gold_dust
03.01.06, 04:20
Zadalam to samo pytanie na forum mezczyzn, ale interesuja mnie tez Wasze
doswiadczenia.
Czy Waszym zdaniem tylko mezczyzni maja prawo do wyruszenia na lowy,
poderwania kobiety i zaciagniecia jej do lozka? Czy to samo w wykonaniu
kobiet to normalna sprawa? Jak to wyglada u Was w praktyce?
Otoz. Chcialam sobie pierwszy raz w zyciu zaszalec i po prostu poznac paru
facetow w celach wiadomych - po prostu brakuje mi seksu. Do tej pory bylam
wierna i przyzwoita - pomyslalam, ze nic zlego na chwile sie po prostu
wyluzowac i miec z tego przyjemnosc. Znam kilku facetow, o ktorych wiem, ze
nie jestem im obojetna, jako kobieta. Zabralam sie wiec do dziela. Skutek,
jak narazie mizerny.
Otoz moj pierwszy cel okazal sie twardym orzechem do zgryzienia. Gdy tylko
sie zorientowal, ze to on jest podrywany, a nie odwrotnie, zmienil front. Do
lozka sie zaciagnac nie dal, twierdzac, ze woli gdy sytuacja rozwija sie
powoli. Na razie poprzestalismy wiec na lekkich pieszczotach. Tyle, ze ja nie
mam ochoty ciagnac tego w nieskonczonosc. Chce prostego, klarownego ukladu.
Ten facet nie jest mi potrzebny. Nie chce romantycznej atmosfery. A on mi tu
urzadza jakies podchody.
Skutek jest taki, ze zamiast radosci z niezobowiazujacego seksu mam glowe
pelna watpliwosci. Facet sie najwyrazniej przestraszyl. Mysli pewnie, ze
jestem latawica jakas. A moze poczul sie zagrozony tym, ze to kobieta szuka
seksu? Co o tym sadzicie? Czy tylko mezczyzni maja prawo do szukania okazji?
Praktyka pokazuje, ze najwyrazniej, tak mysla...
Jak Wy sobie z tym radzicie?