"..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi::.."

22.08.05, 15:45
Czytałam pewny artykół gdzie (Angelina Joli -> nie wiem czy dobrze napisalam)
tnie sieby zalagodzic stres... nie wiem czy to prawda oczywiscie.
Lecz moja kolezanka czesto gry ma kłopoty bierze żyletke i robi zaciencie..
wiem ze pewnie wiekszosc z was uwaza to za poje**e
Ja osobiscie namawiam ją by znalazła inny sposób na odsterowanie ..
!!!!![prosze glupio nie komentowac, iz jest to sprawa prywatna]!!!!!
Ktos zna lub spotkal sie z podobnymi osobami?
    • viatora Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 22.08.05, 16:23
      Tjaaa, przeszłam przez to osobiście. Jest to wołanie o pomoc, ale ja nigdy nie
      robiłam tego na pokaz, tzn. cięłam się przeszło pół roku, ale w miejscach,
      gdzie nikt nie miał prawa tego zobaczyć. Czułam, że muszę się ukarać, że na to
      zasłużylam, poza tym to był genialny sposób na odstresowanie w chwili naprawdę
      silnego, bardzo silnego napięcia, stresu, smutku. W jednej chwili przychodziło
      odprężenie, a ja miałam poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu, tak jak
      powinno być.
      Ale to jest uzależniające. Po jakimś czasie nie było tygodnia, żebym 2, 3 razy
      się nie pocięła. Nie uzależniłam się od samej żyletki, ale od uczucia
      odprężenia, spokoju i porządku, jakie przychodziło po.
      Zrozumiałam, że tak nie może być, kiedy przegięłam z pocięciem się. Siostra
      spadła z roweru i rozcięła nogę - zabrano ją na pogotowie i zszyto. A kilka dni
      wcześniej ja sama sobie zrobiłam identyczną ranę, którą zalepiłam plastrem:/
      Wtedy już wiedziałam, że muszę z tym skończyć.
      Leczyłam się u psychiatry, ale nie długo, sama się za siebie wzięłam. Można się
      śmiać itd., ale modliłam się, czytałam Pismo św., w końcu pojechałam na
      pielgrzymkę. Można to potraktować jako przypadek, ale wszystko wróciło na
      prostą. Z tym że jeszcze dłuuugo zmagałam się z tą ogromną chęcią zrobienia
      sobie krzywdy. Mialam chwile słabości, podczas których np. drapałam się
      paznokciami do krwi, czy waliłam z całych sił pięściami po nogach.
      To było dwa lata temu i dziś już nie nachodzą mnie takie myśli o
      samookaleczeniu. Czasami, może dwa razy w ciągu ostatniego roku, ale daję sobie
      z nimi radę.
      Zostały jednak blizny:/ Myślę o zrobieniu sobie tatuażu pokrywającego je, ale
      sama nie wiem. Głupia byłam, dzisiaj to wiem, ale potrafię też wczuć się w
      sytuację osoby, która to robi, bo sama to przeszłam.

      I jeszcze cytat:
      "Samookaleczenie jest wypowiedzią na temat traumatycznego doświadczenia i
      napięcia, kierowaną przez dokonującą go osobę w pierwszym rzędzie do siebie
      samej, a dopiero w dalszej kolejności do innych ludzi. Uszkodzenie własnego
      ciała, bardziej może niż jakiekolwiek inne ludzkie działanie, mówi o rozpaczy,
      udręce i bólu. Akt zadawania sobie ran komunikuje w sposób dosłowny obecność
      czegoś niemożliwego do zniesienia i nie dającego się wyrazić w normalny
      sposób.” „Te destrukcyjne zachowania wobec samego siebie są zwykle poprzedzone
      i powodowane zagrożeniem separacją, a pacjenci odczuwają silny lęk przed
      porzuceniem. Oczekują od innych zwrócenia na siebie większej uwagi.
      Samookaleczenia zdarzają się podczas rozstań i często przynoszą pacjentom ulgę
      przez to, że „mogę coś poczuć” lub wyrazić swoją postawę „bycia złym"

      "Andrew Fuller, psycholog kliniczny z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, który
      styka się z wieloma przypadkami samookaleczeń, tłumaczy, że okaleczają się
      osoby, które bardzo cierpią i nie potrafią tego wyrazić. Kiedy poziom napięcia
      staje się niemożliwy do zniesienia, muszą jakoś dać temu upust. Kaleczenie się
      pomaga im, bo zmieniają ból psychiczny na fizyczny i w ten sposób przejmują nad
      nim kontrolę. Wiele osób odkrywa, że kiedy już raz zaczną ciąć, trudno jest im
      z tym skończyć. Samookaleczenie jest uzależniające. Wiele osób dokonujących go
      twierdzi, że nie czuje wtedy bólu, który dla każdego człowieka byłby jasnym
      sygnałem „stop”. Samookaleczający się mówią, że czują tylko odrętwienie. A
      wtedy akt ten staje się ucieczką i wyzwoleniem od emocjonalnego cierpienia,
      które im nieustannie towarzyszy. (...) Wszystkie osoby samookaleczające się
      mają jedną cechę wspólną – rzadkością jest, by poradziły sobie same ze swoim
      psychicznym cierpieniem"
    • Gość: anka Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: IP: *.pleco.pl / *.pleco.pl 22.08.05, 16:30
      No niestety też kiedyś spróbowałam tego, żeby załagodzić depresję. Miałam wtedy
      naprawdę trudną sytuację "wychowawczą" z moją młodszą siostrą, byłam załamana i
      nie wiedziałam jak odreagować pewne rzeczy, nieumiałam jej dopilnować, nie
      ważne o co chodziło, miałam potworne poczucie winy, z którym mieszało się
      jeszcze szerego innych uczuć, nie mogłam sobie z tym poradzić i jakoś odruchowo
      skierowałam swoją złość i frustrację przeciwko sobie. Zrobiłam sobie jakieś 5
      nacięć żyletką na prawym ramieniu i odrazu tego pożałowałam. 3 z nich są bardzo
      widoczne i naprawdę brzydko wyglądają, krępuję się gdy ludzie mnie pytają co mi
      się stało. Rodzicom najpierw powiedziałam, że wpadłam w akacje na dyskotece.
      Ale przestali mi wierzyć, bo to wygląda naprawdę paskudnie. Nie wiedziałam, że
      zostaną takie blizny, to było 4 lata temu.

      Apropo moje koleżanki robiły to wcześniej, ale nie z powodu depresji, tylko w
      wyniku fascynacji Marilyn Mansonem, wtedy pukałam się w czoło i twierdziłam, że
      ja bym nidghy czegoś takiego sobie nie zrobiła. Ale one robiły to bardzo
      delikatnie i nie zostały im żadne blizny.

      I znam jeszcze chłopaka, który robił to, bo cierpiał przez dziewczynę, a
      później mu się spodobało i ciął się razem z moimi koleżankami. Ale on pociął
      sobie całe ciało, na rękach od nadgarstków po ramiona, ma blizny takiej
      wielkości, że póki gojąc się nie wypukliły się, mógł sobie włożyć tam długopis,
      tak wzdłuż, bo ciął się pionowo. Ma też sznyty na torsie (a miał takie ładne
      ciało!), do woja dali mu odroczenie jak to zobaczyli z podejrzeniem o chorobę
      psychiczną.
    • Gość: wrong Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 16:31
      Jolie
    • apsik87 Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 22.08.05, 17:40
      przedewszystkim piszezs glupoty.swojego czasu bylam fanka angeliny i ona ciela
      sie ale jak byla nastolatka.obecnie z jej psychika jest wsio ok ma dzieci jets
      szczesliwa.spelnia sie.wie cto jzu jest pomowienie:p.pozatym samookaleczanie sie
      jest bardzo smutne na nie poje..e czy cos.sama sie okaleczałam iw iem co moz
      eczuc taka osoba.trzeba jej znalesc cos w czym mzo esie spelnic jakei hobby a
      zapomni o problemach.znaczy sie w moim wypadku tak bylo.ludzie robia to bo chca
      na siebe tez zwrucic uwage.moze trza ja dowartosciowac?
      • Gość: ojczym_apsika Latami gwałcił córkę IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 23.08.05, 10:24

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2880119.html

        Latami gwałcił córkę



        krzy 22-08-2005, ostatnia aktualizacja 22-08-2005 20:04

        Na trzy miesiące trafił do aresztu ojciec, który przez trzynaście lat gwałcił
        córkę. Dziewczyna trzykrotnie zaszła w ciążę.
    • ona244 Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 22.08.05, 20:06
      ja kiedys to robilam zeby odreagowac stres.. kiedy bylo mi smutno, kiedy mialam
      dola, kiedy cos mi nie wyszlo, kiedy cos lub ktos mnie wkurzyl..

      teraz mam "piękne" blizny na rękach, ale nie ukrywam ich.. robilam glupie
      rzeczy, ale nie wstydze sie teraz tego..

      jesli robi to juz dlugi czas i naprawde pomaga jej sie to odstresowac, to
      namowami nie przekonasz jej, aby znalazla inny sposob..
      ona sama musi sobie z tym poradzic..

      ja w koncu sama zrozumialam, ze to glupota i po co mam szpecic swoje cialo..
      niestety jest juz za późno..

    • ona244 Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 22.08.05, 21:49
      a jednak nie przestalam tego robic... tyle czasu juz minęlo odkąd tego nie
      robilam.. pare miesiecy.. ale dzis znow.. :((((
      Chyba jak juz sie zaczelo, to nigdy do konca nie przestanie sie tego robic..
      zawsze kiedys sie do tego wroci..
      • apsik87 Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 22.08.05, 21:52
        przestaniesz kiedys.ja przestałam.wiesz al emysle ze pomogl mi w tym moj
        facet.pewien psycholog powiedzial mi kiedys z eludzie ktorzy sie samookaleczaja
        sa niedojzali emocjonalnie.ja delaj nie jestem.ale on tak i bardzo mi
        pomogl.mysle z epowinnas zwruci sie o pomoc do kogos bardzo zaufanego i
        bliskiego z kim masz wypasni kontakt,mama tata babcia przyjacioka?
        • ona244 Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 23.08.05, 10:11
          ja mysle, ze do konca nigdy nie mozna przestac...
          bylam pewna, ze do tego nie wroce...
          inaczej wyladowywalam gniew...
          nie wiem co mi wczoraj znowu odwalilo..
          i najgorsze jest to, ze nie zaluje, ze te slady znowu zaczynaja mi sie
          podobac...
          znowu nie bede mogla chodzic na basen, bede chodzic w chuscie na rece, az to
          zniknie.. ale blizny zostana...

          wiesz, jaka to byla ulga kiedy wzięłam zyletke i pociełam sie................
          eh....
    • ankamis Re: "..::biore żyletke i na ręce wypisuje smutKi: 22.08.05, 22:05
      ja tez to zrobiłam..
      załuje bo to nie pierwszy raz blizy mam cholerne...
      Po rozstaniu z Chlopakiem i po tYm jak dziadzius zadzwonil ze szpitala
      nie moglam sie pozbierac
      mam glebokie wciecia 2 serca...
      wiem ze to głupota
      nie chce tego wiecej robic!!!
      =========================================================================
      Kocham Cię! i nigdy nie przestane!

      "Pozwól mi lepszym być
      Widzieć nas choćby przez łzy
      Nie będę się dłużej kryć
      Dosyć kłamstw, walki już dość
      Pozwól mi lepszym być
      Pomóż mi zrozumieć sny
      Chcę kochać jak nigdy nikt
      By całemu złu zrobić na złość
      Rozglądam dookoła się
      I krzyczę na cały głos "

Inne wątki na temat:
Pełna wersja