Proszę o radę.

07.01.06, 20:23
Witajcie!

To mój debiut jeżeli chodzi o rozpoczynanie wątków, więc proszę o
wyrozumiałość.

Otóż sprawa wygląda tak.. mam faceta od ponad trzech lat, jak wiadomo na
początku znajomości było super, widywaliśmy się prawie codziennie, ze względu
na to, że chodziliśmy do tego samego LO. Po jakimś czasie, przyjmijmy, że po
roku wogóle przestał się o mnie starać. Mi na nim zaczęło coraz bardziej
zależeć, a jemu chyba wręcz odwrotnie.
Od października oboje zaczeliśmy studia, on jest w tym momencie na
stomatologii. Od tego czasu spotykamy się (jak dobrze pójdzie) raz w
tygodniu!!
Ja rozumiem wszystko, że ma ciężko, dużo nauki, ale do siebie mamy raptem
15km, oboje posiadamy prawo jazdy, więc jeżeli chodzi o sprawy dojazdu to nie
ma problemu, tym bardziej, że ma swój samochód, tak samo jak ja.

Całą sprawę komplikują jego rodzice, którzy jak się u niego zjawię są dla
mnie wspaniali, lecz ja czuję z ich strony nieszczerość. Jak chodziliśmy do
jenej szkoły to wszystko było powiedzmy ok, bo wiadomo, jak miał dziewczynę
ze szkoły to tak często nie wychodził z kumplami z klasy, można powiedzieć,
że byłam za niego odpowiedzialna (opiekunka?!). Teraz wiem, że jego rodzice
woleliby żeby się ze mna już nie spotykał, bo "zabiram mu czas".

Mam do niego bardzo duży żal. Kiedy on ma problem zawsze może przyjść do
mnie, jak trzeba to wsiadam w auto i już jestem u niego, wspieram go,
motywuję do pracy, nie ograniczam go. Lecz obecnie przechodzę trudne chwile,
a jego nie ma, wczoraj mi powiedział, że "nie zrezygnuje z egzaminu dla
mnie"! A wcale go o to nie prosiłam, zwróciłam mu uwagę, że teraz jak go
potrzebuję jego nie ma. Na dodatek obraził się na mnie!

Dobije mnie jego zachowanie, zamiast mnie dowartościowywać sprawia, że moja
samoocena maleje. Zawsze uważałam się za osobę silną, że nie dam się
podporządkować facetowi, a ten sprawia, że "tańczę jak mi zagra".

Strasznie mi źle, siedzę zdołowana, wiem, że najlepszym wyjściem dla mnie
byłoby rozstanie, skoro i tak sie nie widujemy, ale ja nie umiem odejść, a
chciałabym. Dużo mogłabym jeszcze napisać o tej sprawie, ale pewnie, wtedy
nikt by tego nie przeczytał. Dziękuję wszystkim tym co dotrwali do końca
mojego wywodu. Będę wdzięczna za rady. Chciałabym tylko uniknąć przykrych
komentarzy, które dodatkowo pogorszyłyby mój nastrój. Z góry dziekuję i
pozdrawiam!
    • agatka_to_ja Re: Proszę o radę. 07.01.06, 20:32
      cóż, wyglada na to, ze cos sie skonczylo, ze wasz zwiazek sie wypala.. albo juz
      sie wypalił. A do zwiazku potrzeba dwojga osob, która CHCĄ byc razem, nie
      wystarczy, jak tylko jedna sie stara...

      Powinnas z nim powaznie porozmawiac, spokojnie, bez jakis histerii i pretensji.
      Powinnas powiedziec mu o swoich obawach, o tym, ze sie od siebie oddalacie, ze
      twoim zdaniem spotykacie sie za rzadko i ze chcesz wiedziec, co on o tym mysli.
      Moze on jest teraz pochloniety egzaminami i to chwilowe "zagonienie" i brak
      czasu dla ciebie... a moze cos sie wypalilo. Po tej rozmowie powinnas miec
      jasnosc, czy on chce naprawy waszego zwiazku, czy mu zalezy, czy nie...
      Acha.. i jego rodzicami nie przejmowalabym sie ... to ON jest najwazniejszy,
      nie oni...

      Moze to chwilowy kryzys, a moze poczatek konca zwiazku.. jesli to drugie -
      trudno, tak bywa... nie da sie nikogo zmusic do milosci i bycia w zwiazku...

      powodzenia :)
      • smoczyca1005 Re: Proszę o radę. 07.01.06, 20:42
        Zgadzam się w 100% z Tobą. Rozmowę poważna to już przeprowadzałam z nim nie
        raz, i zawsze on stawia na swoim. Przez jakiś czas zaczęłam się obwiniać, ze to
        ja robię coś źle. Ostatnio dostrzegam coraz więcej jego błędów, nadmiernego
        słuchania się rodziców (bo wcześniej nie wspomniałam, że mają na niego
        strasznie duży wpływ, jak mamusia powie -NIE IDŹ! to on nie pojdzie). Mimo, że
        ma prawie 20 lat(!) to słucha sie ich jak mały chłopczyk, ich słowo jest
        święte! Głupia jestem, ze się na to wszystko godzę! Sama nawet złego słowa w
        jego obecności na nich powiedzieć nie mogę, a czasami to mam ochotę mu
        wykrzyczeć i uświadomić jakim jest maminsynkiem!


        Dziękuję Agatko za rady, postaram sie z nich skorzystać! Buziaki:*
        • Gość: geniusinsanity Re: Proszę o radę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:48
          Smoczyco, czy mi się wydaje czy Tobie przestaje zależeć na tym człowieku? :>
    • Gość: geniusinsanity Re: Proszę o radę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:40
      Hmm... stomatologia to ciężki kierunek. Mam koleżankę, która to studiuje i na
      pierwszym roku praktycznie jej nie widywałam, tyle miała pracy z tymi studiami.
      Wiesz, może to nie chodzi o to, że jemu na Tobie już nie zależy, tylko w
      natłoku zajęć, nauki już nie ma ochoty na nic innego. Oczywiście nie mam na
      myśli tego, że nie ma ochoty na spotkania z Tobą, bo zapewne ma, ale zmęczenie
      i uczelniany stres bierze górę. Nie rozumiem tego co napisałaś o rezygnacji z
      egzaminu...(?) Powiem Ci, że w moim związku jeśli chodzi o szkołę to jest to
      pewnego rodzaju prorytet. Jeśli któreś z nas ma kolokwium czy egzamin to
      najpierw nauka później przyjemności. Nie spotykamy się przez kilka dni tylko
      poświęcamy je przygotowaniom do zaliczenia. Postaraj się nie podchodzić do tego
      zbyt egoistycznie. Ja rozumiem, że możesz być rozżalona, ale weź pod uwagę, że
      na uczelni trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby zaliczyć rok, szczególnie na
      kierunku medycznym. Co do rodziców to może też mają na niego jakiś wpływ...
      Spróbuj z nim łagodnie porozmawiać.

      Aha... piszesz, że najlepiej byłoby się rozstać skoro się nie widujecie...
      Pomyśl - ludzie wyjeżdżają do pracy zagranicę, nie widują się ze swoimi
      ukochanymi osobami miesiącami i czy jest to powód do zerwania?

      Nie jest to wszystko co chciałam napisać, ale póki co wystarczy. Pozdrawiam
      • smoczyca1005 Re: Proszę o radę. 07.01.06, 20:51
        Ja rozumiem, że studia te są cholernie ciężkie, szczególnie anatomia, ale ja
        też studiuję i staram sie rozgraniczyć wszystko tak by poza studiami mieć też
        swoje życie. Nie uważam sie za egoistkę, jestem tolerancyjna, na prawdę.
        Podejrzewam, że wiele nie jedna dziewczyna już dawno by odeszła od kogoś
        takiego. Pal licho te nasze spotkania, ale mi chodzi głownie o to, że on mnie
        wcale nie wspiera jak mam problem, jak już napisałam ja zawsze podnoszę go na
        duchu, on ostatnio na moje pretensję, że teraz, jak potrzebuje wsparcia nie
        jest ze mną, nie zadzwoni spytać się co czuję, mogłby chociaż powiedzieć, ze
        wszystko się ułoży, nawet jakby tak miało nie być. Mi chodzi o jego czyny,
        które potwierdzaja mi, że juz go nie obchodzę. Może z drugiej strony podchodzę
        do tego zbyt emocjonalnie..

        Jestem z nim nieszczęśliwa, bo czy można nazwać szczęśliwym związek, gdy jedna
        strona angażuje sie całym sercem, a facet prawie wcale.
        • Gość: geniusinsanity Re: Proszę o radę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:55
          OK, rozumiem Cię, bo mój facet zachowuje się podobnie. Też nie czuję jego
          wsparcia momentami. Ale widzisz... może tak to już jest, że jednej stronie
          zależy bardziej, a drugiej trochę mniej? Nie wiem... Zapytaj go co do Ciebie
          czuje.
    • Gość: Słodki LoLo 21 Kopnij w dupe dziada!!! IP: 80.51.252.* 07.01.06, 21:09
      Kopnij w dupe dziada...niech wie co stracił!

      pokaż klase i dowiedź mu że to ty jesteś górą a on ścierwem!

      wiem że to nie jest proste...ale po co odwlekac to co nieuniknione!

      otrząsnij sie i znajdźkogoś lepszego!!!

      a wiesz co będzie najlepsze...to że ty będziesz z szczęsliwa z kimś innym, a on
      zostanie ze swoimi książkami...

      idź i powiedz mu w oczy!!!
      "..albo ja albo chu* ci w dupe stary, jestem ładna, silna psychicznie...moge
      mieć wszystko...a ty jesteś szmatą i pewnie to sie już nie zmiani!!!"

      w życiu trzeba być twardym...a jak dalej będziesz z nim tak bawić...to cię
      dalej będzie robił jak chciał!
    • sabinka_20 Re: Proszę o radę. 07.01.06, 21:26
      Z tego wzgledu,ze poznałam juz troche chlopakow pozwole sie wypowiedziec. Twoj
      chlopak dostał sie na bardzo dobre studia i jest ego pewnie swiadom.Jesli na
      dodatek jest przystojny to na pewno ma wziecie u kolezanek z roku..One tylko
      poluja.(cos o tym wiem :) ).Jego rodzice pewnie tez go przestrzegaja,zeby
      poswiecil sie teraz nauce a nie miłostkom..Ewentualnie gdybys byla na wydziale
      lekarskim ,to moze jeszcze przymkneliby na to oko,bo bylabys lepsza partia dla
      synka.Ludzie sa falszywi.. A Twoj chlopak leci sobie w bambuko.BOi sie z Toba
      zerwac ,zeby to na nim nie ciazyla ta odpowiedzialnosc.Czeka az Ty to
      zrobisz,zeby miec pretekst :"ze to przeiez Ty ze mna zerwalas" i ..finito. Na
      Twoim miejscu postawiłabym mu pytanie:"Czy chcesz ze mna zerwa ,a boisz sie mi o
      tym powiedziec",jesli by potwierdzil,to podziekuj mu ze Ty nie musialas tego
      robic,jesli zaprzezylby to... nie wiem :) Ale szzerze nie widze przyszłosci
      jesli teraz juz nie jest kolorowo.Wez pod uwage,ze bedziesz sie z nim tak
      meczyla przez 5 lat studiow...
      • smoczyca1005 Re: Proszę o radę. 07.01.06, 23:13
        Z tą lepszą partią to na pewno masz rację. Do tej pory jego rodzice i on nie
        mogą tego przeboleć, że nie poszłam na jakiś kierunek medyczny, bo jak to
        powiedział jego ojciec "konie muszą ciągnąć w jedną stronę".

        On wcale nie boi się ze mną zerwać już raz powiedział mi, że to koniec w
        październiku, z mojej wieliej rozpaczy zaczęłam szukać jakiegos pocieszenia i
        wsparcia w siecie i tak natrafiłam na to forum. Zerwał naszą znajomość z mało
        istotnego powodu, było mi ciężko i tak sie tu znalazłam.

        Ja zdaję sobie sprawę, że jestem dla niego za dobra. Nie chcę być nieskromna,
        ale pzed nim miałam spore powodzenie i do tej pory mam, sama długo bym nie
        była. Ale jestem lojalną osobą, zaangażowaną i potrafię (niestety) dużo znieść
        dla nas. Już tak wiele wycierpiałam z powodu jego i jego rodziców, że szkoda
        gadać, nawet jak koleżance opowiadałam to mi się dziwiła, jak ja mogę to
        wszystko znosić. Ale ja wiem, że on jest dobrym czlowiekiem, że dla rodziny
        jest w stanie zrobić wszystko, dlatego wciąż z nim jestem mimo, że czasami brak
        mi sił żeby to wszystko dalej ciągnąć. A jest mi na prawdę bardzo ciężko jak
        rozmawiam z koleżankami, które chwala się jacy to ich faceci są cacy, jak o nie
        zabiegają, jak często się widują, podczag gdy ja z moim facetem nie widuję się
        prawie wcale. Do tego nigdzie razem nie wychodzimy np. do znajomych. Tzn.
        chodzimy do kina, na spacery jak już się widujemy, ale to jest za mało,
        by "dzielić z kimś życie", powiadać co u mnie, jak moje sprawy w szkole czy
        domu. Na prawdę wtedy jest mi bardzo smutno.
        • agatka_to_ja Re: Proszę o radę. 07.01.06, 23:26
          Smoczyco, naprawde, szkoda mi ciebie, kiedy piszesz o swoim zwiazku...

          Mysle, ze ta rozmowa ostatecznie powinna rozwiac Twoje watpliwosci. Masz
          powodzenie, jestes mloda, lojalna, potrafisz kochac - daj to komuś, kto to
          doceni :) I z kim nie bedziesz musiala sie "użerać" :)

          I wierz mi, nie warto byc taka "cudowną i idealną" dla faceta... bo oni sie do
          tego dobra przyzwyczajają i potem to wykorzystują .. trzeba pokazac, ze nie
          jest sie SUPERKOBIETĄ tylko zwyczajną babeczką, z krwi i kości, która tez ma
          swoje słabości, gorsze dni, humory, potrzeby, ale tez potrafi byc cudowna,
          uczynna, kochana i wspaniala :)
          • smoczyca1005 Re: Proszę o radę. 08.01.06, 12:24
            Dziękuję agatko! I tym wszystkim, którzy zabrali głos w mojej sprawie. Podczas
            tej rozmowy muszę być twarda, bo on zawsze, gdy jest jakiś problem, który
            trzeba przegadać, zaczyna mnie rozśmieszać i z dyskujsji nici. Dobra, już Was
            kochani nie będę zadręczać swoim problemem. Jeszcze raz dziekuję, buźka:*
    • Gość: Caramel Re: Proszę o radę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 16:30
      Ja bym z nim zerwala, moze by nie bylo latwo, ale i tak bym to zrobila, zycie
      jest krotkie, po co marnowac je dla kogos komu na tobie nie zalezy. Ale ja to
      ja, nie lubie zbytnio naprawde powaznych zwiazkow i zawsze je koncze dosc
      szybko, a wiec nie wiem czy moja rada sie na cos przyda:P
Pełna wersja