mika8410
28.12.05, 18:54
Witam wszystkich. Mam pewien problem i proszę o radę lub choćby dobre słowo.
Mężczyzna z którym jestem przeszło pół roku to mój przyjaciel z którym się
znam praktycznie całe życie. Zanim zostaliśmy parą oboje oczywiście mieliśmy
innych partnerów- czasem to były przelotne romanse a czasem "coś więcej".
Jedną z jego kobiet była powiedzmy"X". X poznał w czsie wakacji kiedy to ona
przyjechała do naszego miasta w odwiedziny do rodzinki( w momencie gdy go
poznała postanowiła przedłużyć wizytę) i tak ich fascynacja kwitła przez dwa
miesiące. W tym czasie on zwierzał mi sie że to fantastyczna kobieta pod
każdym względem, był nią wręcz omotany. Ale X musiała wracać do domu, wakacje
się kończyły. Przez jakiś czas utrzymywali kontakt poprzez internet, telefon
itd. Ae ta znajomość nie przetrwała próby czasu. Dwa lata później on i ja
byliśmy już parą. Ale...nidy jest cudownie dogadujemy się razem jak mało kto,
jest nam ze soba bardzo dobrze tyle że ja mam wrażenie że on ciągle o niej
myśli.Często w rozmowie wspomina ją, niby przypadkiem. Nie mówi mi tego ale
ja czuję że on uważa ją za lepszą ode mnie. To jest niesprawiedliwe bo znał
ja tylko dwa miesiące a w tak krótkim czasie trudno jest zauważyć u kogoś
wady. Gdy byli razem było lato a wtedy wiadomo- kobiety są opalone i skąpo
ubrane, wyglądają piękniej. Mnie zna całe życie, nic go po takim czasie nie
fascynuje w moim wyglądzie( choś jest świadom moich atutów), zna mnie tak
dobrze że nie musi mnie " odkrywać". Ciężko mi jest chwilami bo wiem jak
trudno jest walczyć z wyidealizowanym wspomnieniem. On mnie nie krytykuje,
ale też nie zachwyca się mną( częściej robią to obcy mężczyźni). Może któraś
z was ma podobne przeżycia, bądź wie jak mi pomóc?Dziękuję za przeczytanie i
za posty.Pozdrawiam