kami.iwan
16.06.05, 19:51
jestem z moim facetem od prawie pół roku. Poznaliśmy się przypadkiem, przez
puszczanie strzełek na komórkę, zaznaczam że wcześniej się nie znaliśmy. On
był wtedy w wojsku. Bardzo się jakby to powiedzieć zaprzyjaźniliśmy. Jak
wyszedł z woja odwiedził mnie i okazał się zarąbistym facetem. zaprosił mnie
na sylwka do siebie i... nie żałuję,że się zgodziłam. Było zajebiście no i to
właśnie od sylwka jesteśmy razem. Jest tylko jeden problem, dzieli nas jakieś
180 km. Marcin stwierdził, ostatnio że to że żadko się widujemy (a przeważnie
ja spędzam u niego tydzień w miesiącu a on przynajmniej jeden weekend, bo
resztę zajmują mi studia). Jakiś czas później wyjechał do precy i nie
widzieliśmy się już miesiąc. Od dłuższego czasu nie usłyszałam żadnego
czułego słowa, ani razu kocham cię. Ja na każdym kroku to okazuję, przy
każdej rozmowie tel., w sms-ach... Jak kiedyś zapytałam czemu tak się dzieje
to powiedział,że teraz nie potrafi mi na to odpowiedzieć. Boję się, że już
mnie nie kocha jak wcześniej, może wcale... Czesto nie wiem już co mam z sobą
zrobić, gdzie zamknąć swoje myśli. Łapię się nawet na tym, że mimo iż bardzo
chcę nie dzwonię do niego by zapytać jak to w końcu z nami jest , ajk
będzie... Boję się odpowiedzi. Kocham go bardzo, ale ta miłość powoli zaczyna
mnie "zabijać". Co robić???????????