nie ma nic w co można wierzyć...

08.08.05, 15:06
letarg, wegetacja... stan, kiedy życie nie ma sensu. nie ma po co wstawać z
łóżka, a każdy następny dzień zamiast przynieść nadzieję na lepsze jutro,
niesie frustrację i zwątpienie... nie ma żadnej podpory, która mogłaby być
pretekstem do walki, zebrania sił i wyzwolenia sie z tego psychicznego
otępienia. bo brak już sił nawet na udawanie, że cokolwiek ma jeszcze sens.
nie ma nic, w co można wierzyć...
    • sessetka Re: nie ma nic w co można wierzyć... 08.08.05, 15:09
      Jagodzio misiu pewnie trudno Ci strasznie, nie masz kogos z kim moglabys troszke
      czasu pogadac w cztery oczy? To pomaga, wyjdz gdzies o i uprawianie sportu
      powoduje wyzwalanie hormonow szczescia, wiem, ze Ci sie nie chce ale sprobuj
    • Gość: kiciunia Re: nie ma nic w co można wierzyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 15:24
      Skąd ten pesymizm?Przede wszystkim nie siedz w domu!Wyjdz do ludzi!Idz na
      zakupy,do kina,jak nie masz z kim to nawet sama,albo wypozycz jakis film,kup
      pake chipsow,rozsiadz sie na kanapie i korzystaj z chwili i ciesz sie tym,ze
      jest ci samej ze soba dobrze.Wez aromatyczna kąpiel,idz do fryzjera,na
      rower,rolki,pogadaj z mama albo idz na plotki do sąsiadki i smiej sie nawet z
      błahych rzeczy,pomaluj sobie paznokcie na jakis ładny,letni kolor,moze kup
      sobie nowy ciuch,zrob sobie super makijaz,nawet jesli nigdzie sie nie
      wybierasz..Chodz po ulicach z głową w górze,usmiechnieta,zobaczysz,ze Twoj
      usmiech i pewnosc siebie udzieli sie innym..jest tyle mozliwosci na poprawe
      nastroju,a ty siedzisz i czekasz.Pamietaj,ze jesli sobie sama nie pomozesz,to
      nikt inny tego za Ciebie nie zrobi..I nie smuc sie!Buziaki:*
Pełna wersja