chree
14.10.05, 11:02
od 2 tyg. mam wspollokatora z Kamerunu, w mieszkaniu 2-pokojowym. niby
wszystko jest ok. - zadnych konfliktow. wczoraj wymyslil, ze ugotuje cos na
kolacje, wypijemy winko. bylo calkiem sympatycznie, tylko ze...
on: jestes zmeczona?
ja: dokladnie, jeszcze pozmywam i ide spac.
on: jest juz po 10, to powinienam pojsc do siebie
no i poszedl. i wlaczym piosenke z Titanica i pozniej jeszcze jedna, jaks
romantyczna... oohh... ja nie chce zeby on mnie podrywal.
jestem w szczesliwym zwiazku od 1,5 roku i nie chce zadnych zawieruch. dzis
piatek, moj wspollokator zaproponowal przedwczoraj wspolne ogladanie filmu.
mam poczucie, ze moge nie potrzebnie sie w cos wpakowac.