michal1984a
14.09.05, 22:35
Wiem ten temat byl juz setki razy ale chodzi mi o troche inny problem niz
zwykle .
Kazda taka przyjaz konczy sie w momecie kiedy tylko ktoras ze stron kogos
pozna od tego mometu przyjazn powoli umiera smiercia naturalna i dochodzi do
tego ze osoby ktore wczesniej wiedzialy o sobie wszystko i potrafily gadac
godzinami prawie wogol nie maja potem kontaktu a jesli nawet to jest ona
jakis dziwny .
Moze to ja mam takiego pecha ale juz kilka takich znajomosci wlasnie
tak "umarlo" .
PS wiem ze slowo przyjazn to moze za mocne slowo ale nie znalazlem leprzego:].