mila_dziew
14.12.05, 13:16
Ze swoim chlopakiem spotykam sie od pol roku, do niedawna wszystko bylo ok,
spotykalismy sie, bylo wspaniale. Od jakis 2 miesiecy nie widujemy sie prawie
wcale, bo jak on stwierdzil " Jest zima, a jemu w zime nie chce sie wychodzic
z domu" Siedzi tylko przed komputerem, do mnie wpada raz na 2 tygodnie...az
taka duza odlesglosc nas nie dzieli, 20 km. NIeraz pytalam sie go czy skoro
tak sie zachowuje to czy chce nadal ze mna byc. On mowi ze wymyslam, ze mnie
kocha, ze jakby chcial ze mna zerwac to powiedzialby mi o tym. Pisze do mnie
na gg.
wczoraj wyzywal sie na mnie z nie wiadomo jakiego powodu, mowil okropne
rzeczy...na dodatek powiedzial, ze nasz wczesniejszy sex nie uwaza za sex:/
Pyta sie mnie' a kiedy mysmy jakis sex mieli?" poczulam sie okropnie, jak
szmata. On jest moim pierwszym chlopakiem, to z nim stracilam dziewictwo.
Ostatnio tez dal mi do zrozumienia , ze mu sie znudzilam powiedzial ze na
pocztaku naszej znajomosci bylo za***iscie jak widywalismy sie 3 razy w
tygodniu, nieraz nawet codziennie. Powiedzial , że mowi ogolnie, ale ja mu nie
wierze. Twierdzi , ze pozniej czar pryska;/ Mowi, ze mnie kocha, a za chwile,
ze nie wie co to milosc i ze nie wie co to znaczy byc zakochanym....on
poprostu robi chyba ze mnie idiotke;/ Powiedzial, ze nie chce sie na mnie
wyzywac...od tamtej rozmowy nie odzywa sie juz wcale, pomozcie, powiedzcie co
ja mam o tym wszystkim sadzic??