nie chcę być wojującą feministką, ale...

11.08.05, 17:02
Dzisiaj na parkingu przed przychodnią, w której byłam z synkiem, pewien pan
zaczął mnie bardzo pouczać. że kobiety za kierownicą to zaraza gorsza od
śmierci, że lustereczka sa od patrzenia a nie od robienia makijażu, że jak
sie nie umie jeździć to lepiej nie wsiadać do autka. Ciekawostką jest fakt,
że to pan wjechał w moje zaparkowane auto. Ale stwierdził autorytatywnie, że
gdyby kierował jakiś mężczyzna, ten godny pozałowania incydent z pewnościa
nie miałby miejsca. Bardzo sie zreszta zdenerwował, gdy zaproponowałam
wezwanie policji, bo natychmiast po stukniecie mojego auta zarzadał zwrotu
kosztów naprawy swojego zgniecenia. Kochani panowie! Błagam - dajcie nam żyć.
Znam wiele kiepskich kobiet - kierowców i jeszcze więcej kiepskich meżczyzn -
kierowców. Ale to, ze jest sie mężczyzną wcale nie znaczy, ze mozna bezkarnie
obrażać każdą kobietę za kierownicą. Dla dodania pikanterii - pan policjant
od razu zwrócił sie do mnie z pytaniem - i co pani tu najlepszego zrobiła?
Nie przyszło biedaczkowi do głowy, ze moze to jednak ten czerwony z emocji
pan....
    • aga_agusia Re: nie chcę być wojującą feministką, ale... 11.08.05, 17:07
      Nie znoszę takich stereotypów! Niestety często same kobiety się do nich
      przyczyniają. Znałam dziewczynę, która przylepiła sobie z tyłu na samochód
      napis UWAGA BABA i uważała to za bardzo dowcipne.
    • kupeczka666 Re: nie chcę być wojującą feministką, ale... 11.08.05, 17:07
      Niestety musze przyznac racje temu panu ze kobiety sa beznadziejne za
      kierownica, choc sa wyjatki :) Kobiety rzeczywiscie jezdza bezpieczniej ale
      gorzej od mezczyzn a znowu mezczyzni jezdza zbyt pewnie i tak w kolko. A wina
      lezy posrodku chociaz w tym wypadku ten pan jezdzi jak ostatnia pizd#
Pełna wersja