gareth1982
19.10.05, 18:18
Tak czytam sobie od niedawna forum i co po niektórych waszych wypowiedziach
sam zacząłem zastanawiać się nad jakością mojego "życia seksualnego". Zdałem
sobie sprawę, że pod tym względem jest między mną, a moją dziewczyną bardzo
nieciekawie. Po pierwsze muszę Wam napisać że ona jest dziewicą (powody na
razie pominę). Jesteśmy razem od mniej więcej 1,5 roku, od roku uprawiamy
petting i na razie nic więcej. Problem leży głównie w tym, że ona jest po
prostu "zimna" w łóżku i żadko kiedy odwzajemnia moje pieszczoty. Jest takie
brzydkie słowo, ale chyba pasujące do tej sytuacji - "kłoda" Przykład - seks
oralny. Ja robię to z przyjemnością, często, a moja dziewczyna - zupełnie
nic! Delikatne sugestie że i ja również chciałbym od niej czegoś podobnego
nie pomagają. Często dochodzi do śmiesznych sytuacji, że ja przez powiedzmy
godzinę ja ją tak wycałuję, że dosłownie pot się ze mnie leje, a ona twierdzi
że jest jej zimno (!!) Mnie dosłownie wtedy szlag trafia i wszystko ze mnie
opada. Kolejny przykład - ja bardzo bym chciał i uważam to za zupełnie
normalne, żeby 'kończyć' na jej ciele, ale ona mi na to nie pozwala, każe
podkładać ręcznik, chusteczki itd. Wszystko oby tylko nie skończyć na niej.
Dla mnie to dziwne, pytałem nie raz dlaczego się tego brzydzi, ale nie umie
mi sensownie odpowiedzieć. Generalnie z przykrością muszę stwierdzić, że
aktywność mojej dziewczyny ogranicza się praktycznie do masturbowania mnie
ręką, po czym się ubieramy i odprowadzam ją do domu. Tak samo jak nie widzę
za bardzo po jej reakcjach, że to co robię sprawia jej przyjemność. Na sprawy
seksu prawie nie dyskutujemy, bo u niej w domu od dzieciństwa to był temat
tabu. Może to dziwne dla Was, ale niestety prawdziwe. Taka sytuacja trwa już
od dawna, ale nie zwracałem na to uwagi, dopiero teraz mnie to wszystko
gryzie, szczególnie gdy słucham opowieści znajomych, czy czytam wątki na tym
forum. Rozmowy na ten temat niewiele pomagają, a raczej psują to co jest
między nami. A jest - tak myślę - miłość. Ja ją kocham, nie mam żadnych
oporów, uważam że wszystko w granicach rozsądku jest dla ludzi. I ona mimo,
że daje mi odczuć że mnie kocha, miała i ma zawsze jakieś opory. A to boi się
odsłonić, a to przeszkadza jej deszcz za oknem itd. Generalnie mamy dla
siebie bardzo dużo czasu, widzimy się prawie codziennie, ja staram się zawsze
być bardzo delikatny, nie nalegam na nic, ale to nie przekłada się na jakość
naszego życia intymnego. Przez to cierpią oczywiście nasze wzajemne relacje,
bo ja czuję się kompletnie niespełniony, frustruję mnie to od pewnego czasu i
nie mam już sił żeby z tym walczyć. Ona też dostrzega oczywiście problem, ale
nie jest w stanie się zmienić. Coraz częściej dochodzi do czegoś takiego, że
nie mam kompletnie ochoty na inicjację jakichkolwiek pieszczot, bo wolę
zadowolić się sam. Oczywiście moja dziewczyna nie zainicjuje niczego sama i
koło się zamyka. Czasem mamy np. 2-tygodniowe przerwy, mimo że widzimy się
praktycznie dzień w dzień. Myślałem już nawet o rozstaniu, ale moje uczucie
do niej jest zbyt duże, żeby zdecydować się na ten krok. A może wy mi coś
sensownego doradzicie? Tylko nie piszcie, żebym sobie zmienił dziewczynę.
Raczej chciałbym żebyście poradzili mi jak wpłynąć na nią żeby zmieniła swoje
podejście do tych spraw, jak ją przekonać np. do seksu oralnego? Pozdrawiam i
z góry dzieki za rady.