j-cob
04.07.05, 21:45
Taki oto przykład:
Moja dziewczyna studiuje w innym mieście. Podczas jej roku akademickiego
widywalismy sie rzadko, i to tylko w weekendy. Czasem wychodziła w tygodniu
na imprezy, o wszystkim mi mówiła, zaufanie i te sprawy, jednak mimo tego
byłem troche o te jej samotne wyjścia zazdrosny (a to dobrze bawi sie beze
mnie, a to może kogoś pozna itp. - takie głupoty). Ona to wyczuwała i miała
do mnie pretensje, że nie pozwalam jej wychodzić. To nieprawda, nigdy czegoś
takiego nie mówiłem, co najwyżej troche sie o to boczyłem:) I o to miała do
mnie pretensje.
Teraz wróciła do domu. Dzisiaj powiedziała mi o imprezie, którą urządza jej
kolega z roku (mieszka w naszym mieście). Mają tam być tylko ludzie od niej z
roku + ewentualni znajomi tego kolesia. Ja nie znam tam nikogo, poza tym mam
troche innych pilnych zajęć, więc powiedziałem że nie ide. Nauczony
poprzednimi doświadczeniami powiedziałem mojej dzieczynie, że nie mam
kompletnie żadnych obiekcji żeby ona tam poszła jeżeli chce. W odpowiedzi
usłyszałem, że już mi na niej nie zależy, chce sie jej pozbyć i mieć wolny
wieczór.
No i bądź tu mądry..:/ Raz jest źle jak jestem zazdrosny o to że idzie na
impreze. A jak nie jestem to też źle (no może troche jestem, ale rozumiem że
chce sie rozerwać ze znajomymi). O co jej chodzi?