Ból przeszywa całe moje serce...

16.07.05, 09:19
Rozstalam sie z NIM.Jedynym ,który potrafił mnie zrozumieć,który miał takie
samo podejscie do życia jak i ja,z tym z ktorym tyle przeszlam i ktoremu
oddalam sie każdą cząsteczką swojego serca,umysłu i ciała...

Wiem,ze drugiego takiego nie ma i nie będzie...
A myslelismy,ze jestesmy sobie przeznaczeni...
Mimo logice ja nadal mam nadzieję...Naiwne i sprawiające jeszcze większy ból
podejście... Inaczej nie potrafie.
Czy zawsze tak jest...?
Raj musi mieć swoje dno?
Boli...
    • jumar1 Re: Ból przeszywa całe moje serce... 16.07.05, 09:23
      Życie jest dla nas łagodne...przez większość czasu!
      ...a przez ta mniejszośc musimy tez jakos przejśc

      Pzdr.
      Jumar
      • Gość: czerwonyczlonek Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.fl-miami0.sa.earthlink.net 16.07.05, 09:42
        nadzieja matka glupich
        • jumar1 Re: Ból przeszywa całe moje serce... 16.07.05, 09:50
          gdybym miał czerwonego członka zaczałbym sie martwic!
    • Gość: kinia_00 Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 10:05
      Jesli nie zerwaliscie przez to ze on znalazł sobie kogos innedo to wierze w to
      ze do siebie wrocicie. Trzymam za Ciebie kciuki, wierze ze Wam sie uda.
      Pozdrawiam 3maj sie
    • Gość: ollenka Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 10:22
      Nie martw sie.Ja zostawilam swojego chlopaka 6 dni temu i wczoraj juz do mnie
      pisal zebym do niego wrocila. Jak sie chlopaka olewa i porzuca to dopiero
      wtedy zaczyna widziec co stracil.Trzymaj sie.Zycze powodzenia.papa
      • Gość: mo Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.ipt.aol.com 16.07.05, 13:36
        wazny apel do autorki - bylam w identycznej sytuacji jak ty, kochalam go ponad
        wszystko, bylismy rozni i zarazem podobni, przzylismy razem wiele, dzielilismy
        wspolnie wszystkie emocje, mimo to rozstalismy sie, cierpialam dlugo, teraz
        jestem z kims innym to nie jest to samo, bo kazda milosc jest inna ale jest dla
        mnie 100 razy lepszy.
      • Gość: Gomora Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 14:24
        Jak sie chlopaka olewa i porzuca to dopiero
        > wtedy zaczyna widziec co stracil.Trzymaj sie.Zycze powodzenia.papa
        No dla mnie to dziecinne podejscie. Jak kocham to jest to ciaglosc, pewna moja
        postwa wiec dzis okazuje uczucie a jutro mowie spadaj to bardziej sie postara?
        Mnie by takie zachowanie odrzuciło. Poczułabym chlod.
        Nie stosuje takich metod. Milosc to constans, to wspolne tkanie materialu
        milosci, a nie zrywanie nitki, robienie dziur:):)
        No, ale kazdy jest inny, ma inne podejscie:) Ja własnie takie:)
        • Gość: modrooka Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.idea.pl 16.07.05, 20:28
          "Milosc to constans to wspolne tkanie materialu
          milosci, a nie zrywanie nitki, robienie dziur:):)"

          To dopiero jest dziecinne podejście. Oprócz bieli i czerni dorosły człowiek
          wie, że są jeszcze odcienie szarości. Może jeszcze myślisz, że jak się kocha to
          zawsze będzie miłość i namiętność taka sama? W związkach są różne chwile,
          ludzie czasem popełniają błędy ( to są właśnie te dziury), w KAŻDYM związku
          takie dziury znajdziesz. Mocny materiał jednak od jednej dziury się nie porwie.
          Czasami dziura potafi wzbogacić materiał, sprawić, że będzie ciekawszy.

          Do autorki: Rozumiem, że jest ci ciężko. Pamiętaj jednak, że jeśli macie być
          razem, to będziecie. Jeśli nie, to dobrze, że że teraz się rozstaliście a nie
          jeszcze za kilka lat. Wtedy byłoby dużo ciężej. 3maj się ciepło.
          • Gość: Gomora Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 23:45
            Gość portalu: modrooka napisał(a):

            > "Milosc to constans to wspolne tkanie materialu
            > milosci, a nie zrywanie nitki, robienie dziur:):)"
            > To dopiero jest dziecinne podejście. Oprócz bieli i czerni dorosły człowiek
            > wie, że są jeszcze odcienie szarości. Może jeszcze myślisz, że jak się kocha
            to
            >
            > zawsze będzie miłość i namiętność taka sama? W związkach są różne chwile,
            > ludzie czasem popełniają błędy ( to są właśnie te dziury), w KAŻDYM związku
            > takie dziury znajdziesz. Mocny materiał jednak od jednej dziury się nie
            porwie.
            >
            > Czasami dziura potafi wzbogacić materiał, sprawić, że będzie ciekawszy.

            To Twoja interpretacja: Ale błedna.
            > "Milosc to constans to wspolne tkanie materialu
            > milosci, a nie zrywanie nitki, robienie dziur:):)"
            Miłosc jest constans tzn czy sa dobre dni czy złe, jestemy razme, pokonujmey
            je, jestesmy ze soba a nie przeciw sobie.
            Tkamy materiał inymi słowy czyli budujemy TO COS pomiedzy soba, ale nie raz a
            zawsze i ciagle. I niewazne czy nitka cienka czy gruba wazne ze ejst i NIE
            PRZERWAŁA SIE.
            Jak sie przerwie trydno tkac, owszem mozna zrobic supeł, ale oby tych supłow
            było jak najmniej, a to juz od tkajacego zalezy.
            A dziura? To najgorsze co moze byc w materiale. Wyobraz sobie material w klorze
            teczy caly, ladny, pachnacy miloscia ta na dobre i na zle, a w srodku dziura!
            To jednka paskudzi. Dla mnie dziura jest np zdrada, ouszstwo np zycie z dwoma
            osobami itd, zrobienie czegos bez pytania drugiej osoby, chodzi np o zły
            interes tzw czarny, o ciaze itd.
            >
            To dopiero dziecinne:
            > Do autorki: Rozumiem, że jest ci ciężko. Pamiętaj jednak, że jeśli macie być
            > razem, to będziecie.
            Jesli macie byc bedziecie, ale to jak bedzie miedzy nimi zalezy od nich, a oni
            sie nie rozumieja, docinaja sobie, patrza nie w to samo a przeciw sobie.

            Jeśli nie, to dobrze, że że teraz się rozstaliście a nie
            > jeszcze za kilka lat. Wtedy byłoby dużo ciężej. 3maj się ciepło.
            No nic jakos sie tryzmajcie:) Ale te zrywy nikti sa bezsensowne.
            • modrooka Re: Ból przeszywa całe moje serce... 18.07.05, 00:05
              > Miłosc jest constans tzn czy sa dobre dni czy złe, jestemy razme, pokonujmey
              > je, jestesmy ze soba a nie przeciw sobie.>

              Nie urzywaj słów których nie rozumiesz, to nie z moją interpretacją jest coś
              nie tak tylko z twoim urzywaniem słów.

              Tkamy materiał inymi słowy czyli budujemy TO COS pomiedzy soba, ale nie raz a
              > zawsze i ciagle. I niewazne czy nitka cienka czy gruba wazne ze ejst i NIE
              > PRZERWAŁA SIE.

              Istnieją pary, które po rozstaniu schodzą się i dopiro wtedy tworzą wartościowy
              związek, bo obie strony wiedzą co mogą stracić. Co ty na to? To chyba nie
              potwierdza twojej teorii.
              > To dopiero dziecinne:

              > > Do autorki: Rozumiem, że jest ci ciężko. Pamiętaj jednak, że jeśli macie
              > być
              > > razem, to będziecie.

              Próba odegrania się? Wierz mi -nieudana
              Nie widzę w tym ogólnym stwierdzeniu lub nawet powiedziałabym aksjomacie nic
              dziecinnego, ani nie trafnego.

              > Jesli macie byc bedziecie, ale to jak bedzie miedzy nimi zalezy od nich, a oni
              > sie nie rozumieja, docinaja sobie, patrza nie w to samo a przeciw sobie.
              To jest uszczegółowienie mojego ogólnego stwierdzenia, jego konsekwencja (z
              dodaniem jakiś konkretnych faktów), a nie zaprzeczenie.
      • nataan Re: Ból przeszywa całe moje serce... 16.07.05, 23:57
        Gość portalu: ollenka napisał(a):

        > Nie martw sie.Ja zostawilam swojego chlopaka 6 dni temu i wczoraj juz do mnie
        > pisal zebym do niego wrocila. Jak sie chlopaka olewa i porzuca to dopiero
        > wtedy zaczyna widziec co stracil.

        Oj ostrzegam! Nie przeliczcie sie moje Drogie...


    • Gość: Gomora Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 14:20
      neskafe napisała:

      > Rozstalam sie z NIM.Jedynym ,który potrafił mnie zrozumieć,który miał takie
      > samo podejscie do życia
      Wiesz troche nacukrowałas, nie rozumieliscie sie przeciez w prostej kwestii
      spedzenia wolnego czasu.Twoj post na forum. Nie wiem jak z innymi
      powaznijeszymi kwestiami az boje sie pytac:))))))
      Ale glowa do gory:) krytyka innych pozwala bardziej zrozumiec siebie. Inaczej
      (masz tego przyklad) czlowiek cukruje sobie,jest bardzo subiektwny w sprawie,
      relacji, ktora dotyczyła jego i osoby mu bliskiej. Czlowiek zawsze siebie
      usprawiedliwi i nie widzi własnych błedów, wytyka je z kolei innym, a czesto
      Jemu:)
    • Gość: adam Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 18.07.05, 00:18
      naprawde wspolczuej cie:(rozstania sa straszne.ja nei wyobrazam sobie zyc bez
      mojej polowki...to troche jak wyrwac kawalek z siebie...jak by on sam odpadl...
      • Gość: neskafe Re: Ból przeszywa całe moje serce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 14:42
        Dziekuje bardzo za wszytskie wypowiedzi.Teraz czuje sie juz duzo lepiej,m.in za
        sprawą ludzi z forum,ktorzy potrafia podniesc na duchu :))
        Z moim bylym<ehh,nie potrafie sie przyzwyczaic,ze to moj "byly">,codziennie sie
        praktycznie widze,mimo tego,ze nie jestesmy ze sobą...
        Nasi wspolni znajomi mowia,ze jeszcze na pewno bedziemy ze soba...Sama nie
        wiem...
        Dziwna sytuacja.
        eh
        Dziekuje i pozdrawiam :)
Pełna wersja