Czy ktoś teraz też cierpi z miłości??

01.10.05, 17:25
Bo ja bardzo, i jest mi teraz cholernie smutno, źle, przykro, czuję się tak
jakby mi ktoś zabrał to co dla mnie było najważniejsze,
najgorsze jest to, że nie moge nikomu o tym powiedzieć...
:-(((((((((((((((((((((((((((((((((((

a to dlatego, że
... to co dla mnie miało sens, odeszło razem z Tobą... :-(
    • Gość: julkaa5 Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.orange.pl 01.10.05, 18:11
      Czas goi rany.Bylam w takim stanie 5 mies temu.Tobie tez minie,ale wiadomo na
      poczatku jest b ciezko.Wyplacz sie,pochowaj wszystkie pamiatki po nim,skasuj
      numer w tel.I najwazniejsze,nie zamykaj sie w czterech scianach,wyjdz do ludzi!
    • Gość: nieistotne... Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 18:27
      Hmm .... "bo to co dla mnie miało sens odeszło razem z Tobą.... Kocham Cię choć
      poszedłeś inną drogą...." Tak to już jest...i nikt nie wie dlaczego...


      P.S. Łączę się w bólu i cierpieniu :( Ciągnie mi się to od kilkunastu miesięcy
      i proszę nie pisać że z czasem mija...

      P.S.2 A piosenka dobra, prawda ? Taka życiowa....
      • Gość: kaskaaa Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:09
        to ze czas goi rany moze i jest prawda choc watpliwa ale jadno jest pewne: czas
        nie zaciera wspomnien a to one najbardziej nas wprowadzaja w stan smutku
      • Gość: Joasia Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:19
        :(((

        tez tak miałam...to było w lutym tego roku:(( nie chciałabym nigdy w zyciu
        przechodzić znowu przez takie piekło. Jestem raczej twarda babka, a wtedy
        załamałam się jak nigdy w życiu:( Minęło bardzo dużo czasu, zanim zaczęłam
        zapominać...ale wśród ludzi dalej "grałam" twardzielke...dużo się smiałam,
        bawiłam i to mi pomogło w jakims stopniu:) Nie lubie się rozczulac nad sobą...a
        teraz nie jestem jeszcze gotowa na nowe uczucie, boje się, bo ktos mnie zranił
        i to bardzo, nie wiem czy potrafiłabym się znowu tak otworzyć, tak zaufać...ale
        już jest duuuuużo lepiej niż było:))) nie widziałam go od czasu zerwania, ale
        niedawno znowu zaczął się odzywać...nie wiem po co...ale ja wiem, ze jestem
        silna i to ja wygrałam, a on jest przegranym...bo na końcu to on płacze, nie
        ja...nie jestem mściwa, ani nie ciesze sie z jego "nieszczęścia", ale poprostu
        ja juz jestem poza tym...

        ...główka do góry!! Nie siedz w domu tylko, to pogarsza sprawe...jest Ci
        cięzko, ale pamiętaj, ze nic sie nie dzieje bez powodu...bużka:) I prosze o
        DUŻY uśmiech:))))
        • Gość: nieistotne Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:38
          Nic nie dzieje sie bez powodu - bardzo ladne zdanie !
          Pozdrawiam :*)
          • Gość: Joasia Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:49
            > Nic nie dzieje sie bez powodu - bardzo ladne zdanie !
            > Pozdrawiam :*)


            Ja też pozdrawiam:)) I naprawde w to wierze...teraz z perspektywy czasu moge
            powiedzieć, ze gdybym wtedy nie dostała takiego kopa, to potem nie zrobiłabym
            wielu rzeczy, których wcześniej bałam się zrobić, a które wyszły mi tylko na
            dobre:)) Nie spotkałabym tylu ludzi, nie doświadczyłabym tylu pozytywnych
            rzeczy...:) teraz jestem mądrzejsza:)) I teraz moge powiedzieć, ze ciesze sie,
            ze tak się stało a nie inaczej...mam nadzieje, ze Ty kiedyś też dojdziesz do
            takich wniosków!!
      • Gość: ania Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.ipt.aol.com 15.11.05, 21:13
        a kto spiewa te piosenke?
    • squirrel22 Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 01.10.05, 19:54
      Tak. Z powodu jej braku :)
      • elamodela Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 01.10.05, 20:01
        A ja z jej obecności.
        Tkwię w związku, który doprowadza mnie do k..wicy i chyba się zaraz
        pochlastam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • agatka_to_ja Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 01.10.05, 20:46
          to po co tkwisz w tym zwiazku?
          • elamodela Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 01.10.05, 21:43
            bo to mój pierwszy partner?
            bo myślałam, że na zawsze i trudno spojrzeć prawdzie w oczy?
            bo jak próbuję odejść, to jest mi bardzo ciężko?
            bo mi żal, że nie wyjdzie?
            bo się przyzwyczaiłam?
            bo coś do niego jeszcze czuję?
            bo sama nie wiem dlaczego?
            bo może to miłość?
            • agatka_to_ja Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 01.10.05, 21:47
              hm... no tak.
              Mam nadzieje, ze szybko znajdziesz odpowiedz na te pytania.. I ze wtedy
              bedziesz wiedziala, co zrobic.
              Powodzenia :)
              • elamodela Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 01.10.05, 22:09
                Dięki. Ja też mam taką nadzieję. Pozdr.
                • Gość: smak.moich.ust Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.telpol.net.pl 01.10.05, 22:51
                  ja tez, cierpie, smutno mi bo kocham i niepiszcie ze pomoga impry, ze wszytsko
                  załatwi czas iw opgóle, zalezy czy ktoś naprawde kocha, czy tylko jest
                  zakochany, bo miłosć jest 1... ja cierpie od odawna,a tak konkretniej to 11
                  miesiecy i zdycham, po prostu zdycham wciaz, kocham go wicaz mysle i niemoge
                  przstec, chche wierzyc, chchce byc a niemoge sama, niemam odwagi mu poiwedziec,
                  niemam odwagi na nic, a tzra przyznac ze to ja spieprzyłam a on zerwał... jest
                  źle i bedzie gorzej, niema takich słów jak
                  "tak bedzie lepiej" bo to bzdrua, a jak sie wmawia ludziom którzy kochają
                  ze "mini po pewnym czasie" to lepeij zaczac im uświadamiac ze to nie miłośc, bo
                  coś takieog jak miłość zdarza sie raz.... i nigdy sie o tym niezpaomina, moze
                  tylko zrezygnowac, ale wierzecie ze to jest tez trudne.....
            • Gość: squirrel22 Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.pleco.pl 03.10.05, 15:42
              Mój pierwszy chłopak (miałąm 18 lat) też miał trudny charakter, cięzko było z
              nim czasami. I jakoś tak wyszło, zę z nim zerwałam, mimo iż oboje bardzo się
              kochaliśmy i planowaliśmy wspólną przyszłość. Ale przemogłam się jakoś i
              popstawiłam na jedną kartę, stwierdzilam ze nie moze byc tak dlaje bo on sie
              nie zmieni, pomimo juz danych kilku sznas ktorych nie wykorzystal. Wzielam sie
              pozadnie w garsc, wszystkom przemyslalam i podejlam meska decyzje, ale nie bylo
              latwo, cierpialam kilka lat, nawet teraz to nie do konca przeszlo, ale
              przynajmniej teraz wiem ze bylo warto. Wiele bym stracila pozostajac z nim.
    • Gość: teekanne Re: nie wiem już jak mam żyć!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 08:29
      wciaz tesknisz za ty, co "juz nigdy sie nie zdarzy"?
      • agatka95 Re: nie wiem już jak mam żyć!!!!!!!!!!!!! 03.10.05, 09:34
        TAK!!!!!!!!!!!!!1
    • Gość: kubik Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.aster.pl 03.10.05, 08:47
      Ja.

      Pokochałem kobietę o 30 lat młodszą.

      Nic z tego nie będzie. A ja nie wiem, jak żyć, jak być bez niej.
      • Gość: kubik Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.aster.pl 07.11.05, 10:03
        Nie mija.

        Ciężko mi.

        Ma ktoś dla mnie jakąś radę?
    • Gość: K. Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 10:54
      Zauważyliscie że dla normalnych ludzi największym problemem, przeszkodą jest
      brak możliwości zrealizowania najważniejszego uczucia - miłości... W pewien
      sposób to piękne, choć dla nas w praktyce smutne i przykre. Ale świadczy że
      jesteśmy w stanie do wyższych uczuć i nie skupiamy się wyłącznie na instynktach
      seksualnych . I wiecie co jeszcze dostrzegłam że paradoksalnie miłość wciąż
      przeplata się z cierpieniem... To nierozerwalna symbioza...ale czy to musi tak
      ku..sko boleć ?!
      Pozdrawiam
    • Gość: M Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.lodz.msk.pl 03.10.05, 13:25
      czas nie goi ran to my uczymy sie z nimi zyc...
      • Gość: K. Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 14:43
        Pięknie powiedziane... Zgadzam się w 100 % !
        • Gość: 3w3linka Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.05, 13:27
          tez sie zgadzam z tym powiedzeniem...Też bardzo cierpie z poowdu milości:(
          jestem z chłopakiem którego bardzo kocham, tylko on chyba nie kocha mnie i mu
          na mnire nie zalezy.. przedtem było inaczej! ale tak juz jest.. ze gdy opadna
          pierwsze emocje to nadchodzi kryzys...
    • Gość: ewka Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 14:24
      Mam podobny problem, tez cierpie z powodu miłości. Ni powinnam być w tym zwiąku
      ale mimo to dalej w nim brne:( Pozdrawiam
      • mati29 Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? 15.11.05, 14:25
        powodzenia!!

        Dziekuje i pozdrawiam
    • Gość: ania Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.ipt.aol.com 15.11.05, 21:25
      Tak, mowi sie ze czas leczy rany, ale ja mysle, ze niektore rzeczy nie dadza
      sie wymazac z pamieci i najlepsze, na co mozna liczyc, to to, ze z czasem
      wspomnienie o nich zblednie...

      Najwspanialsze w niespelnionej milosc jest jednak to, ze tylko ona jedna trwa
      wiecznie...
      • Gość: andzia Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 21:42
        czas leczy rany... może rany się zabliźniają. ja już cierpie.. albo nie ..
        cierpiałam 9 miesiecy.. teraz jest mi łatwiej.. ale ostatnie pół roku jak i nie
        więcej to była tragedia. cały czas myśli się o nim, wszystko się z nim kojarzy.
        a to on zerwał i jemu przestało zależeć.
        a teraz za każdym razem gdy myślę, kiedy było mi dobrze to z nim. za każdym
        razem, gdy wspomnę o nim mam ochotę opowiadać o nim i opowiadac. a niestety to
        już nie wróci. nie w tym wcieleniu :P

        a dodatkowo narazie nie mam ochoty z nikim związywac się bardziej emocjonalnie i
        przeżywać wszystkiego jeszcze raz.
      • Gość: andzia Re: Czy ktoś teraz też cierpi z miłości?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 21:42
        czas leczy rany... może rany się zabliźniają. ja już cierpie.. albo nie ..
        cierpiałam 9 miesiecy.. teraz jest mi łatwiej.. ale ostatnie pół roku jak i nie
        więcej to była tragedia. cały czas myśli się o nim, wszystko się z nim kojarzy.
        a to on zerwał i jemu przestało zależeć.
        a teraz za każdym razem gdy myślę, kiedy było mi dobrze - to z nim. za każdym
        razem, gdy wspomnę o nim mam ochotę opowiadać o nim i opowiadac. a niestety to
        już nie wróci. nie w tym wcieleniu :P

        a dodatkowo narazie nie mam ochoty z nikim związywac się bardziej emocjonalnie i
        przeżywać wszystkiego jeszcze raz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja