Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady

12.08.05, 07:17
przezywam chyba najgorsze chwile w moim zyciu, kryzys w zwiazku, bardzo
powazny kryzys.Od jakiegos czasu jest to zwiazek na odległosc ale jeszcze
troche i znowu bylibysmy razem, tylko moj facet juz w to nie wierzy.Mowi ze
mnie bardzo kocha ale ta odległosc...Zapytałam czy chce ze mna zerwac i
ciagle stanowczo mowi ze nie. Przezywam koszmar od kilku dni nic innego nie
robie tylko płacze. Prosze powiedzcie patrzac na to wszystko z boku czy uda
nam sie byc razem?Chyba predzej umre z zalu niz ta sprawa sie wyjasni
    • Gość: papi Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 10:14
      Ale jak to na odleglosc? gdzie on jest? ile czasu jestescie ze soba? a przedtem
      nie bylo tej odleglosci? napisz cos wiecej...
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 11:12
        Zaczał studiowac zaocznie daleko od domu i co dwa tygodnie dojezdzał tam do
        szkoły a jakis czas temu znalazł tam prace i przeprowadził sie na stałe, miałam
        przeprowadzic sie do niego jak skoncze szkołe ale on sie chyba rozmyslił a ja
        nie potrafie tego zrozumiec bo wiem ze mnie kocha a jak sie kocha druga osobe
        to nie mozna bez niej zyc, wiec chyba lepiej poczekac jeszcze troche niz
        stracic swoja miłosc na zawsze?
    • waldek1610 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 10:25
      Kinia, zalezy od was czy potraficie wytrzymac bez siebie.
      Jesli on tak mowi:(kocham Cie,ale ta odleglosc....") to znaczy ze facet jest
      mlody i chce czasami miec Ciebie przy boku, czasami kazdy potrzebuje byc po
      prosty blisko i moc sie przytulic. W mlodych facetach jednach czasami dziala
      zwykla adrenalina.

      Sam rozstalem sie z dziewczyna od ktorej dzielily mnie jakies 10 tys mil,
      dobrze o niej wspominam i wiem ze ona tez. Chodzilo o to ze niektorzy ludzie
      lepiej niz inni znosza rozlake, inni potrzebuja tego "kogos" zawsze przy boku.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 11:19
        A twierdziłes ze ta dziewczyna jest Twoja jedyna prawdziwa miłoscia? Ja go
        rozumiem bo tez chce sie do niego przytulic, popatrzec mu w oczy, potrzymac go
        za reke, ale jak narazie to mamy kontakt przez telefon i codziennie gadamy
        przez internet. Na poczatku naszego 'rozstania' powiedziałam mu ze taka miłosc
        na odległosc nie ma szans a on uznał ze bardzo go te słowa zabolały ze to
        znaczy ze nie wiedze z nim przyszłosci. A teraz po takim czasie kiedy ja
        uwierzyłam ze razem damy rade to on powiedział ze jemu juz nie wystarcza taka
        miłosc ze chce miec mnie przy sobie. Tylko dlaczego dopiero teraz zauwazył ze
        na razie nie mozemy byc razem?Ze musimy przeczekac ten czas? Teraz kiedy on
        jest całym moim zyciem
        • waldek1610 Najlepsza rada na milosc... 12.08.05, 11:33
          Oj, Kinia, mysle ze nielatwe jest wyjscie z tej trudnej sytulacji. Ty sie w nim
          zakochalas a on chce sie rozmyslic. Moze jego milosc nie dojrzala tak jak
          twoja, faceci czasami zakochuja sie w kobiecie ale zawsze lepsza jest ta
          kobieta ktora masz a nie o ktorej tylko myslisz.Gozka prawda, mam nadzieje ze
          sie myle, musisz zdecydowac sama.
          Mowia ze "Najlepszym antydotum na milosc jest milosc" lepszy wrobel w garsci
          niz golab na dachu....
          • Gość: kinia_00 Re: Najlepsza rada na milosc... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:09
            Ale o czym ja mam zdecydowac sama ?? Kocham go tak bardzo ze moge poczekac
            jeszcze troche zeby potem byc z nim szczesliwa. Bo to jest ten facet, ten
            jedyny, nie chce innego. To on musi zadecydowac czy poczeka czy ode mnie
            odejdzie. Najgorsza jest ta niepewnosc, niepewnosc ktora mnie dobija, z dnia na
            dzien jestem coraz słabsza i odechcewa mi sie zyc :(
            • waldek1610 Re: Najlepsza rada na milosc... 13.08.05, 06:10
              musisz sama zdecydowac czy checsz i jestes w stanie poczekac. Najlepiej zajac
              sie czyms innym zamiast tylko czekac z zalozonymi rekoma zamim od zdecyduje;
              jakims hobby albo napisac wiersze do chlopaka, namalowac jego portret takie
              czynnosci oderwa Twoja uwage od "czekania i niepewnosci" Powodzenia!
              • Gość: kinia_00 Re: Najlepsza rada na milosc... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 09:06
                Ja o nie czym nie musze decydowac, ja wiem to napewno ze chce czekac, bo bardzo
                go kocham. To on juz nie jest pewny czy chce.Wczoraj prosił zebym dała mu czas
                i ja mu go dam , ale przeciez nie bede czekac na jego decyzje cała wiecznosc,
                ja tez mam uczucia i strasznie to przezywam. Ja nie umiem robic nic innego jak
                tylko myslec o nas. Kłade sie wieczorem spac, mysle o nim i płacze, to samo
                jest jak wstaje. juz kolejny dzien z rzedu mam przepłakany. Dlaczego tak sie
                dzieje ze mi w zyciu nie wychodzi, przeciez ja nic nikomu nie zawiniłam, sa
                ludzie szczesli, zakochani, czemu ja nie moge byc ? :(
                • waldek1610 Kinia, Ja tez plakalem, ale gdy mialem juz dosc.. 13.08.05, 10:17
                  Kinia,
                  Ja tez choc jestem facetem plakalem za moja dziewczyna. Mieszkam w USA sluzylem
                  w US Marines, bylem w Japoni gdzie poznalem fajna dziewczyne, lecz po roku
                  musialem jechac z powrotem do Stanow, a ona planowala przyjechac dopiero po
                  dwoch latach zeby przy okazji studjowac w College'u ale 2 lata trudno jest
                  przeczekac, zwlaszcza dla emocjonalnych ludzi jakimi jestesmy my Polacy. Ona
                  czesto pisala ale, jakos lepiej to znosila, bo miala 19 lat ja mialem 25, wiec
                  potrzebowalem kogos na stale. Ona chyba myslala o dlugich poswieceniach, i
                  pytala sie na poczatku naszego zwiazku, czy potrzebuje dziewczyne/zone juz
                  teraz, bo dziewczyny w Japoni wola najpierw zrobic jakas kariere a wyjsc za maz
                  dopiero majac 27-30 lat.
                  Po roku rozlaki znudzilo mi sie plakanie i czekanie,mialem dosc,muszac sie
                  zadowolic 1 godzina przez telefon na tydzien, podczas gdy moji koledzy w wojsku
                  byli mlodsi i mieli swoje zony albo dziewczyny ktore o nich dbaly i byly na
                  miejscu. Wiec zaczalem umawiac sie z innymi lokalnymi dziewczynami w Polnocnej
                  Karolinie. I jak na ironie losu, po 2 tygodniach radek z roznymi dziewczynami,
                  przyszed list od "mojej" Junko z Japoni, nie ucieszylo mnie ze to ze przyjezdza
                  do USA za rok. Otworzylem nowa skrytke pocztowa i juz nie dbalem czy przytszedl
                  jakis list od niej czy nie, pewnie wrocily spowrotem do Japoni.
                  Miesiac potem znalazlem stala dziewczyne Amerykanke, tajlandzkiego pochodzenia
                  z ktora bylem dwa lata.
                  Ale ozenilem sie z polka gdy wrocilem w okolice Chicago, i teraz bardzo
                  jestesmy szczesliwi, z inna dziewczyna ale ...tak chcial los.
                  • Gość: kinia_00 Re: Kinia, Ja tez plakalem, ale gdy mialem juz do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:07
                    Wiec myslisz ze on płakał bo ma juz dosyc całej tej sytuacji i chce zerwac?
                    Pytam bo jestes facetem wiec lepiej wiesz co myslicie w takich momentach.
                    Ciesze sie ze jestes szczesliwy ze swoja zona i ze znalazłes swoja miłosc,
                    przynajmniej Tobie sie układa, a tak wogole to nie wiem czemu Ci ludzie tak po
                    Tobie jada, tylko dlatego ze wypowiadasz sie na temat seksu. Mi np w tej chwili
                    bardzo pomagasz. Za co wielkie dzieki
                    • waldek1610 Re: Kinia, Ja tez plakalem, ale gdy mialem juz do 13.08.05, 13:20
                      Jada po mnie bo jestem szczery i wrazliwy.
                      Moze plakal, ale wiesz ze mlodsi faceci wstydza sie tego i napewno Ci sie nie
                      przyzna, jesli jego milosc jest mocna tak jak twoja to rokuje wam dobra
                      przyszlasc razem. Jesli to on jest slaby, to nie wytrzyma a pamietaj ze nic nie
                      leczy nas z milosci tak jak uplywajacy czas. Ile jestescie osobno? Jeli tygonie
                      albo miesiace to nic takiego, jesli lata to nawet wrazliwy czlowiek by tego nie
                      wytrzymal, zwlaszcza jesli jestescie chlopak i dziewczyna, nie jestescie
                      jeszcze chyba zareczeni?
                      • Gość: kinia_00 Re: Kinia, Ja tez plakalem, ale gdy mialem juz do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:49
                        Sam mi sie przyznał ze płakał i on sie tego nie wstydzi. jestesmy osobno juz
                        kilka miesiecy ale dopiero za rok bedziemy mogli byc naprawde razem.Nie
                        jestesmy zareczeni bo chyba jestesmy na to za młodzi ale zawsze mowił ze jestem
                        jego narzeczona. I planowalismy ze kiedys wezmiemy slub bedziemy rodzina i
                        bedziemy mieli dzieci.
                        • waldek1610 Re: Kinia, Ja tez plakalem, ale gdy mialem juz do 14.08.05, 06:04
                          Kinia,
                          Czasami czekanie powoduje ze kochamy kogos bardziej, niz gdy widzimy naszego
                          partnera codziennie. "Love hurts"-milosc boli, i to czyni z niej cos bardzo
                          niepowtrzalnego, gdy dwojga ludzi robi wszystko zeby byc razem pomimo
                          przeciwnosci losu. Troche poplaczesz, wiem ze jest Ci przykro ze go niema przy
                          Tobie, ale tylko pomysl gdy po takim dlugim czekaniu spotkacie sie znowu, to
                          bedzie jak w "bajce".
                          Milosc bez placzu to jak zolnierz bez karabinu, teraz przechodzicie chrzest
                          bojowy. Czesc. Trzymaj sie!
                          • Gość: kinia_00 Re: Kinia, Ja tez plakalem, ale gdy mialem juz do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.05, 10:19
                            Wierze w to ze gdy juz bedziemy razem to bedzie cudownie. I mam nadzieje ze
                            wytrzymamy, tzn ja napewno. Dzieki za ciepłe słowo. Pozdrawiam
                      • Gość: juta50 Toż to szok!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 16:23
                        WALDEK PRZEMOWIŁ LUDZKIM GŁOSEM I CHOCIAZ RAZ NIE GADA O MINETACH!!!!!!!
    • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 12:21
      Hm.. Moim zdaniem Twoj chlopak chce z Toba byc, ale do konca sam nie wierzy w
      swoją milość.. Tzn. kocha Cie, ale zaczyna mieć wątplowosci czy wasza milosc
      jest na tyle silna, zeby przetrwac tą rozłąke.
      On pewnie sam do konca nie wie co z tym zrobic, z jednej strony chce z Tobą
      byc, mimo rozłąki, ale z drugiej ta rozłąka mu przeszkadza, zeby nadal wierzyć
      w powodzenie waszego związku.
      Bycie razem to nie tylko przebywanie ze sobą, patrzenie sobie w oczy i
      trzymanie sie za ręce, ale to tez rozłąka, dzięki której albo umacnia sie
      związek, jesli 2 osoby naprawe wierzą w swoją miłość, albo się rozluźnia i
      wtedy trzeba podjąc decyzje czy być nadal razem.
      Z tego co Ty piszesz, to chcesz z nim byc, mimo rozląki. On mowi, ze nie chce
      zerwac, ale.. no wlasnie, on ma jakies ale..
      Daj mu czas, niech sobie wszystko przemysli.. I jesli chce naprawde z Toba byc,
      to niech nie mowi "ale (ta odległość)", bo zeby byc z kims to nie ma zadnego
      ale..
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:15
        Własnie to mnie boli najbardziej ze na poczatku wierzył ze przetrwamy te
        rozłake i sam mnie do tego przekonał a teraz kiedy jestesmy juz tak daleko i
        tak mocno go kocham to on traci wiare. Kompletnie nie mam z kim o tym pogadac i
        dlatego napisałam na forum, zeby sie komus wyzalic, do tej pory od tego był moj
        facet ale tym razem chciałam pogadac o tym z kims kto w tym nie uczestniczy i
        nawet nie wiecie jak mi pomagacie. Dziekuje
        • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 13:50
          "czy uda nam sie byc razem?"

          Jesli on Cie kocha tak jak Ty go, i jesli jest to prawdziwa milosc na cale
          zycie (w którą ja wierze), to uda Wam sie byc razem..
          Daj mu troche czasu na przemyslenia
          Jesli mowi Ci, ze nie chce z Toba zerwac, to znaczy, ze Cie kocha i chce z Tobą
          byc, a moze obawia sie waszej rozłąki.
          Ale nie martw sie, i nie umrzesz z zalu :)
          Trzymaj sie, bedzie dobrze

          Pozdrawiam
          • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 14:00
            Dzieki ale chyba coraz mnie w to wierze. Chciałabym zeby juz ten koszmar sie
            skonczył. Ja moge walczyc o nas , nasz zwiazek ale nie sama, on musi chciec
            razem ze mna.

            Byłas kiedys w takiej sytuacji ? Bo piszesz madre rzeczy dlatego pytam. Rowniez
            pozdrawiam.
            • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 14:19
              "nie warto kochać za dwóch".. kiedys gdzies to przeczytalam i bardzo mi sie
              spodobalo.. pamiętaj o tym..

              W takiej sytuacji jak Ty nigdy nie bylam.. tzn. mojego chlopaka też teraz nie
              ma przy mnie, bo jest w wojsku i wroci za 7 miesiacy.. Wiem co to jest rozłąka,
              ale my oboje wierzymy, ze będziemy ze sobą i oboje tego chcemy.
              Na początku było strasznie.. kiedy przyjechal do mnie po miesiącu nie
              wiedzenia, myśłalam, ze to juz koniec.. Zmienil sie, byl calkiem inny,
              zastanawialam sie gdzie podzial sie moj chlopak?.. Oboje myslelismy, ze nie
              bedziemy ze sobą, bo on za bardzo sie zmienil, ale ja zaakceptowalam te zmiany
              i pokochalam z nim nowe rzeczy i teraz juz jest dobrze..
              Na początku tez oboje mielismy wątpliwosci, czy rozłąka nas umocni czy
              rozdzieli.. Ja zawsze wierzylam i wierze, ze jak 2 osoby sie kochają, to
              rozląka moze tylko pomóc i ja to tak traktuje. A moj chlopak nadal ma
              wątpliwosci, uwaza ze jak wróci bedziemy musieli zaczynac nasz związek od
              początku, że wszystko będzie inaczej, gorzej..
              Ale ja jestem pełna nadziei, i inaczej do tego podchodze.. bedzie inaczej, ale
              niekoniecznie gorzej..
              Moj chlopak tez mowi ze mnie kocha, "ale ta rozłąka".. On tez mi to powtarza,
              ze nie wie co bedzie z nami, ale że chce ze mną być..
              Dlatego nie martw sie odrazu.. każdy inaczej podchodzi do rozłąki, jedni z
              nadzieją, a inni z pesymizmem, ale nie ma co sie łamać, jesli to MILOSC, to sie
              ulozy :) Powodzenia
              • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 14:40
                przywracasz mi wiare w moj zwiazek, dzieki Tobie zaczynam coraz bardziej
                wierzyc w to ze bedzie dobrze. Jestes obca mi osoba a naprawde mi pomogłas,
                nikt z moich bliskich nie umiał, nie umiał bo nie wiedział co czuje i
                przezywam. Dziekuje za rade i za dobra słowo . pozdrawiam i trzymam kciuki za
                Ciebie i Twoj zwiazek. 3maj sie
                • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 14:59
                  Wierze w Was, że będziecie razem, bo wierze w miłość :)
                  Daj znac za pewien czas jak sie wszystko ułożyło.
                  A ja jestem pewna że ułozy sie dobrze. :)
                  • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 15:12
                    Ja tez wierze w miłosc, a w nas coraz mocniej. Napewno sie odezwe bez wzgledu
                    na to jak sie wszystko potoczy. trzymaj kciuki i za mnie i za siebie ja bede
                    napewno bo naprawde rozumiem Twoja sytuacje. Buziak
    • Gość: biruth Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 15:17
      Tez jestem w "zwiazku na odleglosc", wiec rozumiem. Ciezkie to :( W ciagu roku
      i tak nie mozemy sie widywac czesciej niz raz w tygodniu (moje studia, jego
      praca w innym miescie), no ale w takich warunkach sie poznalismy i uczucie
      miedzy nami sie rozwijalo. Teraz przez wakacje to juz jest wiecej, bo 100 km, w
      dodatku on ciagle pracuje, tylko niedziele ma wolne. Moglabym do niego
      pojechac, bo mam wolne, ale to bez sensu - przeciez pracuje calymi dniami, to
      kiedy bysmy sie widzieli? :( Byl u mnie raz w ciagu tych wakacji - jakies trzy
      tygodnie temu. Mielismy jakies plany na wspolny wyjazd, ale nic z tego nie
      wyszlo :(
      Ostatnio sam zawalił, bo mial przyjechac, a trafila sie bibka z kumplami i nie
      mogl jechac po alkoholu. Poza tym tak na odleglosc, gdy zostaja tylko smsy i
      czasem telefon (on nie ma neta wiec to tez odpada), to bardzo latweo o
      nieporozumienie. Ostatnio ciagle byly jakies klotnie. Bo ciagle cos bylo nie
      tak. No w sumie wiem ze nie z jego winy, ale ilez mozna sobie tak wszystko
      samej tlumaczyc. Bylam juz zmeczona tym wszystkim, przestalam sie odzywac do
      niego. Zaczelam sie zastanawiac jaki to wszystko ma sens.
      Wczoraj dzwonil. Planowali z kumplami taki wyjazd na pare dni na slowacje.
      Pytal czy bym nie pojechala z nim. Bardzo mu zalezy, bo w koncu spedzilibysmy
      troche czasu razem. Mialam dac znac dzis czy jade. Ale nawet nie zdarzylam.
      Okazalo sie ze jeszcze pare osob zrezygnowalo, wiec maja komplet tylko na jedno
      auto. Wiec co? oczywiscie nie pojade bo nie ma juz dla mnie miejsca. Wiem, nie
      powinnam sie rzucac, bo to wyjazd facetow, juz dawno go planowali, a W tylko
      wymyslil ze moe by mnie zabral jak jest miejsce. Wiec niech jadą...

      Tylko ze ja juz nie mam sily. Za duzo mnie to wszystko kosztuje. Moze gdyby
      udalo mi sie doczekac do pazdziernika, to potem znow zaczeloby sie jakos
      ukladac. Zawsze zobaczyc sie raz w tygodniu to jepiej niz w ogole.
      Ale ta rozłąka teraz, to ze tak naprawde nie wiemy czym zyje druga polowka, te
      nieporozumienia, pretensje...
      Boli mnie to i boje sie :(

      Przepraszam ze tak wam tu namarudzilam, ale po prostu musialam to w koncu z
      siebie wyrzucic. Dzieki za wysluchanie.
      • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 15:36
        Hm.. Troche to dziwne, ze coraz rzadziej sie spotykacie i to w sumie z jego
        winy, bo najpierw sie upił i nie mógł przyjechac, a potem nie było dla Ciebie
        miejsca w aucie, a juz Ci zaproponował wyjazd.. i pojechal sam..
        To pewnie musi byc dla Ciebie przykre, bo Ty sie starasz i chcesz sie w nim
        widywać a on tak jakby to olewa. Tak przynajmniej wynika z tych sytuacji..

        Wiadomo, ze jak sie zyje osobno, to kazdy ma swoje zajęcia, swoich znajomych i
        to z nimi ma sie wspólnie sprawy, a z ukochaną osobą tych spraw jest coraz
        mniej.. Zeby przetrwac taką rozłąke naprawde trzeba sie bardzo mocno kochac i
        wierzyc, ze ta milosc przetrwa wszystko i starac sie.. ale musiecie sie starac
        oboje.. jak juz wczesnsiej napisalam "nie warto kochac za dwoch", a tego co
        piszesz, to wydaje mi sie, ze Tobie bardziej na Was zalezy niz jemu..

        Przyrko mi, ze jestes w takiej sytuacji.. nie wiem co moglabym Ci powiedziec,
        zebys poczula sie lepiej..
        Ja nie wiem jakbys sie czula w takiej sytuacji..
        Ja tez sie boje, ze moj chlopak oddali sie ode mnie.. kiedys mial tylko mnie a
        ja jego.. robilismy ze soba wszystko.. ale on teraz poznal kolegów w wojsku i
        to z nimi teraz łączy go więcej niż ze mną.. boje sie troche, ze jak minie
        jeszcze więcej czasu to juz w ogole nie bedziemy mieli wspólnych spraw i
        zabardzo oddalimy sie od siebie, a wtedy sama milosc juz nie wystarczy..
        • Gość: biruth Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 15:53
          No wlasnie, ja sie czuje olewana. Mysle sobie że jakby naprawde mu zalezalo to
          by i tak przyjechal. Ale z drugiej strony mam od niego wymagac zeby zostawil
          swoje plany, swoje zycie? Gdyby robil cos sam od siebie to super, ale przeciez
          nie bede go "wychowywac".
          A on mi ciagle tłumaczy, że to nie tak, że tylko tak mu wychodzi, że nie chciał
          zrobic przykrosci. Ale czy facet moze az tak nie miec wyczucia?

          Sama juz nie wiem. Powiedzialam sobie ze nic na siłe. Przykre to ze oddalamy
          sie od siebie, ale teraz to on powinien wykazac jakąs inicjatywe, bo ja juz nie
          mam sily...
          • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 16:04
            No wlasnie, moim zdaniem Ty juz duzo zrobilas dla Was, a on nic.. Teraz kolej
            na niego, zeby dac Ci do zrozumienia, ze zalezy mu na Tobie..
            Jesli potrafisz zyc z takim oczekiwaniem na jego krok i jestes cierpliwa, to
            wszystko bedzie dobrze..
            To nie chodzi o to, zeby zostawial swoje zycie.. bo on musi sie zastanowic co
            jest dla niego wazniejsze, jego zycie, czy wasze zycie?.. a jesli jego, to
            chyba nie warto z nim byc, a jesli wasze to niech z koncu Ci to udowodni..
            Ja mysle, ze mimo wszystko powinnas z nim pogadac, jesli bedzie jeszcze wiecej
            takich sytuacji, ze wybierze swoje plany, a nie wasze spotkanie.. To nawet nie
            chodzi o to, ze chcesz go "wychowywac", ale on to moze tak zrozumiec.. Moj
            chlopak kiedy z nim gadam o naszych problemach, mowi mi, ze gadam jak jego
            mama.. Nie znosze kiedy tak do mnie mowi.. nie chce go pouczać ani nic w tym
            stylu, tylko chce poprawic nasze stosunki, a on uwaza ze go "wychowuje"..

            " A on mi ciagle tłumaczy, że to nie tak, że tylko tak mu wychodzi, że nie
            chciał zrobic przykrosci. Ale czy facet moze az tak nie miec wyczucia?"..
            Eh... skądś to znam.. moj chlopak jak zrobi cos złego, tez sie tak tłumaczy..
            ze nie chcial zeby tak wyszlo, ze to nie tak mialo byc, ze nie chcial mnie
            zranic, ze nie wiedzial, ze mnie to zaboli... i tak dalej.. i za kazdym razem
            gdy mnie czymś rani powtarza to samo.. I tez sie zastanawiam czy oni tak mowią
            specjalnie zeby nie bylo jeszcze gorzej, ze zrobili to swiadomie, czy naprawde
            nie mają wyczucia..
            Sama juz nie wiem.. Ja tez czasem nie mam sily, a nawet często.. :/
            • Gość: biruth Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 16:13
              > To nie chodzi o to, zeby zostawial swoje zycie.. bo on musi sie zastanowic co
              > jest dla niego wazniejsze, jego zycie, czy wasze zycie?.. a jesli jego, to
              > chyba nie warto z nim byc, a jesli wasze to niech z koncu Ci to udowodni..

              Dokladnie... On chyba po prostu nie rozumie, ze nie mozna miec wszystkiego, ze
              jak sie z kims jest to czasem sie z czegos rezygnuje...

              > " A on mi ciagle tłumaczy, że to nie tak, że tylko tak mu wychodzi, że nie
              > chciał zrobic przykrosci. Ale czy facet moze az tak nie miec wyczucia?"..
              > Eh... skądś to znam.. moj chlopak jak zrobi cos złego, tez sie tak tłumaczy..
              > ze nie chcial zeby tak wyszlo, ze to nie tak mialo byc, ze nie chcial mnie
              > zranic, ze nie wiedzial, ze mnie to zaboli... i tak dalej.. i za kazdym razem
              > gdy mnie czymś rani powtarza to samo.. I tez sie zastanawiam czy oni tak
              mowią
              > specjalnie zeby nie bylo jeszcze gorzej, ze zrobili to swiadomie, czy
              naprawde
              > nie mają wyczucia..

              Ja myślę że bywa i tak, i tak. Moj czesto mowi coś wlasnie po to zeby juz nie
              bylo gorzej, zeby sie dalej nie kolcic. To nie znaczy ze klamie. On chyba mysli
              ze mowi to co ja chce uslyszec. Mysli ze tak jest lepiej.
              A czasem po prostu mysli zupelnie inaczej niz ja, nie ma wyczucia, nie rozumie.

              Ehh. Dziekuje Ci za te pare slów. Przynajmniej moglam sie komus wyzalic.
              Zobaczymy jak to sie dalej potoczy.
              Ty, widze jakos sobie radzisz. Wiec nie trac optymizmu, Bedzie dobrze!
              Pozdrawiam.
              • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 17:45
                No mniej wiecej jakos sobie radze
                Staram sie za duzo nie myslec i nie zadręczać niepotrzebymi myslami
                Jak narazie jeszcze jestem pełna nadziei i optymizmu, ale coraz częściej
                zaczynam wątpić w powodzenie naszego związku.
                Jak narazie juz od paru tygodni czekam aż do mnie przyjedzie, a wtedy wiem, ze
                wszystko juz będzie dobrze i nie bede miec zadnych wątpliwosci.
                Troche mnie juz do męczy, ze spotykamy sie co pare tygodni za 1 albo 2 dni..
                Juz sama nie wiem co mam myslec.. Czy po jego powrocie uda nam sie odbudowac to
                co było między nami czy bedziemy musieli wszystko na nowo zaczynac?..
                Jak narazie czekam i staram sie jakos zyc bez niego..

                Jak cos sie zmieni to napisz, albo jak sie spotkacie..
                Powodzenia i pozdrawiam
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 17:36
        Ja z moim Misiem tez widujemy sie tak rzadko jak Ty ze swoim. Tez wspominalismy
        o wspolnych wakacjach przynajmniej kilka dni ale on pracuje wiec nic z tego.
        Doskonale Cie rozumiem i Twoja sytuacje bo moja jest dokładnie taka sama. I nie
        przepraszaj bo wcale nie namarudziłas ja tez nie miałam z kim o tym pogadac
        wiec dlatego załozyłam ten wątek a teraz przynajmniej mam sie komu wyzalic i
        wiem ze nie jestem z tym sama. Pozdrawiam. Życze powodzenia
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 16:06
      Dziewczyno!Patrząc na to chłodnym okiem powiem ci że ten facet jest
      dośc...niezdecydowany....Mówi że cie kocha ale ta odległość.Ja bym odpuściła
      chociaż to kosztuje wiele.Moim zdaniem m apewnie jakieś pokusy albo sadzi ze ty
      je masz.A lepiej ominac je majac ciebie u boku.Takie jest moje zdanie.
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 16:08
      zreszta kobieto ludzi emaja gorsze problemy i co?a ty ryczysz nad jakimś
      cieciem.na moim osdiedlu sa kobiety ktore zastanawiaja sie co jutro dadza
      dzicku na sniadanie aty wyjesz bo afcet ma jakies widzimisie.wogukle malo
      odporne dzis te kobiety mlode.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 17:26
        Nie wiesz do konca jakie jest moje zycie wiec sie nie wypowiadaj na ten temat
        bo niechcacy mozesz kogos urazic. Gratuluje odpornosci, chyba nigdy w zyciu nie
        byłas naprawde zakochana
        • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 13.08.05, 17:51
          dorga kiniu masz bezpodstawne zarzuty wobec mnie!jesli nie chcvesz zeby ktos
          cie komentowal to nie wypisuje takich postow tutaj.a jesli uwazasz z eja nie
          interesuej sie innymi to bardzo sie mylisz ale nie zamierzam ci tego w zaden
          sposob udowadniac bo jeste sn ato zbyt tepa.= jak widze.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 18:42
        >wogukle malo odporne dzis te kobiety mlode.

        no to z tego co wiem to ty tez taka jestes, mało odporna bo wcale nie jestes
        starsza ode mnie.


        > zreszta kobieto ludzi emaja gorsze problemy i co?a ty ryczysz nad jakimś
        > cieciem.na moim osdiedlu sa kobiety ktore zastanawiaja sie co jutro dadza
        > dzicku na sniadanie


        Mowisz ze ludzie maja gorsze problemy ? A od kiedy ty sie przejmujesz innymi
        ludzmi ? Przeczytaj sobie jakie posty piszesz ty sama. Wiec na poczatek spojrz
        na siebie a dopiero potem oceniaj innych. A to ze płacze za moim chłopakiem to
        jest juz moja sprawa indywidualna wiec nie masz prawa tego potepiac.Aha i
        jeszcze jedno cieciem to mozesz nazywac swojego faceta a od mojego to z daleka
        • limonka20 To minie 13.08.05, 09:55
          nie przejmuj się aż tak bardzo tą sytuacją - być może Twój facet przeżywa
          kryzys tożsamości związany z przedłużającą się rozłąką. Ale jeśli zbliża się
          jej koniec, musi być dobrze! Zapewnij faceta o swoich uczuciach, a jeśli dalej
          robi sceny to znak,że trzeba znaleźć kogoś, kto lepiej radzi sobie z
          przeciwnościami i Cię szanuje.
          • Gość: kinia_00 Re: To minie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:03
            Bardzo bym chciała sie nie przejmowac ale jakos nie wychodzi :( Ja cały czas
            zapewniem go o swoim uczuciu, mowie mu jak bardzo go kocham. I nie chce nikogo
            innego, chce jego, to jego pokochałam całym serduszkiem i nikogo juz nie
            pokocham taka miłoscia
    • pink.girl Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 16:14
      Będzie dobrze!
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 17:27
        Dzieki :) Pozdrawiam
    • Gość: apsik Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 12.08.05, 18:01
      moja droga od 2 lat jestem w trwalym zwiazku i jesli nie chcesz zeby ktos
      wypowiadal sie na twoj temat to nie pisz tu postow:P:)!pozatym milosc a
      rozsadek to dwie rozne rzeczy.ty jak widze jetses slaba mala kobietka:]tak
      trzyaj daleko zajedzisz:)
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 18:21
        moja droga , zobaczymy co bedziesz mowic i jak reagowac jak ktoregos pieknego
        dnia ten twoj luby bedzie chciał z toba zerwac czy bedziesz taka silna. Własnie
        po to napisałam ten post zeby sie ktos wypowiedział. własnie, wypowiedział na
        temat zwiazny z postem a nie z moim zyciem bo kompletnie nie znasz mnie ani
        mojej sytuacji zyciowej. Dla Ciebie moge byc słaba mała kobietka ale mowisz tak
        jakbys nie miała zadnych problemow i nigdy nie miała załamnia, zakretu
        zyciowego. I własnie tak bede trzymac bo własnie taka jestem i nie bede sie
        zmieniac tylko dlatego ze Ty mnie krytykujesz, zawsze jestem soba i taka zostane
        • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 20:29
          nie przemuj sie glupimi komentarzami..
          niekótrzy ludzie lubią po prostu krytykować innych, ale nimi nie ma co sobie
          zawracać glowy..
          Ja tez placze za swoim chlopakiem i wcale nie uwazam, ze przez to jestem slaba,
          czy cos w tym stylu..
          Lzy nie są oznaką słabości, lecz wrażliwosci.. ale niektorzy w ogole jej w
          sobie nie mają..
          Ja jestem z Toba :)
          • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:05
            Kiedy jest komuś zle na serduszku to łzy poprostu leca same i nie da sie ich
            powstrzymac, moj facet ktory nie jest wcale mieczakiem ... on tez płakał, od
            kad z nim jestem zdarzyło mu sie to po raz pierwszy. Płakał bo było mu tak samo
            zle jak mi, tak samo mocno cierpi.I wcale nie uwazam ze on jest słaby wiec nie
            wiem skad u apsik taka teoria ... Dzieki ze jestes :)
            • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 12.08.05, 23:23
              Moj chlopak tez czasem placze..
              Placze kiedy teskni za mna..
              A ostatnio rozpłakał sie przy naszym rozstaniu.. myslalam ze mi serce pęknie
              kiedy patrzalam na jego lzy.. bylo mi tak strasznie zle, smutno i przykro, ze
              nie moge mu pomóc..
              • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:42
                chyba jednak nie bedzie wszystko ok. własnie gadam ze swoim facetem i zapytał
                mnie czy moze jechac w niedziele na impreze, chyba jednak az tak bardzo nie
                cierpi. ja bede sie zalewac łzami a on bedzie imprezował. chce umrzec :(((
                • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 13.08.05, 11:34
                  Hm.. to troche dziwne.. najpierw Ci mowi, ze nie chce z Toba zrywac.. chce
                  zebys dala mu czas na przemyslenie sobie tego, a teraz idzie na impreze..
                  Mi sie wydaje, ze moze on nie potrafi sobie poradzic sam ze swoimi myślami i
                  uczuciami.. kocha Cie, chce byc z Toba, ale kiedy nie ma blisko ukochanej osoby
                  to rozne glupie rzeczy przychodzą czlowiekowi do glowy..
                  (Tak na marginesie: kiedy przy mnie nie ma mojego chlopaka, teraz juz od prawie
                  miesiaca, tez mam rozne glupie mysli.. ze moze nie chce z nim byc, ze moze go
                  tak bardzo nie kocham, ze moze lepiej by bylo z innym chlopakiem. Ale to
                  wszystko nie zmienia faktu ze kocham mojego Misia, bo kiedy tylko slysze jego
                  glos przez telefon, odrazu mam odpowiedziec na wszystko dręczoce pytania. Ze
                  chce byc z nim i tylko z nim i zawsze bede czekac. Mi jeszcze zostalo 7
                  miesiecy czekania.. męczy mnie juz to i nie wiem czy dam rade. Nie mowie mu o
                  moich wątpliwościach, bo nie chce zeby sie martwil, a wiem, ze mi to przejdzie..
                  W glowie Twojego chlopaka tez moze jest tyle myśli i pytan, na ktore on nie zna
                  odpowiedzi. Ale jesli Ci powiedzial o swoich wątpliwosciach, to bądź z nim i
                  wspieraj go, a wtedy on zobaczy, ze go kochasz i bedzie chcial z Toba byc..)

                  Powiedz mu, zeby dal Ci odpowiedz jak najszybciej czy chce byc z Toba czy nie,
                  a jesli chce, to niech nie mowi "ale"..
                  Ty nie mozesz siedziec w domu i zadręcząc sie myslami, czy on chce byc z Toba
                  czy nie.. takie czekanie jest najgorsze i ta niepewność..
                  Pogadaj z nim najlepiej jak najszybciej, zeby wiedziec na czym stoisz.

                  Jesli on chce z Toba byc i Cie kocha, to nie martw sie tym, ze idzie na
                  impreze.. moj chlopak tez sobie czasem robi imprezy w wojsku, piją i w ogole, a
                  ja siedze w domu i placze, ze on za mną nie tęskni.. Ale to nie jest do konca
                  tak. Ty tez mozesz isc na impreze, mozesz spotykac sie ze znajomymi, mozesz
                  robic wszysto na cos masz ochote, a nie tylko tęsknic za nim..
                  Moim zdaniem faceci latwiej radzą sobie z tesknotą i szybciej znajdują sobie
                  inne zajęcia, ale to nie znaczy, ze Cie nie kocha i ze cos jest nie tak..

                  Ja na Twoim miejscu byl z nim szybko pogadala i wszystko sobie wyjasnila, bo
                  nie warto sie tak zadręczać i dołowac..
                  • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:13
                    Strasznie mnie to boli ze w takim momencie , kiedy mamy kryzys on mnie pyta czy
                    moze pojsc na impreze. A moze on idzie zeby znalesc sobie tam kogos kto bedzie
                    blisko niego. Moze juz mnie nie chce ? Ale kiedy go o to pytam to odpowiedz
                    zawsze jest taka sama ze mnie kocha i chce byc ze mna.

                    > mozesz robic wszysto na cos masz ochote

                    tylko ze ja nie mam na nic ochoty,wogole nie chce mi sie juz zyc, chciałabym
                    sie teraz tak mocno w niego wtulic zeby wiedziec ze wszystko jest juz dobrze
                    ale to nie mozliwe.
                    • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 13.08.05, 13:31
                      Hm.. Nie wydaje mi sie, ze chcialby sobie znaleźć kogos innego. Moze idzie
                      zapomniec na chwile o problemach, pobawic sie, napić, ale wydaje mi sie, ze nie
                      po to, aby kogos znaleźć.. Czasem faceci też mocno przezywają tęsknote i czasem
                      mają już tego dosc i muszą jakoś odreagować.

                      Po pierwsze, to nie zadręczaj sie tak bardzo. Ja wiem, ze to wszystko boli, bo
                      mnie tez czasem boli to co robi moj chlopak i siedze w domu i rycze a on sie
                      bawi. Ale to jest najgorsze co mozemy zrobic.. A niczego nie rozwiązuje.

                      Jesli Ci powiedzial, ze Cie kocha i chce z Toba byc, to moim zdaniem wszystko
                      jest dobrze i nie masz sie czym martwic. To tylko impreza. On tez ma prawo
                      odreagowac to wszystko, bo jego ta rozląka tez napewno boli i musi sobie z nią
                      jakos radzić.

                      "chciałabym sie teraz tak mocno w niego wtulic zeby wiedziec ze wszystko jest
                      juz dobrze"..
                      Ja tez mam na to straszna ochote.. zeby w koncu przestaly istniec te wszyskie
                      wątpliwosci, ale musimy czekac.. Ja juz czasem mysle, ze sobie nie dam rady..
                      ze nie wytrzymam juz dluzej bez niego.. ale jakos wytrzymuje.. sama nie wiem
                      jak.. Mam juz takie doly i smutno mi, i mam dosc calej tej sytacji, tego ze on
                      jest w tym piepszonym wojsku i nie moze ze mna byc.. Ale co zrobic..? Nie
                      mozemy nic zrobic, mozemy jedynie czekac. Ale to czekenie mozna sobie jakos
                      umilic, zeby szybciej minęlo..
                      Wiem, ze to sie latwo pisze, ale trudniej robi.. Ja jak mam dola, to tez nic
                      nie przemawia mi do rozumu..
                      Jedno co Ci moge powiedziec napewno, to to, ze czas leci, wszystko przemija, i
                      juz niedlugo on bedzie przy Tobie blisko..
                      Najlepsze to mozna zrobic, to starac sie przestac myslec.. nawet jak nie masz
                      ochoty na inne zajęcia, to zmus się do nich..
                      Mi tez sie kiedys nic nie chcalo robic, tylko lezalam i plakalam. Ale w koncu
                      zmusilam sie do robienia czegokolwiek.. jezdzenie na rowerze, na rolakch,
                      plywanie, czytanie ksiazek, wychodzenie z kolezanka.. Az w koncu bylo coraj
                      lepiej i lepiej sobie radzilam z bólem i z tesknotą..
                      Teraz tez mnie czasem nachodzi smutek, ale staram sie go jakos odsuwać od
                      siebie..
                      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 13:58
                        On mowi dokładnie tak samo jak Ty,bo go o to zapytałam powiedział ze nie idzie
                        sobie nikogo szukac ze idzie zapomiec o problemach.Ale boje sie ze moze bedzie
                        chciał poszukac pocieszenia u innej :( Juz teraz jest lepiej bo tak nie rycze
                        całymi dniam tylko zawsze jak zasypiam i sie budze, i jak czytam te posty no i
                        jak rozmawiam z nim a kiedys potrafiłam przepłakac cały dzien. Ty bedziesz ze
                        swoim facetem juz za 7 miesiecy a my musimy czekac jeszcze rok :(
                        • Gość: biruth Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 14:07
                          Nie zadreczaj sie tak. Wiesz, ja tak sobie mysle ze to jest tez kwestia tego,
                          ze trzeba sie nauczyc ufac. Skoro mowi ze kocha i ze nie chce szukac innej, to
                          moze lepiej mu zaufac. Bo jesli nie bedziemy im wierzyly to beda mieli pretekst
                          zeby naprawde zaczac sie bawic... Tak mysle. Moze Twoj facet faktycznie chce po
                          prostu troche odreagowac, odpoczac. To wcale nie znaczy ze staniesz sie dla
                          niego mniej wazna.

                          Ehh a moj wlasnie dzis wyjechal z kumplami. U mnie juz nie jest tak wesolo, bo
                          on po prostu chyba nie wie co jest dla niego najwazniejsze :/ Napisalam mu
                          messa ze jak sie w koncu kiedys spotkamy to musimy powaznie pogadac. Wiem
                          zlosliwie troche, ale ilez mozna byc miłą i sie starac :(
                          • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 14:20
                            Ale ja mu ufam, mam czasem zachwiania ze moze nie powinnam ale i tak mu ufam.
                            nigdy mnie nie okłamał, przynajmniej nie złapałam go na kłamstwie, zawsze był
                            ze mna szczery wiec nie mam podstaw zeby nie ufac. Serdecznie Ci wspołczuje z
                            powodu wyjazdu Twojego faceta, wiem jak to boli. Trzymaj sie, dasz rade. Jestem
                            z Toba, razem zawsze razniej
                            • Gość: biruth Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 14:31
                              No, to glowa do gory! Ty ze swoim przetrwacie ciezkie czasy i bedzie dobrze! :)
                              My to nie wiem :/ Ale i tak damy rade. Trza sie jakos trzymac.
                          • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 13.08.05, 14:46
                            Ja tez mojego chlopakowi pisze czasem zlosliwe smsy, jak mnie wkurzy, a on sie
                            później dziwi o co ja jestem zla, i albo udaje, ze sie nic nie stalo, albo
                            naprawde tak mysli..
                            Eh.. z tymi facetami to same problemy.. ale i tak z nimi jest lepiej niz bez
                            nich..
                            Ciężko czasem ich zrozumiec.. Ale najwazniejsze to, zeby starac sie gadac i
                            rozwiazywac wszystko na bierząco..
                            • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 15:06
                              To chyba wszystkie tak mamy, ale przeciez trzeba czasem mu wprost powiedziec ze
                              jego zachowanie nam sie nie podoba. Masz zupełna racje z nimi 'zle' bez nich
                              jeszcze gorzej.
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 13.08.05, 17:54
      a jelsi chodzi o załamania i zakrety to bylo ichwiele od samego
      urodzenia.coz,zachratowałam juz sie.ale ty chyba jeste strasznie delikatna
      skoro przejmuejsz sie zerwaniemz facetem.a co bys zrobila gdyby przyszedl i cie
      pobil?albo gdyby zrobil to twoj wlasny ojciec?zastanow sie wogule nad tym co
      wypisujesz.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 19:26
        a co ma do rzeczy pobicie ? Przeciez nie o tym mowa w tym poscie. A tak dla
        towojej wiadomosci to on by nigdy tego nie zrobił, to ze ty masz złe
        doswiadczenia to nie znaczy ze kazdy facet musi bic. nie wiem w takim razie
        dlaczego ty jestes ze swoim facetem , dla seksu ?? dla forsy ?? skoro mowisz ze
        ty bys sie nie przejmowała gdyby z toba zerwał to znaczy ze go nie kochasz tak
        bardzo i jestes z nim po to zeby byc. I to ty sie zastanow co piszesz bo
        krytykujesz innych a sama zakładasz beznadziejne posty. A co do tepej to chyba
        ty taka jestes i jeszcze w tym wszystkim jestes smieszna, oceniasz ludzi
        chociaz ich nie znasz mowisz ze moj facet jest cieciem a ja jestem tepa,
        znajdziesz epitet na kazdego a moze na poczatek warto znalezc dla siebie. Nie
        powiedziałam zebys sie nie wypowiadała na temet postu tylko na temet mojego
        zycia chyba nie czytasz uwaznie. a tak na marginesie to nie wiem ktora jest z
        nas bardziej tepa bo ja wiem przynajmniej jak sie pisze WOGÓLE. Skoro tak sie
        przejmujesz innymi ludzmi to nie wiem po co mi jeszcze dowalasz, przeciez mam
        problem, wiec jesli nawet uwazasz ze jest beznadziejny to powinnas to
        przemilczec, zostawic swoje zdanie dla siebie a nie jeszcze bardziej mnie
        ranic.to na tym polega twoje przejmowanie sie ?
        • apsik87 Moja droga hiopkrytko... 13.08.05, 21:42
          Zarzucasz mi ocene ludzi choc ich nei znam...Ty też to robisz oceniając mnie!
          Pozatm jesli o milosc chodzi kocham mojego faceta ale nie jestem od niego
          uzalezniona.Poprostu moglabym sie bez niego obyc i tyle.Nie jestem slaba mala
          kobietka ktora placze za swym silnym ramieniem.
          • Gość: kinia_00 Re: Moja droga hiopkrytko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 21:53
            To ty pierwsza zaczełas oceniac mnie i mojego faceta a ja sie tylko bronie. I
            taka jest własnie roznica miedzy nami ze poprostu kochamy inaczej, kazda na
            swoj sposob, wiec nie krytykuj mojej miłosci bo ja nie krytykuje twojej
            • apsik87 Re: Moja droga hiopkrytko... 13.08.05, 21:56
              zaloze sie ze po tej wymiane postow kochasz swojego faceta jeszcze bardziej i
              chocby nie wiem co bedziesz bronic tego zwiazku...poniewaz uwazasz ze to twoja
              milosc jest pelna i prawdziwa a moja raczej pustawa.mysle z eskoro wypuszczasz
              problem na forum powinnas byc przygotowana na takie posty jak moje.inaczej
              postrzegamy dany problem i tyle,ale ty jeste sbardzo zaczepna bo odrazu
              zlapalas bakcyla zeby sie klucic a nie olałaś odpowiedzi która cie nie
              satysfakcjonowala.
              • Gość: kinia_00 Re: Moja droga hiopkrytko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.05, 22:22
                Sory jesli cie uraziłam ale faktycznie jestem taka osoba ktora nie da sobie w
                tak zwana kasze dmuchac i wcale nie mowie ze twoja miłosc jest pusta poprostu
                jest inna niz moja, bede bronic zwiazku i swojego faceta tez bo nie dam złego
                słowa na niego powiedziec. a kocham go tak mocno ze bardziej sie nie da.
    • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.05, 20:28
      No i on sobie teraz baluje w dyskotece a ja siedze i sie smuce :(
      • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 14.08.05, 23:54
        Jeśli intweresuje cie moje zdanie to ja mam pewna zasade w moim zwiazku.Jesteśmy
        parą,i dlatego wszędzie chodzimy razem.Jeśli jedno z nas nie może to nie idziemy
        wogule.Mój facet bardzo mnie zaskoczył,że zgodził sie na cos takiego bo
        wiekszosc mezczyzn nie akceptuje takiej "smyczy".Wyobraz sobie ze on w tej
        dyskotece baluje z kims milym,ladnym,i bardzo sexy...:/
        • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 10:43
          No ty to potrafisz jeszcze dokopac, chyba lubisz tak wbijac ludziom gwozdz do
          trumny. Chyba jednak dokładnie nie przeczytałas mojego postu, mieszkamy daleko
          od siebie i dopiero za rok bedziemy mogli byc razem, wiec co przez ten rok ?
          Mam mu nie pozwalac nigdzie wychodzic i sama tez tego nie robic, no bo skoro
          jemu nie pozwole to sama tez nie bede miała prawa wyjsc. A po drugie nie dosc
          ze mnie ma na odległosc to mam mu jeszcze kazac zerwac kontakt z kumplami i
          zakazac sie z kimkolwiek spotykac ? Wtedy byłby juz i beze mnie i bez kumpli,
          sam.
      • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 15.08.05, 11:43
        Po pierwsze nie mysl o tym co on ciagle robi, bo to najgorsze co moze byc.
        Wiem, ze go kochasz i bardzo za nim tęsknisz, ale nie warto sie tak zadręczac,
        bo jesli przyjdą Ci do glowy jakies niepotrzebne mysli.
        Jesli on sobie baluje w dyskotece, to Ty tez mozesz. Wiem, ze nie masz na to
        ochoty, ale czasem warto sie do tego zmusic, zeby choc na chwile przestac
        myslec, a ani sie obejrzysz, a zacznie Ci to sprawiac przyjemnosc.
        • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 13:49
          Jak czytam Twoje wypowiedzi to naprawde jest mi lepiej ale jak apsik cos
          napisze to zyc sie odechciewa [ baluje z kims miłym ładnym i sexi ...] Wogole
          nie potrafi pocieszyc człowieka, nie chciałabym miec takiej przyjaciołki ...
          Dobrze ze mam na forum taka fajna dziewczyne jak Ty ktora naprawde dodaje mi
          sił. Pozdrawiam
          • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 15.08.05, 21:46
            ja bym sie nie przejmowala glupimi uwagami innych ludzi, ktorzy potrafią tylko
            dołować innych... albo ona jest zgorzkniala, albo nieszczęsliwa i chce zeby
            inni tez cierpieli, albo po prostu jest szczera. Ale mysle, ze czasem swoje
            zdanie warto zachowac dla siebie zeby nie ranic innych, a ona chyba lubi ranic,
            bo sprawia jej to przyjemnosc, chyba tylko dlatego, ze sama wycierpiala duzo w
            zyciu i to wytrzymala i teraz uwaza, ze jest lepsza i silniejsza od innych..

            Ja tez wiele wycierpialam, ale nie uwazam sie lepsza od innych tylko dlatego,
            ze to wszystko zniosłam... i nie lubie kiedy ludzie cierpią, nawet jesli ich
            nie znam....

            Nie martw sie, Twoj chlopak Cie nie zdradzi, poszedl TYLKO sie pobawic..
            Ja wierze, ze są na swiecie jeszcze dobrzy ludzie i osoby, ktore nie ranią
            swoich partnerów, i Twoj tego nie zrobi
            Trzymaj sie cieplo
            • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.05, 23:26
              Ty zawsze potrafisz mnie pocieszyc i podtrzymac na duchu, kazdy z kim rozmawiam
              zapewnia mnie ze wszystko bedzie dobrze i ze sie ułozy, wiec chyba warto
              posłuchac wiekszosci. To tylko dzieki Tobie i jeszcze paru innym osobom jakos
              to wytrzymuje i powiem wiecej , wytrzymuje to coraz lepiej juz chyba drugi
              dzien nie płacze i jakos sie trzymam. Są jeszcze ludzie ktorzy potrafia
              przywrócic wiare w zycie, Ty tez jestes taka osoba za co strasznie Ci dziekuje.
              Pozdrawiam
    • Gość: daria Re: Pomóż mi bo ja TEZ nie daje rady IP: *.ipt.aol.com 15.08.05, 23:51
      jakbym czytala o sobie... poznalam pol roku temu mojego faceta, okazalo sie ze
      studiujemy na dwoch krancach polski i jesli spotkanie to najwyzej raz w
      miesiacu... chociaz strasznie mi sie podobal i super sie z nim czulam, nie
      chcialam go, wlasnie dlatego ze nie wierzylam ze to ma jakis sens. co innego
      znac kogos jakis czas a potem rozlaka na jakis czas, niz poznac sie i od razu
      rozjechac w dwa rozne kierunki...

      2 tyg. po PIERWSZYM spotkaniu przyjechal do mnie na kolejny weekend, potem ja
      do niego, w miedzy czasie rozmowy, smsy kilkanascie na dzien,
      puszczanie "gluchych" itp. staral sie, ciagle zapewnial mnie jak mu to zalezy,
      ze damy rady, ze jest dobrej mysli. ze jestem ta, na ktora czekal itp. a ja
      dalej niepewna... podczas sesji nie widzielismy sie przez 2 miesiace,w tym
      czasie juz tak tesknilam ze wolalam to skonczyc... nie pozwolil mi, czekal.
      spedzilismy 2 tygodnie razem wakacji. bylo pieknie. w koncu uwierzylam a raczej
      chwile spedzone z nim uswiadomily mi jak wiele dla mnie znaczy, ze czuje do
      niego o wiele wiecej niz sama przed soba przynalam. widzialam tez jak bardzo
      jemu zalezy, jak planowal zeby do mnie przyjezdzac czesciej, dodatkowa praca,
      auto zeby moc za co, i choc nieraz mialam watpliwosci, czy czasem mnie nie
      zdradza, czy sie tam nie zabawia sam jak mnie nie ma - jedno spojrzenie w jego
      oczy wystarczylo mi, bym wiedziala, ze ten facet swiata poza mna nie widzi...

      on nieraz sie pytal co ja do niego czuje czy juz serduszko drgnelo a ja ciagle
      niepewna... ostrozna... dzis zaluje. bo oto kiedy zdobylam sie na odwage i
      powiedzialam mu ze go kocham, ze chce z nim byc ... on juz mnie dzis nie chce.
      stwierdzil ze juz ma dosyc, ze zmienil zdanie, ze nie sadzi zeby to bylo na
      powaznie i to nie ma sensu. boli strasznie.

      czuje sie tak jak ty. bo kiedy wreszcie wiem ze chce jego i tylko jego, to on
      mnie juz nie chce. probowalam jeszcze ratowac, ale on na smsy nie odpisuje, nie
      odbiera telefonu albo ma wylaczona kom. po prostu stracil cierpliwosc, byl za
      mna, latal, swiat do stop mi ulozyl a ja nim gardzilam - ciagle "a bo ja wiem"
      ciagle jakies ale i ciagle go trzymalam na dystans - w sumie chyba tylko po to,
      by samej sie nie zaangazowac. w koncu mi hamulce puscily a jemu nerwy i
      cierpliwosc sie skonczyla. o! ironio. dzis juz za pozno...nawet na zal...
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóż mi bo ja TEZ nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 11:47
        Rozumiem co czujesz, jaki to bol kiedy traci sie kogos kogo sie kocha. Taki był
        moj pierwszy zwiazek chłopak zabiegał o mnie a ja sobie nic z tego nie robiłam,
        zawsze kiedy sie pokłócilismy to on pierwszy wyciagał reke, nigdy ja. Ale
        bylismy ze soba. Pewnego razu kiedy znowu mielismy spięcie, czekałam az on sie
        do mnie pierwszy odezwie i ... nie doczekałam sie, widocznie znudziło mu sie
        juz ciagłe latanie za mna i znoszenie moich humorow. Rozstalismy sie. Bardzo
        długo cierpiałam po tym rozstaniu, bardzo cierpiałam. mowiłam ze juz sie wiecej
        nie zakocham. Po jakims czasie poznałam nowego faceta, co prawda to były tylko
        dwa czy trzy spotkania ale juz tak nie myslałam o moim poprzednim facecie.
        Jakis czas byłam sama az wkoncu poznałam mojego obecnego faceta i dopiero teraz
        wiem co to jest prawdziwa miłosc. W tamtym zwiazku popełniłam wiele błedów i
        dlatego teraz juz ich nie powtarzam, zawsze chodze na kompromis i mowie swojemu
        Misiowi jaki jest dla mnie wazny i jak bardzo go kocham. Wiem ze wtedy to była
        inna miłosc, taka niedorosła, moze dlatego bo była pierwsza. Wierze ze Ty tez
        znajdziesz swoja miłosc i bedziesz szczesliwa. Życze powodzenia. Pozdrawiam.
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 15.08.05, 23:56
      a ja ci powiem droga kiniu ze idziesz na latwizne.wolisz wierzyc w bardziej
      optymistyczna wersje tego co moz erobic twoj facet.czy nie lepiej byc realista?
      nie chce cie dolowac ale ja zyje z przekoanniem z elepiej pogodzicsie z tym ze
      on moze(ale wcale nie musi)miec inna,bo wtedy nie jestes az tak zszokowana
      tym.podobna taktyke mieli samuraje i rycerze wschodu:nie bali sie smierci bo
      pogodzili sie z tym ze ona nadejdzie.i dlatego byli tacy niepokonani.nalezy
      pogodzic sie z panuajca rzeczywoistoscia.poczytaj to forum ile kobiet pisz etu
      o tym jak chca odbijac facetow.co prawda mezczyzn wydaje mis ie pisz emnie tych
      co niby zdradzaja ale to nie zmienia faktu z etam kolo niego moz ekrecic sie
      laska ktora wlasnie ma taki problem:jak go odbic.mysle ze wierzysz w bardziej
      optymisyczna wersje bo tak ci wygodnie i tyle.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 11:58
        Wirze w to co mowi moj facet bo ufam mu i wiem ze jak mi cos mowi to własnie
        tak jest ale ja juz taka jestem ze czasem mam rozne mysli. On nie jest typem
        faceta ktory daje sie odbijac i wydaje mi sie ze gdyby chciał sobie zmienic
        dziewczyne to zrobiłby to juz dawno bo jakis czas mieszkamy daleko od siebie.
        Nie spotyka sie z innymi dziewczynami bo nawet nie ma na to czasu, najpierw
        praca a potem zawsze my wiec kiedy miałby mnie zdradzac ?? Wydaje mi sie ze
        gdyby miał tam jakas panne to wiecej czasu poswiecał by jej a codziennie
        wieczorkiem gaduli sobie ze mna. Przykro mi apsik ale chyba mnie jednak nie
        przekonasz, bo bardziej wierze jemu niz Tobie.
        • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 16.08.05, 12:25
          masz racje, zaufanie jest w związku najwazniejsze i dobrze ze tak mu ufasz, bo
          to w koncu Ty go znasz, a nie my..

          Ja moge jedynie mowic o swoim chlopaku, ze boje sie, ze mogłby mnie zdradzic,
          ale wiem, ze powiedzialby mi to.. Przynajmniej mam taka nadzieje..
          Cięzko jest zyc z dala od swojego chlopaka, ale jesli sie kocha to sie wszystko
          wytrzyma, nawet dluga rozląke..

          Np. moja siostra od początku byla z chlopakiem na odleglosc.. on mieszka na
          stale w Holandi i przyjezdżal do polski co pare miesiecy i tylko wtedy mogli
          sie spotykac przez pare dni.. I tak przezyli ponad rok bez siebie, az w koncu
          ona skonczyla szkole i pojechala do niego i zyją sobie teraz razem juz od roku.

          Jesli sie ufa partnerowi, to wszystko bedzie dobrze.
          A ktos inny nie ma prawa mowic Ci, ze wierzysz w bardziej optymistyczną wersje,
          bo przeciez sama lepiej wiesz jaki jest Twoj chlopak..

          Wątpliwosci mozna miec zawsze, bo ja tez je mam, ale nie mozna dac sie zwariowac

          Pozdrawiam
          • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 18:03
            Łatwo komus powiedziec kto nie był w zwiazku na odległosc i ten kto nie był nie
            wie jaka to tesknota. A jesli moge zapytac to jak Twoja siostra poznała sie ze
            swoim facetem skoro on mieszka w Holandi ?? Czesto mieli takie kryzysy ?? Skoro
            im sie udało to wierze ze mi tez sie uda :) Pozdrawiam
            • ona244 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 16.08.05, 22:32
              On kiedys mieszkal w naszej miejscowosci i oni sie znali wczesniej.
              I on kiedys przyjechal tutaj na swieta i spotkali sie, no i okazalo sie, ze
              oboje chca byc ze soba. Spedzili ze soba pare dni i podjęli decyzje, ze bedą ze
              sobą na odlegosc i tak to trwalo.

              Hm.. czy mieli kryzysy? dokladnie nie wiem co kazde z nich myslalo, ale bardzo
              czesto do siebie dzwonili i dlugo rozmawiali. I nigdy przez ten czas nie
              zerwali ze soba, ani chyba nie chcieli.
              • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 23:41
                Zazdroszcze Twojej siostrze, łaczy ich naprawde wielkie uczucie. Mysle ze nasz
                tez jest na tyle silne i ze przetrwamy trudny czas. buziaki
    • Gość: hermione zamiast się użalać nad sobą- działaj!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 18:36
      To nic nie pomoże, że Ty płaczesz... Jeżeli Twój facet chce nadal być z Tobą, to
      czemu zachowujesz się tak, jakby zerwał?? Zamiast płakać- zrób coś!! Staraj się
      podtrzymać kontakt, okazywać Jemu, że Ci zależy!! Skoro chce być z Tobą to nie
      może Cię widzieć (słyszeć??) ciągle zapłakanej!! To serio na facetów nie działa
      ;P. Na pewno uda się Wam być razem, wierzę w to. Skoro Ty kochasz Jego, a On
      Ciebie, to dlaczego mielibyście nie być ze sobą?? Spróbuj może wyjść z
      inicjatywą spotkania, czy coś takiego. Jeżeli mieszkacie bardzo daleko od
      siebie- to spotkajcie się w jakimś mieście pośrodku odległości między Wami. Tak
      będzie OK- żadne z Was nie będzie musiało przebywać całej drogi skoro jest długa
      :). Jeżeli Twój facet nie wierzy, że jeszcze będziecie blisko siebie- to pomóż
      mu w to uwierzyć!! Jeżeli On zobaczy, że Ty w to wierzysz, to sam weźmie z
      Ciebie przykład, zobaczysz. A narazie często dzwońcie do siebie i piszcie, tak
      jest łatwiej. Na pewno Wam się uda!! Grunt to pozytywne myślenie, uwierz mi.
      Jeżeli Ty będziesz myśleć pozytywnie to Twój chłopak także zacznie!! Pozwól Jemu
      i sobie w To uwierzyć, a zobaczysz- będzie OK!!
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 16.08.05, 18:43
      a ja i tak dalej uwazam z eidziesz nba latwizne.zaufanie zaufaniem ale glupota
      to juz przesada.tylko idiotka jest calkiem pewna faceta.juz samo
      stwierdzenie"on nie jets facetem który daje sie odbijać" jest bardzo
      dziecinne.dziewczyno obudz sie1nie twierdze ze twoj facet cie zdradza.twierdze
      z emoz eto robic.otworz oczy i spojz na swiat jaki jest i poczytaj posty na tym
      forum.zyjesz w takims swiecie a nie innym i nie mozesz mie cklapek na oczach
      jak glupia kobyła!
    • limonka20 jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka 16.08.05, 22:55
      Znajomość na odległość ma sens, jeśli w związku obydwoje wierzą, iż coś z tego
      wyniknie mimo chwilowej wymuszonej rozłąki. Znam ten problem z autopsji. Ale
      niestety sama nie mogę być pewna, co z tego ostatecznie będzie. To zależy od
      nas. Najgorszy Twój problem to fakt, że facet zwątpił. Dlaczego? Powinnaś się
      nad tym zastanowić.
      • Gość: kinia_00 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 23:44
        Nie tyle ze zwatpił w nas, w nasz zwiazek . Powiedział mi ze chciałby miec mnie
        juz przy sobie a nie tylko przez net i kom. Ze potrzebuje mojej bliskosc,
        obecnosci , mnie całej i dlatego jest mu ciezko , ze nie moze sie przytulic a
        buzi dac jedynie na 'słowo'. Pozdrawiam
        • apsik87 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka 16.08.05, 23:46
          no to o co robis zawanture..??
          • Gość: kinia_00 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.05, 00:12
            Ty to jestes jednak dziwna ... kiedy sama miałas problem bo ojczym Cie
            podgladał, co prawda moj jest troche inny, ale to moj problem i przezywam go na
            swoj sposob. Kiedy pisałas swoj post o tym jak Ci podglada napewno liczyłas na
            jakies wsparcie od ludzi a nie na krytyke, chociaz i tacy byli i napewno Cie to
            bolało ze masz taki problem , jest Ci z nim zle i jeszcze ktos probije Ci
            dowalic. Wiec nie wiem czemu teraz sama to robisz. jak masz pisac mi takie
            rzeczy ze jestem jakas kobyła z klapkami to lepiej wstrzymaj sie od komentarza
            i zachowaj go dla siebie. pamietaj to co złego uczynisz zawsze do Ciebie
            wroci ...
            • ona244 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka 17.08.05, 10:20
              a jak sie teraz miedzy Wami? Bo juz troche minęlo od pierwszego Twojego wpisu..
              Nadal ma jakies wątpliwosci?
              Czy moze juz jest jakos lepiej i macie pewnosc ze bedziecie ze soba?
              Tzn. czy on ma tą pewnosc i czy tego chce?
              • Gość: kinia_00 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.05, 11:35
                Szczerze mowiac to jest juz lepiej . Nie rozmawiałam z nim na ten temat bo
                uwazam ze skoro powiedział zebym mu dała czas to nie bede go ciagle meczyc
                pytaniem 'co z nami' ale dzisiaj go o to zapytam i dam Ci napewno znac. W
                kazdym badz razie jest lepiej niz było. Zycze miłego dnia
              • Gość: kinia_00 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.05, 11:18
                Zapytałam go wczoraj o to jak jest z nami i powiedział ze ... jest lepiej :)
                Chyba naprawde potrzebował troche czasu. Co prawda nie jest tak jak kiedys, juz
                nie rozmawiamy na niektore tematy, moze masz pomysł jak do tego wrocic ? Tak
                poprostu zaczac z nim o tym gadac? Bardzo chce zeby było jak dawniej, a dawniej
                rozmawialismy ze soba dosłownie o wszytkim. Dzieki za poparcie w tych moich
                tudnych chwilach :)Pozdrawiam. Trzymaj sie
                • ona244 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka 18.08.05, 12:38
                  Jesli nie rozmawiacie na niektore tematy, to nie przejmuj sie. To z biegiem
                  czasu samo wroci do normy, albo po prostu zacznij ten temat, który omijacie i
                  zobaczysz czy on na ochote tez i tym gadac.

                  Ja jak moj chlopak do mnie przyjezdza do mnie co pare tygodni, to tez nie
                  gadamy o wszystkim tak jak kiedys.
                  A przez telefon to nie gadam z nim na zadne powazne tematy.

                  Ja mysle ze wszystko samo predzej czy pozniej wroci do normy i bedziecie gadac
                  tak jak wczesniej
                  A jak Ty chcesz z nim gadac o wszystkim, to po prostu zacznij jakis temat.

                  Ciesze sie, ze juz jest lepiej :)



                  p.s. -i o co bylo tyle krzyku?
                  -nie wiem.......
                  (to chyba tak bylo w tej reklamie z plusa)

                  Oczywiscie teraz zartuje, ale widziz, ze nie mozna sie martwic na zapas :)
                  Jestem juz dobrze, a bedzie jeszcze lepiej..
                  • Gość: kinia_00 Re: jeszcze nie można stawiać na tym krzyżyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.05, 15:03
                    Mam nadzieje że za jakis czas bedzie znacznie lepiej, tak jak było kiedys. Wiem
                    ze nie mozna martwic sie na zapas ale to sie tylko łatwo mowi , poprostu nie
                    potrafie inaczej, ja naprawde myslałam ze to bedzie koniec. W tych trudnych
                    chwilach tylko w Tobie miałam oparcie, strasznie Ci dziekuje. Pozdrawiam
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 18.08.05, 19:18
      mysle ze jak mamy wolnosc slowa to wolno mi z niej korzystac a ty nie muisz
      moich komentarzy czytac.moje problemy przezywam na swoj sposob.poprostu olewam
      po kilku dniach,czy godzinach albo kombinuje jak im zaradzic.to z emoj ojczym
      jest nienormalny to jzu jego problem.poprostu sie nie odzywam do niego i
      kropka.a t epogrozki zaczelam traktowac jak cos co nie ma znaczenia bo zawsze
      sie tylko durzo gada i tyle.a laska poprostu robi jerry springer show.wydaje
      mis e z emas zklapen na oczen i tyle.takie moje zdanie.ufasz slepo facetowi a
      to jzu szczyt glupoty.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 13:13
        to skoro ty nie ufasz swojemu facetowi to jak wyglada wasz zwiazek i na czym go
        budujecie ?? wasze bycie razem polega na wzajemnym sprawdzaniu sie ? a poza tym
        nie masz prawa mowic ze slepo mu ufam bo nawet nie wiesz jaki on jest ... to ze
        nie ufasz swojemu facetowi nie swiadczy o tym ze i ja nie bede
        • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 19.08.05, 22:31
          poprostu moje droga na tyle poznalam ludzi ze wiem ze nie warto ufac nikomu do
          konca.ufam mu w pewnym stopniu na tyle ze jelsi mowi z eidzie z kumplem n apiwo
          nie dzwonie zeby sprwdzic czy odbierze nie laze za nim iw ogule.ale jesli nie
          ma go na te godzine w domu co sie umawialismy to juz gorzej.przegladam jego
          komorke,gg,pojawiam sie z nim prawie wszedzie,nie wypuszczam samego na
          imprezy.zasady obejmuja oboje nas.sprawiedliwie.jesli zaufasz komus do konca
          porazka moz ebaaardzo bolec a tak przynajmniej wiesz ze mozesz sie czegos
          spodziewac.calkowite zaufanie to glupota ,rzecz w bajkach.takie rzeczy nei
          sprawdzaja sie w zyciu.
          • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.05, 00:53
            dla twojej wiadomosci, ja tez mam hasło do jego gg a on do mojego, wiec gdyby
            miał przede mna jakies tajemnice to raczej by nie dawał mi hasła. a poza tym
            nudza mnie juz te twoje wypowiedzi. z nami jest juz wszystko ok a tobie
            dziekuje za rady ktorych i tak w zyciu nie wykorzystam, pa
    • Gość: agatka Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.sie.vectranet.pl / 81.15.177.* 20.08.05, 15:39
      hej no moja siostra chodzi z chłopakiem tez na odleglosc juz 4 lata i s abardzo
      szczesliwi im sie udalo mam nadzieje ze tovbie tez sie uda:) pozdrawiam papatki
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.05, 15:36
        a jaka odległosc ich dzieli ?? dzieki juz jest miedzy nami dobrze i tez wierze
        ze nam sie uda. Pzdrawiam
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 21.08.05, 22:54
      a ja uważam ze kiedys sie przejedziesz bo kazdy facet zdardza nie teraz to jak
      bedzie mial 50 na karku a twoje piersi beda zbyt obwisle zeby mus ie
      podobaly.nie patrz na swiat przez rozowe okuylary bo kiedys ci pekna.KAZDY
      afcet zdradza.wydaje mis ie ze jestes w swoim mniemaniu jego ksieznicka jedyna
      najlepsza.a teraz wyobra zsobie z eon przez ten rok nie ma sexu zadnego
      kobieceg ciala.dziwne?dziwne.ja sie zaloze ze on cie zdradza i sama bym o to
      swojego faceta posadzala.dla mnie raczej byl by to koniec zwiazku.zobaczys
      zkiedys wspomnis zco ci napisalm jak bedziesz plakac w poduszke bo jaksi gnojek
      cie olał.
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 11:17
        I tak łatwo sie z tym godzisz ?? ze twoj facet cie zdradza ?? bo przeciez
        powiedziałas ze kazdy to robi... i powiem ci jedno moj facet nie jest kazdy ,
        obydwoje mamy w zwiazku inne priorytety, a seks to tylko dodatek wiec jakos
        wytrzymujemy. Wspołczuje ci ze ty swoj zwiazek opierasz tylko na seksie i
        twojemu facetowi zreszta tez

        hehe ... kazdy zdradza ... byłas ze wszystkimi facetami ze tak mowisz ?? To ze
        ciebie kazdy zdradzał to znaczy ze poprostu trafiałas na tych co trzeba ...
        • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 11:19
          na tych co NIE trzeba, sorry
    • agulka1111 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 22.08.05, 12:15
      facet coś kombinuje, jak się kogoś kocha to chce się z nim być. zastanów się
      nad tym!!!
      • Gość: kinia_00 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:02
        juz jest dobrze. to był poprostu mały kryzys.Pozdrawiam
    • Gość: biruth wieści z frontu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 18:53
      A my jesteśmy po "widzeniu" :) Caaały weekend razem.
      Dużo rozmów, sprostowań, tłumaczeń, no ale udało się wszystko wyjaśnić.
      Potem było już tylko faaantastycznie :)
      A teraz znowu rozłąka... :( Cóż, trzeba się do tego przyzwyczaić.
      • ona244 Re: wieści z frontu :) 22.08.05, 19:58
        Fajnie, ze w koncu sie zobaczyliscie i sobie wyjasniliscie wszystkie
        nieporozumienia...
        jak mojego chlopaka nie ma pare tygodni, to tez zbierają sie rozne
        nieporozumienia, ktore czasem ciężko wyjaśnic przez sms, albo telefon. I zawsze
        jak sie spotykamy to sobie wszystko wyjasniamy, a potem juz jest super :)
        Zawsze odrazu po spotkaniu jest super, a potem sie zaczynają problemy i
        nieporozumienia...
        No tak.. do rozłąki trzeba sie przyzwyczaic.. racja..

        U mnie jest coraz gorzej.. zaraz po spotkaniu 6 tygodni temu to moj chlopak
        czul sie zle i mial doly, a im wiecej sie nie widzielismy tym bardziej on jest
        wesoly.. Mowi mi, ze cieszy sie, ze mnie ma i w ogole, ale dla mnie to dziwne..
        im wiecej jestesmy osobno, tym on ma lepszy humor, a ja gorszy...

        Nie chce panikowac, ale boje sie ze cos jest nie tak..
    • Gość: apsik Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 22.08.05, 19:43
      mam nadzieje ze moj facet na razi emnie nie zdradza ale kiedys zdradzi nie teraz
      to za 20 lat;]eh mowisz o facecie jak by byl idealny.wiesz co nie chce byc
      przemadrzala ale malo wiesz o mezczyznach bardzo malo i lepiej nie mysl ze twoj
      facet to jest ten jeden idealny.bawi mnie twoje wyidealizowanie dl aniego.:D
    • apsik87 Re: Pomóżcie prosze bo sama nie daje rady 22.08.05, 21:48
      naiwne dziewczątko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja