Moje problemy łóżkowe

19.10.05, 18:18
Tak czytam sobie od niedawna forum i co po niektórych waszych wypowiedziach
sam zacząłem zastanawiać się nad jakością mojego "życia seksualnego". Zdałem
sobie sprawę, że pod tym względem jest między mną, a moją dziewczyną bardzo
nieciekawie. Po pierwsze muszę Wam napisać że ona jest dziewicą (powody na
razie pominę). Jesteśmy razem od mniej więcej 1,5 roku, od roku uprawiamy
petting i na razie nic więcej. Problem leży głównie w tym, że ona jest po
prostu "zimna" w łóżku i żadko kiedy odwzajemnia moje pieszczoty. Jest takie
brzydkie słowo, ale chyba pasujące do tej sytuacji - "kłoda" Przykład - seks
oralny. Ja robię to z przyjemnością, często, a moja dziewczyna - zupełnie
nic! Delikatne sugestie że i ja również chciałbym od niej czegoś podobnego
nie pomagają. Często dochodzi do śmiesznych sytuacji, że ja przez powiedzmy
godzinę ja ją tak wycałuję, że dosłownie pot się ze mnie leje, a ona twierdzi
że jest jej zimno (!!) Mnie dosłownie wtedy szlag trafia i wszystko ze mnie
opada. Kolejny przykład - ja bardzo bym chciał i uważam to za zupełnie
normalne, żeby 'kończyć' na jej ciele, ale ona mi na to nie pozwala, każe
podkładać ręcznik, chusteczki itd. Wszystko oby tylko nie skończyć na niej.
Dla mnie to dziwne, pytałem nie raz dlaczego się tego brzydzi, ale nie umie
mi sensownie odpowiedzieć. Generalnie z przykrością muszę stwierdzić, że
aktywność mojej dziewczyny ogranicza się praktycznie do masturbowania mnie
ręką, po czym się ubieramy i odprowadzam ją do domu. Tak samo jak nie widzę
za bardzo po jej reakcjach, że to co robię sprawia jej przyjemność. Na sprawy
seksu prawie nie dyskutujemy, bo u niej w domu od dzieciństwa to był temat
tabu. Może to dziwne dla Was, ale niestety prawdziwe. Taka sytuacja trwa już
od dawna, ale nie zwracałem na to uwagi, dopiero teraz mnie to wszystko
gryzie, szczególnie gdy słucham opowieści znajomych, czy czytam wątki na tym
forum. Rozmowy na ten temat niewiele pomagają, a raczej psują to co jest
między nami. A jest - tak myślę - miłość. Ja ją kocham, nie mam żadnych
oporów, uważam że wszystko w granicach rozsądku jest dla ludzi. I ona mimo,
że daje mi odczuć że mnie kocha, miała i ma zawsze jakieś opory. A to boi się
odsłonić, a to przeszkadza jej deszcz za oknem itd. Generalnie mamy dla
siebie bardzo dużo czasu, widzimy się prawie codziennie, ja staram się zawsze
być bardzo delikatny, nie nalegam na nic, ale to nie przekłada się na jakość
naszego życia intymnego. Przez to cierpią oczywiście nasze wzajemne relacje,
bo ja czuję się kompletnie niespełniony, frustruję mnie to od pewnego czasu i
nie mam już sił żeby z tym walczyć. Ona też dostrzega oczywiście problem, ale
nie jest w stanie się zmienić. Coraz częściej dochodzi do czegoś takiego, że
nie mam kompletnie ochoty na inicjację jakichkolwiek pieszczot, bo wolę
zadowolić się sam. Oczywiście moja dziewczyna nie zainicjuje niczego sama i
koło się zamyka. Czasem mamy np. 2-tygodniowe przerwy, mimo że widzimy się
praktycznie dzień w dzień. Myślałem już nawet o rozstaniu, ale moje uczucie
do niej jest zbyt duże, żeby zdecydować się na ten krok. A może wy mi coś
sensownego doradzicie? Tylko nie piszcie, żebym sobie zmienił dziewczynę.
Raczej chciałbym żebyście poradzili mi jak wpłynąć na nią żeby zmieniła swoje
podejście do tych spraw, jak ją przekonać np. do seksu oralnego? Pozdrawiam i
z góry dzieki za rady.
    • Gość: Basia Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 18:50
      wiesz na poczatku myślałam, ze jesteście bardzo młodzi i w tym tkwi problem,
      ale po nicku widze, że jesteś w moim wieku...i naprawde Ci wspołczuje :(( wiesz
      ja nie zawsze byłam taka jaka jestem teraz...kiedys nawet seksu za bardzo nie
      lubiłam, to przyszło z wiekiem, a mój apetyt rośnie w miare jedzienia. Byłam z
      pierwszym facetem 4 lata, było poprawnie, on się starał, robiliśmy dużo
      ciekawych rzeczy...ale mi to nie sprawiało jakieś super rozkoszy:(( Było
      powiedzmy dobrze, no ale my nie mielismy oporów robić pewnych rzeczy tak jak
      Wy...jednak dopiero z drugim chłopakiem naprawde polubiłam seks. I to w dużych
      ilosciach hehe! Nie chce Ci przez to powiedzieć, ze Twoje łózkowe umiejętności
      nie są najlepsze...bo w moim przypadku bardziej chodziło o dojrzałośc
      emocjonalną...trzeba dorosnąć do pewnych rzeczy...ja chce Ci tylko powiedziec,
      ze seks w związku jest bardzo ważny.Nie okłamujmy się, ale jesli seks jest do
      d...to po pewnym czasie są zgrzyty. To okrutne, ale radze zmienić dziewczyne:(
      bo tylko będziesz sie męczyć. A zacząc od nowa wcale nie ejst tak trudno...
      • gareth1982 Re: Moje problemy łóżkowe 19.10.05, 19:01
        Jesteśmy różni, dopiero teraz to sobie zaczynam uświadamiać. Choć powiem Ci -
        bardzo odpowiada mi charakter mojej dziewczyny, ma mnóstwo pozytywnych cech,
        oprócz naszego 'niedopasowania' w sprawach intymnych tworzymy naprawdę zgraną
        parę. Jest między nami uczucie... Mam prawdziwy dylemat i muszę to wszystko
        poważnie przemyśleć (zwłaszcza, że były pierwsze wzmianki o ślubie) tak żeby
        nie wejść w coś, czego będę później żałował. Z drugiej strony szkoda by było
        zabić to uczucie i związek, który przecież mimo wszystko rozwinął się przez ten
        czas.
    • Gość: mrt Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 19:03
      Czego byś nie robił, nic nie osiągniesz. Pogódź się, że masz kłodę. Może z
      czasem się rozkręci, ale tygrysicą to nigdy nie będzie.

      Ja rady nie dam, bo na moje oko jej nie ma. Oczywiście mogę Ci tu wypisywać to
      samo, co zaraz pewnie zaczną: żeby porozmawiać, żeby jej porno puszczać, żeby
      świeczki pozapalać. Ale uwierz, że to bez sensu.
      • Gość: smak.moich.ust Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.telpol.net.pl 19.10.05, 19:14
        Cóż ci tu doradzic? Po pierwsze to ile macie lat, konkretnie ona? Bo jeśli jest
        w twoim wieku to nierozumiem zabardzo dlaczego tak trudno ja przekonac do
        seksu. Napisałeś, że pominiesz powody dlaczego jest dziewica... a mzoe włąśnie
        tu jest problem, moze ona sie czegoś boi, coś sie jej źle kojarzy... pytałes
        moze jej dlaczego? Może wartobyłoby usiąść i zabytac, tylko bez krzyku, po
        prostu... moze ejstna to jakas sensowna odpowiedz...Pozdrawiam
        • gareth1982 Re: Moje problemy łóżkowe 19.10.05, 19:26
          NIE! To nie wchodzi w grę. Dzieciństwo miała bardzo szczęśliwe, wręcz była (i
          jest do tej pory) strasznie przez rodziców rozpieszczana. Powód jest taki, że
          została wychowana tak a nie inaczej (wiara katolicka) i ja tego nie mogę
          zmienić. Moja dziewczyna wychowana była przez rodzinę, która jest bardzo
          wierząca i wpojono jej żelazne zasady, których będzie się trzymać choćby nie
          wiem co się miało stać. Jedną z tych zasad jest właśnie seks po ślubie. Tylko
          że ja nie rozumiem takiej rzeczy - dlaczego pełen seks dopiero po ślubie, a
          pieszczoty i petting nie? Przecież to też wg. nauki kościoła grzech. W każdym
          razie główny powód to właśnie takie wychowanie i wpajane od małego nauk
          kościoła, z którymi ja delitkanie mówiąc nie do końca się zgadzam. Co do innych
          pytań - ma 22 lata. Problem w tym, że ona sama przyznała, że się nie zmieni, bo
          tak już ma, tak została wychowana i że na zmiany jest już za poźno. Skoro chcę
          z nią być i ją kocham to muszę to zaakceptować. Ale ciężko mi się pogodzić z
          tym że muszę żyć w celibacie, skoro nie wyznaję podobnych zasad co ona. Po
          prostu pod tym względem się róznimy i oboje o tym wiemy. Cały czas tylko mam
          nadzieję i wielką wiarę, że to się po ślubie (o którym myślę) zmieni.
          • Gość: Lollirot Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 19:27
            Gareth1982, wiesz co? Dla wlasnego dobra powaznie sie zastanow. Bardzo
            powaznie. Nie sadze, zeby przecietna BARDZO WIERZACA 22latka tak do perfekcji
            umiala panowac nad swoim cialem, ze nie potafisz nawet dostrzec, czy jest jej
            przyjemnie. Sama nie podchodzi? Nie ma takiej potrzeby najwidoczniej. To nie
            tylko kwestia wychowania czy wiary - ciała nie da sie oszukac. Obraczka na
            palcu temperamentu jej nie podniesie ani troche, jak była zimna tak będzie,
            libido nie podskoczy ani trochę.
      • Gość: Basia Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 19:19
        > Czego byś nie robił, nic nie osiągniesz. Pogódź się, że masz kłodę. Może z
        > czasem się rozkręci, ale tygrysicą to nigdy nie będzie.
        >
        > Ja rady nie dam, bo na moje oko jej nie ma. Oczywiście mogę Ci tu wypisywać
        to
        > samo, co zaraz pewnie zaczną: żeby porozmawiać, żeby jej porno puszczać, żeby
        > świeczki pozapalać. Ale uwierz, że to bez sensu.

        zgadzam sie! Musisz to przemysleć...albo się pogodzisz z tym albo zerwij...to
        przykre i trudne wiem:(((
    • Gość: :P Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 19:57
      są dwie opcje:
      albo ty jej nie kręcisz
      albo sex jej nie kręci

      tak czy siak beznadzieja
      pzdr
    • ola1444 Re: Moje problemy łóżkowe 19.10.05, 20:09
      hej! wspominasz tutaj o ślubie.A ja ci szczerze nie radze! Większość małżeństw
      rozpada się tylko ze względu na niedogadywanie się w łóżku, bo drugi partner
      nie zaspokaja pierwszego, czy właśnie jest zimny!Nawet jeżeli teraz ją kochasz
      i chcesz z nią być to i tak po paru latach nic z tego nie będzie bo to jest
      tylko przejściowe uczucie!Jeżeli nie dogadujecie się w łóżku to nawet
      największa pod słońcem miłość wygaśnie!Myślę ze powinieneś się głeboko nad tym
      zastanowic...biorąc ślub z dziewicą to jakbys kupował kota w worku...i taka
      jest prawda!Moim zdaniem prawdziwa miłość jest jeszcze przed Tobą!Może to jest
      tylko złudne uczucie i "klapki na oczach" iż wydaje Ci sie ze pasujecie do
      siebie idealnie!
      • Gość: aka Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 20:32
        moze nie bede orginalna ale z twoja dziewczyna jest cos nie tak! Jezeli jest
        tak jak piszesz i tak bardzo ja kochasz...to wyloz jej kawe na lawe tak jak
        zrobiles to na forum..bez zadnej krempacji!!!
        Poplacze ale zrozumie i moze cos sie zmeni a jak nie to...hmmm albo sie z nia
        ozenisz i po 5 latach bedziesz latal na panienki ktore cie zaspokoja:( albo
        skonczysz ....przykre ale zwiazek nie jest po to aby sie meczyc!!
        • Gość: dziwna_ja Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 12:27
          może to i głupie ale słyszałam o czymś takim jak hiszpańska mucha, po tym
          dziewczyna podobno ma ogromną ochotę na sks, wybierz się do sex shopu i dodaj
          jej tego do jedzenia, ale nie wykorzystuj sytuacja, sprawdź tylko czy ona
          wopgóle ma jaka kolwiek ochotę na seks czy poprostu jest już taka sama z
          siebie, zimna, jeśli mucha nie zadziała to jej trzeba lekarza:)!
    • Gość: smak.moich.ust Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.telpol.net.pl 19.10.05, 20:32
      Aha czyli skrzywieni rodzice nieumieli nauczyc dziecka co to seks i tłukli do
      łba ze sekjs jest zły tak?

      Wiesz, ja bym sie zapytała prost czy jej soe to niepodoba, czy jej to niekreci
      czy ona tego nieczuje (mówie o łóżku)... bo przeciez seks w zwiazku powaznym!
      jest dowodem miłosci, moim zdaniem, wiec moze warto by jej powiedziec zeby
      przemyslała...
    • czekoladka_84 Re: Moje problemy łóżkowe 19.10.05, 21:17
      Nie załamuj się. Wszystko się może zmienić. Ja też na początku czułam się
      strasznie skrępowana i leżałam jak kłoda. Niestety tak to już jest z tymi
      głupimi stereotypami. Może spróbuj mówić jej dużo komplementów (wiem, że na
      pewno mówisz, ale chodzi mi o takie dotyczące jej zachowania w łóżku). Dbaj o
      urozmaicenie pieszczot. Może odrobine alkoholu pozwoli jej się rozluźnić. A jak
      nic nie zadziała to chyba jedynie może pomóc wizyta u specjalisty.
      • Gość: Werka Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.pool82107.interbusiness.it 20.10.05, 15:11
        Witaj.W ktoryms poscie napisales,ze ona stwierdzila, ze jak ja kochasz to
        ja zaakceptujesz taka jaka jest-coz za egoizm,a moze w druga strone.Ty jej
        powoedz,ze jak cie kocha to zrobi to dla ciebie.To tak na marginesie.
        Dla mnie dopasowanie sie pod wzgledem seksu to 50% udanego zwiazku,w koncu
        jak jestesmy ze soba to jestesmy dusza i cialem.Tacy mezczyzni jak ona tez
        istnieja i powinna sie z takim zwiazac,a nie stawiac ci warunki i hamowac twoje
        naturalne potrzeby.Tymczasem ona czuje sie zapewne przez ciebie osaczina i
        zmuszana do rzeczy ktorych nie pragnie.Wychodzi na to ,ze jezeli bedziecie
        dalej razem,zawsze ktos bedzie cierpial i robil cos na sile,a chyba nie o to w
        zwiazku chodzi,zeby sie do czegos zmuszac.
        Owszem mozna kogos rozbudzic,ale zmienic calkowicie temperament i poglady nie
        jestes w stanie.Nie mysl,ze jak wezmiecie slub to nagle zamieni sie w
        tygrysice,po prostu sie z toba przespi, co w jej przypadku oznacza ,ze bedziesz
        mogl wprowadzic czlonka do pochwy-tyle.Na nic wiecej nie licz,bo ona nic wiecej
        nie potrzebuje.Jak dlugo bedziesz w stanie znosic tak monotonny seks? I seks
        trzeba z czasem urozmaicac,a ona napewno ci na to nie pozwoli.W koncu zaczniesz
        ja zdradzac,bo ilez mozna,a ona bedzie cie winic za to wszystko,bo to ty
        zdradzasz, a jaki jest powod ja ta po prostu nie interesuje.
        Musisz sam zdecydowac co jest dla ciebie wazne,ile procent udanego zwiazku
        stanowi dla ciebie seks i sprawy z tym zwiazane.Pomysl o przyszlosci i o tym
        czy jestes w stanie sie dla niej tak poswiecac ograniczajac w ten sposob siebie.
        Podsumowujac cos zmiennic musisz,albo siebie albo dziewczyne na inna.Powodzenia
        w podjeciu wlasciwej decyzji.
        • Gość: CeZ Ja juz nie mam! <jupi> IP: 217.153.179.* 20.10.05, 15:17
          Dokładnie! Mialem kiedys podobny problem, ale sie wyciofałem! Jest mi teraz o Niebo lepiej! Tobie radze to samo Stary,odkochac sie mozna i zakochac ponownie tylko to wymaga czasu i stanowczosci z Twojej strony!

          Ps. Wspolczuje ci tak jak kiedys Sobie!
          pozdro!
    • Gość: Marta Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.fnet.pl 20.10.05, 19:37
      Z moim byłym byłam trzy lata, wszystko było ok oprócz seksu... nie radze
      takiego związku, bo to nie jest prawda że seks się nie liczy, owszem liczy sie
      i to bardzo. Jesli nie dogadujecie się w łożku to prędzej czy później każde z
      was będzie szukało czegoś innego. Jeśli nia ma spełnienia to kończy się
      szczerość i zaufanie...a co za tym idzie kończy się związek.
    • d-ominisia Re: Moje problemy łóżkowe 20.10.05, 19:45
      wspołczuje
    • Gość: morgka Re: Moje problemy łóżkowe IP: 213.25.189.* 20.10.05, 22:32
      kurde to tak jak bys pisał o mnie sprzed kilku miesiecy. No dosłownie wszystko
      sie zgadza. Jednak mi troszke przeszło z czasem, po prostu sama dopiero po 2
      latach chodzenia zapragnęłam stracic dziewictwo.
      typowe blokady to:
      1. stereotypy, ktore ciezko przełamac
      2. strach przed ciaza( to w mniejszym stopniu zostało do tej pory)
      3. strach przed rodzicami(co oni powiedza jak sie dowiedzą?)
      4 stres ze ktos wejdzie lub zobaczy(nawet mimo zamkniętych drzwi)
      Duzo zalezy od wychowania, nie chodzi tylko o religie. Jesli twoja dziewczyna
      była wychowywana w rodzinie w której zawsze najwazniejsze bylo "CO LUDZIE
      POWIEDZA?" to kazde z tych 4 wyzej wymienionych punktow jest własnie tego
      konsekwencja. W moim przypadku tak bylo od malenka, teraz z tym stopniowo
      walcze a kiedys to odbierało mi checi do wszystkiego. To jest taka bariera nie
      do przebicia.
      Powoli sie zmieniam, w domu potrafie byc wampem ale w innym miejscu to dla mnie
      problem np czasem mam ochote isc z chlopakiem do toalety w knajpie czy do
      przebieralni w sklepie tak dla odmiany ale cos mnie blokuje bo przeciez co
      powiedza ci ktorzy beda nas widzieli jak wychodzimy razem. bez sensu

      Moim zdaniem to wszystko tkwi w psychice twojej dziewczyny, gdy uwolnisz
      psychike uwolnisz ciało. Moze warto troche nad tym popracowac???
      • Gość: CeZ Re: Moje problemy łóżkowe IP: 217.153.179.* 20.10.05, 22:54
        Gość portalu: morgka napisał(a):
        > problem np czasem mam ochote isc z chlopakiem do toalety w knajpie czy do
        > przebieralni w sklepie tak dla odmiany ale cos mnie blokuje bo przeciez co
        > powiedza ci ktorzy beda nas widzieli jak wychodzimy razem. bez sensu

        Czy ktos was zna,w tych miejscach? Ja osobiscie nie widze problemu w tym co sobie ludzie pomysla,niech mysla co mnie to obchodzi,Nikt Mnie tam Nie zna (nie bedzie wytykania palcem,pozatym wszystko jeest dla ludzi-odwaznych) od myslenia glowa tylko boli :-)
        Pozdro!
        • Gość: morgka Re: Moje problemy łóżkowe IP: 213.25.189.* 20.10.05, 23:06
          no własnie pracuje nad takim nie mysleniem
          • Gość: ABC Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 08:24
            Mój kolega miał bardzo podobny problem i niestety skonczyło sie rozstaniem,bo w
            końcu dziewczyna wyznała,że wcale go nie kocha.Dlatego własnie miała opory
            przed seksem (oni mieli jeszcze dłuzsze przerwy).Trzeba też wyraźnie
            powiedziec,że jesli w łozku sie nie układa,to wczesniej czy poźniej w innych
            sferach życia tez przestaniecie sie dogadywać.

            A co do seksu oralnego - ja tez na poczatku miałam opory.Poprzednich chlopaków
            tak nie piesciłam,bo nie mogłam.Z obecnym jest inaczej.Sporo o tym
            rozmawialismy,ale to niewiele dawało.Aż pewnego wieczoru wymyslilismy konkurs
            kto kogo pierwszy rozpali do czerwoności i ja postanowiłam wygrac:)zaczęłam go
            tak piescic(nie musze mówic,że wygrałam:)) i teraz uwielbiam piescic go w ten
            sposob,bo widze jaką przyjemnosc mu sprawiam.

            Pozdrawiam
    • reality55 Re: Moje problemy łóżkowe 21.10.05, 09:03
      ona cię nie kocha !
    • Gość: Złotooka kotka Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 09:56
      Nawet najbardziej wierzaca dziewczyna o normalnym temperamencie w powinna
      odczuwac pozadanie w stosunku do swojego partnera. Moze ona najwyzej rezygnowac
      z zaspokojenia swoich pragnien, ze wzgledu na swoje przekonania. Ale nie moze
      byc tak, ze przez to w co wierzy, nic jej nie rusza.

      Jesli tak jest to znaczy, ze cos jest nie tak, bo... moze ona po prostu juz tak
      ma. Troche ryzykowne jest liczenie na to, ze zmieni sie po slubie.
      Mozna bardzo unieszczesliwic i siebie i ja. Bo co bedzie jezeli po kilku latach
      zwiazku ty stwierdzisz, ze nie jestes w stannie wytrzymac jej "ozieblosci"?
      Brak zgrania w tematach lozkowych moze bardzo skutecznie zabic milosc. I co
      wtedy? Pomysl o ile bardziej skrzywdzilbys ja rozstajac sie po slubie. Dla
      dziewczyny wierzacej to prywatny koniec swiata, zwlaszcza jesli rodzina jest
      tak mocno katolicka (potepienie rodziny). A w kosciele nie uznaje sie rozwodow,
      wiec jesli bylaby tak naaaaprawde mocno wierzaca, to pewnie uznawalaby tylko
      jeden slub. Co potem? Albo samotnosc do konca zycia, albo ciagle wyrzuty
      sumienia, ze zyje w grzechu.

      Ja w zadnym wypadku nie namawiam do rozstania. Zawsze trzeba starac sie walczyc
      o swoja milosc. Tylko musisz potraktowac te sprawe powaznie. Patrzac na
      ewentualne dlugofalowe skutki. I rozmawiac ze soba, o wszystkim i tak calkiem
      szczerze.
      Nie naciskajac do seksu, bo to ja moze zrazic, skoro powiedziala, ze tego nie
      chce. Niech wie, ze jej pragniesz, ale przez to, ze ja kochasz sie
      powstrzymujesz (i niech wie, ze to dla ciebie problem. To pewnego rodzaju dowod
      milosci - robisz dla niej cos trudnego) Trzeba pytac spokojnie, delikatnie,
      zaczynajac od rzeczy blahych i stopniowo przechodzac do tych powazniejszych.
      Trzymam kciuki zeby wam sie udalo.
    • gareth1982 Re: Moje problemy łóżkowe 21.10.05, 10:05
      Wyobraźcie sobie, że moja dziewczyna powiedziała mi że nigdy nie spróbuje
      pozycji np. na pieska, w ogóle jakakolwiek inna niż klasyczna jest raczej
      zbędna, bo "najważniejsza jest miłość i bliskość, a nie akrobacje". To jej
      słowa. Powiedziała mi że nie żyjemy w jakiejś dżungli, gdzie zaspokaja się
      tylko swoje potrzeby, liczy się chyba coś takiego jak dialog/porozumienie
      między osobami. Czy jeśli ją naprawdę kocham to nie mogę się wyzbyć
      niepohamowanych zwierzęcych instynktów? Zszokowała mnie tym. Boję się, że
      zawsze bedzie mi czegos w sexie brakować, zawsze będę miał fantazje, które
      jedynie pozostaną fantazjami.

      Kumpel mi wciąż mówi, że znajdę sobie dziewczyne o też wspaniałym charakterze i
      zarazem wyzszym temperamencie i bedziemy szczesliwi, a o tej zapomnę, tyle że
      po ślubie to już będzie problem.

      Ale naprawdę ciężko mi jest teraz tak od razu wszystko to skończyć. Muszę wam
      powiedzieć, że trochę się boję rozstania, życia znowu w samotności. Wiem ze to
      nieracjonalne, ale taka jesienna deprecha związana z rozstaniem się nie byłaby
      chyba teraz dla mnie wskazana ;))
      • Gość: Werka Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.pool82107.interbusiness.it 21.10.05, 11:38
        Twoja dziewczyna ma naprawde zelazne zasady.
        Mi sie przypomniala znajoma para.Byli ze soba siedem lat,kochali sie ale seks
        pozostawial dla niego wiele do zyczenia.Ona akceptowala tylko pozycje
        klasyczna, bo na pieska czula sie skrepowana.Oczywiscie swiatlo
        zgaszone,zadnych innych "akrobacji",nie mowiac juz o realizowaniu innych
        fantazji,ani o seksie oralnym. W koncu sie zareczyli,ale w ostatnim momencie
        chlopak zerwal zareczyny bo stwierdzil,ze nigdy nie bedzie z nia do konca
        szczesliwy i zaspokojony,a nie chce sie posuwac do czegos takiego jak
        zdrada.Bylo mu bardzo ciezko, ale wiedzial,ze teraz albo nigdy i to bedzie
        najlepsze rozwiazanie.Nie pomylil sie
        Obecnie jest z inna dziewczyna ktora kocha i jest w pelni usadysfakcjonowany z
        ich zycia seksualnego.Zaluje tylko,ze zmarnowal tamtej siedem lat zycia
        czekajac na cud,choc w glebi serca wiedzial, ze nigdy sie nie zmieni ani ona
        ani on.Wydaje mi sie ,ze lepiej kogos zostawic,niz oszukiwac...i oszukiwac
        samego siebie.
        Wiesz,czasami trzeba cos postawic na jedna szale i zaryzykowac.Dau sobie i
        jej szanse odnalezc kogos o wspolnych pragnieniach i byc szczesliwym.Ja
        uwazam,ze jestes bardzo wyrozmialy,aona chyba nie do konca to docenia
      • Gość: Bliss Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.05, 12:18
        No wiesz,tez mi ciezko bylo zastawic faceta,do tej pory cos "w sercu mi
        zostalo",ale zyje.Bo musze.
        A tak naprawde seks to p-odstawa zwiazku.nie mecz ani siebie,ani ja.
    • mala.fifty Re: Moje problemy łóżkowe 21.10.05, 11:01
      hej!jak przeczytalam to co napisałeś to uznałam że musze odpisać!Rozumiem
      doskonale co czujesz!Chyba jak nikt inny!Jestem w zwiazku od 2 lat. Mój facet
      ma jakiś problem ze soba, nie wiem jaki bo nie chce o tym rozmawiać. Sex jest
      dla niego tematem tabu.Przez te 2 lata nie uprawialiśmy sexu, ba jest nawet
      gorzej niż u was bo w sumie nie ma żadnego pettingu - nic zupełnie.Kocham
      go,poza ta kwestia jest idealny. Ale ile można czekać? Miałam już myśli że to
      moja wina,że ze mna jest coś nie tak.Ale to nie moja wina.Probowałam rozmawiać
      z nim,coś wyjaśnić i na próbach sie kończy.Chciałam z nim zerwać ale kocham go
      i nie moge.Nie wiem co robić.Powiem tylko na pocieszenie : nie martw sie u was
      nie jest najgorzej!papa
    • karotka1982 Re: Moje problemy łóżkowe 21.10.05, 15:44
      Może ona faktycznie ma jakąś blokadę, może złe doświadaczenia własne lub
      zasłyszane od innych kobiet (chociażby w TV). Trzeba z nią otwarcie pogadać co
      ją blokuję, czemu nie odwzajemnia Twoich starań. Nie sądzę, by wychowanie grało
      tu aż taką rolę, co innego nie dążyć do seksu z racji wpojonych poglądów/zasad,
      a co innnego nic nie odczuwać podczas Twoich "zabiegów"... Ja kiedyś też, na
      początku związku myślałam, że przeceniłam seks, że miałam o nim jakieś
      nierealne wyobrażenie, a w nim nie ma nic fajnego. Nic nie czułam, choć nie
      odsuwałam faceta od siebie, nie byłam egoistką, może ja nic z tego nie miałam,
      ale on był zadowolony, więc wychodziłam z założenia, że nic nie stracę jeśli mu
      na to pozwolę. Z czasem lęk przed ciążą został wyeliminowany dzięki tabletkom i
      wreszcie się rozluźniłam i wtedy naprawdę zaczęło być fajnie, zaczęłam wszystko
      odczuwać i było przyjemnie(ale te pierwsze 2 miesiące były nijakie). Może jej
      się też coś nie podoba, może powinieneś coś zmienić, a już na pewno musisz z
      nią szczerze i otwarcie pogadać na ten temat, bo musi się coś zmienić. Skoro Ty
      masz szanować jej zdanie, to niech ona też postara się zrozumieć Ciebie. To nie
      może działać tylko w jedną stronę, Ty się poświęcasz, dajesz jej czas, nie
      naciskasz, a jej tak wygodnie i nic nie zmiania w sobie, niech ona się też
      wysili. Powodzenia!
      • Gość: smak.moich.ust Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.telpol.net.pl 21.10.05, 17:16
        wiesz co... ja ci pwoiemm tyle, jak zachowuje sie jak rozwydrzone dziecko które
        niepotrafi uszanowac potrzeb partnera to tez sie tak zachowaj i postaw
        ultimatum czyli "albo tak albo tak", bo sory ale to ma byc małżenstwo anie
        jakiś ciezki zwiazek, seks to narmalan rzecz a w związku to dowód miłosći, to
        mzoe byc ci coś udowodniła bo jak narazie to przesadza, po prostu postaw
        ultimatum bo inaczej bedzie ciezko.
        • Gość: honey Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 21.10.05, 17:29
          Wspolczuje,tak naprawde to tylko Ty wiesz jaka to udrenka!To Ty niestety musisz
          podiac decyzje o sensie dalszego zwiazku z ta kobieta.Ja go niestety nie wiedze
    • Gość: cudenko Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 21:30
      Nie będe orginalna,myślę podobnie jak większość,że twoja dziewczyna się nie
      zmieni.Po ślubie będzie tylko gorzej,bo jak pojawi się dziecko to uzna,że już w
      ogole nie ma sensu się kochać.Przykre to bardzo,ale prawdziwe.Jedyne co ci mogę
      poradzić to,żebyś namowił ją na wizyte u seksuologa,być może on wam pomoże.I nie
      myśl,że wasze problemy związane są tylko z wychowaniem czy wiarą,znam wiele
      cnotliwych kobiet,ktore jednak po znalezieniu tego jedynego naprawde się
      rozkręcają.Ona ma naturalnie niskie libido i brak potrzeb seksualnych,więc seks
      może być dla niej męczarnią i przykrym małżeńskim obowiązkiem,więc zawsze oboje
      będziecie rozgoryczeni.na,bo w ogole musi się kochać,ty,bo nie wprowadzacie do
      sypialni żadnych innowacji.Seks jest ogromnie ważnym aspektem życia,zwykłą
      ludzką potrzebą i tak jak nie można nie jeść,nie można też się nie kochać.Jeśli
      chcesz być naprawdę szczęśliwy to poważnie się zastanow.Jesteś młody i zdążysz
      jeszcze sobie życie ułożyć z kobietą o cudownym
      charakterze,inteligentną,kochającą i lubiącą seks.Uwierz,wiele takich kobiet po
      świecie chodzi.Pozdrawiam i powodzenia życze.A tak przy okazji to:NIESAMOWITY
      JESTES!!!
      • Gość: artur do autora wątku IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 21.10.05, 22:07
        czyżby Twoja kobieta była Koziorożcem? bo ja ze swoją mam podobny problem, ale
        rozmawiam, rozmawiam i jeszcze raz rozmawiam bo Ja kocham!
    • Gość: syncmaster Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.icpnet.pl 22.10.05, 09:29
      Stary.... Co tu dużo gadać. Normalnie miałem prawie identycznie ja Ty. Oboje w
      tym samym wieku co Wy. Ona "kłoda". Też z rodziny katolickiej. Była zimna jak
      kostka lodu. Nasze życie seksualne sprowadzało się do tego że ja jej robiłem coś
      tam palcem (przez majtki bo nigdy nie chciała ich zdjąć - zdjęła ze 2 razy) ona
      "bawiła" się moim małym. Żadne z nas nie miało orgazmu. Nigdy. A zresztą czemu
      sie dziwić. Robiliśmy to raz na miesiac. Oczywiście jak u Ciebie. ZERO
      inicjatywy z jej strony. Zero. Czasem sobie myślałem że nawet ją do czegoś
      zmuszam. I chyba tak było. Związek też się sypał z czasem. W końcu to ona mnie
      zostawiła. Od tak. Wydawało mi sie że ją kochałem. Tzn... kochalem na swój
      sposób ale zbyt ją idealizowałem....
      Dziś jestem z kimś innym. Jest o niebo lepiej. O całe lata świetlne lepiej. Wiem
      jedno. Niedobranie seksualne to porażka dla związku prędzej czy później. Poradź
      jej wizyte u seksuloga ale wątpie aby się zgodziła (moja ex tylko wstrzynała
      awantury z tego powodu).
      Wg mnie ten związek ma szanse na przyszłość ale nie na płaszczyźnie seksualnej.
      Czytałem tu juz wiele postów gdzie fecet czy maż po prostu pogodził się z tym że
      jego dziewczyna / żona jest zimna i tyle. Czasem nie uprawiają seksu przez
      lata.... Czy ty jesteś to też w stanie zaakceptować ?
    • Gość: syncmaster Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.icpnet.pl 22.10.05, 09:42
      Stary a ten tekst "jak mnie kochasz musisz to zaakceptować" ojjj przerabiałem to
      milion razy.
      Albo "moja koleżanka też nie ma ochoty na seks ostatnio" (a uprawiała go ostro
      jakieś kilka lat)
      Sorry to ja kiedyś czy ty teraz moglibysmy zadeklarować odpowiedź
      "Jak mnie kochasz idź choćby do seksuloga"
      "A mój kolega robi to 10 razy na dobe"

      Nie, nie, nie. Porażka. Wykorzystuje to że ją kochasz i zmusza cie do
      akceptowania siebie jaką jest, a sama od siebie nic nie wymaga.....
      • Gość: Artur Przezywacz Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 27.10.05, 01:43
        O tak, swiete slowa
    • gareth1982 Re: Moje problemy łóżkowe 22.10.05, 10:19
      Na wstępie chciałem wam podziekować za wszystkie porady, które teraz już na nic
      się nie zdadzą bo... zerwała ze mną wczoraj...

      Mam straszny żal do niej z te słowa, które wypowiedziała, a właściwie
      wykrzyczała. Ja czegoś takiego do kumpla bym nie powiedział, a co dopiero do
      osoby, z którą jestem. Bo wiecie, wszystko to jest jakaś paranoja. Poszliśmy na
      najnormalniejszą w świece imprezę do moich znajomych, których ona wcześniej nie
      znała i od początku nastawiała się negatywnie. Było bardzo sympatycznie, miło,
      kulturalnie, nic nie zapowiadało takiego końca, a ona w końcu po 2 godzinach
      wypaliła, że chce juz iść do domu, tak po prostu bez powodu. Prosiłem ją
      żebyśmy zostali, bo tylko raz na pół roku mam okazję się z tymi ludźmi spotkać
      i pogadać (dzieli nas kilkaset kilometrów, wiec naprawde rzadko przyjeżdzają).
      OK, zgodziła się po namowach moich i mojego kumpla, ale wyczułem że coś się
      szykuję. Mimo to wieczór minął sympatycznie, ale gdy tylko wyszliśmy od razu
      zaczęła wrzeszczeć, mieszać mnie błotem i oczywiście zrzucać całą winę na mnie.
      Dosłownie jakbym ją na tej imprezie zdradził, narobił jej wstydu albo zapił się
      na śmierć. Rozmawiała z nami, śmiała się, po prostu nie wyglądało na to, że
      czuje się źle. Pytałem zresztą co jakiś czas o jej samopoczucie i mówiła że w
      porządku. Tu raczej chodzi o coś takiego - jeszcze przed imprezą ona
      postanowiła że siedzimy tylko do 23 i wychodzimy. Ja stwierdziłem, że nie
      będziemy przecież ustalać żadnych godzin, skoro jeszcze nawet tam nie
      dotarliśmy, bo to bez sensu. No i chciała się na mnie odegrać za to, że nie
      zrobiłem tak jak ona chce. Tylko żeby naprawdę miała powód tak reagować, ale
      powodu nie było - zwykła, sympatyczna impreza, 3 pary + my, po prostu coś
      zupełnie normalnego. Fakt, Ci ludzie mogli jej nie przypaść z powodu takiego,
      że wszyscy coś tam wypili, a moja dziewczyna tylko colę. Nie wiem, może czuła
      się jakoś nieswojo z tego powodu. Widzicie więc - cała kłótnia poszła o to,
      że posiedzieliśmy na imprezie 2 godziny dłużej niż ona sobie tego życzyła.
      Paranoja! Przecież widziała, że dobrze się bawie, wiedziała też jak bardzo
      zależy mi na tym spotkaniu. Tym bardziej, że jak pisałem z tymi znajomymi
      widuję się średnio raz na pół roku. Bardzo chciałem żebyśmy poszli tam razem,
      żebym w końcu mógł ją z nimi poznać, a tu taki numer. Wykrzyczała mi że to już
      definitywny koniec, że mnie nienawidzi.

      Z jednej strony może i dobrze się stało a z drugiej po prostu mi jej brakuje...
      To było półtora roku... Ja włożyłem w to całe serce...

      Pozdrawiam
      • bigwalus2 Re: Moje problemy łóżkowe 22.10.05, 10:34
        Stary.... Współczuje....
        Wiem że przez pewien czas nie będzie ci łatwo. Ja "lizałem rany" po mojej
        dziewczynie o której pisałem jakieś 4 miesiące conajmniej zanim doszedłem do
        jakiego takiego pionu psychicznego.
        Ale powiem ci jedno. To zachowania z krzykiem, złościom gdy coś robi się wbrew
        jej woli też przerabiałem też z tamtą dziewczyną. W ogóle mam wrażenie że to jej
        sklonowana siostra albo coś. Ty masz to niebywałe szczęście że zrozumiałeś że
        coś nie gra wczęśniej. Ja moja idealizowałem do końca prawie.
        Za jakiś czas zrozumiesz że tak jest lepiej. A gdy poznasz inną dziewczyną i nie
        mówie tu tylko o łóżku ale o całokształcie ZROZUMIESZ i jeszcze będziesz jej
        DZIĘKOWAŁ (może nie dosłownie ale we własnej duszy) że cię zostawiła.
        Głowa do góry :))) Będzie dobrze zobaczysz :)))
      • Gość: Asia Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 10:38
        Lepiej dla Ciebie stać sie nie mogło...kolego za czym Ty tęsknisz?? Przeczytaj
        jeszcze raz wszystkie swoje posty i zastanów sie nad postępowaniem Twojej
        dziewczyny....dla mnie to zwykła egoistka, rozpieszczona smarkula! Żeby o taką
        bzdure robic taka afere...czy ona jest zrównoważona emocjonalnie??? Chłopie nad
        czym Ty płaczesz, ciesz sie masz PROBLEM z głowy, ona zerwała więc nie bedziesz
        musiał miec wyrzutów sumienia...tylko nie bądz miękka faja i nie wracaj do
        niej, nie bój sie samotności, ona też ma swoje uroki:) a potem odszukasz swoja
        drugą poówke i zobaczysz jak wygląda prawdziwy związek dwojga ludzi...pozdro!
      • Gość: artur Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 22.10.05, 15:48
        staryy ponawiam pytania o znak zodiakuu Twojej bylej, bo ja wierze w
        astrologie:)
        • Gość: Ala Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 17:51
          a ja nie wierze:P ja jestem panią Koziorożec i jakoś wszyscy moi faceci wręcz
          piali z zachwytu nad moimi umiejętnościami w łóżku :P LOL
        • gareth1982 Re: Moje problemy łóżkowe 22.10.05, 18:41
          Tak, jest koziorożcem z 7 stycznia. Ale co to ma do rzeczy ? ;)
          • Gość: syncmaster Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.icpnet.pl 22.10.05, 18:42
            Wg mnie nic gareth bo moja kłoda była z marca.....
            • Gość: artur Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 22.10.05, 19:31
              a moja "kłoda" jest właśnie koziorożce, to juz jakaś prawidłowosć;/
            • Gość: Cygne Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.futuro.pl 22.10.05, 19:32
              czyzby ryba?
              • Gość: rybka Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 19:39
                Nie wszystkie panie-ryby sa zimne ;)
                • Gość: Cygne Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.futuro.pl 24.10.05, 09:58
                  A czy ja mowie ze sa?;)
    • Gość: smak.moich.ust Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.telpol.net.pl 22.10.05, 21:31
      aha, no to ja ci jej współczuje... powiedz mi tylko co ona krzyczała? Bo jakoś
      dziwne... cvo ona tam wykrzykiwała? Aha i co ty jej powiedziałeś w ogóle potem?
      Wy macie po 17 lat tak?
      • Gość: gareth1982 Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 21:49
        Jeśli masz zamiar się naigrywać z nas dwojga (wg Ciebie) niedojrzałych, to
        myślę ze nie mam powodu, żeby to opisywać... (Ja mam 23 lata, ona 22)
    • Gość: karolinka Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.elblag.dialog.net.pl 22.10.05, 22:41
      Ona sie po prostu wstydzi... a to czy sie rozrusza zalezy od Ciebie. Niczego
      sie ne wstydz rob to na co masz ochote (ale bez przesady!) i ona z czasem
      zacznie to czuc i zacznie ja to podniecac. Jest dziewica jak napisales wiec
      wszystko jest dla niej tak obce ze nie wie co ma robic to Ty musisz ja nauczyc
      i uda ci sie gwarantuje :) wszystko zalezy od ciebie. Im bardziej bedziesz
      odwazny tym bardziej ona zacznie to czuc papa powodzenia
    • ambx Zajrzyj sobie na "(Brak) Seks(u) w Małżeństwie) 23.10.05, 15:09
      ... na tym forum, przeczytasz w co się pakujesz. Nie żeń się z nią!!!!!! Jak
      spotkasz kobietę, która umie i potrafi dawać i czerpać radość z seksu,
      pożegnasz ją bardzo szybko. Jest niereformowalna. Chyba, mimo ostrej minety nie
      miała nigdy orgazmu! Brzydzi się nasienia! (Ponoć to sprawdzona... maseczka
      kosmetyczna;-))) Niech sobie szuka świętojebliwego miękko..ujca, z którym
      zrobi "to okropieństwo" raz czy dwa w życiu, w celach wyłącznie prokreacyjnych.
      Amen.
    • Gość: smak.moich.ust Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.telpol.net.pl 23.10.05, 17:02
      aha, aj aj faktyznie myslałam z emacie po 17... ale i tak mnie załamuje... jak
      ma problem z powodu siedzenia na imprezie to sory... Moz eniech bedzie
      zakonnicą jeszcze.... to jest az chore... jezeli potrafiłą zepsuć zwiazke z
      pwoodu etgo z eniewszytsko jets tak jak ona chchd,e to mzoe powinna pomyslec ze
      zswiat sie wokół niej niekręci...
      • Gość: mk Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 19:51
        A Ty "po jakiemu" piszesz??
    • Gość: Siel Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.ekspres.net.pl 24.10.05, 12:55
      Nie kocha Cię. Nigdy nie kochała. Powodu do zerwania szukała już od dawna. I
      nie jest niezrównoważona, tylko po prostu widocznie byłeś zbyt idealny, żeby
      mogła Ci bez wyrzutów sumienia powiedzieć "Zrywam bo tak".
      A tak na prawdę to cały czas miala nadzieję, że ty zerwiesz z nią pierwszy.
    • Gość: gość_1984 Re: Moje problemy łóżkowe IP: *.technika.net.pl 25.10.05, 23:51
      Ja (lat 21) mam podobny problem. Znamy się od 1,5 roku. Moja dziewczyna (lat
      20) także chce zostać dziewicą do ślubu (a ten mamy w planie tak za ok. 2-3
      lata). Żadko pozwala mi sie pieścić, bo dla niej jest to po prostu grzech. Ale
      są różnice. Po pierwsze i najważniejsze: jesteśmy pewni wzajemnej miłośći. Po
      drugie: nie ma tak że nic nie czuje jak Ją dotykam, czasem nawet zapomina o
      swoim pruderyjnym wychowaniu i wtedy przeżywa orgazm. Często rozmawiemy na ten
      temat szczerze i ja Ja rozumiem. Jest to dla mnie ciężkie, ale warto poczekać
      żeby była naprawdę szczęśliwa. Szczególnie, że podczas takich szczerych rozmów
      ona ona dziękuję za to jaki dla niej jestem i co dla niej robię.
      W twoim przypadku dołączę sie do większości: dobrze sie stało. Bo jeśli kobieta
      nic nie czuje podczas wysiłków jej faceta, to jest naprawdę coś nie tak.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja