Dodaj do ulubionych

Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy...

    • elamodela Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 17.04.06, 21:18
      Co u Was dziewczynki? Proste pytanie. Jestem bardzo ciekawa:) U mnie życie
      kołem się toczy i za każdym takim zakrętem upewniam się, że to wszystko opisane
      wyżej ma sens:)
    • Gość: aa Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.toya.net.pl 18.04.06, 09:43
      aa
    • Gość: k Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.e-data.net.pl 21.04.06, 13:41
      Byłam z facetem 4 lata.Na poczatku strasznie go kochałam,ale on tego nie
      doceniał.Dzisiaj wiem ze mnie nawet nie szanował.Zwyczajnie mnie
      krzywdził.Obrażał i kłócił o byle co. Po 3 latach zaczelam myslec o odejsciu
      ale jeszcze rok zajeło mi zrealizowanie decyzji.Wtedy zaczal sie wielki płacz i
      zale z jego strony.Musze tu nadmienic ze on zostawial mnie mniej wiecej co
      miesiac, po kazdej wiekszej kłótni. Szczerze,nawet mi go nie było szkoda.T o
      byl toksyczny zwiazek i ciesze sie ze go zakonczyłam.Szkoda tylko tych 4 lat...
    • Gość: serena1234 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: 80.50.229.* 21.04.06, 14:38
      Ja rowniez po 2letnim zwiazku odeszlam od Niego. Kocham go ale nie moge z nim
      byc. Za duzo bolu za duzo lez za duzo starania sie tylko z mojej strony... Tak
      bywa. Trzeba sobie powiedziec dosc. Nie umialam tego ale w koncu to zrobilam...
      I wiesz co? Jestem szczesliwsza spokojniejsza...
      • aktsieta nie ma to jak otrzepać "pył z butów" 21.04.06, 15:01
        "umarł król niech żyje król"
    • gamn dziewczyny potrzebuje Was, jestem w dramacie 08.05.06, 02:13
      jutro Wam wszystko opisze bo dziś już nie mam siły, liczę tylko ze będziecie,
      prosze bądźcie ;(
      • elamodela Re: dziewczyny potrzebuje Was, jestem w dramacie 08.05.06, 13:16
        Ja będę:)
    • gamn i mi przyszło się tu wypłakać ;( 08.05.06, 17:07
      na wstępie dziekuje elimodeli ze zdeklarowała się iż będzie

      a teraz mój dramat....
      już kiedyś pisalam na tym forum

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=520&w=31415038&v=2&s=0 (przeczytajcie
      prosze dla wyjasnienia sytuacji)

      teraz mam kontynuacje tej historii..... otóz od tamtego czasu mineło pół roku,
      14 maja obchodzilibyśmy nasza rocznice 3 i pół roku razem..... wczoraj, znowu
      bez jakichkolwiek symptomów powiedzial ze chce odejsc bo wg niego nie pasujemy
      do siebie....
      po godzinie rozmowy wyciagnełam z niego: że wtedy w listopadzie kiedy w smsie
      poprosił o troche czasu na przemyslenie sobie wszystkiego pojechał do swojej
      koleżanki z dzieciństwa (znają się 9 lat, on sie troche podkochiwał w niej taka
      szczeniacka miloscia) bo ona właśnie zerwała z chłopakiem i potrzebowała
      pocieszenia (z czestochowy pojechał do łodzi)
      wczoraj wyciagnelam z niego ze on jest chyba w niej zakochany (teraz sie
      dowiedzialam ze smsowali razem i widywali sie raz na miesiac jak oboje zjezdzali
      do rodzinnego miasta), on chce sprobowac byc z nia bo jesli by tego nie zrobił
      to by tego załował i ciagle myslal jakby to bylo gdyby..., ale i tak wie ze
      zwiazek z nia jest stracony i nie ma szans ->pozostawie to bez komentarza

      ostatecznie nie powiedzial - to koniec ale chyba nie liczy ze bede nadal tak
      slepa idiotka i czekala na niego az z tamtą mu nie wyjdzie, po rozmowie z
      kumplem dochodze do wniosku ze on juz od dawna planował taki numer, czepiał sie
      mnie dosłownie o wszystko, Boze jaka miłość potrafi być ślepa....

      wiecie jakim argumentem mnie dobił, ze przestałam byc dla niego interesujaca
      fizycznie a tamtą woli bo jest wyższa!!!! to po prostu odjeło mi mowe

      ja chyba gdzies podswiadomie wyczuwałam ze listopadowy wyskok jest poczatkiem
      konca tylko bylam zbyt głupia aby dobuscic te mysli do siebie

      tym razem nie czuje sie winna, walczylam o niego, dałam druga szanse, starałam
      sie a on i tak woli odejsc, moglam tylko wczesniej zamknac pierwszate drzwi

      do tamtej dziewczyny nie mam pretensji bo prawdopodobnie ona nie zdaje sobie
      sprawy ze on chce do niej "uderzac", ale mam ochote do niej zadzwonic z pytaniem
      czy zdaje sobie sprawe ze rozwala mi zycie.... nie jestem pewna czy ona jednak
      troche z premedytacja nie dziala i nie wykorzystuje jego slabosci do niej.....

      Boze jak mnie wszystko boli, jestem na prochach a i tak płacze cały czas, nic
      nie jem
      wiecie juz nawet nie czuje sie tak jak ostatnio - jakby ktos mi serce wyrwał,
      tylko jest mi tak niesamowicie przykro, jestem rozgoryczona i zawiedziona a co
      najgordze nadal go kocham i chyba byłabym mu w stanie wybaczyc po raz drugi...
      dobrze ze chociaz teraz mam koło siebie zyczliwe osoby, ale i tak czuje sie taka
      pusta w srodku

      juz sama nie wiem co pisze, mam mentlik w głowie, mam nadzieję, że znajdziecie
      sens w mojej wypowiedzi
      • gamn zapomniałąm dopisac ze 08.05.06, 17:09
        wkurzona jestem jeszcze tym ze skoro juz od miesiaca nosił sie z zamiarem
        rozstania to dlaczego dupek pieprzony wyjechał ze mną na weekend majowy przez co
        straciłam kase
        • smoczyca1005 Re: zapomniałąm dopisac ze 08.05.06, 18:03
          Strasznie mi Ciebie zal, jednym słowem Twoj facet to swinia! Głupi szczeniak,
          ktory nie umie docenic tego co ma. Jak mozna byc z kims tak dlugo, mowic, ze
          sie kocha ta osobe, planowac przyszlosc i jednoczesnie flirtowac z kims innym?!
          Dwulicowy smierdzacy dupek! Mam nadzieje, ze szybko o nim zapomnisz, najlepiej
          byloby jakbys teraz to Ty "pierwsza zamknela te drzwi", zeby chociaz pokazac
          klase. Najlepiej tez by bylo, gdybys calkowicie zerwała z nim kontakt, bo kazde
          spotkanie, czy telefon sprawiałyby Ci przykrosc i
          niepotrzebnie "rozdrapywalabys rany". Zycze Ci wytrwałosci i duzo, duzo sily
          wewnetrznej zebys mogla o nim zapomniec i zaufac komus innemu, jakiemus
          madremu, uczciwemu i kochanemu chlopakowi.

          Tak na pocieszenie jeszcze dodam, ze wszyscy ludzie przezywaja w swoim zyciu
          rozstania, jedni z partnerami, inni zegnaja swoich umierajacych bliskich i tak
          na prawde dzieki uplywowi czasu powoli zapominaja, nie spogladaja w stecz i
          zyja dalej. Ty tez tak kiedys bedziesz umiala, ale poki co musisz przejsc przez
          ta "zalobe", wyplalac sie porzadnie przyjaciolom w zyciu realnym i nam tu na
          forum i ktoregos dnia powiesz sobie, ze juz nie cierpisz, ze jestes szczesliwa
          bez niego, ze czeka Cie jeszcze wiele wspanialych chwil z przyjaciolmi i nowa,
          prawdziwa milosci, czego Ci z calego serca zycze (mysle, ze nie ja jedna tutaj:)

          Trzymaj sie cieplo i nie daj sie wspomnieniom o nim, nie daj mu tez
          satysfakcji! Jestes od niego milion razy lepsza :) buziaki:*
          • gamn dziękuje smoczyco za wsparcie 08.05.06, 18:54
            wiedziałam ze forumowiczki mnie nie zawiodą

            marze o pigułce zapominania, chciałabym pozbyc sie wspomnien z nim, wszystkich
            bez wyjatku
            wiem ze pierwsza musze zamknac te drzwi ale jakos nie moge, on byl moim
            najlepszym przyjacielem, zal mi go stracic a wiem ze bede musiala

            przeczytalam jeszcze raz to wszystko co napisalam w moim pierwszym poscie z
            listopada zeszlego roku..... gdzie ta dziewczyna ktora otrzasnela sie z tragedii
            - musze ja odnalescale na razie to chce mi sie wyć, wszystko we mnie płacze

            zerwanie kontaktu nastapi samo przez sie - ja dzwonic nie bede <pozostały mi
            resztki godnosci>,a z koncem maja on wraca do rodzinnej miejscowosci zatem
            szanse na ewentualne przypadkowe spotkanie sa minimalne

            korci mnie tylko aby zadzwonic do tamtej dziewczyny i zapytac sie czy zdaje
            sobie sprawe ze rozwala zwiazek i rujnuje komus zycie, dochodze do wniosku ze
            ona tak calkiem niewiniotkiem nie byla, musiala dawac mu jakies nadzieje

            teraz mysle ze los zatoczy kiedys kolo i ktos kiedys zrani go tak samo dotklwie
            jak on teraz rani mnie, chce aby doswiadczyl tego - powoli moj zal zamienia sie
            w zlosc

            Boze chce przestać wreszcie płakac... jakie to jest trudne
            • smoczyca1005 Re: dziękuje smoczyco za wsparcie 08.05.06, 20:21
              Kochana, nie placz juz :( Gdy ja mialam problemy z moim chlopakiem i tez sie
              rozstalismy to rowniez marzylam o tabletce na zapomnienie, by wymazac go z
              pamieci, zeby moj humor wrocil. Zdaje sobie sprawe, ze wieczory sa najgorsze,
              gdy czlowiek siedzi sam, zalamany, nawet spotkanie z przyjaciolka juz nie
              pomoze, bo przyjaciolka ma tego swojego ukochanego i nie moze byc dla nas
              zawsze, gdy jej potrzebujemy. Nie mozna caly czas imprezowac, by zapomniec.
              Płacz oczyszcza najlepiej z tych negatywnych emocji. I najlepiej to jak mozesz
              nie bierz tabletek, bo one tylko "tłumia" te emocje w Tobie, daja poczucie, ze
              niby wszystko jest lub bedzie ok, ale to jest zludzenie. Wiem cos o tym. Na
              prawde bardzo mi Ciebie zal Gamn, ale na pewno dasz sobie rade, wierze w Ciebie!

              Nie wiem co myslec o Twoim pomysle, by zadzwonic do tamtej panienki, mi rowniez
              wydaje sie, ze moze wiedziec, ze on mial dziewczyne, jak sie spotykali. Kurcze,
              my kobiety jednak takie rzeczy wyczuwamy, jezeli nie same to ktos "poczta
              pantoflowa" nam doniesie. Z drugiej strony oni sa siebie warci, jezeli ta
              panienka wiedziala o Tobie, to swiadczy tylko o tym, ze w d... miala to, ze
              robi Tobie krzywde, bo w tamtych momentach liczylo sie tylko jej szczescie.
              Fortuna kolem sie toczy, za jakis czas jakas inna babka moze jej "misia" ukrasc
              i bedzie miala za swoje. Doskonale rozumiem, ze chcesz (jesli jest
              nieuswiadomiona), poinformowac ja, ze rozwala Ci zwiazek, ale nie rob tego, bo
              jezeli ona powie to temu Twojemu (uzylabym tu jakiegos brzydkiego slowa, ale
              daruje sobie), to pomysl, jaka ten dupek bedzie mial satysfakcje. Pomysli,
              ze "kurde, ja to jednak jestem taki zajeb.. kolo, ze dziewczyna nie moze o mnie
              zapomniec, jestem na prawde super. Widze, ze jej na mnie zalezy, to jak ta mi
              sie znudzi, albo bycie singlem i wyszumie sie, to wroce do niej, bo ona zawsze
              mnie przyjmie". A w d...!! nie daj mu tej satysfakcji! Niech nie mysli sobie,
              ze jestes o niego zazdrosna, ze przezywasz ta sytuacje, pokaz klase, ze
              splynelo to po Tobie! Badz gora! Moja babcia zawsze mi powtarza "Jak cie
              chlopak rzuci to olej go, nie ten to bedzie inny, ty zaslugujesz na ksiecia!"-
              to sa slowa 72-letniej kobiety :) Dlatego badz ta silna babka z silnym
              charakterem!

              Kiedys przestaniesz plakac i bedziesz sie juz tylko smiala :) taka bedziesz
              szczesliwa! Wierz w to, ze jeszcze spotka Cie wiele dobrego :) Jak bedziesz
              miala doła to pisz :) buziaki :*
              • gamn Re: dziękuje smoczyco za wsparcie 08.05.06, 20:58
                smoczyco ja ja poznałam 2 lata temu (ja z nim bylismy juz od 2 lat para) i od
                razu intuicyjnie wyczułam ze coś mi w niej nie gra, jakoś taką fałszywość wyczuwałam

                nie zadzwonie, jak juz bede miec słuchawke w reku to najpierw tutaj się odezwe,
                az tak sie nie zniże a Babcie masz super-mądrą, szkoda ze ja takiej nie mam koło
                siebie

                tabletki biore tylko na sen, ziołowe; noce są najgorsze bo upiory wracają

                tak się teraz czuje:

                "Coraz
                wyższe są góry
                które mnie otaczają
                coraz bardziej przepastne
                szyderczo uśmiechnięte wąwozy
                coraz chłodniejsze są dłonie
                które mnie chroniły
                a łąki pełne słońca
                oddalają się
                powoli"
                [Arne Puu, z tomu GODZINY OTWARCIA]

                albo ten cytat:

                "Koniec miłości nie daje o sobie zapomnieć.
                Nawiedza snami. Nawiedza ciszą.
                nawiedzani przez upiory, stajemy się jak one.
                Życie odpływa. Słabnie tętno. Nic cię nie rusza.
                Niektórzy to aprobują i twierdzą, że to leczy.
                To wcale nie leczy. Martwe ciało nie czuje bólu."
                • smoczyca1005 Jeszcze bedzie dobrze :) 08.05.06, 21:32
                  rozumiem doskonale co czujesz, ten pierszy wiersz tez znałam. Oddaje ta pustke,
                  przytłaczajaca samotnosc czlowieka... ale rozumiem Ciebie.. Bardzo mi przykro,
                  ze teraz cierpisz, bo na pewno jestes fajna dziewczyna, ktora w srodku jest
                  silna babka, odwazna i swiadoma siebie:) bedzie dobrze, musi byc dobrze. Ten
                  najgorszy stan potrwa pewnie jeszcze z pare dni, ale pozniej bedzie coraz
                  lepiej, przyzwyczaisz sie, ze jestes singlem, ze masz kupe czasu tylko dla
                  siebie, ze mozesz wychodzic z kolezankami do klubow, ze flirtujesz z super-
                  kolesiami, gdzie tylko sie da:) w tym momencie na pewno jestes
                  jeszcze "przybita", ale jutro jak bedzie nowy dzien bedziesz jeszcze
                  silniejsza, i tak tez bedzie pojutrze i za trzy, cztery dni...
                  i "wyzdrowiejesz" z tego smutnku :) dlatego prosze Cie, wlacz sobie teraz
                  moze "Piratow z Karaibow" leca na polsacie- swietny film, bardzo mi sie
                  podobał, obejrzyj sobie filmik, idz zrobi sobie kapiel, nasmaruj sie olejkiem,
                  poloz sie do lozeczka i idz spac, bo jutro na prawde bedzie lepszy dzien dla
                  Ciebie:D musisz w to wierzyc :)

                  Czy masz rodzenstwo? Ja mam siostre i jak mam jakikolwiek problem to lece do
                  niej i wyplakuje sie. A jak nie masz siostry to moze zapros do siebie kolezanke
                  i wyplacz sie jej tak porzadnie. Pozdrawiam serdecznie i polecam tych piratow :)
                • Gość: teekanne Re: dziękuje smoczyco za wsparcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.06, 22:11
                  Z perspektywy pol roku po rozstaniu podpisuje sie pod tym, ze z czasem bol
                  staje sie lzejszy do zniesienia, sa chwile, ze wcale go nie ma, czasem jednak
                  wraca, ale juz nie w takim natezeniu. Czlowiek po prostu nie jest w stanie
                  wciaz tkwic w rozdzierajacym zalu i bolu jakie odczuwa sie po rozpadzie
                  zwiazku. Instynkt samozachowawczy kaze nam odrzucic przeszlosc i zaczac zyc.
                  Trzymaj sie Gamn, najwazniejsze, zebys krok po kroku przetrwala te pierwsze
                  dni, tygodnie, miesiace, pomysl, ze potem moze byc juz tylko lepiej.
                  Tak jak inne forumowiczki z tego watku jestem z Toba.
                  • gamn Re: dziękuje smoczyco za wsparcie 09.05.06, 16:29
                    dzieki teekanne, choc wcześniej nie wypowiadałam się w tym poście to jednak
                    śledziłam Twoją walkę o przetrwanie, wiem jak Ci było ciężko, dlatego trzymam
                    się Twoich zapewnień że będzie dobrze; bedzie dobrze bo musi być, tylko musze
                    przetrwać obecne dni, a jest strasznie

                    czuje się odrętwiała, nie jadłam od 2 dni i nie czuje w ogóle głodu, na samą
                    mysl o jedzeniu zbiera mi się na wymioty, płakac już nie mam siły choć łzy w
                    oczach ciagle stoja

                    oczywiście nie mogę się oprzeć i analizuje przeszłości, powoli docierają do mnie
                    pewne rzeczy, ja nie znajduję w sobie winy, przez te ostatnie pół roku naprawde
                    się starałam, ale widze co raz wyraźniej jego egoizm i wygodnictwo, widze pewne
                    sytuacje w których inna dziewczyna by sie obraziła a ja tylko zaciskałam zęby i
                    mówiłam jakoś to będzie, minie mu

                    ale pojechał po mojej samoocenie strasznie, argument "juz nie jestes dla mnie
                    atrakcyjna fizycznie" jest okropny, nawet zakupy nie pomogly mi w poprawie
                    nastroju bo we wszystkim byłam za gruba lub zle wygladalam

                    smoczyco poszłam za Twoja radą, jakoś próbowałam skupic sie na filmie by nie
                    myslec, czesciowo pomogło
                    tak, mam siostre starszą i w niej znalazlam rowniez oparcie, na szczescie tym
                    razem mam swiadomosc ze mam sie komu wyzalic <znajomym, rodzinie>, wczesniej za
                    pierwszym zerwaniem nie miałam nikogo <głupia duma nie pozwolila zwrocic sie do
                    rodziny a znajomosci pourywałam bo przeciez był ON> i to dodatkowo dobijało, ale
                    przez te 6 miesięcy odnowiłam przyjaźnie

                    teraz dobija mnie swiadomosc próżni, uczucie oszukania i ze jest "ta druga",
                    lepsza niz ja...
                    • Gość: Ania Re: dziękuje smoczyco za wsparcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.06, 18:44
                      Jeżeli odszedł, bo skończyła się miłość to lepiej ze nie udawał, ale sposob
                      skonczenia tez sie liczy. Widać że to mało dojrzały facet, bo prawdziwy
                      meżczyzna odchodzac nie rani dodatkowo. Nie rozczulaj sie nad tym związkiem i
                      nad sobą z każdej sytuacji należy wyciągnąć jakies wnioski. Na pewno
                      przezyliscie i chwile piękne buduj swoj wizerunek na tym a nie na ostatnim
                      wydarzeniu czy rozmowie. Nie rozumiem tylko tego że mieliście piękny weekend
                      majowy i zaraz po tym koniec co chciał przez to osiągnąć. Dobre wspomnienia na
                      koniec? Nie wierze ze Cie nie kochal ale w miare jak zwiazek dojrzewa
                      dostrzegamy co jest dla nas wazne i wtedy liczy sie sztuka odchodzenia widac ze
                      jej nie posiadł. Jestes zrozpaczona ale nie trac wiary w siebie na tym swiat sie
                      nie konczy, oby zycie tylko takie problemy nam fundowalo. Trzymaj się Gamnn
                      wierze w Ciebie.
                      • gamn Kochana Aniu 09.05.06, 19:04
                        dziekuje za madre slowa, jednak nie moge wpominac tych wspolnych dobrych chwil
                        bo wtedy jest gorzej, wole trzymac sie zlych wspomnien bo one powoduja ze
                        latwiej przyzwyczaic sie do mysli ze to juz koniec

                        mam tyle pracy a nie moge sie skupic, ciagle mysle o nim... ogladalyscie film
                        "Zakochany bez pamieci"? choc glownym zamierzeniem rezysera bylo pokazanie ze
                        nie nalezy wymazywac wspomnien to ja jednak chcialabym sie poddac takiemu
                        zabiegowi jak glowna bohaterka, byloby mi latwiej
                        • smoczyca1005 Re: Kochana Aniu 09.05.06, 19:25
                          Teraz czujesz sie strasznie, ale w koncu zapomnisz... Bedziesz bogatsza o
                          doswiadczenia i w przyszlosci moze uda Ci sie uniknac przykrych sytuacji. Wiem,
                          ze to co pisze pewnie wcale Ci nie pomaga, zdaje sobie sprawe, ze jest Ci
                          bardzo ciezko. Tak na prawde nie ma slow, ktore moglyby Ci teraz przyniesc
                          ulge. Tylko czas moze pomoc Ci zapomniec. Zwiazek z tym facetem nauczyl Cie, ze
                          nie zawsze warto dawac z siebie wszystko, poswiecac sie tylko po to zeby kogos
                          nie urazic, by komu innemu bylo wygodnie. Teraz mysl o sobie i o swoim
                          szczesciu. Zycze Ci zebys zapomniala o nim, bys poczula ulge. Jestes teraz
                          madrzejsza kobieta, na pewno spotkasz kogos godnego Ciebie.
                          • gamn powili wracam do równowagi 09.05.06, 23:49
                            zaczynam zbierac kawałeczki mojego zycia i układać je od nowa

                            moze tak miało byc.....

                            ale jeszcze czuje ten cholerny żal......

                            od niedzieli nic nie jadlam, tylko pije, w ogole nie czuje głodu a jak tylko
                            pomysle o jedzeniu to mnie na wymioty zbiera - tez tak mialyscie? i nie glodze
                            sie z premedytacja, ale naprawde nie moge nic przełknac, myslalam ze dzis choc
                            troche glod da o sobie znac, ale nic, cisza
    • Gość: peres Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.azartsat.pl / *.azartsat.pl 09.05.06, 21:13
    • Gość: halina Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.azartsat.pl / *.azartsat.pl 09.05.06, 21:15
      Powarznie to sie w trumnie lezy:):)hehehehehehehehehehehehehehehehehehe
    • Gość: halina Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.azartsat.pl / *.azartsat.pl 09.05.06, 21:25
      powarznie to sie f trómnie lerzy chechechechechechecheche no i co z tego rze
      nie jezdem z polska
    • elamodela Gamn proszę Cię! 10.05.06, 14:36
      Jedz. Wiem, że od płaczu zbiera Cie się na wymioty, a to nie służy apetytowi.
      To jest taki stan, w którym człowiek jest jak zawieszony w próżni i jego własna
      egzystencja mało go obchodzi. Ale to nie może mieć nad Tobą przewagi. Musisz
      wstać na własne nogi i nawet jeśli głodu nie ma, zacząć żyć jak normalny
      człowiek. Jak kiedyś. Jak zawsze.
      Ja nigdy nie miałam tego problemu z jedzeniem, ale coś mnie przeraziło w Twoim
      opisie. On, ten głupi cham, Twój były, uderzył w Twoje poczucie własnej
      wartości i pewności siebie. Pewnie nawet nie wiedział pustak jeden, jak Cię tym
      mógł skrzywdzić. Oni są na to naprawdę za tępi. Ale jemu pewnie chodziło
      jedynie o to, że wiesz, czasem w długim związku już podniecenie spada, nie ma
      takich dreszczy jak na początku i widocznie on jeszcze tego potrzebuje. Nie
      chcę broń Boże go tłumaczyć, ale chcę Ci zwrócić uwagę, że to na pewno nie jest
      Twoja wina. Mogę się założyć, że jest wiele osób, które Cię kochaja, dla
      których jesteś ważna, którym się podobasz. Na pewno masz piękne ciało, bo każde
      zdrowe kobiece ciało jest piękne. A on przez swoją powierzchowność udowodnił
      jedynie, że jest typowym tępym facetem z mniejszą ilością połączeń między
      zwojami mózgowymi niż my kobietki;) Wyższa od Ciebie? Co to w ogóle za
      argument? Głupek. Nie miał już co wymyślić, kretyn.
      Tak to niestety wygląda, że koleś już od dawna wiedział, że to nie to. I
      widocznie potrzebował jakiegoś bodźca do stawienia temu czoła. Albo
      rzeczywiście zdał sobie sprawę, że jest jeszcze za młody na to by spędzić
      resztę życia z jedną kobietą. Tak czy inaczej, to nie jest Twoja wina i nie
      karz się za to. Wszystko to minie, ból i cierpienie. Potem obojętność. A potem
      odkryjesz nowy przypływ życia. I będzie dobrze. Tylko bądź silna i nie wracaj.
      Nie dawaj Wam drugiej, dwunastej i dwudziestej szansy.. Widocznie tak własnie
      miało być. Widocznie to uchroniło Cię przed życiem z niewłaściwym kolesiem.
      Widocznie gdzieś czeka ktoś kto jest Tonie pisany.. Zamknij za sobą te drzwi,
      za jakiś czas inne otworzysz. Ładniejsze i stabilniejsze:)
      Na koniec rzucę Ci tekstem pewnej piosenki, której słuchałam z uporem maniaka
      swego czasu. To nie żeby Cię zdołować, oglądnij sobie teledysk, a na pewno
      poczujesz się lepiej:)

      Ma wygląd zaprzeczający grawitacji
      Jest najlepszą kucharką
      I nie musi się odchudzać

      Chodziła do prywatnej szkoły
      I perfekcyjnie mówi francuskim
      Ma idealnych przyjaciół
      Oh, czyż nie jest fajna?

      Trenuje tai-chi
      Nigdy nie straciła panowania
      Jest lepsza niż zasługujesz
      Jest po prostu wiele lepsza niż ja

      Hej hej

      Więc nie przejmuj się
      Nie umrę od kłamstw
      Obiecuję, że nigdy nie zobaczysz mnie płaczącej
      Nie żałuj

      I nie przejmuj się
      Będę się trzymać
      Ale ona czeka
      Pierścionek który jej dałeś straci swój blask
      Więc nie przejmuj się, nie bądź niemiły

      Jestem pewna, że ona nie wie
      Jak lubisz być dotykany jak ja to robiłam
      Pobiłam ją w tym jednym
      Czy nie myślisz tak?

      Ma prawie 6 stóp wysokości
      Musi myśleć że jestem pchłą
      Naprawdę jestem kotem, widzisz.
      I to wcale nie jest moje ostatnie życie

      Hej hej

      Więc nie przejmuj się
      Nie umrę od kłamstw
      Obiecuję, że nigdy nie zobaczysz mnie płaczącej
      Nie żałuj

      I nie przejmuj się
      Będę się trzymać
      Ale ona czeka
      Pierścionek który jej dałeś straci swój blask
      Więc nie przejmuj się, nie bądź niemiły

      Dla ciebie oddałabym wszystko co mogłabym mieć
      I przeniosłabym się do komunistycznego kraju
      Jeśli poszedłbyś ze mną oczywiście
      I spiłowałabym moje paznokcie aby cie nie zranić
      Zgubiłabym te funty i nauczyłabym się football'u
      Jeżeli to mogłoby sprawić abyś został.Ale nie zostaniesz, nie zostaniesz

      Więc nie przejmuj się
      Będę się trzymać, będę się trzymać, będę się trzymać, będę się trzymać
      Obiecuję, nigdy nie ujrzysz mnie płaczącej

      I po wszystkim cieszę się, że nie jestem w twoim typie
      Obiecuję, nigdy nie ujrzysz mnie płaczącej

      Więc nie przejmuj się
      Będę się trzymać, będę się trzymać, będę się trzymać, będę się trzymać
      Obiecuję, nigdy nie ujrzysz mnie płaczącej

      I po wszystkim cieszę się, że nie jestem w twoim typie
      Obiecuję, nigdy nie ujrzysz mnie płaczącej

      To jest Shakira - "Don't bother"
      • gamn chyba znam powody dlaczego nie jem 10.05.06, 16:43
        a dokładnie dlaczego nei mogę jesc....... jakby mało mi było dramatów w
        życiu...... chyba jestem w ciąży....... jutro ide zrobić test z krwi

        w głowie mi pulsuje........ teraz to juz naprawde zwymiotuje.......
        • gamn jestem po pobraniu krwi 11.05.06, 14:29
          jutro wizyta u kelarza z badaniem USG, błagam trzymajcie kciuki aby wynik był
          negatywny.........

          jedyne pocieszenie ze On znalazł w sobie troche odpowiedzialnosci i zaproponowal
          sam ze pojdzie ze mna
          • Gość: Ania Re: jestem po pobraniu krwi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.06, 18:27
            A jaki masz wynik testu ciążowego? Może tylko panikujesz, bo przeraża Cię
            perspektywa rozstania. Współczuje i Tobie i Jemu. Trzymam kciuki abyście
            potrafili sobie z tym poradzić.
            • gamn jutro odbieram wyniki i natychmiast ide do lekarza 11.05.06, 20:56
    • gamn mam wyniki 12.05.06, 16:49
      w ciązy juz nie jestem....... juz nie bo byłam ale poronilam ;(

      a niedoszły "tatus" zachowal się jak kawal sku..syna <wybaczie słowo ale innego
      nie mam, to uzyte i tak jest dla niego komplementem>

      stracilam do niego resztki szacunku, sympatii i jakichkolwiek uczuc przocz
      jednego, jest chyba jedynym czlowiekiem ktory zasluzył na moją nienawisc

      dzis cos we mnie ostatecznie pekło i umarło, w przenosni i dosłownie
      • p.d1 Re: mam wyniki 12.05.06, 18:58
        wspólczuje ci
        bardzo
        sama cos takiego przeszłam wiec wiem co czujeszz
        ale nie załamuj się masz rodzine przyjaciół oni ci pomogą
        a życie toczy się nadal
        będziesz miała jeszcze dzieci a i spotkasz miłość
        • elamodela Re: mam wyniki 12.05.06, 22:57
          Amen:)
      • gamn powoli dochodze do siebie 13.05.06, 10:21
        oswajam się z sytuacja niedoszłej matki - nie sądziłam że tak mozna to sie
        wszystko skonczy, a jego dla mnie już nie ma
    • gamn znowu mam doła.....Skunk Anansie -> Hedonism 13.05.06, 12:39
      dokładnie się tak czuje jak śpiewa wokalistka:

      I hope you're
      feeling happy now
      I see you feel no pain at all it seems
      I wonder what you're doin' now
      I wonder if you think of me at all
      Do you still play the same moves now
      Or are those special moods for someone else
      I hope you're feeling happy now

      Just because you feel good
      Doesn't make you right, oh no
      Just because you feel good
      Still want you here tonight

      Does laughter still discover you
      I see through all those smiles
      That look so right
      Do you still have the same friends now
      To smoke away your problems and your life
      Oh how do you remember me,
      The one that made you laugh until you cried
      I hope you're feeling happy now

      Just because you feel good
      Doesn't make you right, oh no
      Just because you feel good
      Still want you here tonight
      Want you

      I wonder what you're doing now
      I hope you're feeling happy now

      znowu rycze, a juz było prawie dobrze......
      • Gość: Ania Re: znowu mam doła.....Skunk Anansie -> Hedo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.06, 14:12
        Najsmutniejsze jest to ze nie potrafiliscie sie ładnie rozstac. Nic na siłe się
        nie zrobi nie zmusisz nikogo do kochania, ale byl miedzy Wami kiedys czas
        kochania, miłości, oddania wiec można bylo rozstac sie z szacunkiem dla siebie.
        Gamn nie umiem Cie pocieszyć, przeżywasz podwójny dramat, masz jakies wsparcie w
        bliskich? Nie czuj się ofiarą proszę. Wiesz dwa lata temu, po 4 latach wielkiej
        miłosci zostalam zaskoczona informacja - zakochalem sie - bez żadnych wstepow i
        uników. Odeszłam, nie walczac zupełnie, oddałam wszysko co było wspólne fotki,
        listy, pamiatki i zamknelam ten rozdzial mojego zycia. Czy bolalo? Terapią bylo
        pisanie listow w necie z osobą, ktorej nigdy nie poznalam w realu. Nawet nie
        chciałam poznać. Były to listy o życiu, ksiązkach, jesieni, filmach i wierszach.
        To trwało pół roku, listy mogłyby byc ksiazka terapeutyczną, sama nie wiem skad
        była we mnie taka wena twórcza. Pomogło, skończylam z netem i wyszlam do ludzi.
        Nie chce nawet wiedziec gdzie On jest i jak się miewa. Juz potrafie wspominac
        nie życząc mu źle. Gamn zadbaj teraz o siebie, nie szukaj winnych, zapisz sie na
        joge albo idz do spowiedzi, nie żartuje - to tez terapia. Trzymaj się Kochana
        • Gość: eryka Re: znowu mam doła.....Skunk Anansie -> Hedo IP: *.azartsat.pl / *.azartsat.pl 13.05.06, 17:31
          Powiem tylko tyle ze nie jestes do konca normalna!!!Znam tego typu
          dziewczyny .Tylko potrafisz sie nad soba uzalac i chcesz zeby o twoich
          problemach wiedzialo jak najwiecej ludzi.Zeby wszyscy mowili ci jaka to jestes
          biedna i jak bardzo ci wspolczuja!!!!A wy wszystkie jestescie glupie ze sie na
          to lapiecie i wchodzicie w ten syf!Nie znacie prawdy ani okolicznosci!!Wiem
          tylko ze takie baby jak ty czesto klamia w podly i wstretny sposob zeby zwrocic
          na siebie uwage!!!!Ku.. kogo obchodza twoje doly dziwko!!!najlepiej jebnij
          sobie w ten pusty ku..ki leb!!!A Twoje dziecko umarlo(jezeli wogole to prawda
          w co watpie) bo pewnie dolozylas do tego wszelkich staran!!Nara idiotko!!!I
          nastepnym razem mysl glowa a nie dupa!!!!!!!!!!!
          • Gość: justyna Re: znowu mam doła.....Skunk Anansie -> Hedo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 18:31
            eryka jeśli tylko tyle masz do powiedzenia to najlepiej się nie wypowiadaj
            wcale! Co ty o niej wiesz i kim jesteś żeby wydawać takie sądy??? Szkoda słów...
          • gamn mam nadzieje ze ciebie nigdy nie spotka to co mnie 13.05.06, 19:11
            nie zycze tego najgorszemu wrogowi, zatem daruj sobie podejrzenie o kłamstwa

            normalna bym nie była jakby mnie ta cala sprawa nie dotkneła, bynajmniej nie
            staralam sie stracic dziecka - to chyba najbardzije niesprawiedliwy z twoich
            zarzutow

            nie wyzywaj mnie rowniez epitetami typu "dziwka" - podejrzewam ze mierzysz ludzi
            swoja miara, ale nie zycze sobie takich przytykow bo bynajmniej osoba o lekkich
            obyczajach nie jestem, nie byłam i nie bede

            opisalam swoja historie na forum bo byla i jest to dla mnie forma terapii, w
            grupie osob o podobnych przezyciach zawsze razniej, ale faktycznie masz racje z
            tym uzalaniem sie, powoli zbieram sie do siebie i przestaje dramatyzowac,
            przeciez swiat nadal sie kreci....

            zaskoczyla mnie twoja agresja, czyzbys sama w dramatycznej dla siebie chwili nie
            znalazla nigdzie wsparcia i stad twoja reakcja?....

            powiedzmy ze pozdrawiam
        • gamn Aniu masz racje 13.05.06, 19:14
          spowiedz jako oczyszczenie przyda mi sie, a wsparcie na szczescie mam bo bez
          niego bylo by naprawde tragicznie

          Najsmutniejsze jest to ze nie potrafiliscie sie ładnie rozstac. Nic na siłe się
          > nie zrobi nie zmusisz nikogo do kochania, ale byl miedzy Wami kiedys czas
          > kochania, miłości, oddania wiec można bylo rozstac sie z szacunkiem dla siebie.
          mnie rowniez jest z tego powodu przykro, moze kiedys porozmawiam z nim bez
          uczucia bolu........
          • Gość: eryka Re: Aniu masz racje IP: *.azartsat.pl / *.azartsat.pl 13.05.06, 19:48
            W momencie gdy mialam ciezka sytuacje zyciowa znalazlam wsparcie i zrozumienie
            u przyjaciol!!!I to jest chyba najwazniejsze a nie wyzalanie sie na forum obcym
            ludziom ktorzy generalnie maja w dupie ciebie i twoje problemy!!!Takie jest
            moje zdanie i tyle.A za ta dziwke sorry ponioslo mnie ale mialam ch..owy dzien!
            powiedzmy ze pozdrawiam:\
            • Gość: justyna Re: Aniu masz racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 20:19
              Więc to że miałaś ch..wy dzień daje ci prawo żeby wyżywać sie na obcej osobie
              na forum ale jak ktoś ma problem to już nie może wyżalić sie na forum?
              Hipokryzja...
              • Gość: eryka Re: Aniu masz racje IP: *.azartsat.pl / *.azartsat.pl 13.05.06, 20:39
                Nie wyzywam sie na nikim tylko to ze mialam zly dzien spowodowalo ze swoje
                racje ujelam w zbyt dosadny sposob!Przeprosilam kolezanke za okreslenie ale
                moje zdanie pozostaje bez zmian.No sama powiedz jezeli masz problem ktory jest
                naprawde powazny i moze zawazyc na twoim losie to zwierzasz sie przyjaciolkom i
                bliskim czy lecisz wyzalic sie obcym na forum???
                • gamn przyjaciele są ze mną 13.05.06, 22:29
                  i wiem ze mam ich kompletne wsparcie

                  nie chce ich tylko "meczyc" ciagle swoim żalem

                  a wg ciebie po co jest forum? i skoro irytuja cie moje wypowiedzi w jakim celu
                  wchodzisz na post?

                  anonimowosc i tobie i mi daje w pewien sposob odwage aby wszystko "wykrzyczec"
                • smoczyca1005 Re: Aniu masz racje 13.05.06, 23:01
                  Czy ja czegos tu nie rozumiem? Forum jest po to, by dyskutowac. Ludzie
                  poruszaja tutaj rozne swoje problemy, niektorzy pytaja sie o seks oralny, inni
                  szukaja jakiegos pocieszenia i chca dowiedziec sie w kryzysowym dla siebie
                  momencie, jak inni zachowali sie na ich miejscu w przyszłosci. Doskonale
                  rozumiem gamn, ze szuka tutaj wsparcia, probuje sobie poradzic z dramatem jaki
                  ja spotyka, a ty eryko jej wcale nie rozumiesz! Ona nie pokazuje tutaj swojego
                  zdjecia, nie streszcza swojego zyciorysu, by wszyscy jej wspolczuli, tylko
                  czeka na rady osob, ktore przechodziły przez to co ona. Moze ona tez rozmawia z
                  przyjaciołmi, co nie znaczy, ze nie moze pogadac z kims na forum! Laski tutaj
                  pisza o połykaniu spermy, o analu, o milpsci, starszych facetach, o łykaniu
                  tabletek anty! I takich postpow jak dotad nie krytykujesz, czyli to sa tematy
                  ok, o ktorych nalezy mowic, a w momencie, gdy ktos ma powazny problem, nalezy
                  go olac tak? To co piszesz jest bardzo niesprawiedliwe!

                  Pisanie na forum to jest dla niej, jak sama to ujeła, terapia- gdy byłam w
                  podobnej sytuacji, tez szukałam wsparcia u obcych osob, by poznac ich
                  przezycia, opinie, nie po to by sie nad soba uzalac, ale by zobaczyc, ze inni
                  dali sobie rade i ze ja tez sobie dam.
                  • elamodela Re: Aniu masz racje 14.05.06, 01:16
                    No, a ten wątek był już terapią dla niejednej gamn:) Także wypisujcie się
                    dziewuszki, kiedy się serduszka łamią. Jakoś trzeba z siebie te złe emocje
                    powyrzucać. Będzie dobrze - to jest najczęściej powtarzane zdanie na tym wątku:)
                    • Gość: Ania Re: Aniu masz racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 13:36
                      Bycie anonimowym nie oznacza wolno mi wszystko. Warto ważyć słowa zwłaszcza, że
                      ten wątek na to zasługuje. Tyle w nim niekłamanych łez, prawdziwej rozpaczy i
                      słów pocieszenia. Nie przejmuj się Gamn słowami Eryki pisz co czujesz i proś o
                      pomoc jesteśmy z Tobą i wiadomość, że sobie radzisz jest dla wielu z nas
                      wyzwaniem. To nie prawada że nikt z nas nie przejmuje się Twoimi emocjami nie
                      byłoby tylu odpowiedzi na Twoje wołanie. Nigdy nie wiadomo co komu może pomóc
                      jednemu słowa piosenki innemu forum. Dbaj o siebie Gamn.
                      • gamn dziękuję Wam dziewczyny 16.05.06, 13:53
                        za wszystko, za wysłuchanie, wsparcie, rady.... wszystko się przydało

                        dziś rano odebrałam od niego swoje rzeczy, popłakaliśmy razem troche,
                        porozmawialismy, wyjaśniliśmy sobie na chłodno jak dorośli pewne sprawy w
                        ostateczności.... potrzebowałam tego, nie lubie sie rozstawac w gniewie, teraz
                        ze spokojna i "oczyszczoną" duszą mozolnie odbudowuje siebie, swoje zycie i
                        plany na przyszłość

                        rozstalismy sie jak przyjaciele, bez wzajamnych pretensji <no prawie z mojej
                        strony bo jednak pewien żal do niego mam>
                        on przeprosił za wszystko, ja zrozumialam ze nie moge go zmusic do milosci skoro
                        ta sie w nim wypaliła - kochać za dwoje mogę - tylko czy ma to sens....,
                        przynajmiej był ze mną szczery i lepiej ze się rozstaliśmy teraz niz za kilka lat...

                        wiem tez ze w razie potrzeby bede mogla na niego liczyc, straciłam miłość i
                        chłopaka ale zachowałam kumpla i przyjaciela

                        tylko nie myslcie ze bedziemy sie spotykac.... nie, tak nie bedzie,
                        najprawdopodobniej zobaczymy sie może pod koniec maja (choc bardzo w to watpie i
                        nie zamierzam jakos organizowac spotkania czy cos w tym rodzaju), nastepne
                        spotkanie bedzie za rok, jesli w ogóle będzie jeszcze jakiekolwiek spotkanie
                        oprócz tego dzisiejszego...

                        jeszcze strasznie cierpie, popłakuje, cholernie żal mi że to już koniec ale wiem
                        - musze sobie dać czas, jak go nie bede widziec i miec po nim pamiatek wtedy
                        łatwiej mi bedzie oswoic sie z nowa sytuacja, nastepnie do niej przywyknąc i w
                        ostatecznosci ułozyc sobie życie na nowo

                        dzis jeszcze mam doła ale wszystko kiedys mija.....

                        nie spodziewałam się tylko że z taką trudnościa przyjdzie mi po raz ostatni
                        przebywać w jego mieszkaniu... strasznie ciężko było mi z niego wyjść...

                        jeszcze raz BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za wszystko, jeszcze kiedyś się odezwę, jak na
                        razie będę próbowała zapominać

                        pozdrawiam
                        • elamodela Re: dziękuję Wam dziewczyny 16.05.06, 15:03
                          Być może najtrudniejsze już za Tobą. Ale dałaś radę:) Teraz jest Ci smutno,
                          masz żal i czujesz same negatywne emocje, ale to minie. Daj sobie czas. Nie od
                          razu będzie lepiej. Życie po rozstaniu to taka jazda na diabelskim młynie, raz
                          jest super, później dno.. Ale i to minie. A pewnego dnia obudzisz się i powiesz
                          sobie, że życie jest piękne i że są w Twoim życiu ludzie, być może nowi,
                          wspaniali, lepsi, dla których warto żyć. Teraz bądź dla siebie dobra, traktuj
                          się po królewsku, bo jedyną osobą, która Cię na pewno nigdy nie opuści, to Ty
                          sama:) Buziak:*
    • gamn tydzień prawie minął a mnie skręca.... 21.05.06, 20:04
      choć staram się trzymać, nie płacze, nie rozpaczam - staram się żyć

      mam duzo pracy ale nie mogę się skupić, strasznie mi brakuje jego fizyczności,
      ciepła, ramion, głosu, śmiechu, głupich żartów, towarzystwa
      opedzam się od myśli o nim jak od uciążliwych much (choć ich nie widze to słysze
      ich bzyczenie)

      najgosze jest to że on zaczyna mi się śnić - tego nie przewidziałam :/, a te sny
      są strasznie realne

      powoli zaczynam wariowac, mam durne pomysły typu: "skoro zostalismy przyjaciólmi
      to moge przeciez zadzwonic do niego i umówic sie na wspolny wypad do kina"

      jest jakiś lek na zapomnienie (oprócz czasu)?
      • elamodela Re: tydzień prawie minął a mnie skręca.... 21.05.06, 20:25
        Niestety:( Czas musi minąć:/ I nikt za Ciebie tego nie załatwi, musisz przez to
        przejść. Na pewno masz jakichś przyjaciół, spotykaj się z nimi. Nie bądź sama.
        Może nie wydaje Ci się, że to pocieszające, ale zmuszaj się do tych spotkań, w
        końcu Ci to pomoże. I za każdym razem kiedy najdzie Cię ochota, żeby zadzwonić
        do niego, zadzwoń do siostry lub przyjaciółki i niech ta osoba o tym wie, i nie
        pozwoli Ci stracić twarzy:/ Bądź silna i trzymaj się. Wierzę, że dasz radę:)
        • gamn Re: tydzień prawie minął a mnie skręca.... 21.05.06, 21:23
          dzięki elamodela, potrzebowalam malego "kopniaczka" :)
          odliczam teraz tylko dni do obrony i wyjazdu, zaczynam sie tutaj dusic
          • elamodela Re: tydzień prawie minął a mnie skręca.... 21.05.06, 21:27
            O, wyjazd Ci bardzo dobrze zrobi. Wsiądź do pociągu i zacznij nowe życie:)
    • gamn to znowu ja 02.06.06, 13:02
      pisze tylko aby nie okazac sie niewdzieczną

      jak widzicie zyje, raz jest lepiej, raz gorzej (jak to powiedziala elamodela)
      ale ZYJE i to jest dla mnie najwazniejsze

      ostatni raz go widzialam prawie 3 tg temu - tedy tez po raz ostatni
      rozmawialismy, dzis mam wrazenie jakby to bylo miesiace temu.... czasem mam
      "napady" cholernej tesknoty, ale staram sie z tym walczyc

      skupiam sie na napisaniu mgr (7czerwca mam ja złozyc u promotora, juz oprawiona
      wersje) bo teraz to ona stanowi glowny moj cel

      czasem dopada mnie smutek z powodu tego co sie wydazylo, mam ochote
      zadzwonic,wyslac choc glupiego smsa ale powstrzymuje sie

      wierze ze bedzie dobrze bo musi byc :)

      pozdrawiam serdecznie i gorące buziaki w ten chlodny dzień (u mnie jest obecnie
      na termometrze 11 stopni - "ładny" czerwiec mamy)
      • elamodela Re: to znowu ja 02.06.06, 17:47
        Hehe, no zimno jak diabli, ehh.. Ale trzymaj się cieplutko, widzisz, będziesz
        żyła dalej, bo życie kołem się toczy, a kto wie czy gdzieś za rogiem.. :*
    • Gość: n..... Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: 195.205.189.* 02.06.06, 17:45
      ja tez sie odezwałam do swojego ex sprzed 2 lat na gg tylko usmieszek wysłałam :)
      związek był mega porażka dla nas obojga ale cos mnie zawsze do niego ciągnęło
      • gamn Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 02.06.06, 20:37
        ja sobie obiecalam ze pierwsza sie nie odezwe, chyba ze naprawde bede miec
        bardzo wazna sprawe i jedynie on bedzie mi w stanie pomoc

        za to utrzymuje swietny kontakt z jego mama :D, teraz to nawet lepiej mi sie z
        nia rozmawia niz jak bylismy razem, jakos tak ja jestem bardziej na luzie :),
        ale jej tez nie zadam pytania co u niego slychac, co porabia - kobieta tez nie
        pisze bo domysla sie ze nie chce wiedziec
        • czarna.pantera.83 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 03.06.06, 14:09
          Własnie mi... kolejnyrazz oczy płyną łzy.... z jego powodu... Lubi sie co pare
          miesiecy odzywac, rozpalać moje uczucia, mówic ładne słówka.... A ja cierpie...
          I mimo wszystko nie potrafie powiedziec ,,dosc,,..........

          Wczoraj sie z nim widziałam :(
          • elamodela Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 03.06.06, 19:50
            Współczuję.. A potem co? Idzie sobie i ma Cię gdzieś? Dupek Pieprzony. To weź
            raz w życiu skasuj jego numer. Facetów jest co najmniej tyle, co butów na
            świecie. Chcesz mieć odciski? Jesteś pewna?
            • neli_23 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 03.06.06, 21:57
              jestem żałosna, nadal myśle i tęsknię, mimo dwukrotnej porażki:(

              pzdr. forumowiczki:)
              • gamn Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 04.06.06, 01:55
                nie obrazaj samej siebie, jestem nowicjuszka ze złamanym sercem ale przeczytalam
                wszystkie posty na tym forum i posluchalam bardziej "dowiadczonych" dziewczyn

                ja rowniez tesknie i to jak cholera, jest to wrecz fizyczny bol, zwlaszcza w
                nocami, przypominaja mi sie wtedy pewne zdarzenia... wydaje mi sie ze on mnie
                zdradzał-to podejrzenie (pewnosci nie mam, lub nie chce miec...) poprostu pali
                mnie zywym ogniem od srodka, staram sie nie myslec ale to nie jest łatwe -
                jednak postanowilam nie obrazac siebie - powiedzialam sobie ze cierpie i mam
                prawo do zalosci ale wara od mojego ego - juz wystarczajaco on mi je zdeptal
                abym jeszcze sama sie dobijala

                meczy mnie tez sprawa poronienia, i fizycznie (czeka mnie przez to chyba wizyta
                w szpitalu) i psychicznie (nie wyobrazalam sobie ze tak mozna sie zle czuc,
                ciagle mysle o tym nienarodzonym dziecku i nigdy sie od TEJ straty nie uwolnie,
                lepszego faceta kiedys sobie znajde, ale tej "fasolki",czastki mnie nikt mi nie
                odda)

                zastanawiam sie po jakim czasie zaufam znowu mezczyznie...ile mnie czeka lat
                samotności, abym w koncu przestała porownywac innych do niego...

                neli_23 trzymaj się i nie jesteś załosna.... ja na złe dni kiedy mysle zle o
                sobie puszczam pewna piosenke (B. Streisand "Women in love" - troche
                obciachowa;D), pomaga mi to zawsze i w pewien sposób tłumaczy mnie :), jak
                chcesz przesle Ci ją na maila
          • gamn Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 04.06.06, 01:37
            bardzo mi przykro, wiem co czujesz

            elamodela ma racje, odetnij sie - to boli jak cholera ale przynajmniej pomaga
            "raka trzeba wyciać i potraktowac chemią aby nie było przerzutów"
            • czarna.pantera.83 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 04.06.06, 09:13
              Ja byłam z nim 4 lata... Od rozstania minął ponad rok... I ostatni raz
              widziałam sie z nim w listopadzie 2005... A odezwał sie znowu kilka dni temu...

              I nie umiem powiedziec ,,dość,,... Chyba sobie język utne... Najłatwiej bedzie..
              • gamn Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 04.06.06, 12:06
                łatwo mi dawać rady a sam bardzo chce aby sie odezwał, na kazdy dzwięk sms'a
                podskakuje ale jesli ma Ci być lżej......nie odbieraj telefonów od niego <jesli
                dzwoni na komórke to wyświetli Ci sie nr, jesli na stacjonarny to w miare
                mozliwosci niech ktos pierwszy w domu odbierze za ciebie, a jesli on zadzwoni
                niech Twoja "sekretarka" powie ze Cie nie ma :)>

                nie chce sie "meczyc" przez rok, chce zaczac zyc, chce zapomniec...

                jezyka nie ucinaj tylko jak masz dola to pisz na forum :)
                • Gość: Ania Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 23:33
                  To już prawie miesiąc Gamn jak to się stało, cieszę się, że z trudem bo z
                  trudem ale sobie radzisz. Nawet dajesz pocieszenie innym - super tak trzymaj.
                  Piszesz magisterke wiec to Cię pochłania i dobrze, że potrafiłaś właściwie
                  ustawić swoje priorytety. Dziękuję, że odzywasz się od czasu do czasu.
                  Wspomniałaś w którejś wypowiedzi że straciłaś chłopaka ale zyskałaś przyjaciela.
                  To jest prawie niemozliwe aby tak się stało wymagałoby ogromnej dojrzałości od
                  Niego i od Ciebie nie licz na to. Chociaż nie chce generalizować. Zyczę Ci wiele
                  dobrego i jeszcze lepszego dbaj o siebie.
                  • gamn czas płynie 07.06.06, 20:25
                    Aniu przyznaje Ci racje, nie mam przyjaciela i chyba nie chce miec go za
                    przyjaciela, nie po tym wszystkim;
                    kilka tygodni temu myslalam kategoriami "przyjazni" - dzis wiem ze jedynie
                    rozstalimy sie jak w zgodzie i bez awantur, ja w dalszym ciagu czuje do niego
                    zal - moze nie taki duzy za rozstanie <nie zmusze do milosci>, ale za
                    zachowanie, slowa, za to ze mnie zwodzil tak dlugo i nie byl szczery, duzo by
                    wymieniac

                    jest mi czasem ciezko ale na dzien dzisiejszy ciesze sie ze tak sie stalo, on
                    zmarnowałby mi zycie, popatrzylam z dystansem na nasz zwiazek i wiem ze nie byly
                    to relacje partnerskie - serce mam zlamane, jednak duze doswiadczenie zdobylam

                    moze to zerwanie bylo najlepsza rzecza jaka przydazyla mi sie w tym roku? moze i
                    dobrze ze on to zrobił bo ja nie mialabym na to siły...

                    ale dosc gdybania na dzis!! pochwale sie ze dzis oddalam juz oprawiona prace i
                    19 czerwca czeka mnie obrona :D - strasznie sie z tego ciesze!!! a moimi planami
                    w kwietniu byla obrona wrzesniowa - hehehe moze powinnam podziekowac temu
                    dupkowi ze przez rozstanie dał mi takiego kopa do dzialania ;)

                    minal miesiac - faktycznie....
                    jednak ja jako date WIELKIEGO KONCA
                    • gamn cd 07.06.06, 20:26
                      jednak ja jako date WIELKIEGO KONCA przyjelam dzien kiedy ostatni raz sie
                      widzielismy i rozmawialismy czyli 16 maj 2006....
    • neli_23 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 05.06.06, 15:30
      Dzięki Gamn, chętnie posłucham tej piosenki:)
      Przeczytałam dzisiaj dokładnie Twoje posty i rzeczywiście bardzo Ci współczuje.
      Niestety nie mam Ci co poradzić, bo jak widzisz nawet sama sobie pomóc nie
      potrafię :(
      Pozdrawiam gorąco, papa :)
      • gamn Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 07.06.06, 20:28
        neli_23 wystarczy ze jestes, bliskosc innych zawsze pokrzepia

        wybacz ze dopiero teraz wysylam ci ta piosenke ale mialam cholernie napiety
        tydzien, milego sluchania i zagladnij na maila
        • neli_23 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 14.06.06, 20:04
          Dzięki Gamn za piosenkę:)
          Jak samopoczucie?
          Mam nadzieję, ze dzielnie sie trzymasz:) U mnie o dziwo dobrze, zdarza mi sie
          myśleć, ale już nie tak często i nie z takim żalem. Chyba nareszcie sie
          pogodziłam, ze już nigdy nie będziemy razem. I jakoś już mnie to tak nie przeraża!
          Było, minęło - życie toczy sie dalej.

          Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia na obronie:)
          • gamn ciesze sie ze piosenka doszła 17.06.06, 13:02
            bo miałam co do tego obawy ze zawiera zbyt duzo miejsca

            Jak samopoczucie? hmmmm trzymam sie bo musze choc znowu czuje ze dół sie zbliza
            a ja sie trzymam pazurami aby do niego nie wpasc.
            Ostatnio, w Boze Cialo byłam na spacerze w parku z kolegą i zobaczylam na ławce
            siedzaca pare. Serce mi zamarło, chłopak był identycznie ubrany jak eks, u
            koszule, spodnie i buty ktore sama mu wybralam. Myslalam ze zaraz zwymiotuje.
            Pozniej sie okazalo ze to byla inna osoba, jednak ja nie sadzilam ze tak
            zareaguje, dobrze ze ktos ze mna byl bo o malo nie zemdlalam. Strasznie sie
            wtedy poczulam i wrocily dawne wspomnienia.
            Jednak my kobiety jestesmy beznadziejnie naiwne <przynajmniej ja>. Wiecie jakie
            mysli mi chodza po glowie od wczoraj.... ze nawet po mimo tego co on mi zrobil,
            co przez niego przeszlam, ile bolu wycierpialam to chyba bym mu i tak
            wybaczyla.... aby tylko wrocil..... choc wiem ze juz nigdy bym nie miala takiego
            zaufania jak na poczatku. Tak wiem ze te mysli sa absurdalne, ale jednak sa.....

            Teraz dołuje sie piosenka "Goodbya my lover" James'a Blunt'a i po 5 tyg nie
            widzenia jego twarzy zdobylam sie na przegladanie wspolnych zdjec. Czasami
            wychodzi z nas masochizm.

            Mozna tez powiedziec ze "spotykam" sie z kims. Facet jest niesamowicie czuly,
            delikatny a jednoczenie pewny siebie. Zna cala sprawe i pomogl mi w
            najtrudnijeszych chwilach. Przywrocil do zycia, dodal pewnosci siebie,
            spowodowal ze na nowo stalam sie kobieta w pelnym tego slowa znaczeniu. Bardzo
            go lubie ale niestety to nie jest to... Jeszcze nie jestem gotowa na cos nowego.

            Bardzo sie ciesze ze u Ciebie jest ok i że Ty sie dobrze czujesz. Zycie toczy
            sie dalej - takie podejscie jest nam potrzebne :). Szkoda ze nie jestes z
            Krakowa - umówiłybyśmy sie na jakies wspolne wyjscie, jakis podryw kontrolowany ;)

            Gorąco pozdrawiam w tą letnią pogode (za oknem mam 32 stopnie) i nie-dziekuje co
            do oborny :)
    • sunrise222 Trzeba byc odwaznym... 15.06.06, 14:00
      Na glownej stronce jest moj post, jesli Cie interesuje to go przeczytaj. Mi
      zajelo bardzo duzo czasu zebranie odwagi by zakonczyc chory i toksyczny zwiazek.
      Ale udalo sie, mimo ze nadal nie moge sobie w 100% poradzic z przeszloscia...
      Mimo to wierze, ze w koncu bede mogla z czystym sumieniem powiedziec - tak, to
      byla dobra decyzja :) i usmiechnac sie, bedac przy boku kogos wspanialego i
      kochajacego. Walcz o swoje szczescie, bo jestes kobieta, a nam jak nikomu innemu
      nalezy sie mnostwo radosci z zycia :) 3maj sie :*
    • gamn czesc dziewczyny 19.06.06, 17:51
      chciałam sie pocwalic: dzis o 14.30 zostałam panią magister :D
      • Gość: Kate Gratulacje! IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.06, 10:24
        Gamn, gratuluje!!!! Ja powinnam pisac moja prace, mam jescze miesiac na
        oddanie. Siedze na tym forum i czytam Wasze wpisy. Zajelo mi to 2 h :-)

        Gamn, i jak sie czujesz?? A co w ogole jest u Eli? Rozstala sie ze swoim
        facetem czy nie?

        Ja jestem w takim samym dolku i to juz od dlugieeeego czasu. Moje wachania
        trwaja poltora roku. Dobija mnie to. Mam momenty, ze mowie sobie, ze skoncze,
        czuje sie z ta mysla fantastycznie, lekko, czuje wolnosc i szanse na nowe
        zycie, mam nadzieje lepsze. POtem slysze jego glos, jak bardzo mnie kocha, jaka
        nasza milosc jest wyjatkowa i jedyna. I wszystkie plany ida w leb!!!!
        Rozum mowi NIE, to nie facet dla Ciebie, nie jest taki, w jakim sie zakochalas.
        A serce....

        Jak sobie wytlumaczylyscie kwestie uczuciowa?? Czy nie powinno sie byc z kims,
        kogo sie kocha (a moze wydaje sie nam to tylko), wlasnie pomimo jego wad. Czy
        to wlasnie nie jest milosc???

        Mam metlik w glowie!!!!!!! POMOZCIE!!!! Jak mam sie skoncentrowac na pisaniu
        pracy?? :-(((((((((((((((((((((((((((((((

        Sciskam Was!!
        • elamodela Re: Gratulacje! 20.06.06, 13:21
          Gratuluję Pani Magister na najlepszej drodze do pełnego sukcesu:*

          A u Eli następująco: rozstała się z tym swoim facetem na cały listopad i
          grudzień, a potem jescze raz na cały luty i pół marca. Jak kochał, to wrócił,
          ale Ela ma teraz zasadę, żeby nie byc masochistką i jak jest jej źle, to nie
          grzęźnie w czymś, co nie jest fajne:) Ela trzyma kciuki za wszystkie kobiety,
          które myślą podobnie:)

          Co do Twojego pytania o miłość Kate>> nie sądzę, żeby miłość to było kochanie
          kogoś MIMO WSZYSTKO. Nie sądzę, żebym już wszystko wiedziała na ten temat, ale
          myślę, że człowiek cały czas się uczy i wierzę, że parę rzeczy tu jest prawdą:
          1. Tego kwiatu jest pół światu (naprawdę, jeśli jedyne co nas wstrzymuje przed
          odejściem, to strach przed samotnością, to powinniśmy się przestać bać.
          Samotność w związku jest czymś znacznie gorszym>> to cytat z mojej starej
          dobrej ally mcbeal;)
          2. Nie warto żyć tym co było (to co było, tego już nie ma, a my jesteśmy TU i
          TERAZ:D Wspomnienia, nawet piękne, to tylko wspomnienia)
          3. Co ma wisieć, nie utonie (to fakt. Możecie sobie odchodzić i wracać wiele
          razy, ale jeśli to BYŁA miłość, to pewnie uciec się od niej nie da.
          Najważniejsze jednak, żeby nie usiąsć z twarzą w rękach i nie powiedzieć sobie:
          taki już mój los. Tak nie ma być. Trzeba się szanować i wymagać od facetów
          tego, co najlepsze. Nie zadowalać się jakimiś namiastkami. Jak kocha, to
          poczeka, Jak kocha to zrozumie, Jak kocha to wróci, Jak kocha to będzie się
          starał.

          POZDRAWIAM:*
          • Gość: Kate Re: Gratulacje! IP: *.dip.t-dialin.net 20.06.06, 20:09
            Dzieki Elka za te bardzo madre slowa!

            W gruncie rzeczy sama to wiem, jednak jest ciezko, cholernie ciezko. Nasze
            stosunki ochlodzily sie, nie mowie ze kocham, ze tesknie. A on sobie spokojnie
            czeka i ma chyba nadzieje, ze TO wroci. U nas jest tak, ze to ja mam wielkie
            znaki zapytania co do tego zwiazku, co do niego jako mojego przyszlego meza,
            ojca.

            Ale nie napisalas, jak jest teraz. Jestescie razem czy osobno? Jesli osobno,
            czy on dzwoni? Albo czy Ty kontaktujesz sie jak masz slabe momenty? Boje sie
            tego. Chce byc wytrwala, chce dokonac tego wyboru. Chce byc w tym wytrwala.
            Chce cieszyc sie zyciem, tak po prostu!!!

            Strach przed samotnoscia? Moze troche. Zyje bardziej wspomnieniami, chwilami
            radosci. Tak, masz racje, zyjemy tu i teraz... Ja juz nawet nie chce zeby on
            sie staral. Strace przed nim ostatnie resztki szacunku.

            Wiem, to wszystko troche chaotyczne. Zle mi.

            Czy jest mozliwy kontakt kolezenski? Czy lepiej uciac to raz na zawsze i nigdy
            wiecej sie nie kontaktowac? Chyba lepiej skasowac numery i zapomniec.

            Pozdrawiam cieplutko!
            • elamodela Razem, a jednak osobno ;P 20.06.06, 22:52
              No jesteśmy razem. Mimo wszystko. Ale to nie jest i nie było takie proste. U
              mnie też to głównie ja miałam wątpliwości i jesteśmy razem tylko dlatego, że on
              nie zrezygnował. Przeszkadzało mi w nim wiele rzeczy i powiem Ci, że tego już
              nie ma. Ale to wszystko znikło dopiero jak był pod ścianą, w ostateczności.
              Jeśli uciąć to na zawsze. Tzn. wiem, że to paradoksalne co piszę, ale jak ja go
              rzucałam pierwszy czy drugi raz i potem jakiś telefon głupi jeden sprawia, że
              człowiek mięknie. Jęsli pozwolisz mu wrócić to tylko na takich zasadach jakie
              Ty sama ustalisz. Musisz wałkować tysiąc razy czego nie będziesz tolerować i
              tylko wtedy z nim być. W końcu zrozumie. A jak nie zrozumie, jego strata.
        • gamn :) 21.06.06, 13:31
          Dziekuje bardzo za gratulacje.

          Jak się czuję? Chyba dobrze. Jeszcze o nim myśle ale mam nadzieję że to minie.
          Żyje teraz do daty wyjazdu, a obecnie robie sobie małe podróże po Polsce.

          Ela sama Ci opisała co u niej :D.

          Kate współczuję Ci rosterek sercowych i wiem jak Ci cieżko. Ja była w innej
          sytuacji. Po pierwszym zerwaniu czułam ze to początek końca, ale sama nie byłam
          w stanie powiedzieć "nie". To On stchórzył i doszedł do wniosku ze <cyt.> "...to
          nie to."
          Nadal tęsknie ale staram się nie rozpamietywać, żyje dniem dzisiejszym. Na
          początku miałam dwie mantry:
          1. Nie kochaj kogoś kto Cię kocha za mało (to jest chyba nawet Eli, juz nie
          pamietam)
          2.Co Cie nie zabije to wzmocni.
          I tych dwóch powiedzeń się trzymałam. Starałam się zagłuszyć i robie to nadal
          głos serca, teraz rozum rządzi. Pomogly mi tez obowiązki, musialam sie porzadnie
          wysilic aby obronic sie w czerwcu bo od poczatku planowalismy ze ja obronie sie
          we wrzesniu. Rozstanie było dla mnie takim kopem do pracy ze az miło :).
          Nie zastąpieni okazali się również przyjaciele i rodzina. Wysłuchali, przytulili
          i naprawde pomogli.
          Teraz troche inaczej juz patrze na całą sprawe i niekiedy się nawet ciesze za
          sie rozstalismy. Niestyty takie chwile sa sporadyczne jak na razie....
          Co do wad. Nie każda wada jest sobie równa... Można isc na kompromis ale bez
          przesady, coś mozna zaakceptować ale coś trzeba zmienić.Kate trzeba być
          asertywnym bo zawsze bedziemy cierpiec - czy chcesz aby tak wyglądao Twoje
          zycie? Pamiętaj ze prawdopodobnie spedzisz z tym człowiekiem następnych 30 lat,
          nie szykuj sobie piekła. Ela ma racje, jeśli kocha to będzie się starał i
          popracuje nad sobą.
          Jeśli chcesz mojej rady to skup się na razie na jednym, najważniejszym celu
          czyli obronie magisterskiej. Pomyśl o sobie i o swojej przyszłości. Postaraj sie
          nie myslec o swoim życiu uczuciowym bo nie ono jest teraz istotne, a miesiacz
          czasu to naprawde BARDZO mało :) - wiem z doświadczenia :):):)

          Kate dasz sobie rade, wierze w Ciebie. A jak będziesz mieć doła to pisz, zawsze
          ktoraś z nas tu będzie i w jakiś sposób pomoże :)

          Pozdrawiam.
          • gamn nie uwierzycie ale Dupek sie odezwał 22.06.06, 14:31
            wczoraj wieczorem dostalam smsa z gratulacjami za obrone, hehehe <ironiczny> az
            2 dni potrzebował aby mi przyslac tego smsa - na 99,999% jestem pewna ze jego
            mama go do tego zmusiła (z nią mam naprawde dobry kontakt i to ona go
            utrzymuje), pewnie tak mu gadala ze w koncu facet pekl i sie złamał

            opisal w tej wiadomosci jeszcze swoje plany na wakacje - nie rozumiem po co mi
            te informacje, wystarczylo zwykle "gratuluje z powodu obrony" i po sprawie

            troche "rozwalil" mnie tym smsem, jestem taka rozbita... zapytal sie tez kiedy
            wylatuje z Polski - po co mu to? spieprzyl mi tylko humor na weekend, a mialam
            sie dobrze bawic w stolicy....

            tesknie za nim jak cholera... ;( tak wiem, glupia jestem...... jedna wiadomosc a
            ja sie sypie, biore sie w garsc dziewczyny - nie ma co rozpaczac - umowilam sie
            juz na jutro na randke z muzykiem :) ciekawe co to będzie :D:D:D
            • Gość: Kate Re: nie uwierzycie ale Dupek sie odezwał IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.06, 15:42
              Skorzystal z pretekstu, zeby Ci pogratulowac i opisal swoje wakacyjne plany,
              wlasnie zebys sie wkurzyla. Powinnas to olac i jutro dobrze sie bawic!

              U mnie mija pierwszy dzien po rozmowie. Ublizyl mi na koniec, ale tym samym
              ulatwil mi podjecie decyzji. Staram sie koncentrowac na pisaniu, czas tak
              nieublagalnie leci..... Buuuuuuh!!!!

              Dokad wyjezdzasz gamn? Wakacje czy praca? Tak z ciekawosci :-) Ja jak narazie
              spokojnie sie rozgladam, moze znajde prace moich marzen :-)

              Pozdrawiam i uszy go gory!! Wspieramy sie w trudnych chwilach!
              • elamodela Re: nie uwierzycie ale Dupek sie odezwał 22.06.06, 17:38
                Dziewczyny jestem z Wami całym sercem:) Bądźcie Kobietami Sukcesu i chodźcie na
                randki z muzykami:) Życie jest takie piękne, naprawdę, szkoda go na łzy:)
              • gamn Re: nie uwierzycie ale Dupek sie odezwał 23.06.06, 09:17
                wyjezdzam w odwiedziny do siostry - ma male dziecko i prosila mnie o pomoc, a
                przy okazji moze i gdzies znajde jakas prace
    • gamn cholera jasna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.06.06, 09:19
      znowu zaczynaja nawiedzac mnei durne sny a On w nich!!!!! wszystko przetrwam,
      ale to jest dobijajace ze wlasna psychika stosuje metode "kopac lezacego"

      a sny mam naprawde piekne........
      • elamodela Re: cholera jasna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.06.06, 18:15
        Ale sny się zapomina jak się tylko wyjdzie z łóżka. Życie czeka:) Do dzieła:))
    • elamodela Boże jaką ja byłam idiotką... 23.06.06, 21:22
      Boże jaką ja byłam idiotką... Jestem. :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      Nienawidzę się. Za to. Boże, ludzie się nie zmieniają:((( To nie była miłość.
      Nigdy więcej nie będę się mądrować. Dziewczyny jestem tak samo słaba jak każda
      z nas. Jeszcze słabsza. Sama swię oszukiwałam. Nienawidzę się za to. Będę
      płakać do końca świata i jeden dzień dłużej. Ten sam problem znów. Kur WA. oN
      NIE ZNIKNĄŁ ON CZEKAŁ BY SIĘ UJAWNIĆ I ZAATAKOWAĆ. lUDZIE SIĘ NIE ZMIENIAJĄ.
      Umrę z rozpaczy. Nie pytajccie mnie nigdy więcej o radę, bo ja jestem
      najgłupsza z nas. Sama siebie oszukiwałam. Ale wierzę, że chociaż przez to
      komuś pomogłam.
      • ktosia_22 Re: Boże jaką ja byłam idiotką... 23.06.06, 21:59
        elamodela, co sie stalo???????
      • gamn Elunia co Ci?? 23.06.06, 23:19
        co sie stało? jaki znowu Ci numer wyciął?

        I nie jestes głupia!!! Nigdy tak się nie nazywał, to miłość czyni nas ślepe ale
        nie głupie.

        Wyrzuc z siebie wszystko, jakoś zaradzimy wspólnie. Trzymaj sie i bądz silna.
        • Gość: Kate Wyrzuc to z siebie! IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.06, 07:17
          Pisz co sie stalo i przestan sie zadreczac glupimi myslami. Jak Gamn napisala,
          nie jestes glupia, dawalas bardzo madre rady. A teraz przyszlo je sprawdzic w
          realu :-)

          Glowa do gory, siedzimy wszystkie w tej samej lodce i razem razniej :-)

          Pozdrawiam Cie cieplutko!!
          • elamodela Re: Wyrzuc to z siebie! 24.06.06, 09:28
            Wczoraj właśnie to wyrzuciłam. Pisałam z serca. Pół świadomie:) Tzn. zawsze
            piszę z serca, ale wczoraj w takim świeżym szale:) Potem poszłam jak to się
            mówi zalać robaka, żeby już nie beczeć i teraz mam kac. Ale generalnie cieszę
            się że Was mam:* Zawsze to lepiej jechać z kimś na tym samym wózku:))
            My mieliśmy dużo kwestii które nas różniły i wydawało się, że naprawdę je
            rozwałkowaliśmy na maksa. A jak się okazuje niektóre rzeczy nie znikają. On mi
            nie wyciął numeru. Ale powiedział coś, co mnie oprzytomniło. No nie zrozumiemy
            się po prostu bo mamy inne podejście. Jednak w związku ważne jest by mieć to
            samo podejście do czegoś. Nie chcę pisać szczegółów, ale po prostu on traktuje
            ludzi przedmiotowo. Nawet tych co kocha. A najgorsze jest to, że ja też kocham
            jego:/ Ale być przedmiotem??? Jak motor? Samochód? I ja? :((
            • elamodela Re: Wyrzuc to z siebie! 24.06.06, 10:03
              Co my byśmy kobiety zrobiły bez innych kobiet? Pytam ja Was? No co? Jak dobrze
              mieć wsparcie:))
            • gamn Re: Wyrzuc to z siebie! 24.06.06, 11:37
              hmmm elamodela daleka jestem od dawania rad, a do rodu meskiego mam jeszcze
              bojowe nastawienie, ale..... pamietaj ze faceci juz tacy sa, to zdobywcy a
              zdobycz traktuje sie jak przedmiot - nawet jesli to czlowiek

              nie powiem abys przymykala na takie zachowania oko bo jesli zle sie z tym
              czujesz, jesli przeszkadza ci takie jego pojescie do zycia to nie mozesz dluzej
              w tym siedziec

              jestes madra i wiesz co dla ciebie dobre, ale jedno Ci powiem, czlowieka nie da
              sie zmienic calkowicie, mozna nad nim popracowac, wprowadzic pewne modyfikacje
              ale glowny rdzen osobowosci zostanie, jasne ze sa wyjątki od reguły, ale
              stanowią one promil

              elamodela pamietaj ze masz nas, a jak to mowi moja mama "w kupie zawsze raźniej" :)
              co ma byc to bedzie - ale mysl o sobie bo to twoje zycie a reszta to jedynie dodatki
              • Gość: Kate Re: Wyrzuc to z siebie! IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.06, 12:19
                Madre slowa Gamn, ale w jednym sie z Toba nie zgadzam. Owszem, faceci to
                zdobywcy, ale nie ma to nic z traktowaniem drugiej osoby przedmiotowo. Jesli
                facet kobiete szanuje, to bedzie szczesliwy, ze ja "zdobyl" i bedzie dbal, zeby
                mu nie uciekla...
                Nie wiem o co Wam poszlo Ela... Ja zawsze zwracalam uwage, jak facet traktuje
                innych ludzi, czy sie z nich nabija, probuje wykorzystac etc etc... Nawet jesli
                do Ciebie jest na poczatku slodki i milutki, to predzej czy pozniej i tak i Ty
                poznasz ta strone...

                Nie wiem ile macie lat, ja juz swoje przeszlam i nigdy nie pozwole zeby ktos
                mnie traktowal przedmiotowo. Kiedys jeden to zrobil... Bog jest rychliwy ale
                sprawiedliwy.... NIgdy wiecej takich facetow. Wiem ile jestem warta, wiem ze
                potrafie zyc bez faceta i nie potrzebuje portek tylko po to, zeby byly :-)

                Swoja droga sie trzymam, chociaz sni mi sie, ze placze , ze godze sie i ze
                znowu zaluje.... Meczace....Ale budze sie i sie ciesze ze to tylko sen!!!
                • elamodela Re: Wyrzuc to z siebie! 24.06.06, 12:29
                  No przecież nie można ukochanej osoby traktować jak przedmiot, którym się można
                  pochwalić.. No niby faceci są wzrokowcami, ale ja nie wiem.. Może ja jednak
                  jestem przewrażliwiona? Najgorzej jest się w sumie kłócić o głupie rzeczy:/
                  • elamodela Re: Wyrzuc to z siebie! 24.06.06, 13:16
                    Jej, zaczynam się zastanawiać nad sobą i myślę sobie, że w sumie to ode mnie
                    zależało bardzo często czy z drobiazgów dochodziło do wielkiej awantury. Ja
                    myślę sobie, moze my kobiety za bardzo melodramatycznie do wszystkiego
                    podchodzimy? Wiadmo, niektórzy faceci zachowują się naprawdę podle, ale ta cała
                    reszta.. Przecież nikt nie jest idealny, facet to tylko facet, a ja osobiście
                    często jednak histeryzuję. Więc może po prostu zdecydować się przymknąć oko na
                    drobniejsze pierdoły??? Trzeba chyba zdecydować najpierw czy możemy z tymi
                    pierdołami żyć.
                    • Gość: o-ren-ishii1 dlaczego tak jest???????:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 22:15
                      jestem z chlopakiem prawie 3 lata, nie dosc, ze praktycznie w ogole sie nie
                      widujemy bo on pracuje za granica to jeszcze jego rodzina ma do mnie waty, ze
                      jestem z nim tylko dla kasy, a przecierz kiedy go poznalam, nie mial nic:
                      (...smutne ale prawdziwe...próbowaliśmy wiele razy zrywac, ale kończyło sie na
                      2-godzinnych rozstaniach, bo on po tym czasie dzwonil i plakal ze nie moze beze
                      mnie zyc...Elu nie martw się nie jestes sama- codziennie proszę Boga, zeby dal
                      mi sile zebym mogla to wszytsko zakonczyc...bezskutecznie...nie potrafie...wiem
                      ze ogromnie cierpie, ale mam tez swiadomosc ze nie jestem w stanie ulżyć sobie
                      tego cierpienia...Mam to samo odczucie co ty Elu- ja tez boje sie ze strace
                      miłość mojego zycia,z drugiej wiem ze trace moje "młode lata" na zwiazek, ktory
                      ogranicza sie do wysylania sms-ów i telefonowania!troszke chyba boje sie tez
                      tego co bede czula potem...bede przeciez sama..i bede miala swiadomosc ze nikt
                      juz do mnie nie zadzwoni i nie powie ze mnie kocha.....To uczucie jest
                      straszne, ja tez nie wiem co mam robić...trwam w tym związku licząc na to, że
                      kiedyś będzie lepiej, tylko....KIEDY??!! :( pozdrawiam wszystkich
                      nieszczesliwych! 3majcie sie- buziaki
                      • elamodela Re: dlaczego tak jest???????:( 27.06.06, 17:19
                        A wiesz tu jest jeszcze u Ciebie dodatkowa sprawa, że nie widujecie się zbyt
                        często:/ To jest zupełnie inaczej wysyłać smsy, a mieć kogoś na codzień:/ Ale
                        jeśli to jest ten, to pomyśl sobie przynajmniej, że macie dla siebie całe
                        życie, a teraz wyjdź do ludzi i ciesz się wolnością>> może już nawet ostatnimi
                        jej podrygami:D
                        • evel86 Re: dlaczego tak jest???????:( 09.07.06, 21:28
                          jeeej ale Ty glupio jej radzisz.. dziewczyna sie meczy, chce odejsc, wiec niech
                          to zrobi jak najszybciej! skoro teraz taki durny jest to co bedzie kiedys?! to
                          sie nie zmieni, nie liczcie na to, po prostu charakteru sie nie da zmienic i
                          juz.. pros Boga dalej zeby dal Ci ta sile, w koncu nastanie przelomowy moment i
                          zaczniesz nowe (szczesliwe) zycie :) zycze samych dobrych chwil:)))
                • gamn Re: Wyrzuc to z siebie! 24.06.06, 18:02
                  Kate zle mnie zrozumialas, jasne ze nie chodzilo mi o takie traktowanie
                  czlowieka caly czas jak przedmiotu, jedynie czasami my kobiety bardziej
                  emocjonalnie do pewnych sytacji podchodzimy, kiedy w tej samem sytuacji faceci
                  sa pragmatycznie nastawien a my odbieramy to jako przedmiotowe podejscie

                  i o kazdego trzeba dbac - wystarczy ze jest czlowiekiem :D:D:D

                  elamodela nie wiem o co wam poszlo, jesli potraktowal Ciebie jak trofeum przed
                  kolegami to jedynie zalezy w jaki sposob to zrobił i czy nie przegiał
                  przysłowiowej pały

                  co do zycia z pierdołami, hmmm głupsto głupstwu nierówne i zastanów sie tylko
                  czy bedziesz w stanie wytrzymac i obcowac z takimi pierdołami przez np 30 lat?
    • gamn dziwna zalezność 24.06.06, 22:08
      wiecie co, tak czytam artykuły w kolorowych gazetach, rozmawiam ze znajomymi,
      słucham "nowinek" inaczej nazywanych plotkami i zauwazylam dziwną zalezność, 99%
      zwiazków rozpada sie po mniej/wiecej 3 latach i to zazwyczaj facetowi tyle czasu
      potrzeba aby powiedziec koniec....

      jak slysze ze kto sie rozstał po 3 latach to az mnei zimny dreszcz przechodzi,
      moj zwiazek tez sie skonczył po 3 latach (prawie dokladnie w rocznice aby bylo
      smiesznie powiedzieł mi pierwszy raz "koniec" ale wrocil na drugi dzień) a
      ostatnie 5 roku to byla tylko złuda....
      • Gość: Kate Re: dziwna zalezność IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.06, 12:08
        No to niezle, witamy w klubie.... Ja bym tez miala tego lata 3letnia rocznie...

        Zadzwonil do mnie wczoraj, niby spytac jak leci pierdu pierdu.... Glos mi
        zadrzal, smutno mi sie zrobilo jak mi mowil, ze kocha i jak bardzo zle mu jest.
        Po co on do mnie dzwoni??!!! Mi tez nie jest lekko jak mysle.. Ale jak nie
        mysle, daje sobie rade i wierze w wybor wlasciwej decyzji!

        Pozdrawiam Was Dziewczyny!
        • gamn Kate współczuje 26.06.06, 17:20
          ja mam o tyle "dobrze" ze on sie nie odzywa, przynajmniej tutaj mam spokój, po
          tym ostatnim smsie z gratulacjami i pochwaleniem sie co on zamierza robic w
          najblizszych 2 tyg mam spokój

          jedynie sama sie zadrecham i zastanawiam czy juz jest z nią czy tez jeszcze
          sobie dal torche czasu i dopiero w sierpniu bedzie "uderzał" ;(
      • gamn Re: dziwna zalezność 26.06.06, 17:15
        miało być ostatnie pół roku :D
      • gamn znowu nawiedza mnie w snach 26.06.06, 17:17
        mam tego dość, macie jakis pomysł aby nawet moj umysł mnie nie zdradza,
        oczywiscie bezsennosc nie wychodzi w gre :)
        • Gość: Kate Re: znowu nawiedza mnie w snach IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.06, 20:52
          Gamn, chyba tak na prawde nie ma recepty. Wiara w podjecie dobrej decyzji a
          przede wszystkim SZACUNEK DLA SAMEJ SIEBIE!!!!!!!!!!!! Caly czas sobie tak to
          tlumacze, inaczej juz dawno bym zmiekla.

          Tez mam takie sny, czasami cholernie mi go brakuje, ale wierze w moja intuicje
          i ... rozum :-))))
          • elamodela Re: znowu nawiedza mnie w snach 27.06.06, 17:35
            Dziewczyny w tej sytuacji należy jak najwięcej bawić się, przebawić całe swoje
            żale. W końcu pozna się kogoś kto nam zastąpi pustkę. To na pewno lepsze
            rozwiązanie niż się zadręczać. Po ostatniej kłótni naszej, wtedy co pisałam,
            zamiast siedzieć w domu, wyszłam, może to niezbyt chlubne ale upiłam się, i od
            razu pomyślałam sobie, że świat nie ręci się wokół niego. Nie zachęcam do
            alkoholu, w żadnym razie, ale jednak bawić się. Przez łzy, aż do ich
            wysuszenia:) Klin klinem.
    • lady_kath Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 27.06.06, 01:03
      Byłam z kimś 3 lata, mieszkaliśmy razem, chciałam odejść możliwie jak
      "najdojrzalej", bez kłótni, wypominania, obelg, szarpaniny. Ale nawet jak bardzo
      sie starasz nie poharatać emocjonalnie siebie i jego, to i tak bez łez i
      rozczarowania się nie obejdzie. Rozstania zawsze są trudne. Trzymaj się, upewnij
      się w swojej decyzji a potem po prostu zaciśnij zęby i nie daj mu się
      przebłagać. W moim przypadku naprawdę było warto. Nie powiem złego słowa na
      temat "byłego", ale teraz jestem po prostu szczęśliwa i totalnie zakochana :) :) :)
      • evel86 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 09.07.06, 21:31
        nooo ja mialam to samo! tez chcialam sie obejsc bez zalu, ale sie nie dalo. i
        tak nie zaluje, bo teraz jestem szczesliwa:) mam druga polowke, z ktora sie
        rozumiem bez slow:)
    • monk6 Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 27.06.06, 01:12
      Kurcze, jesli sie kogos Kocha to jednak trzeba sie dogadać. Ja Kocham swojego
      faceta na tyle ze mimo codziennych kłótni nie mogłabym sie z nim rozstać.
      • elamodela Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 27.06.06, 17:30
        To nie jest takie proste:/
      • gamn Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... 29.06.06, 13:20
        ela ma racje, to nie jest takie proste, do milosci trzeba dwojga, ty nie
        potrafilabys sie z nim rozstac ale moze on dalby rade powiedziec koniec....
    • gamn wiem ze jestem naiwna i dlatego wole wam sie 29.06.06, 13:48
      wypłakac

      dziewczyny znowu mam doła i musze to napisac aby z niego wyjsc

      za 10 dni minal 2 miesiace od kiedy jestem singlem i zle mi, mam w sobie tyle
      uczucia i pasji zycia a nie mam sie z kim nimi podzielic, ciagle mysle o nim
      choc staram sie zapomniec - kiedys łaczyła nas taka dziwna telepatia - moze on
      tez mysli i dlatego tak sie ze mna dzieje...

      mam ochote sie odezwac, zadzwonic, w pewien sposób "przypomnieć"

      i te cholerne hormony dodaja swoje 3 grosze i dołują, Wy tez tak macie?

      juz sama nie wiem co pisze...
      • elamodela Damy radę:) 29.06.06, 14:05
        Dasz Radę Gamn!
        Dasz radę:)
        dasz radę:)
        dasz radę:)
        dasz radę:)
        dasz radę:)
        dasz radę:)
        dasz radę:)

        Przecież to dopiero dwa miesiące:) A będzie już tylko lepiej. Umów się z jakimś
        muzykiem:) Nie dawaj sobie czasu na marnotrawienie radości życia:)
        • gamn dzieki Elamodela :) 29.06.06, 14:14
          umowilam sie z muzykiem ale to byl niewypal, jedyne plusy tego spotkania sa
          takie ze 1. przelamalam sie i poszlam na randke, 2.przypomnialam siebie jak to
          jest na randce

          znowu mam ten dzień w ktorym jestem w stanie mu wszystko wybaczyc a tyle zlego
          zrobił ze nadal jestem zła na niego

          dla Ciebie to dopiero 2 miesiace a dla mnie to AŻ 2 miesiace :)
          mam ochote zadzwonic, tak pogadac co słychac ale jeszcze duma mnie trzyma w
          pionie no i forum :), poczekam az sie obroni i wysle mu gratulacje (on tak
          zrobił zatem nie bede dłużna)

          we wtorek mialam ur i on jko pierwszy o 8 rano wyslalm mi zyczenia, na
          zakonczenie dodał ze chcialby abym byla szczesliwa, duzo mnie kosztowalo aby mu
          nie odpisac "bylam szczesliwa ale wszystko spieprzyles", jedynie napisalam
          "dziekuje za pamiec"

          znowu odliczam dni do wyjazdu, chce stad uciec, nie musiec odpowiadac na ciagle
          pytania "Co u niego" albo "Jedzisze gdzies z nim na wakacje", kupi sobie
          koszulke z napisem "Jestem singlem i nie pytajcie co u niego bo nie wiem"
          • Gość: Kate Gamn... IP: *.dip.t-dialin.net 30.06.06, 07:13
            ... przykro mi, ze tak sie meczysz. Ja tez mam takie momenty, ze tesknie i
            chcialambym po prostu sie do niego przytulic. Ide wtedy z ksiazka szybko do
            lozka,rano juz takich mysli nie mam. Najgorsze sa wieczory, kiedys jestem sama
            w domu. Narazie mam tyle pracy, ze staram sie pilowac moje mysli :-)

            Gamn, wiem, ze to jest glupie... Ale pomysl, gdybyscie mieli byc razem, to
            byscie byli. Gdyby on Cie kochal taka miloscia jaka Ty go darzysz, nie pozwolil
            by Ci odejsc.

            Tesknie, czasami.. i nie ma dnia zebym o nim nie myslala.... Ale nie czuje juz
            tego ucisku na klatce piersiowej (nie wiem czy znacie takie uczucie.. brak
            powietrza!), jestem spokojniejsza....

            Ranne wywody :-)

            Pozdrawiam Was Dziewczyny i Gamn, glowa do gory. 2 miesiace, mozesz byc dumna!!
            Jestes silna!!
            • gamn Re: Gamn... 30.06.06, 13:13
              Kate juz mi lepiej i to znacznie, wczoraj tylko jakoś tak mnie dołapała chandra.

              gdybyscie mieli byc razem, to
              > byscie byli. Gdyby on Cie kochal taka miloscia jaka Ty go darzysz, nie pozwolil
              >
              > by Ci odejsc. --> staram się tak mysleć i przypominam sobier wszyctkie złe
              rzeczy, wtedy mi łatwiej, a praca jest naprawde błogosławieństwem - ja obecnie
              mam zbyt duzo wolnego czasu i dlatego nachodza mnie głupie myśli

              buziaki dla wszystkich i mam nadzieje ze się trzymacie
              • Gość: teekanne ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.06, 20:00
                Hej dziewczyny!
                U mnie to juz dobre 8-9 miesiecy od rozstania, wciaz obserwuje ten watek i
                czasem sie pojawiam ;)
                Uwierzcie, bedzie dobrze. Nie od razu, nie w 5 minut, ale w koncu bedzie. Wciaz
                jestem singlem, przez te miesiace z roznymi facetami zdarzalo mi sie randkowac,
                choc bez fajerwerkow i specjalnego dalszego ciagu. Ostatnio w moim zyciu ktos
                sie pojawil. Zwiazku z tego nie bedzie, ale ten facet pomogl i pomaga mi
                uwierzyc, ze jestem jak najbardziej warta tego, by mnie obdarzyc uczuciem. Jak
                pisze Kate, gdyby mialo sie byc z eks, to by sie bylo. Ciezko przyjac to do
                wiadomosci, bo osoba bardziej zakochana innej opcji niz "bycie razem po kres
                dni" zazwyczaj nie akceptuje. Zupelnie naturalne zreszta.
                Czasem mi bardzo ciezko, bo chcialabym dzielic swoje zycie z kims na dobre i
                zle, a poki co na horyzoncie takiej osoby nie widac. Ale staram sie wierzyc, ze
                jeszcze kogos takiego spotkam, czego i wam zycze :)
                Trzymajcie sie
                • elamodela Re: ... 02.07.06, 12:52
                  Tak się cieszę Teekanne, że dałaś radę:) Naprawdę się cieszę:) Jesteś jednym z
                  powodów dla których ten wątek ma sens:)
                  Ja osobiście czuję się trochę zawiedziona moją własną postawą, że nie zaczęłam
                  w końcu kompletnie nowego życia. Ale też dużo się nauczyłam przez te wszystkie
                  melodramaty i teraz obojętnie czy jestem z nim, czy nie, umiem cenić siebie:) A
                  to jest ważne.
                  Gamn: tylko dwa miesiące byś mogła być skałą. Aż dwa miesiące wytrzymałaś już
                  >> już jesteś ZUCHEM:)))
    • Gość: ojojoj Re: Kiedy kolejny raz z oczu płyną łzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.06, 00:06
      ojojoj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka