aga_agusia
03.08.05, 14:27
Jestem troche zła. Wczoraj po południu dzwoni telefon, odbieram, dzwoni
koleżanka ze studiów, z którą nie gadałam juz od paru miesięcy, od słowa do
słowa i naraz ona mówi, że za godzinę będzie u mnie Z RZECZAMI!!!!! bo
pożarła się z facetem i wyprowadza się. Mówię, nie ma sprawy, bo myślałam, że
na jedną-dwie noce się zatrzyma, a ona mi dziś rano mówi, że jest bez kasy i
zostanie NA DŁUŻEJ!!!! Pytam na ile, a ona, że na 3, 4 tygodnie, bo potem to
może coś wynajmie jak dostanie przelew od matki z Australi. Ręce mi opadły,
mówię, że to może być problem, bo ja też mam swoje życie i cenię prywatność,
a ona mówi, że TO MÓJ OBOWIĄZEK!!!!! gościć ją, bo jesteśmy koleżankami!!!!
Już nic nie mówiłam, bo się zdenerwowałam, a nie chcę awantury, ale skoro
taka z niej koleżanka to czemu od miesięcy się nie odzywała? Nasza znajomość
nie przerodziłą się nigdy w przyjaźń, nie czuję się w obowiązku ją gościć,
ale też nie mam sumienia kazać jej się wynieść. Co robić?