Dodaj do ulubionych

co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobowiazan

13.01.06, 21:20
Obserwuj wątek
    • sabinka_20 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 13.01.06, 21:40
      Są dodupne.Raczej nie dla kobiet.Jak facet chce sobie pobzykać,to ma taką
      pipke,ktora sie na to złapała.Dziewczynie niby tez to pasuje srata ta ta.A po
      jakims czasie taki facet ci mowi sory koniec ze spotykaniem,bo poznalem
      dziewczyne i zalezy mi a niej.I co wtedy masz sobie myslec??? Ze byłaś zwykłą
      szmatą na zawołaniAlbo wkurza mnie jeszcze gadka facetów,ze sa po dlugim
      zwiaku,dziewczyna na nic im nie pozwalała,była zazdrosna,teraz chcą się wyszaleć
      i nie wiązać na stałe.Pierd...olenie o Szopenie.Chca pobzykać bez uczucia,a
      jestem przekonana,ze niewielu kobietom wychodzi sex bez uczucia.Nawet do takiego
      popychadła staramy sie bardziej polubic czy cos.Ale po Hugo??? Skoro i tak w
      niedługim casie znaja sobie dziewczyne.... :(
    • Gość: rabarbara Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.06, 04:48
      noo... może ja, bo bardzo mnie dotyczy.

      Zaczęło się od ognistego półrocznego bycia ze sobą, moje świńskie porzucenie i jego żebranie o kontakt JAKIKOLWIEK. Zgodziłam się, choć z oporami; ja zupełnie na zimno spotykałam się jak z najlepszym kumplem, który wie o tobie wszystko, wesprze, poradzi, pomoże. Plus adoracja w oczach, która mnie jakoś... brzydziła, jako objaw, bo ja wiem? Słabości? Potem jakoś płynnie przeszliśmy do kontaktu fizycznego typu zmniejszenie odległości w rozmowie, nie unikanie przypadkowych nawet stykania się ciał. Potem "mimowolnie" zaczęły być coraz mniej przypadkowe, potem już u mnie po imprezie zanocował - niewinnie, przytulanko na dobranoc. Po pewnym czasie seks, bardzo dobry, decyzja - nie powtarzamy błędów z początku, znał mnie na tyle. Będzie co będzie, bez wielkich słów, let's slide! No i tak trwamy kolejne lata (w sumie już trzy). Po roku takiego "czegoś" zaczęły mnie miotać wyrzuty sumienia, chęć rzucenia w diabły, ale to już był koniec, pułapka się zamknęła. Uzależniłam się od niego, znam go najwięcej i najbliżej niż kogokolwiek. Jest połową mojego życia, bez niego byłoby... no, nawet nie wiem JAK? ;> Bo zawsze z nim. Co lepsze on zmienił się, stał się moim ideałem, ewoluował prościutko w kierunku tego, dla kogo go rzuciłam lata temu. Chore, zaplątane; ja obolała i zmęczona, ale i masochistycznie szczęśliwa. Role się odwróciły, to on ma mnie w garści, to ja się teraz staram i wypatruję.
      Wciąż jest bez zobowiązań, ja momentami chorobliwie zazdrosna, ale powiedzmy że dał mi powody (podczas jednej "przerwy" wykorzystał sytuację do cna zaliczając kilka lasek). Nie wiem co czuje, bo po ostatniej rozmowie, gdy go przyparłam do muru i stwierdziłam że ma się decydować czego chce, okręcił się na pięcie i wyrzucił z siebie, że nie chce nic ścisłego i obiecanek. Wiem że mi nie ufa i nie wiem CZY za ufa, bo też świętą nie byłam, ale BARDZO, NIESAMOWICIE powoli wszystko idzie - jak mi się wydaje - ku dobremu. Zdobywamy się i przemagamy, jesteśmy jak stare małżeństwo, ale bez pewnych gestów i formułek, mimo że spędzamy 90% czasu razem, mieszkamy razem, śpimy, itepe itede.

      Reguły nie ma, ale w takim zwiazku prędzej czy później ktoś będzie cierpieć. I 99% szans na to że będzie to kobieta.
      • lida82 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 14.01.06, 16:17
        do Rabarbara dziekuje, ze napisalas tak pomaga mi Twoja historia bylam w
        podobnej moze troche odwrotnej i mialam dosc cierpienia jego sobotnich wypadow
        na tance..oczywiscie ja w domu!odeszlam teraz niby przyjazn jest miedzy nami
        ale czy to tak do konca niesamowicie dobrze bylo mi z nim w lozku i tego mi
        brak..i jeszcze zazdrosc we mnie mieszka niemala..pozdrawiam
    • lilarose Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 16.01.06, 10:57
      Nie wierzę w takie związki: długotrwałe, luźne, niezobowiązujące spotykanie się
      na seks. Zwykle w takim związku co najmniej jedna strona jest poszkodowana i
      niestety najczęściej jest to kobieta. Dla drugiej strony jest to wygodne:
      gorący seksik w miare potrzeb przy jednoczesnym braku praw typowych dla stałego
      związku, np. wyłączność. To jak mieć ciastko i zjeść ciastko. Strona
      poszkodowana (często jest to kobieta) najczęściej jest bardzo zakochana, łudzi
      się, że ich relacja z czasem przerodzi się w trwały, regularny związek, albo
      wychodzi z założenia, że z dwojga złego lepiej tkwić z uwielbianym obiektem w
      bylejakim, luźnym związku, niż w żadnym.
      Osobiście nie nadaję sie do takich układów. Wolę trwałe związki, a jeśli już
      romans bez zobowiązań (w okresie, gdy nie jestem z nikim związana), to krótki,
      najczęsciej jedno-dwa spotkania i koniec. Dłuższe układy, w których niewiele
      łączy poza przyciąganiem fizycznym, nie sprawdzają się.
    • Gość: kasiai20 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 12:47
      Ja spotykalam sie z chlopakiem , ktory byl ze mna dla sexu. Co najgorsze
      oklamywal mnie, ze mnie kocha(pozniej twierdzil, ze nie wie co to milosc) tylko
      po to, zebym chodzila z nim do lozka...kiedy zorientowalam sie co jest grane
      zerwalam z nim, po czym on zwyzywal mnie od szmat itp. Facet mnie nie szanowal,
      zaluje tylko ze tak pozno sie o tym pzrekonalam. Dodam ze on jest w wieku
      wlasnie 25 lat...Tacy mysla tylko o tym zeby sobie pobzykac i nic wiecej..pozdro
    • Gość: juzniebezzobow Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 16:02
      heh... własnie zakonczyłam taki związek, hmmm związek!!!???, raczej układ!!!
      Tego nie mozna nazwac związkiem!!
      Kiedy dwoje ludzi spotyka się tylko dla sexu, mimo tego, że ogólnie nawet się
      przyjaznia, bardzo często widują, dobrze im się rozmawia i przebywa ze sobą,
      wyraźnie coś ich ciągnie ku sobie, ale z jakichs powodów (nie mam na mysli tego
      ze są już zajęci) nie dąża do tego by być RAZEM!! Dziwne!!! I nienormalne!!
      Teraz z perpektywy czasu i tego, ze przezyłam to na własnej skórze już to
      wiem!! Ale jeszcze parę miesięcy temu, dla świetnego sexu (a byłam wyposzczona)
      byłam skłonna zgodzic się na taki układ. No cóż .... chcica wzięła góre!!!
      Ale już przejrzałam na oczy i zdecydowanie wiem, ze to nie dla mnie!!!

      I naiwne sa bebeczki, które myślą, ze faceci mają jakies szczególnie wniosłe
      powody takiego zachowania - bo to niestety zazwyczaj oni narzucają taki układ a
      my sie tylko dostosowujemy do sytuacji.
      Dlatego teksty typu "wiesz ... nie chce sie pakowac w nowy związek ... moja
      była mnie zraniła i nie jestem gotów ... ja się nie nadaję do poważnego
      związku ... itd itp mozecie sobie między bajki włożyć!!!!

      Chodzi o sex!!! tylko i wyłącznie o to by sobie pobzykać!!

      Podsumowując, jesli kobiecie pasuje taka sytuacja, ze ma faceta tylko do sexu i
      wie, że z jego strony to tylko zaspokojenie pożadania to O.K. Ale jezeli czuje
      do niego coś wiecej i mimo, ze pewnie sie do tego nie przyzna (twarda
      babeczka!!)czeka na to, ze sytuacja sie zmieni ... to nogi za pas, bo to się
      dla niej zle skończy!!!!

    • Gość: IceIceBaby Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 19:40
      Fuck, wlasnie teraz to przezywam... Zaczelo sie pol roku temu w wakacje, ja nie
      chcialam sie angazowac, on tez nie. Wogole jestem typem kobiety, ktora tak
      naprawde to nigdy w zyciu się nie zaangazowala, nie potrafilam albo nie
      chcialam. No i sie sobie spotykalismy,uklad dla mnie wspanialy bo robilam co
      chcialam, oczywiscie seks byl, no i niedawno jakos odkrylam ze sie chyba w nim
      zakochuje... Absurd! Ale wiem czemu, wiem ze nie moge go miec to sie
      zakochalam... I nie potrafilabym o tak sobie z nim skonczyc, choc wiem ze on sie
      nie zaazgazuje. Mam w sobie ta nadzieje ze moze kiedys... Glupota, jestem tego
      swiadoma ale jak o tym mysle to mam lzy w oczach... Nie ma juz chyba dla mnie
      ratunku, stalam sie ofiara swojej wolnosci w byciu z kims,nie mozna miec
      wszystkiego, byc z kims i byc wolnym... teraz mysle ze luzny zwiazek predzej czy
      pozniej sie konczy czyjas miloscia, oczywiscie przewaznie kobiety...A facet
      korzysta...A myslalam ze jestem na to zbyt twarda...
    • Gość: ;o( Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: 80.54.176.* 18.01.06, 20:36
      tak madrze postawiliscie diagnoze tej "chorobie" ale powiedzcie jka ja sie
      rozpoznaje, kiedy to jest zwiazek normalny a kiedy luzny bo czasem sie gubie w
      tym i jak jzu to wyjdzie luzny zwiazek to jka bezbolesnie, bezlzowo, bez ran
      odejsc od kogos kto "kocha" kto krzywdzi ale dla kogo by sie oddalo
      zycie...........

      skad wziasc w sobie ta sile, cierpliwosc, nadzeje, gdzie zostawic ten lek przed
      samotnoscia przed calym swiatem przed zyciem samemu , kompletnie samemu....
      skad ???

      "czlowiek jest jak slaba trzcina na wietrze, ale jest trzcina myslaca..."
      • ropuchaha jestem w takim zwiazku... 19.01.06, 15:06
        ...od lipca zeszłego roku.Jest o.k. ale męczy mnie ciągła niepewność:Odezwie
        się czy nie, kiedy, nie ma czasu wciąż "zapracowany".Przynajmniej postawił
        sprawę jasno już od samego początku powiedział mi że ma przyjaciółkę, ja stałam
        się przyjaciółką z numerem 2.Tym razem nie napiszę, nie zadzwonię, to boli,
        nikt mnie dziś nie przytuli, nie pocałuje ze zwierzęcą
        namiętnością...cóż...tylko czego mi brakuje, że wciąż spotykam się z facetami
        bez zobowiązań?A nie jestem łatwą kurewką, potrafię powiedzieć nie. Gdzie
        szukać norrmalnych facetów?
        • lida82 Re: jestem w takim zwiazku... 19.01.06, 16:05
          do Ropuchaha wiesz normalni faceci sa juz chyba na wyginieciu gatunkiem same
          zepsulysmy ich sobie my kobiety godzac sie na takie luzne zwiazki..a oni na
          poczatku znajomosci nas o wszystkim informuja..a dlaczego my sie godzimy..??
          ps.ja dlugo szukalam normalnego oddanego kochajacego faceta..ale udalo sie i
          jestem z nim szczesliwa!!
    • Gość: KAJA Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.net137.okay.pl 20.01.06, 00:40
      WIESZ...HMMM JA POWIEM TAK BYLAM Z FACETEM DWA LATA PO ROKU POZLAM Z NIM DO
      LOZKA POTEM PO ROKU OD TEGO FAKTU SIE ROZESZLISMY A PO TRZECH MIESIACACH NAPISAL
      MI ZE CHCE SIE ZE MNA SPOTKAC PRZESPALISMY SIE...;/ POTEM ON CHCIAL TAKI UKLAD
      JA NIE MOGLAM TAK WYTRZYMAC BO CZULAM ZE UCZUCIE MI ODZYWA.....I SKONCZYLO SIE
      JESTESMY PRZYJACIOLMI ALE PO TYM ON JUZ SOBIE ZNALAZL LASKE JA KOLESIA I JEST
      lOOOZZ ;P


      MOIM ZDANIEM TO GLUPOTA TERAZ JESTEM W SZCZESLLIWYM ZWIAZKU I CZERPIW RADOSC
      PELNA Z SEKSU!!!
    • Gość: Waniliowa Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.06, 17:12
      A ja mam taki właśnie niestały związek. Poznaliśmy się przypadkiem, przypadkiem
      poszliśmy do łóżka, przypadkiem co jakiś czas jedna ze stron się odzywa no i
      się spotykamy. Niedługo to trwa, 5 miesięcy.
      Ale ja chcę to skończyć, bo jak każda kobieta zaczynam się zakochiwać,
      idealizować gościa, którego tak naprawdę znam z łóżka.
      Tylko siebie tym zraniłam.
      Sama zadałam sobie ból.
      Nie warto...

    • Gość: misiu_koala87 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.zfn.uni-bremen.de 31.01.06, 01:39
      wlasnie babram sie w takim "zwiazku"...jestem moze ciut mlodsza ale to nie ma
      znaczenia,od poczatku wchodzilam w to z pelna swiadomoscia wszelakich jego
      konsekwencji,nie liczylam na nic wydawlo mi sie ze tak bedzie dobrze dla nas
      obojga ze zaspokoimy wzajemnie swoje oczekiwania i fantazje...nigdy niczego
      sobie nie obiecywalismy ale miala obowiazywac miedzy nami zalazna zasada: tylko
      szczerosc. skoro tylko seks dla seksu byl naszym zalozeniem zadne z nas nie
      zakladalo ze to drugie w razie posiadania stalego partnera bedzie mu(temu
      pierwszemu:]) wierne mielismy tez unikac niebezpiecznych
      one-night-standow(chodzilo glownie o choroby i moznosc zaufania temu drugiemu w
      tej kwesti) i tak jakos przelecialy dwa lata...nie spotykalismy sie zbyt czesto
      ale kiedy jush to nastepowalo...ah...wspaniaaaaly seks:D potem jakies pogaduchy
      jak studia, jak stan "cywilny" czy poznal/am kogos? co sie zmienilo itp.
      laczyla nas tez sympatia i...empatia w stosunku do tej drugiej osoby.Po naszym
      ostatnim spotkaniu(obdylo sie ono po dosc dlugiej przerwie) ..po tym jak
      przerobilismy pol kamasutry...spytalam go zartem czy czasem nie wybiera sie
      teraz do innej dziewczyny ...prawie oburzony odpowiedzial ze gdyby kogos mial to
      bym o tym wiedziala i raczej nie spotykalibysmy sie dalej bo zwiazek to cos
      powaznego <pie..nie o Szopenie ze tak pozwole sobie zacytowac jedna z
      forumowczek:]> pozegnalismy sie ladnie buzi buzi po 2 godzinach!!!kroczac ulica
      patrze!!! a ten wstretny paskudny klamliwy padalec(epitety mozna by namnazac)
      idzie za raczke z jakas dziewczyna!!! myslalam ze umre...chwile szybciej mialam
      jego sperme na brzuchu!!! a teraz...poczulam ze trace grunt pod nogami...nie
      moglam nic zrobic...nie wiedzialam o co chodzi i ...dlaczego!??? dlaczego mnie
      oklamal?przeciez nie zmieniloby to niczego miedzy nami!poczulam sie obnazona i
      upokorzona...szkoda gadac...ale najlepszy jest ciag dalszy!!!wpadlismy na siebie
      na glupim gadu-gadu...powiedizal ze chce wszystko wyjasnic i ze mam do niego
      przyjechac...doskonale wiedzialam z czym to sie wiaze i bog mi swiadkiem!nie
      chcialam!nie chcialam ze wszystkich sil!resztki dumy i ambicji nie pozwalaly mi!
      miotalam sie przed komputerem,wilam...nie wiem jak i kiedy znalazlam sie w
      autobusie...kolejne przystanki,w koncu ten docelowy, jego twarz, gadka o tym ze
      jest z nia w sumie tyle ile zna mnie...ale od dluzszego czasu chce to skonczyc,
      w sumie to nawet nie uprawiaja seksu,ze wie ze to co zrobil bylo straszne
      ale...przeciez chyba nie zostawie go...moje kolejne papierosy jego rece na moim
      ciele...i...znow...nie wiem jak sie mam od niego uwolnic...jestem bezsilna...nie
      chodzi o to ze go kocham kieruje mna chyba jakas chcec posiadania go a raczej
      zdobycia i...nie wiem wlasciwie czego nie chcialabym z nim byc ale...cos mnie
      przy nim mimo tego upokorzenia trzyma...moze jestem zbyt malo tolerancyjna zeby
      znalezc sobie kogos na stale...do tej pory nikogo chyba tak naprawde nie
      kochalam..wiem ze to straszne ale chyba...nie potrafie...moze lenistwo...boje
      sie ze jush z nikim nie bedzie mi tak dobrze jak z nim ...wiem ze to bzdurne
      powody ale...pogubilam sie na mojej drodze i nie wiem gdzie jest wyjscie...takie
      zwiazki jesli nie sa zawsze to po jakims czasie staja sie toksyczne...pozdrawiam
      lide82:) moze Ty mi powiesz co z tym zrobic:(? nie ma jush sily...
        • misiu_koala87 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 01.02.06, 12:52
          eh...w spontanicznym odruchu obronnym chcialam tak zrobic ale wydawalo mi sie
          ze to znizy mnie do jego poziomu...bzdura!! ja upadlam chyba jeszcze nizej:/
          ale jakos nie moge sie z tego podzwignac...analizowalam to jush setki razy i
          nie moge kurcze wydedukowac co tak naprawde pcha mnie ku niemu i czemu
          ponizanie sie dla niego przychodzi mi z taka latwoscia...w normalnym zwiazku
          nigdy nie pozwolilabym nawet zeby ktos mowil do mnie nie takim tonem jak
          powiniem(bywam strasznie apodyktyczna ...) a tu?co sie dzieje i jak to sie
          dzieje ze na koncu zawsze i tak skoncze w jego lozku:(
      • lida82 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 01.02.06, 13:36
        misiu koala87 wiesz czytajc Twoje slowa wrocily do mnie przykre wspomnienia ja
        nigdy nie widzialm go z inna ale zyczliwi ludzie (kolezanki)donosili mi aby mi
        pomoc oczywiscie, ze gdzies go widzieli..a mi pomagaly tym bardzo zaliczalam
        kolejne przeplakane, nieprzespane noce...z mila checia z Toba porozmawiam..
        zbieraj wszystkie sily z szacunku do siebie samej i po dobrym seksie odejdz...
        • Gość: julia Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.06, 14:03
          powiem wam ze ja tez takie cos teraz przezywam... i bardzo prosze o pomoc... a
          mianowicie poznałąm go było fajnie zaxczelismy gadac itd, a on mi na wstepie
          powiedział ze nie chce zaczynac teraz czegos nowego, a ja zaczełąm sie
          zakochiwac po trochu, i tak to sie ciagnie grugi miesiac, od czasu do czasu do
          mnie przyjedzie, ale seksu miedzy nami nie ma bo boje sie ze jak sie zgodze to
          juz bedzie po mnie przywiaze sie do niego i bede cierpiec jak mnie zostawi. Od
          czasu do czasu napisze mi esa, czasme zadzwoni, albo spotkamy sie przez
          przypadek na imprezie i wtedy chce mnie odiwezc albo gdzies mnie zabiera. Wiem
          ze on liczy na seks , jestem cierpliwa i czekam moze zaczniemy byc razme ale
          starsznie mnie to meczy i wykancza psychicznie... co robic???? pomóżcie....
          • lida82 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 01.02.06, 14:21
            Julia kazda z nas liczyla na cos wiecej jak powiedzial ci na poczatku, ze nie
            chce niczego wiecej niczego powaznego..itp to sa stare spiewki tralalala a to
            ma przykre wspomnienia z przeszlosci a to nie potrafi kochac i nie chce ranic
            wiec mowi o tym na poczatku..a to czysty egoizm!!masz asa w rekawie nie sypiasz
            z nim!i nie idz z nim do lozka bo wtedy wpadniesz w to bo NORMALNE kobiety nie
            potrafia kochac sie bez zobowiazan...zakochuja sie chociaz same sobie
            zaprzeczaja, ze go nie kochaja a pozniej czekaja na cos wiecej..az on bedzie
            chcial byc na powaznie ale szczerze Ci powiem, ze nie znam takiego przypadku
            aby luzny zwiazek przerodzil sie w staly powazny
            moze macie takie sytuacje??jak tak to piszcie..pozdrawiam i trzymaj sie Julia
            cieplutko:*
            • Gość: kasia Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.toya.net.pl 01.02.06, 15:23
              jestem w takim związku już dwa lata... ale jestem chyba w tej lepszej sytuacji,
              bo...mamy tylko siebie!
              Problem w tym, ze kazde z nas boi sie po prostu powiedzieć, co tak naprawde
              czuje... ale ...jest mi tak dobrze!!! Mieszkamy daleko od siebie, widziamy sie
              zadko! Dzieki temu, ze nie mamy wobec siebie jakis straszntch zobowiązań, jest
              nam latwiej przetrwac bez siebie gdy nie mozemy sie spotkac. Pozdrawiam
          • Gość: ja Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.06, 11:14
            ja bylam w takim związku dwa lata temu i do tej pory nie moge sie po nim
            pozbierać on myślal tylko o jednym a ja się w nim zakochalam bylam slepa
            stracilam przez to wiele bliskich osób i dobra opinie bo mieszkam w malym
            mieśćie wiecie jak to jest wszyscy sie znaja i uwielbiaja plotki...nie radze
            żadnej dziewczynie której choć troche zależy na tej drugiej osobie aby
            angażowala się w taki wlaśnie związek...
        • misiu_koala87 Re: co myslicie o LUZNYCH zwiazkach tzw bez zobow 01.02.06, 15:37
          dzieki:) tesh chcialabym o tym pogadac z kims kto jush sie z czegos podobnego
          wykaraskal...to cos jak terapia dla alkoholikow ktora prowadza inni-niepijacy
          juz akloholicy:] chetnie wyrzuce z siebie te wszystkie niszczace emocje...moj
          mail to misiu_koala@interia.pl jesli masz gadu to 54544** dwie ostatnie cyfry
          podam mailowo bo nie chce narazac sie na nachalnosc osob trzecich...czasami
          swiadomosc bycia anonimowym wywoluje w ludzich zwierzece zachowania...pozdrwaiam
          Cie (jak domniemuje)Likdo? i czekam na odpowiedz:)
            • lida82 Re: do lida82 01.02.06, 16:30
              Julia tez myslalam, ze z czasem o mnie pokocha staralam sie robilam rozne cuda
              cieszyla sie z wszystkiego czekalam..miedzy czasie cierpilam...i co i jak
              odeszlam nie walczyl o mnie stwierdzil, ze jestem jego jedyna przyjaciolka ale
              nigdy nie pokochal mnie a moze kocha tylko wstydzi sie przyznac..pewnie nigdy
              sie tego nie dowiem wiec Julia radze Ci szczerze, ze szkoda tracic czasu
              zdecyduj sie na powazna rozmowe nie mozesz skrywac swoich uczuc..moze okaze
              sie, ze on czuje to samo a nie ma odwagi Ci o tym powiedziec...zlotej rady nie
              ma a dobrze by bylo jak by sie taka znalazla:)
            • Gość: julia do lida82 IP: *.xtreme.net.pl 01.02.06, 17:18
              tylko ze cos nie moge jej odczytac, wiec bede widzieczna jak mi napiszesz na
              forum z góry bardzi dziekuje. a jesli chodzi o szczera rozmowe to boje sie z
              jesli pokze mu ze chce wiecej niz otrzymuje to wystraszy sie i odejdzie... a
              tak to sie łuzdze ze moze w koncu sie przyzwyczau zakocha zacznie mu zalezec,
              tym bardziej ze nie ma miedzy nami seksu. czekajm na odpowiedz na forum,
              dzekuje bardzo z góry!!! :) pozrawiam serdecznie
              • lida82 Re: do lida82 01.02.06, 21:09
                przepraszam ale tamta wiadomosc byla do misa na priv nie do Ciebie jak juz
                napisalam nie ma zlotego srodka na ten tym facetow a powaznie z nim porozmawiaj
                nie ludz sie, ze on sie w Tobie zakocha...szkoda czasu i pozniej Twoich lez
                poczytaj wypowiedzi innych dziewczyn...w takim zwiazku(jak mozna nazwac taki
                uklad zwiazkiem)zawsze jedna osoba cierpi i najczesciej jest to kobieta..:(taka
                smutna rzeczywistosc
                rozmowa na samym poczatku i nie zatracaj swoich wartosci tylko dlatego, ze Ci
                na nim zalezy...buziaczki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka