eriani
29.01.06, 20:02
Małżeńska sprzeczka wygnała męża na drzewo
Małżeńska sprzeczka sprawiła, że mieszkaniec wschodnich Indii zamieszkał na 15
lat na drzewie. Matka daremnie błaga go o powrót, żona związała się z jego
bratem. Historię opisuje BBC.
Na desperacki krok Kapila Pradhan zdecydował się po kolejnej kłótni z żoną.
Znikł z domu, gdy wszyscy spali. Miesiąc później mieszkańcy wioski odkryli, że
zamieszkał na drzewie w okolicznej dżungli. W lesie przeżył atak wielkiego
cyklonu w 1999 roku, gdy wichura o prędkości 300 km/h łamała drzewa obok.
Ani perswazje, ani konieczność odżywiania się surowym jedzeniem nie skłoniły
go do powrotu. Tylko gdy zaczęły dokuczać mu ataki małp i słoni, przeniósł się
na drzewo na skraju lasu. Kłopoty Kapili zaczęły się po narodzinach jego syna.
Rodzina świętowała je hucznie, ale w małżeństwie zaczęło dziać się coraz
gorzej. Sąsiedzi mówią, że sprawiły to "występne stosunki", jakie żona Kapili,
Tulasi, utrzymywała z jego młodszym bratem Babuanem.
Kiedy małżonek znikł, Tulasi zamieszkała ze szwagrem. Po kilku latach urodziła
mu dziecko. Dzieci Kapili traktują swego stryja jak ojca. Babuan twierdzi, że
związał się z Tulasi dopiero wtedy, gdy zdał sobie sprawę, że brat nie wróci
do domu.
Nawet matka obu mężczyzn, która przez lata błagała starszego syna o powrót,
zaakceptowała zmiany w rodzinie. Straciła już nadzieję, że Kapila opuści
kiedykolwiek swoje drzewo.
BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA