Dodaj do ulubionych

Po prostu chce z siebie to wyrzucić

15.07.05, 09:09
Chciałabym napisać jakim to świnią jest mój facet a jednak go kocham. Nie
wiem czy słysznie ale go kocham i nie chcę go stracić. A cała afera zaczęła
się od mojej kumpeli którą on poznał na gg:> Rozmawiali sobie i rozmawiali a
on coraz bardziej był ciekawy jak ona wygląda...Nie dowiedział sie do tej
pory. I całe szczęście. Ona mieszka dwa bloki odemnie a on jeszcze bliżej bo
jeden blok odemnie. Więc jesteśmy sąsiadami. Wczoraj dowiedziałam sie od niej
że mój facet się z nią umówił (już nie pierwszy raz). Wtedy do spotkań nie
dochodziło bo on tchurzył ale teraz czułam że chce sie spotkać. Dzięki
uczciwości mojej kumpeli chciałyśmy utrzeć mu nosa za to że chce się spotkać
z inną laską za moimi plecami. Ona nie miała zamiaru przyjść a ja miałam go
jak najdłużej przytrzymać w moim towarzystwie. On umówił się z nią na 22.30 a
zazwyczaj o 22.00 odprowadza mnie do domku i sam wraca do siebie. Więc tym
razem wymyśliłam że jest ładna pogoda i chce posiedzieć na ławce przed
blokiem, gdyż świeże powietrze dobrze robi ma spanie. On się wściekł.
Krzyczał że jest śpiący i chce iść do domu itp. Nie wspomniał słówkiem że
rozmawiał z moją kumpelą... Udało mi się go przetrzymać do 22.35. Gdy weszłam
do domu poszłam na balkon ( z niego mam widok na jego klatke i oka)
Zauważyłam że zapalił światło u siebie w pokoju jednak po upływie minuty
patrzę a mój zmęczony i bardzo śpiący mężczyzna wędruje w strone bloku mojej
kumpeli...Byłam wściekła. A dodam że moja kumpela nieźle go naświrowała: że
ma chate wolną i że chce spędzić z nim noc itd. Widać on był bardzo chętny do
zdrady jak posunął się do tego że chciał do niej iść nie wiedząc nawet
dokładie gdzie mieszka. Wkurzona ubrałam butki, wziełam psa i poszłam za nim.
Jak mnie zobaczył to zdębiał. Na początku widać było że najchętniej zapadł by
sie pod ziemię albo jak struś schował głowę w piasek. Spytałam mu sie gdzie
wędruje mimo iż wręcz krzyczał mi że jest śpiący. Powiedział, że musiał iść
do sklepu. A ja na to ,że sklepy o tej porze są już zamknięte. Nie wiedział
co powiedzieć i zmieszany odbębnił, że po prostu musiał coś zobaczyć... Było
mi przykro i nadal jest. Jestem wściekła na niego ale kocham Go i nie chce go
stracić. Jaka jest Wasza opinia? Co powinnam zrobić? Miałam ochote dać mu w
twarz ale tego nie zrobiłam. Na początku jak go przyłapałam był wściekły i
mówił że ma tego dość, że Go pilnuje itp, ale jak powiedziałam mu że wiem o
wszystkim, że ona mi to powiedziała to zrobił sie potulny jak baranek i
zaczął przepraszać. Hm A jeszcze kilka minut wcześniej kłamał mi prosto w
oczy...Czy nadal mam mu wierzyć? Jak odbudować na nowo zaufanie do niego?
Całkiem się w tym pogubiłam. Nie wiem co z tym fantem zrobić.
Wiem, że wszystko napisałam bardzo ogólnikowo jednak nie potrafie inaczej.
Jest we mnie teraz pełno złości, żalu i strachu.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka