony wcale nie chce zeby piotrek
takim tez sie okazal, ale ten zwiazek (?) z nim raczej przynajmniej narazie
oprawiony jest bardziej przyjaznia i poznawaniem sie z domieszka pieszczot
niz czyms glebszym, jakims uczuciem - przynajmniej z jego strony mam takie
wrazenie. Moze dlatego mam czasem uczucie, ze czegos mi brakuje, on nie
patrzy sie na mnie "tak", nie widac po nim wcale ze jest zakochany, nie powie
ze mu dobrze ze mna, nie cieszy sie ze mnie poznal i chce kolejnych spotkan -
nawet jego smsy sa rzadkie i takie raczej kumpelskie...
podobno cierpliwosc jest gorzka ale za to jej owoce sa slodkie
ja chcialabym zeby piotrek byl tym ostatnim w moim zyciu - ale co sadzicie o
jego zachowaniu - typowe dla faceta, czy typowe dla faceta, ktoremu raczej
nie za bardzo zalezy?